Strona 2 z 7

: pt 20 mar, 2009
autor: Nerobianco
Niestety fabuła nie przeważyła nad gameplayem który jest po prostu odtwórczy.
Kończę już grę ( jestem w 6-1 ) i takie mieszane mam uczucia. Mogę stwierdzić że największym rozczarowaniem jest przewidywalność gry. Każda z lokacji ma swój odpowiednik w poprzedniczce. Przymykając jednak na to oko dostajemy kawał porządnej akcji : )

: pt 20 mar, 2009
autor: Arek
No tak ja też tak miałem można się domyśleć jaka dana lokacja jest bo ma się takie przebłyski i skojarzenia :rad12: ,A tak oczywiście każdy ma inne zdanie nie mam do nikogo o to pretensji tylko po prostu powiem krótko jak można wychwalać Resa 4 który jest nie wypałem i nie tylko ja mam takie zdanie i jak można krytykować 5 która tak jak Gozdek powiedziałeś powraca do naszych starych dobrych przyjaciół a poza tym gameplayem wymiata :rad12:

: sob 21 mar, 2009
autor: kotlet1986
Resident Evil 4 i 5 są pod wzgledem fabuły i akcji bardzo podobne do siebie tylko wychwalacie bardziej 5 bo jest w niej Wesker i Jill a w 4 był nieznany nikomu Krauser i Salazar.Resident Evil 4 i 5 to już nie jest prawdziwy Resident i nie zgodze się z tytm że 5 cześć wróciła na główną oś fabuły.Nie można powiedzieć bo jeśli chodzi o grywalność to jest znakomita ale bardziej Res 4 i 5 idą w strone Uncharted Dark fortune niż w strone starych dobrych Residentów 1,2,3,CV,0 i Remake.Teraz bez Weskera najważniejszej postaci w seri Resident Evil 6 bedzie jeszcze bardziej nie Residentowski

Ja tam tesknie za tymi starymi częściami

: sob 21 mar, 2009
autor: Runii
Zgadzam się jeśli wyjdzie Res6 to będzie totalny kosmos być może uśmiercą Resztę postaci i skończy się SAGA RE i nie wiem dlaczego większość zachwala sie fabuła i tym ze nie ma Starego dobrego klimatu Zombi i mutantów dla mnie Wieśniaki czy Czarno skurzy <bez obrazy> to jakieś przegięcie powinni powrócić na stara linie fabuły czyli koniec re3 następnie opracować jakieś nowe fajne straszne lokacje a nie wsie i afryki ze stodołami <takie moje zdanie> pozdrawiam ps przepraszam ze trochę z tematu zjechałem

: sob 21 mar, 2009
autor: Finka
Arek pisze:Z kąd aż taka krytyka to już prędzej 4 jest do kitu a fabuła w 4 jest po prostu porażająco tragiczna owszem w 5 nie ma strachu ale w 4 też nie było.Moim zdaniem to właśnie te komnaty Tomb Riderowskie to porażka bo wogóle nie pasują do Resident Evil a jeszcze do muzyki to one jest bardzo fajna a szczególnie w walce Wesker&Jill :rad11:
Ocena 8/10 nie jest taka zła ;)
Dlaczego niżej oceniłam od RE4 ? bo uważam, że każda następna część powinna być lepsza od poprzedniej a RE 5 taką grą nie jest !

Po pierwsze długość gry: RE4 przechodziłam w 24 godziny a RE5 w 12 - zwiedzając przy tym każdy kąt.
Po drugie: pozbawiomo gracza możliwości prowadzenia walk zręcznościowych - jezioro, Wesker, odpowiednik El Gigante (nowych nazw jeszcze sobie nie przyswoiłam).
Po trzecie: zapchano mapy bardzo dużą ilością róznych pierdół (szczególnie w pierwszych
etapach) i zamiast skupić się na grze to rozglądałam się dookoła :D

Ruiny nie są residentowe ? a która lokacja była residentowa ? pustynia ?, kamieniołom ?

W tego Residenta będę jeszcze długo grała ale pierwsze wrażenia mam właśnie takie :P

: sob 21 mar, 2009
autor: Arek
Heh spoko no każdy ma inne zdanie a co do lokacje Residentowskich to mi pasuje laboratorium ściany fajnie wyglądają ale wiesz jednak moim zdaniem 5 jest dużo lepsza od 4 naprawde :rad12: A no i masz racje dałaś 8/10 to jeszcze nie tak źle

: ndz 22 mar, 2009
autor: kotlet1986
Typowo Residentowskie były chyba tylko postacie Chrisa,Weskera i Jill oraz Lickery i chyba na tym koniec :rad7:

: ndz 22 mar, 2009
autor: Arek
Nom to też prawda a no i jeszcze może Reapery

Ps: pytanko-Nie pamiętam który to był Chapter ale w pewnym momencie jest taka jakby taśma która się przesuwa i trzeba po niej przebiec i po jednej stronie pali się i właśnie w tą stronę taśma ciągnie :rad10: no ale o co mi chodzi chodzi mi o to że na tej taśmie leżą moim zdaniem Regeneratorzy a wam co to przypominało :rad12:

: ndz 22 mar, 2009
autor: Jakem Gozdek
Mi to przypominało bardziej zombie, chociaż raczej to były nieudane egzemplarze albo króliki doświadczalne, które nie przeszły testów, przeznaczone do utylizacji (taśma prowadziła do pieca).

