Strona 2 z 4
: pt 28 gru, 2007
autor: StPaul
Problemu z tym co robić dalej nigdy nie miałem, gorzej było z sposobem wykonania. Zawsze lubiłem rozwalać wszystko, żeby czuć, że pomagam światu

, dlatego często kończyło mi się amo a potworów jeszcze trochę było.
: pt 28 gru, 2007
autor: Nemesis US
Właściwie w RE jest trudno jedynie na początku, ponieważ amunicji jest mało, w każdym pomieszczeniu kręcą się umarlaki, najważniejsze dla mnie było, żeby sprawnie omijać oponentów, i zebraną amunicję wolałem zostawić do późniejszych lokacji (ogród, guardhouse, itd.)
: pt 28 gru, 2007
autor: WESKER-DL
No na początku to lajt, ale dochodzi nawet do momenty kiedy pod koniec gry miałem tyle amunicji do Shotgun'a że spokojnie całą grę bym jeszcze raz przeszedł, tak poprostu jest to rozłożone
: pt 21 mar, 2008
autor: Krauser95
Ja najbardziej to sie wkurzyłem gdy robiłem od razu taki speedrun że poczytałem poradnik i ten BONUS!!!!!! Jill i zacząłem grac. byłem chyba z czasem 1.46 godz. i tu nagle mi sie cos z grą zawiesiło (grałem na PSX) i waliłem w konsole robiłem wszystko ale nic
[ Dodano: 21 Mar 2008 16:14 ]
Z czasem 1.46 godz w LAB Lev. F1 oczywiście
: pt 21 mar, 2008
autor: Jill_1995
Zawsze,kiedy tylko dochodze do strażnicy,to odechciewa mi się dalej grać.Poprostu nienawidze tego momentu.Szczególnie,jeśli gram Jill.
: pt 21 mar, 2008
autor: kubabuba
Ja poprostu nie nawidze Laboratorium.Okropne
Barry: To nie temat pod tytułem "Czego nienawidzę w RE2" wracać do tematu.
Sorki,Barry,ale w RE1 też jest.
: ndz 23 mar, 2008
autor: B@rt
Moim skromnym zdaniem, najtrudniejszy moment pojawia się w chwili kiedy do akcji wkraczają Huntery. Pamiętam do dziś, że moje pierwsze spotkanie z tymi potworami zakończyło się dość drastycznie. Bywało taki iż mając nawet ciężki arsenał, strzał w złej chwili i już było gorąco.
: ndz 23 mar, 2008
autor: Tyrantx
najtrudniejszy moment w re (nie remake) może zdążyć się w każdej chwili,nie oszczędzałeś amunicji lub nie masz jej przy sobie jesteś martwy,nie masz przy sobie apteczki lub roślinki i masz czerwoną hp jesteś martwy,zapchałeś inventory nie możesz czegoś podnieść a masz daleko do skrzynki,jesteś martwy,,no chyba że jesteś tak dobry jak my

czyli większość użytkowników tego forum

: wt 25 mar, 2008
autor: Stoker
Mi to chyba jak każdemu we znaki wdały się huntery, w opisie gry napisane jest że wystarczy jeden strzał z Colta ale niewiem jakim cudem ale nawet z bliskiej odległości musiałem oddac przynajmiej 2 strzały... przy dobrym wietrze
Po drugie po wróceniu do rezydencji zabardzo niewiedziałem co mam robic i zaczołem się kręcic po wszystkich lokacjach, co wyskutkowało tym że miałem naprawde mało ammo

co ciekawe najpierw ubiłem rośline w stróżówce a dopiero potem uwarzyłem V-jolta
Pierwszy raz w residenta grałem jeszcze jako mały szczeniak

przez co gra mi zapadła w pamięc i bardzo ją polubiłem, jednak niepotrafiłem jeszcze wtedy wyjsc z rezydencji

pare dni temu udało mi się "nabyc" pełną wersje na CD i normalnie przez jeden dzień miałem taką zabawe że jeszcze w tym samym dniu ją przeszedłem

