Mam na RE tak wywalone, że nawet nie chciało mi się na forum nic pisać
W RE już raczej nie gram. RE4 mnie zdziwił, ale summa summarum go pokochałem. Na RE5 wieszałem psy, ale grałem godzinami, msterowałem, a platyna (swoją drogą pierwsza w życiu) sprawiła ogromną satysfakcję. I pewnie jeszcze wrócę do 5 bo bawiłem się przy niej dobrze.
ORC było najgorzej wydaną kasą ever, zaraz obok CV. RE6 było kretyńskie i grać się w to to nie dało, ale jako fan zrobiłem platynę. Męczyłem się przy tym. To była katorga. Wtedy moja przygoda z RE się skończyła. Próbowałem jeszcze powrotu do korzeni w postaci obu części kronik. 3+. Ale w sumie nie ukończyłem.
Residenty skończyły się dla mnie tak naprawdę po Outbreakach i odsłonach Gackowych, w związku z tym powstanie RE7 jest mi na chwilę obecną totalnie obojętne. Finałowego Residenta zatem mam już za sobą. Jedyne co może mnie przyciągnąć znów do marki, to Remake RE2 i 3. Choć do starych Resów pewnie od czasu do czasu wrócę. Jak do każdej innej ważnej dla mnie gry.
Grać oczywiście gram. Wiek nie ma tu nic do rzeczy bo średnia wieku graczy rośnie wraz z nami i wynosi teraz grubo ponad 20 lat. To nasze pokolenie zaczęło w ogóle tę gałąź rozrywki. Nie ma się więc co dziwić, że "stare konie" grają w gierki. Podobnie jak Zombiak mam siostrzeńca, z którym rozprawiam o grach. Co innego postrzeganie nas przez społeczeństwo...
Przy Skyrimie spędziłem ponad 350h. Przy Falloutach po około 200, w Wiedźminie dziko goniącym przeszedłem sam siebie - 580h. I mam zamiar przejść jeszcze raz. Z wypiekami na gębie czekam na kolejnego Fallouta, przy którym też spędzę setki godzin, Phantom Paina, w którym zatopię się bez reszty, podobnie jak w nadchodzącym Uncharted.
Więc tak, gram i będę grać. Kocham to i nie zamierzam tego porzucać bo jestem dorosły. Ale Residenty zupełnie mi już zwisają...
Diadem pisze:czy rozrywka komputerowo-konsolowa to najlepszy wybór dla dziecka? Dziś dzieci tak mało przebywają na dworze z rówieśnikami, siedzą tylko cały dzień przed komputerem, tudzież konsolą, a poza domem nie odrywają wzroku od ekranu smartfona.
Zombiak ma rację. To hobby jak każde inne. A konsola to zabawka jak każda inna - wóz strażacki czy inne... coś tam. Nie wiem, czym bawią się dzieciaki. No zmierzam do tego, że nie ma w graniu nic złego, jeśli jest w tym umiar. Mówi to koleś, który spędził setki godzin przy jednej grze? Tak, grałem z umiarem. Nie zaniedbywałem przez to obowiązków domowych, zawodowych, rodziny, przyjaciół. Znam umiar. Jest czas na zabawę, naukę, granie. To rodzice powinni wydzielać czas na granie. Tak jak wydzielają słodycze czy czas na inne zabawy. Ot, cała filozofia.