Strona 2 z 3

: pn 12 maja, 2008
autor: kal3jdoskop
No cóż, zdaje sobie sprawę że położenie całej zarażonej ludności Racoon City przekraczało możliwości tego oddziału policji, ale raczej wątpię żeby się tam nagle zgromadzili wszyscy zarażeni(bo ten wirus jednak zasadniczo obniża możliwości intelektualne;) ), no a poza tym to trochę dziwi mnie, że w czasie gry jednym strzałem z shotguna można położyć parę zombie na dobre(o ile stoją obok siebie), a w tym wprowadzeniu do RE3 to po oberwaniu z shotgun'a jeden zombie podnosi się jakby go ktoś potrącił :) No i faktycznie słuszne jest to spostrzeżenie, że nie za bardzo wiedzieli jak należy walczyć z zarażonymi mieszkańcami, ale ze słów Ironsa z RE2 wynika, że aby położyć zarażonego należy albo strzelić w mózg, albo totalnie zmasakrować ciało, no a ten gruby policjant to na moje oko w ogóle nie mógł trafić w te 2 zombie-zauważcie, że w zasadzie tylko jedno z nich trochę oberwało w bok, no a z takiej odległości to nawet ja bym wycelował, no chyba że koleś był tak roztrzęsiony z nerwów, że nie mógł trafić;)

Recoil: Ciekawa dyskusja, ale schodzi z osi tematu.

: czw 15 maja, 2008
autor: Jill Valentine
Diadem pisze:Mnie zawsze wkurzało koło zaworowe (Valve Handle), którego używamy do ugaszenia płonącego śmigłowca, a potem jeszcze w kanałach, do podniesienia/opuszczenia mostu nad basenem.
Gdy już użyłem tego przedmiotu przy śmigłowcu, to potem oczywiście odkładałem go do skrzyni i zawsze, ale to zawsze, zapominałem zabrać, gdy już szedłem do kanałów. Za każdym razem musiałem po nie wracać do skrzyni.
kal3jdoskop pisze:dlaczego ci wszyscy komandosi/policjanci którzy zginęli (bądź ginęli w filmikach), mimo posiadania dużo lepszego uzbrojenia od tego jakim początkowo dysponuje gracz, nie byli w stanie poradzić sobie z paroma zombie(nawet w przypadku wprowadzenia do RE 3 mnie to dziwiło, policjantów było naprawdę sporo i do tego większość z nich nie dysponowała niczym gorszym od shotguna, a mimo to nie umiała sobie poradzić z powolnymi jak ślimaki zombiakami, no żałosne :/ ).
Dlaczego nie dali sobie rady??
Ilu zombie napotyka Claire, lub Leon przez całą akcję RE2?
Stu?? Dwustu?? Trzystu??

Tymczasem Raccoon City miało na oko, ze 150 - 200 tysięcy mieszkańców, z czego ponad połowa zginęła. Zakładając, że niemal wszyscy, którzy zginęli zamienili się w zombie to w jaki sposób nawet najlepiej uzbrojona grupa gliniarzy, nawet wspierana przez komandosów miała dać sobie z nimi radę??
A zauważ, że trzeba jeszcze doliczyć pieski, huntery i inne ustrojstwo.
Zombie było na tyle dużo, że gliniarze nie nadążali z ich wykańczaniem i dlatego przegrali.
zawsze mogli zwiać jak nadchodzili to nie zostali i zeżarło ich

: czw 15 maja, 2008
autor: AT
Jill Valentine pisze: zawsze mogli zwiać jak nadchodzili to nie zostali i zeżarło ich
Takie podejście mnie często rozśmiesza - to jest tak samo, jak z ludźmi w obozie koncentracyjnym - Nie można mówić co kto powinien zrobić, z prostej przyczyny: nikt nie był w takiej sytuacji jak oni, a jak wiemy, w takich sytuacjach ludzie nie zachowują się normalnie.

: czw 15 maja, 2008
autor: bodek
Moja wpadka to taka że gdy grałem po raz 1 w życiu w RE2[1 z jaką miałem stycznośc] mało co nie narobiłem w gacie ze strachu. A najlepsze jest to że grałem w biały dzień!!!!!
Gówniarz byłem :rad11:

: czw 15 maja, 2008
autor: franc_uz
bodek pisze: mało co nie narobiłem w gacie ze strachu
a gdzie się tak bałeś? :rad2:

: pt 16 maja, 2008
autor: Kuba Pajączek
Ja miałem taką wpadkę, że wchodze do kostnicy Leonem w scenario B i nie zauważyłem lickerów i udało mi się je zabić z magnuma, ale wyszedłem z pomieszczenia z dangerem(wchodziłem z fine). A co do zabijania zombiaków, to faktycnie dziwne. Przecież zombiaki obrywały serie z M4, strzały z magnum, shotguna itp. a mimo to nic im się nie działo. Jak by były nieśmiertelne. Gdyby tak było też w rozgrywce, nie tylko w filmie to grra była by niemożliwa do ukończenia. Poza tym dziwi mnie głupota policji i komandosów. Skoro strzały nie skutkowały, to czemu nie używali granatników, rakietnic i granatów(no oprócz tego komandosa z intra w trójce, który i tak miał kiepskie oko) ?

