Czy pamiętamy Resurrection? Żartujesz

? To jest jeden z najlepszych horrorów w jakie kiedykolwiek grałem i do dzisiaj w niego pykam na emulatorku. Swojego czasu nie miał żadnej konkurencji w kategorii straszenia, nie licząc SH i nawet dzisiaj jest niełatwo znaleźć mu konkurenta. Surowy FPP bez żadnych widowisk z genialnym klimatem, gdzie w żadnym miejscu nie można czuć się pewnie, a zginąć można na każdym kroku. Jak ktoś uważa Dead Space za straszny to polecam Resurrection, a zmienicie pogląd na DS

. Przede wszystkim co mnie cieszyło oprócz klimatu to to, że nie patyczyła się z graczem. Kluczem było oszczędzanie ammo. Jak się tego nie robiło to nie było zmiłuj się i gry się nie przeszło, etap Mess Hall Complex dawał o sobie znać

i trzeba było wracać po 2-3 etapy wstecz, żeby parę pestek zaoszczędzić. Ta gra to był koszmar oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Szkoda, że jednak niedoceniona przez niby trudność, przecież to była tylko zaleta właśnie jak i też cień tytułu. Bo jednak film słaby i źle się kojarzy.
A wracając
QTE to jeden z absurdów współczesnych gier. Nic tylko oszukuje i denerwuje gracza. Głupkowate klikanie w guziczki i zbędne ikonki i wskaźniki wyskakujące na ekranie.
Zależy natomiast co kto rozumie przez pojęcie "widowiskowy". Oczywiście da się zrobić świetny horror FPP czy nawet FPS i Resurrection jest tego przykładem jak dobrze to zrobić, czy nawet F.E.A.R. gdzie mamy zarówno efektowne strzelaniny i klimatyczne momenty. I to działa tylko pod warunkiem, że jest to odpowiednio wszytko wyważone. A i spokojnie jest jeszcze wiele innych przykładów. Tylko wiecie jak to teraz wygląda. Przykład RE5, bo w 6 nie grałem czy ten DS2. Owe "akcje" mają charakter niemal hollywoodzkich, wybuchowych "epickich" cut-scenek jak z filmów Johna Woo

a strzelanin jest tyle samo co w klasycznych FPS-ach. QTE pojawiające się co chwilę. Albo lokacje nijak się mające. Chciałbym zobaczyć jak z tego zrobić straszącą grę.