Mam mocno mieszane uczucia i jestem pod wieloma względami rozczarowany. Zaczynając od początku, pierwszy raz grałem na hardcore i tu zaczęło się moje zdziwienie z brakiem tuszu do maszyny. Idea nielimitowanych zapisów mi się nie podobała, ale jeszcze bardziej to, że na hardcore były auto-zapisy (może te trudniejsze poziomy ich nie mają, ale według mnie na hardcore też nie powinno być). Auto-zapis od RE7 to jest w sumie straszny spoiler alert bo zazwyczaj gra zapisuje się przed jakimś bossem albo jakimś groźniejszym przeciwnikiem, który ma nas zaraz zaskoczyć, także to na minus. Jeśli chodzi o sam gameplay to gra się w to trochę inaczej niż w RE2Make, nie trzeba być tak oszczędnym z amunicją bo leży jej mnóstwo (ja na początku gry prawie żadnego zombie nie dobiłem bo uniki potrafią być OP jeśli wie co się robi). Czy to lepiej czy gorzej to już kwestia gustu, mi osobiście trochę lepiej grało się w poprzedni remake. No a teraz o zmianach względem oryginału i muszę przyznać, że większość mi się nie podobała. Sam początek był ciekawy, dobre zaskoczenie, że Nemesis pojawia się od samego początku ale z nim też pojawia się największy problem. Mechanika Nemesisa jest po prostu beznadziejna. Na samym początku jest nawet ok, w sensie pojawia się i nas goni trochę, ale łatwo go powalić i na dodatek częściej mi pomagał niż utrudniał, np. gdy złapał mnie zombie to on podbiegał, uderzał zombiaka i bylem wolny bez utraty zdrowia. A najsmutniejsze jest to, że takich ucieczek przed nim, gdzie jest bardziej "randomowy" jest ze dwie a reszta to słabe i oskryptowane walki gdzie jest bossem. Mocny zawód, zwłaszcza, że się promowali jaki to on zawzięty nie będzie. Dodatkowo jego mutacje są dziwne i odbierają mu tego ogromnego uroku z oryginału. Nemesis też prawie w ogóle nie wypowiada S.T.A.R.S. a jeśli to robi to i tak ledwo słychać.

Mr. X o wiele lepiej wypada w 2. Usunięcie dobrych lokacji również bardzo bolesne, brak wieży zegarowej i parku wypada również słabiutko. W oryginale mieliśmy ciekawe opuszczone laboratorium a w Remaku jakieś w szpitalu pod ziemią, trochę meh. Są zmiany, które przypadły mi do gustu i wszystkie dotyczą Carlosa. Moment w R.P.D. to mój ulubiony w grze, ciekawa zmiana, że nie jesteśmy tam jako Jill, pojawienie się Brada również super, aczkolwiek to, że na scence wypowiada słowo będąc zombie to jednak trochę za dużo, ale idzie przeżyć (super jest też fakt, że Carlos nie chce otwierać szafki w której jest ciało, żeby nie zrobić niby paradoksu w RE2, ale z drugiej strony sejf otwiera xd). Podobał mi się fakt, że sejf i kody do szafek były takie same jak w RE2Make, więc ludzie, którzy grali mogli skorzystać z bonusów od razu bez wracania. Szpital też ciekawie się przemierzało, więc te dwa elementy bardzo na plus. Znowu zmienili Canon bo Nicholai raczej nie przeżył tych wydarzeń, więc trochę słabo. Czas gry jak każdy wspomina, jest krótki, ale to jako klasyczno-podobny RE to raczej norma, większość da się wyspeedranować w półtorej godziny, ale jednak minus lekki jest. Ogólnie to jak RE2 (2019) bylo rewelacyjną grą, ale słabym remakiem, tak RE3 (2020) jest ok grą i jeszcze gorszym remakiem, wiec jest mocny spadek. Widać, że bardzo śpieszyli się by to wydać i rezultat jest jaki jest.