Necraria: Kilka postów wyżej Recoil prosił o zakończenie dyskusji na ten temat, więc dlaczego go ciągniesz?

: pn 19 maja, 2008
autor: bodek
franc_uz pisze:
bodek pisze: mało co nie narobiłem w gacie ze strachu
a gdzie się tak bałeś? :rad2:
Gdy grałem po raz pierwszy w RE2 to miałem jakieś 10 lat więc byłem jeszcze mały i bałem się kilku rzeczy jak np. ciemność tak więc ZOMBIE to było dla mnie przeżycie. :szok3:

W RE2 wystraszyłem się już w sklepie gdy zombie wpadły przez okno. Zalany potem wybiegłem ze sklepu z bronią i pobiegłem prosto do komisariatu RPD gdzie licker zza okna poczęstował mnie potężnądawką emocji:szok8: !!!

A najstraszniejsze było to jak w kostnicy wstały wszystkie ZOMBIE!!!! HORROR!!!! :szok7:

Ale teraz jestem już duży i się niedaje zaskoczyć zombiakom :smiech1:

Barry: To ma być wpadka czy humor?

: pn 01 gru, 2008
autor: lyczkowski
Moja największa wpadka była w Factory.Nie zabiłem tej roślinki która siedzi sobie przy zejściu na piętro niżej(w okolicy tego ogromniastego zmutowanego drzewa) i drugi raz biegnąc na dół wpadłem prosto w jego "ramiona" :).

: wt 02 gru, 2008
autor: Leon. KennedY
Ostatnio przez głupotę zabiła mnie wredna roślinka. Z początku chciałem ją rozwalić, ale pomyślałem sobie ominę ją i tyle... Roślinka mnie złapała, a że miałem Caution ( zapomniałem o tym ), to zawitałem do Raju Niebieskiego, a że grę zapisałem przed wyjściem z komisariatu to z Raju Niebieskiego spadłem na samo dno piekła. A dziewczyna wszystko oglądała... :smiech3:.

: pn 22 gru, 2008
autor: Xardas99
Ja zawsze w momencie gdy ręce ząbiaków wywalają deski w ścianie i łapią Leona to tak się zlękne że z kszesła spadnie.

: pn 05 sty, 2009
autor: niaa_maiden
Tak jak u wielu innych osób moją najczęstszą wpadką było zapominanie o valve handle. Ileż musiałem się nabiegać z powrotem do save room.. Inna wpadka - też już ktoś wspomniał - karaluchy zaciukały mi Sherry w kanałach (dzieciak jest wolny aż do przesady) :rad10: ehh, początki z RE były wesołe :smiech6:

: pn 05 sty, 2009
autor: saper99
w 100% popieram kolegę wyżej.Sherry jest zbyt wolna :/ ... i tak samo z valve handle zawsze zapominałem a jak już wziąłem to później nie miałem miejsca na ten Medal i tak czy owak musiałem wrócić do save roomu ^^

: pn 26 sty, 2009
autor: Sanar
Gdy grałem w RE2 na N64 to troszkę cheatowałem i miałem wszystkie przedmioty w skrzyni wsadziłem koło zębate a byłem prawie na samym początku. :rad2:

: wt 27 sty, 2009
autor: Nemesis US
Zadam Ci małe pytanie: czy na N64 był voice acting, tzn. czy był głos postaci, czy jedynie napisy podczas dialogów? I czy były wszystkie scenariusze?

: pt 30 sty, 2009
autor: jarof40
Moje najgorsze zmory z pierwszych razów w RE2 to:
- wspomniany juz zawór, parę razy wracałem się, bo zapomniałem zabrać go ze skrzyni przed hydro-windą,; raz zresztą odkręciłem go przy pierwszej pompie, ale zapomniałem przy drugiej, bo były tam naboje do shotguna, save i zadowolony pobiegłem po prostu dalej;)
- Krokodyl - za 1wszym razem wpakowałem w niego całą amunicję; nie skojarzyłem numeru z butlą:]
- olewanie niebieskich i czerwonych roślinek, z początku w ogóle ich nie zbierałem, aż do pierwszego razu spojsonowania przez pająka, skutki każdy zna:]
- Sherry...bieganie między zombiakami lub psami bez broni zupełnie zbiło mnie z tropu, zginąłem bardzo szybko;)
- Nie save'owanie i kozaczenie generalnie;) kilka razy nie wykonawszy wcześniej save'a i zaskoczony tym czy tamtym, zabity w złości wyłączałem po prostu konsolę, raz wyjątkowo <cut> naplułem na ekran telewizora:D Na szczęście zawsze wracałem:)
- Desert Eagle (nie wiem czy też tak mieliście...?) Zabicie Lickera czy pająka lub niekiedy nawet psa z dużego lub średniego dystansu za pomocą tej broni wymagało sporej wprawy; inaczej niż w RE3 gdzie można było płynniej modyfikować kąt strzału - w RE2 opuszczanie lub podnoszenie lufy między jednym a drugim skrajnym położeniem powodowało, że pocisk śmigał na ogół w próżnię. Z bliska problem znikał. W większości przypadków Desert był więc skuteczny na bossów, na zombiaki z dystansu ( jedna kula w łeb), lub na Lickery z bliska. Ostatecznie trochę to opanowałem, ale nigdy do końca i do dziś zdarza mi się ostro przestrzelić.

