: sob 11 wrz, 2010
A więc to jednak pod jego kontrolą? Mój Boże... Nie mogli od razu wrzucić Jill do filmu?
Forum serwisu Muzeum w Raccoon City: Resident Evil HQ
https://forum.residentevil.eu/
Ja pierwsze trzy resy Andersona zjechałem, w rozmowach o kolejnych częściach pisałem, że w kolejnej (4tej) odsłonie biorąc pod uwagę dopakowanie Alice będzie scena wybicia planety z orbity "z główki". Jestem krytyczny. Oceniałem film jako adaptacje (pardon - film INSPIROWANY GRA), jako czwartą częśc, w końcu jako film akcjo SF/POST APO. To JEST najlepsza częśc. Uwierz mi Paul widziałem różne szity.Paul pisze:O ile pamiętam, ty lubisz wszystkie filmy Andersona, zatem chyba nigdy nie zrozumiesz takiego konserwatysty jak ja xDSlayer pisze:Oj Paul, naprawdę musisz "zjeżdżać" ten film? Wrzuć na luz, przecież nie jest zły (jest boski xD).
Paul, z ręką na sercu - przypomnij sobie WSZYSTKIE patenty zastosowane w grach. Film jest INSPIROWANY, to nie jest pełna adaptacja. I to jest czwarta częśc. Przynajmniej nie można odmówic Andersonowi konsekwencji. Tak - za dużo jest Milli i to pewnie dlatego, że to jego laska jest. Ale w ilu resach boss dostaje tony ołowiu, pod koniec jest wysadzany, ale na początku walki przechodzi przemianę glównie w ramach niemożliwego przyrostu masy, a bohater na to patrzy zamiast wiac albo atakowac? Jeżeli czepiasz sie takich detali musisz czepic się i gry. Ja dostałem dwa fajne prezenty, których się nie spodziewałem. Kasacja klonów i reset zdolności Alice.. I to już w pierwszym kwadransie filmu.Paul pisze:Oglądałem, choć z pewnych scen nie mogłem powstrzymać śmiechu xD Np. ze sceny, gdy Wesker chce zjeść Alice, bo T wirus przejmuje nad nim kontrolę... O ile pamiętam, Wesker zaraził się odmianą wirusa G od Birkina i żeby przeżyć, wstrzykiwał sobie serum, a nie zjadał żywy materiał organiczny...Slayer pisze:Oglądałeś chociaż? Czy po prostu piszesz takie posty? Może załóż temat : "Dlaczego RE : A ssie"
Jedno słowo. Spadochron.Paul pisze:Tematu nie założę, bo jeszcze Deus go usunie xD Żeby Alice tak wykorzystała swoje klony, to się nie spodziewałem, ale niestety, ani klonów, ani Alice nie było w prawdziwym RE, dlatego też nie zaplusuje to u mnie za bardzo... Przynajmniej Wesker nie skończył w wulkanie, ale również skończył marnie, wybuch bomby zabija kogoś, kogo zabić nie mogły tony żelaza, upadek z samolotu, cios prętem, strzał w głowę i ogień Alexii...
Filmowi dużo brakuje do arcydzieła, do mocarnego filmu o zombie, trochę do dobrej adaptacji. Ale kadzenie sobie samemu o trafnych argumentach...Paul pisze:Nie zamierzam, po prostu nie lubię, gdy ktoś tak bezsensownie miesza to, co było dobre, na swą własną wizję, która nie znajduje uznania w oczach fanów... A to, że argumenty wysuwam trafne, świadczy jedynie o prawdziwości moich słów...Slayer pisze:nie psuj entuzjazmu związanego z tym filmem.
Obaj dostaniecie w ucho - Milla chociażby w 5tym elemencie się spisała. Miała byc bojowa i sexi. I jest.Paul pisze:No, dla sprostowania, tylko te miałem na myśli, bo o innych się nie wypowiadałeś, ale z drugiej strony, o jakie filmy mogło mi chodzić w temacie o Afterlife, na forum o RE?Slayer pisze:Nie lubię żadnego jego filmu OPRÓCZ filmów RE.