: ndz 22 mar, 2009
autor: Arek
A no tak do pieca sorrki mój błąd nom masz racje zombie to trochę przypominało ale jednak nie wiem czemu mi to coś najbardziej przypominało regeneratorów

ps:nienawidzę ich :rad12:

: pn 23 mar, 2009
autor: Czarek199410
To są zombie ale kurde jak mnie złapał jeden to dopiero kiedy przechodziłem grę 2 raz
Ale były śmiechy potem bo normalnie nie widziałem jeszcze tego i się przestraszyłem :smiech7:

Jest jeszcze zombie jeden w kontenerze na 6-1 nieśmiertelny i znowu śmiechy bo ja wyciągam Rocket launcher nawalam w Niego a kolega z każdej broni :smiech1:

: pn 23 mar, 2009
autor: Nemesis US
Bo ich się nie da zabić, zupełnie jak w filmach o tej tematyce (Living Dead), a patrząc kwestią czysto techniczną, to zostali tak zaprogramowani, że nie da się ich zlikwidować, sam także próbowałem to zrobić, ale jakby nie patrzeć, to podkręca w pewnym sensie klimat. :rad12:

: pn 23 mar, 2009
autor: kotlet1986
Najgroźniejsze stwory to były chyba te co wylatywały z tych kokonów :rad3: bardzo niebezpieczne bo jak udało im się wbić swoje pazury to game over :rad12: najlepiej było walić w nich z granade launcher nabojami elektrycznymi a potem np z shotguna

: pn 23 mar, 2009
autor: Alucard
Oj ludziska ja tam nie wiem co sie tak czepiacie tego resident'a, dla mnie jest to majstertszyk, o wiele lepszy od 4 czesci, poza tym mowicie ze 5 nie jest "residentowskie", a jakie jest ;) ? RE kazdemu kojarzy sie z ziombalami, a tak na prawde jest to seria o broni biologicznej i skutkach jej uzywania, wiec nie tylko wirus T ma prawo zagoscic w tej serii, skoro raccoon city zmienili w piach przy czym wyczyscili wirusa T, mieli pelne prawo zakonczyc serie a nie wymyslec cos nowego, "las plagas" (tak to szlo?), a teraz Uroboros opatentowany przez weskera tylko po to zeby jako tako pociagnac watek fabularny, co bylo genialne moim zdaniem, wesker byl czlowiekiem z "ambicjami" z wirusem T by ich nie spelnil, bo po co komu armia bezmyslnego miecha? sami widzicie, musieli wymyslec cos nowego(inaczej zabili by weskera w CV i finito z seria), nawet kosztem cennego i szanowanego z poprzednich czesci klimatu. W 6 czesci prawdopodobnie wroca do tematyki zombie (wywiad z Takeuchim i slowa "postanowilismy powrocic do starych motywow") wiec fani beda zadowoleni, ale zaloze sie ze znowu beda jakies narzekania, zawsze sa.

No i zadajmy sobie pytanie, ilez mozna walkowac to samo (zombie) i to samo w kolko.

: pn 23 mar, 2009
autor: Czarek199410
Ja to będę zrzędził jak zmienią postacie i usuną stare bo to ma być reboot a powiem wam że nie lubię rebootów przykład Prince Of Persia(Rozwalili cała serię teraz) i nie wiem czy to wyjdzie na dobre residentowi

: pn 23 mar, 2009
autor: Arek
Nom zgadzam się Czarek ja też będę narzekał jak zmienią postacie :(a i znowu się zgadzam Alucard narzekania zawsze są i będę zawsze się komuś coś nie podoba i powiem ci że to co napisałeś to cała prawda :rad2: i ja powiem szczerze że po kompletnie zwalonej 4(moim zdaniem)5 bije na głowę wszystko i jest po :rad12: prostu the best

: pn 23 mar, 2009
autor: Prisonbull
Jestem świeżo po przejściu. Pierwsze podejście na poziomie Veteran i tylko Co-op z kumplem.
Pierwsze co da się zauważyć - totalny brak strachu. W czwórce brudna wiocha wprowadzała klimat nie pewności od samego początku. Niektórzy mogą twierdzić, że nie była straszna drudzy przeciwnie, ale dla mnie czwórka miała swój specyficzny klimat w którego piątce zabrakło (po części)

Zaczynamy od afrykańskiej wiochy. Zwyczajna afrykańska osada. Totalny spokój na początek i nagle z niczego robi się chaos (dziwne nie?)
To, że gra jest odtwórcza widać od pierwszego momentu w którym musimy pokonać pierwszego przeciwnika.
Odtwórczość to jak dla mnie największa i jedyna wada nowego Residenta. Sprawia, że praktycznie nic nie może nas zaskoczyć.

