Jakoś się nie wypowiadałem wcześniej, to nadrobię to teraz. Na samym początku zaznaczę, że bossowie w tej części mi wyjątkowo nie przypadli do gustu i będę zrzędzić.
Uroboros - każda z form była słaba. Wizualnie nic ciekawego. Jeden boss tylko w 3 rozmiarach. Jedynie podobało mi się strzelanie z ''Ion Cannon'' w pojedynku z Exellą.
Popokarimu - zarówno pierwsze jak i drugie starcie polega na tym samym. Podkładamy minę i walimy ile fabryka dała, koniec walki. Sam przeciwnik jest brzydki i to dosłownie. Nigdy tego typu bossowie mi się nie podobali. Jakieś przerośnięte dziwadło.
Ndesu - byłby nawet niezły, gdyby nie uziemienie i sprowadzenie walki do bezmyślnego walenia z mini guna i klepania QTE na okrągło.
Irving - sama sceneria bardzo ładna, stwór też ładnie wykonany, niemniej jest to najbardziej irytujący boss, szczególnie w drugiej części starcia jak łapie statek. Cały czas trzeba robić uniki i praktycznie nie ma kiedy chwycić działka bo już od razu jest QTE. Ponadto zdarzało się, że jeszcze nie podniosłem się po jednym ataku, a już dostaję kolejny. Wysoce beznadziejny pomysł, ponieważ zestrzelone ''macki'' stale się regenerują. Niestety to zabiło mi całą przyjemność z walki.
U-8 - średni, nie zachwycił mnie niczym specjalnym. Pierwsza myśl po zobaczeniu go to, że pokonanie go będzie chyba niemożliwe, ale nie było tak źle, wystarczy być cały czas w ruchu a nawet nas nie draśnie.
Jill&Wesker - Walczyć można próbować tylko na niskich poziomach. Na wyższych to właściwie jest mozolna ucieczka przed nimi przez 7 minut. Etap ten jest uciążliwy, bo Sheva jest niedorozwinięta, nie słucha się i trzeba ją stale wołać. Każde dalsze oddalenie od Chrisa kończy się dla niej wyłapaniem buta i wczytaniu gry.
Jill - nic specjalnego, bieganie za panną i próba ściągnięcia urządzenia z piersi oraz okazjonalne QTE. Ale utwór ''Sad but True'', który przygrywa jest po prostu piękny i z tego względu z miłą chęcią przechodziłem ten fragment.
Wesker(finałowa walka) - kolejny brzydal. Z przyjemnością władowałem w niego całą amunicję do Magnuma jaką uzbierałem podczas gry. Tyle mogę powiedzieć.
Głos idzie na Jill, ale nie ze względu na walkę ogółem tylko za muzykę.
Ale pech, w ankiecie nie ma samej Jill, więc się wstrzymam od głosu