Cóż, film inspirowany grą, powiadasz... Jeśli tak, to sporo zmienia, jednak i tak na niewiele, gdyż RE to horror, a filmy Andersona, to poza 1 i 2, same filmy akcji...Saladyn pisze:Oceniałem film jako adaptacje (pardon - film INSPIROWANY GRA), jako czwartą częśc, w końcu jako film akcjo SF/POST APO. To JEST najlepsza częśc. Uwierz mi Paul widziałem różne szity.
Nigdzie nie było napisane, że są to filmy inspirowane grą, zatem oceniam je jako adaptacje...Saladyn pisze:Paul, z ręką na sercu - przypomnij sobie WSZYSTKIE patenty zastosowane w grach. Film jest INSPIROWANY, to nie jest pełna adaptacja. I to jest czwarta częśc. Przynajmniej nie można odmówic Andersonowi konsekwencji.
Milli było więcej, niż Weskera w całym RE, a to, jak na postać niezwiązaną z serią, STANOWCZO za dużo... Piąty element, owszem, wypadł jej wspaniale, Milla ironicznie, lepiej umie zagrać istotę doskonałą od "zwykłej" super Milli...Saladyn pisze:Tak - za dużo jest Milli i to pewnie dlatego, że to jego laska jest.
Dla mnie te prezenty to były dwa wymogi odzyskania honoru dla tego filmu. Dobrze, że zrobiono to tak szybko, ale akcję i tak źle poprowadzono... Czy w RE co chwila były slow motiony? Nie, wystarczyłoby ich do walki z Weskerem... Musieli je dodać, by wersja 3D była efektowniejsza i kasy przez to więcej wpłynęło...Saladyn pisze:Ale w ilu resach boss dostaje tony ołowiu, pod koniec jest wysadzany, ale na początku walki przechodzi przemianę glównie w ramach niemożliwego przyrostu masy, a bohater na to patrzy zamiast wiac albo atakowac? Jeżeli czepiasz sie takich detali musisz czepic się i gry. Ja dostałem dwa fajne prezenty, których się nie spodziewałem. Kasacja klonów i reset zdolności Alice.. I to już w pierwszym kwadransie filmu.
Może jestem upośledzony, rozwiń te słowa, proszę... Jak dla mnie on w tym filmie powinien zginąć, a skoro jednak w scenie po napisach Jill jest pod jego kontrolą, to jednak nie zginął! Te filmy robione są w konsultacji z Capcomem, skoro Capcom zakończył jego wątek, to po co on chce go przeciągać? Czy Capcom chce powrotu Weskera?Saladyn pisze:Jedno słowo. Spadochron.
Jeśli nie są trafne, to wysuń własne kontrargumenty, bo bezpodstawna krytyka żadną sztuką nie jest, a ja nie zamierzam kłócić się bez broni w ręku...Saladyn pisze:Filmowi dużo brakuje do arcydzieła, do mocarnego filmu o zombie, trochę do dobrej adaptacji. Ale kadzenie sobie samemu o trafnych argumentach...
Ja nie wiem, jak to się odnosi do cytowanego przez ciebie fragmentu wypowiedzi, ale przemilczę to, możliwe, że jest to jakiś wynik twojej omyłki...Saladyn pisze:Obaj dostaniecie w ucho - Milla chociażby w 5tym elemencie się spisała. Miała byc bojowa i sexi. I jest.
Faktycznie, soundtrack nie może dostać ode mnie opieprzu... Jest to jedyny stały wspólny element dla serii gier i filmów Andersona...Saladyn pisze:Jeżeli chodzi o Resy Soundtrack zawsze był adekwatny. I to jest stały plus serii. Nowa trylogia się zaczęła. Czy ktoś to lubi czy nie.