A propos Racoon City jeszcze:

Na moje skromne oko Racoon to miasto nie większe niż ok 40 - 50 000 mieszkańców, zakładając nawet optymistycznie, że do ok 80% ludzi zwiało wcześniej to mamy jakieś 5000-10 000 zombie. Stan policyjny trudno szacować na więcej niż 70-100 funkjonariuszy (komisariat po RE3 i tak wydawał mi się zbytnio rozbudowany, jak na tak tak niewielkie miasteczko). Łatwo więc wyobrazić sobie niemoc policji w konfrontacji z zombie (nawet jeśli doliczyć najemników Umbrelli)
Pozdrawiam:)

Necraria: Da się użyć innych słów - nie przeklinamy, nawet jak to cenzurujemy.


[ Dodano: 30 Sty 2009 18:28 ]
Necraia: ok:]

: wt 14 kwie, 2009
autor: KalahaR90
Podczas graniem Claire w Scenariuszu B dawno temu (99r.), wogóle nie wiedziałem, że jest ktoś taki jak Mr. X (od razu piszę, że nie zapisywałem stanu gry). Znacie ten filmik, co Mr.X ląduje gdzieś w komisariacie (ja myślałem, że to jakiś inny budynek ;P),pierwsze co sobie pomyślałem: Co to jest? Ugasiłem helikopter i wszedłem do środka, zabarykadowało mi przejście i słyszę to charakterystyczne tuptanie ;P a że moi znajomi z zainteresowaniem patrzyli bo tez nie wiedzieli kto to (też fani RE, grali tylko w RE1, z niecierpliwością czekali na dwójkę) Oczywiście byłem taki mądry i nie uciekałem (bo skąd miałem wtedy wiedzieć, że można ;) i chciałem się popisać, że go powalę... a stało się odwrotnie ;P. Następnym razem już zapisywałem stan gry.

: pt 07 sie, 2009
autor: Nakami
Moja wpadka. Gdy grałam Claire w scenariuszu B, jak się spotyka pierwsze rośliny (grałam pierwszy raz w ten scenariusz) i mnie to zainfekowało gsyż myślałam że tylko będe mieć caution jak coś, a tu patrze status poison (nie wiem jak to się dokładnie pisze xD ) a zapomniałam wziąć niebieskich roślinek, i tak grałam do końca gry i cudem pokonałam Mr.X i Birkina

Necraria: Od tego są google, żeby sprawdzać jak się coś pisze. Boss nazywa się Birkin, a nie Birgin, a jak nie pamiętasz jak jest trucizna po angielsku, mogłaś napisać po polsku.
Ale uprzedziłam a nie miałam za bardzo czasu aby sprawdzać, a myśl mi nie przyszła aby napisać zatrucie ^^ Ojj jak się wygłupić umiem :P

: pt 07 sie, 2009
autor: dragon149
No pewnie nie będę orginalny ale moja najgorsza wpadka z re 2 to spotkanie z lickierem w pokoju przesłuchań wiedziałem żę tam będzię wyskoczył za szyby a ja zapomiałem wziąc ammo do shotguna i usłyszałem kliknięcie patrze w inwentory nie ma shels więc musałem dać nogę:)

: sob 22 sie, 2009
autor: otaku
Najgorsza moja wpadka?? Na samym końcu zapomniałem MO Disc i musiałem sie wracać... :)
I jeszcze przy Pierwszym spotkaniu z Birkinem zapomniałem sejwa a grałem bez sejwów... umarłem ( a miałem full wyposażenie) nie wiem jak to sie stało... :)

: ndz 23 sie, 2009
autor: megaorzi
Moją najgorszą wpadką było marnowanie amunicji. Zabijałem dosłownie każdego zombiaka, i inne potwory. Zmarnowałem prawie cały Flame thrower na larwy ćem które były na jakimś komputerze. Nie używałem, i nie zbierałem amunicji do Grenade Launcher, bo uważałem że są strasznie słabe, i nie potrzebne (Teraz już wiem że było inaczej :) ), przez co nigdy nie mogłem pokonać Birkina w tej skaczącej postaci, bo nie miałem prawie w ogóle amunicji.