Grając w czwórkę przemierzałem kolejne lokacje w niepewności. Mimo, że w survival horrorach stosuje się podobne zabiegi (idź znajdź coś, jak będziesz wracał to coś wyskoczy) to tym razem nic mnie nie zaskoczyło.

Na szczęście gra rekompensuję wszystko akcją i fabułą (tutaj wyśmienite wstawki filmowe rodem z najlepszych filmów akcji).
Po przejściu pierwszego chapteru wiedziałem że gra nie będzie już straszna ("Fear - You CAN Forget").
Oprawa graficzna jak dla mnie przepiękna. Najładniejsza gra jaką mialem do tej pory zagrać na XBOXie. Wszystkie inne Unreal Engine 3 nie mają startu do grafiki z Residenta. O grafice tyle... Jeśli chodzi o dźwięk, mam takie samo zdanie jak w przypadku czwórki. Po prostu genialny z tym że niektórych motywów mi brakowało. Ale ogólnie oprawa audio jak zawsze z resztą udała się.

Najważniejszą nowością dla mnie to oczywiście tryb współpracy. Umówiliśmy się z kumplem, że będziemy grać tylko w co-opie razem (i tak do końca zdołaliśmy wyrwać).
Tryb kooperacji daje tyle "miodu", że po prostu każdy fan gier akcji powinien spróbować.

Znakomite walki z bossami, które nie polegają jak to w większości gier na ładowaniu amunicji w cielsko. Tutaj trzeba współpracować. Panowie (i panie) z Capcomu świetnie się spisali w tej roli. Każdego bossa wykończamy razem. To daje jeszcze większą frajdę niż jak to było w czwóreczce.

Z bossów nie podobał mi się klon El Gigante. Mimo, że walka była świetna nie było tego klimatu i boss wydawał się nie pasować do gry. Bardziej zadowolony byłybym z jakiegoś nowego potwora o dużych rozmiarach lub coś na miarę tyranta. Także Uroboros #2 był dla mnie małym rozczarowaniem. Oczekiwałem jakiejś lepszej mutacji, a tym czasem zwykły flak jak w przypadku pierwszego bossa "z piekarnika".

Jeśli chodzi o lokacje wszystko było jak należy oprócz tych Tomb Raiderowych ruin. Dla mnie to jedno wielkie nie porozumienie. Kiedy zaczęły się laboratoria i pierwszy licker (ulubiony przeciwnik :) ) pomyślałem "tak powinno być od początku" - chodzi mi oczywiście o klimat bo ciągłe chodzenie między blachami nie dawało by takiej frajdy.

Dochodząc do finału i bossa walka w pełni na poziomie. Qucik Time Eventy w każdym momencie (chodzi mi o całokształt) dopełniały klimatu, jeszcze lepsze i lepiej zastosowane niż w poprzedniczce.
Pożegnanie z Weskerem udało się twórcom. Walka była emocjonująca, efektywna i krótko mówiąc tak to sobie wyobrażałem. Po przesadnej mutacji Saddlera i banalnej walce przyszło coś bardziej doszlifowane i to na pewno duży plus.

Sumując, moje pierwsze podejście na veteranie, co dało 22 godziny zabawy usatysfakcjonowało mnie. Pozostaje tylko ocena końcowa - poprzedni Resident za swoją innowacyjność, coś czego wcześniej nie widziałem oceniałem 10\10 tutaj z czystym sumieniem mogę dać Piątce zasłużone 9/10.
:)

: pn 23 mar, 2009
autor: Czarek199410
Także Spencer był dla mnie małym rozczarowaniem. Oczekiwałem jakiejś lepszej mutacji, a tym czasem zwykły flak jak w przypadku pierwszego bossa "z piekarnika".
O czym ty gadasz :szok8: gdzie ty masz Spencera

: pn 23 mar, 2009
autor: Prisonbull
Pomyłka... To Uroboros #2 :D

: pn 23 mar, 2009
autor: Jakem Gozdek
Uroboros Mkono to chyba nie był Spencer. On został zgładzony przez Wesker'a. Ale nie o tym temat, wracając do tematu, niemal w pełni podzielam opinię Prisonbulla. Cały tekst pokrywa się z moimi odczuciami co do tej części.