Wesker nie zginął świadczy o tym scena w której West wychodzi z kanalizacji... < z oddali widać osobę na spadochronie> Co do powrotu Weskera to bardzo wątpliwe.... to ze uśmiercili go w grze to nie znaczy ze musi umrzeć w filmie... < patrz Carlos który umarł w filmie a jakoś w grze trzyma sie świetnie ;p > Obie produkcje < film i gra > różnią się od siebie i porównywanie ich jest bezsensowne…..Paul pisze:Może jestem upośledzony, rozwiń te słowa, proszę... Jak dla mnie on w tym filmie powinien zginąć, a skoro jednak w scenie po napisach Jill jest pod jego kontrolą, to jednak nie zginął! Te filmy robione są w konsultacji z Capcomem, skoro Capcom zakończył jego wątek, to po co on chce go przeciągać? Czy Capcom chce powrotu Weskera?Saladyn pisze:Jedno słowo. Spadochron.
Tak gwoli ścisłości - pani Jovovich, kiedy grała w "jedynce" nie była związana z Andersonem. Poza tym - w przeciwieństwie do Kim Beckinsale, sama latami pracy na dobrych planach, dobrych filmów wypracowała sobie status gwiazdy - każdy, kto oglądał choćby "The Fifth Element" pewnie się ze mną zgodzi.Saladyn pisze: Anderson wsadził swoją laskę do filmu więc jest jej pełno.
Taki Silent Hill na przykład - film dość wierny grze (piszę DOŚĆ, a nie CALKOWICIE) - a przy tym bardzo zjadliwy. Tylko ten Pyramid Head tak z pupci wzięty...Swoja drogą która adaptacja gry wyszła super?
Nie, nie nie nie nie nie i jeszcze raz nie.Slayera, w którym stwierdził on, że nie podobają mu sie żadne inne filmy z Millą za wyłaczeniem resów
Ano.Diadem pisze:Poczytałem ten temat i tak naprawdę nie wiem co Wy w tym filmie widzicie.
Podkreślam - uznałem film za lepszy niż części 1-3, ale nie za film genialny.
Efekty 3D ok, super fajne, ale takie są teraz wymagania. Niedługo do kina tylko na 3D będzie się chodzić, a filmy klasyczne w domu oglądać. Co to za rewelacja to ja nie wiem.
Mimo wszystko efekty 3D na razie są w mniejszości. Avatar bez 3D i nie na Blue Rayu też nie jest takim super filmem. Ale ludzie głosują nogami. Poza tym wiele filmów, np. Odlot - były w 3D i jakoś się tego 3d nie czuło. W RE:Afterlife 3d jest i to widac. Poza tym jest różnica między filmem robionym w 3d a filmem przerabianym na 3d.
Sama fabuła bardzo przewidywalna, jak dla mnie nudna. Powiem więcej, jest to film o zombie w którym nie ma zombieGdybyście dokładnie, ze stoperem w ręku policzyli sekundy w których pojawiają się zombie, byłby to znikomy ułamek czasu trwania filmu.
A kto mówił, że to jest film o zombie? Ile zombie masz w RE4 i RE5?
Afterlife ani trochę nie jest straszny (no chyba, że dla dwunastolatka).
A miał być? Kiedy ostatnim razem bałeś sie na horrorze i jaki jest jego tytuł? Jedynie, co teraz może cię rzucic na krześle to muzyka "ba-bam!" i potwor skaczacy na bohatera zza kadru. I to nie dlatego, że jest potworny tylko dlatego, że się go rzuca gdy się człowiek nie spodziewa.
Moja dziewczyna ze scen, które miały być straszne, tak się śmiała, że pół kina słyszało i z każdą chwilą chichotania wśród pozostałych widzów było więcej (najbardziej rozśmieszało to coś wyłażące z ust zombie oraz nieumarli spadający za Alice z dachu budynku).
To coś wyłażące z ust zombie to plagas z RE5. Poza tym ja nawet nie wiem, czy to były zombie. W filmie jest mowa o eksperymentach Umbrelli na żywych a goście z wielofunkcyjną japą są trochę za szybcy i zwinni jak na zombie.
Sceny akcji, skutecznie zastąpiły strach, tylko, że "Matrix" w oryginale był lepszy, a minęło już przecież tyle lat od jego premiery. Kiepsko, że nic nowego nie udało się wymyślić od tamtego czasu i dostaliśmy odgrzewany kotlet.