: śr 02 kwie, 2008
autor: Barry Norris
Ta gra nie jest trudna... No dobra trudne jest dla mnie ominięcie węża na strychu... Ominięcie, tak! Ostatnio doszedłem do wniosku, że niepotrzebnie marnuję ołów na paskudę, skoro i tak wraca, a ominięcie go daje większą satysfakcję...
Chociaż nastręcza mi trudności...
: sob 12 kwie, 2008
autor: kLn
kiedy gralem pierwszy raz najtrudniejszym momentem byl dla mnie powrot do rezydencji. mialem malutko amunicji, a wszedzie grasowaly huntery. chyba doszlo nawet do tego, ze musialem powtarzac gre od nowa.
Recoil: Shift i Alt poproszę.
: sob 13 wrz, 2008
autor: Grave_Digger
Najtrudniejszy moment (wg mnie oczywiście) to drugie spotkanie z wężem.Bo prawie zawsze tego co huntery nie zrobiły, tego dokonywał wąż.
: śr 12 lis, 2008
autor: 19gaara10
Dla mnie trudne byly te "malpy" w elektrowni, te obrazy z medalionami w ksiazkach, wąż szczególnie zalazł mi za skórę...
: śr 12 lis, 2008
autor: Farrell
Ja najczęściej ginąłem w laboratorium ,nie wiem czego ale zawsze tam brakowało mi amunicji.
: sob 17 sty, 2009
autor: Runii
Dla mnie cała gra jest trudna głownie powrót do rezydencji i Huntery

do tego cała atmosfera gry z leksza mnie przeraza nie wiem czemu w Re2 smigałem spokojnie a w Re3 to już nie mowie dobre kilkanascie razy ukończona

: sob 17 sty, 2009
autor: Degras
Najtrudniejsze bylo pierwsze przejscie RE 1:)
NEMESIS US: Trochę zbyt zaogólniłeś swoją wypowiedź w stosunku do zasadniczego przesłania tego tematu. Staraj się pisać posty wnoszące nieco więcej treści do tego topicu, ok? Małe upomnienie i jednocześnie rada na przyszłość. 
: sob 17 sty, 2009
autor: 2n01z
Pierwszy raz przechodząc legendarną już pierworodną część Resident Evil po załatwieniu węża na dobre trzeba zejść do dziury (oczywiście wcześniej można iść uzupełnić ammo i się wyleczyć) ja kompletnie bez naboi i z czerwonym "tętnem" zeszedłem i nie czekając na Barry'ego otworzyłem grób. Streszczając, 15 minut później drugi raz męczyłem się z wężem...
Czyli ogólnie, jeżeli ktoś się da załatwić jak ja, to uważam że tamte rejony posiadłości są najtrudniejszymi momentami w grze.
: wt 10 lut, 2009
autor: bodek
Najgorsze było pierwsze jak i drugie starcie z Yawn. Nie lubię w ogóle z nim walczyć. Może dlatego że nie mam żadnej jakiejś magicznej techniki na jego pokonanie. Nie wiem, po prostu nie lubię i koniec a co za tym idzie było to najtrudniejsze dla mnie w całym resie.
Po za tym powrót z Guardhouse do rezydencji też nie był miły przez nowe stworki - Huntery.
2n01z pisze: po załatwieniu węża na dobre trzeba zejść do dziury (oczywiście wcześniej można iść uzupełnić ammo i się wyleczyć) ja kompletnie bez naboi i z czerwonym "tętnem" zeszedłem i nie czekając na Barry'ego otworzyłem grób
2n01z pisze:Czyli ogólnie, jeżeli ktoś się da załatwić jak ja, to uważam że tamte rejony posiadłości są najtrudniejszymi momentami w grze.
Nie ty jeden tak postąpiłeś

Także biegałem tam na Danger ale jakoś udało mi sie wytrwać choć było ciężko. Musiałem się jednak wracać po ammo do granatnika i magnuma bo nie miałem miejsca w invetory a szkoda zostawić dwie paczki granatów i magazynek do magnuma

: wt 10 lut, 2009
autor: nemesisdestro
bodek pisze:Najgorsze było pierwsze jak i drugie starcie z Yawn. Nie lubię w ogóle z nim walczyć. Może dlatego że nie mam żadnej jakiejś magicznej techniki na jego pokonanie. Nie wiem, po prostu nie lubię i koniec a co za tym idzie było to najtrudniejsze dla mnie w całym resie.
Po za tym powrót z Guardhouse do rezydencji też nie był miły przez nowe stworki - Huntery.
Hmm mam podobnie, walki z Yawn mnie przerażają, najbardziej chyba drugi pojedynek, poza tym za każdym razem kiedy przeczuwam spotkanie z Hunterami - zawsze się męczę z nimi, zwłaszcza w podziemiach.
: śr 11 lut, 2009
autor: BARAN
Najgorsze jest chyba, zwiedzanie Panem Chrisem rezydencji na samym początku. A dlaczego?? Bo amunicji jest mało a ja za bardzo do serca przytuliłem sobie zasadę oszczędzaj amunicje. No i oczywiście mijanie zombiów nie za dobrze mi idzie.... jeszcze