A co nowego tu można wymyslic? Albo będzie unik przed pięścia, albo mieczem, albo kulą. Matrix był pierwszy nie musiał żadnych poprzeczek przeskakiwac - on je ustawiał. Równie dobrze mógłbyś powiedziec "było 3d w Avatarze dlaczego nic nowego nie wymyślili". Cameron robił ten film 10 lat, a i tak zawalił fabułe.
Postacie. Te poboczne były zupełnie bezbarwne! Zupełnie. Co pokazał nasz Chris Redfield? Posiedział w celi, potem wyszedł, rozwalił parę zombie i podziękował.
O szurniętym producencie filmowym czy jego azjatyckim koledze w ogóle nie będę wspominał, bo żal za serce ściska. Mina kolesia, który zmartwił się, że tydzień czasu zajmie mu naprawa wozu opancerzonego bezcenna
Residenty Andersona niestety mają tą przypadlośc - postacie drugo i trzecioplanowe są chyba tylko po to, żeby było kogo ratowac albo żeby zombiaki miały kogo gryźc
Pieski zombie ciekawe, choć mogły być choć trochę groźniejsze. Właściwie tylko statystowały, a miały przecież potencjał z tymi rozdziawionymi gębami. Problem w tym, że nie było już kogo zabić. Znów nie zginął nikt pozytywny, zero zaskoczenia, maksimum przewidywalności.
To prawda mogli kogoś skasowac, nie miałbym nic przeciwko.
No właśnie, gdzie są zaskakujące zwroty akcji? Był tylko jeden (z niesprawnym wozem opancerzonym). Reszta właściwie mnie nie zaskoczyła.
To, że nie ma zbyt wielu powiązań z serią gier, nie przeszkadza mi wcale, bo ja na to patrzę jak na coś zupełnie oddzielnego, coś co ma tylko tytuł Resident Evil, a Residentem nie jest.
Co można zaliczyć na plus?
Największym plusem jest muzyka, ale to nie filharmonia. Przyszedłem przecież na film i nie ratujcie tego obrazu, świetną muzyką.
Niemniej to składowa filmu. Kiepski soundtrack potrafi zarżnąc skądinąd dobry film.
Najlepsza w tym filmie była broń kata. Spowodowała znaczne podniecenie wśród fanów RE5 którzy musieli być w niebo wzięciNie powiem, coś takiego chętnie bym sobie na ścianie powiesił
Jaka broń?
Za nic ten film nie dorasta do pięt klimatowi pierwszej części.
A jaki klimat miała pierwsza częśc? Przez pól filmu idą, potem większośc oddzialu ginie na laserowej szatkownicy, zombiaki zjadły jedna postac, były skrajnie komputerowe.
Nowoczesne wodotryski w postaci 3D, ani trochę nie są w stanie tego zrekompensować. Afterlife trzyma poziom Apocalypse, a zwłaszcza Extinction, czyli to czego się można było spodziewać.
Właśnie. To kontynuacja. Myślę, że osoby nastawione skrajnie krytycznie po prostu biorą ten film za poważnie. To tylko film, zaczął się tam gdzie się skończył poprzedni, reprezentuje specyficzny gatunek. Poszło nieźle. Nie super, ale nie tragedia.
Aha i nie ma co się emocjonować Jill. Nie martwcie się. Alice ją uratujeI można nawet szóstą część nakręcą. Czas pokaże.
Nie jesteś samDiadem pisze:Poczytałem ten temat i tak naprawdę nie wiem co Wy w tym filmie widzicie.
Kto wie, może się tak stać, że wersje 3D niegdyś będziemy mogli oglądać przed kompem xDDiadem pisze:Efekty 3D ok, super fajne, ale takie są teraz wymagania. Niedługo do kina tylko na 3D będzie się chodzić, a filmy klasyczne w domu oglądać. Co to za rewelacja to ja nie wiem.
Zombie w RE nie ma już od RE 3 (nie licząc Degeneration), zatem nie sądzę, by to był film o zombie... Sam już nie wiem, o czym jest ten film, owi "nieumarli", jak to określiłeś, przypominają bardziej ganados, szczególnie poruszaniem się...Diadem pisze:Sama fabuła bardzo przewidywalna, jak dla mnie nudna. Powiem więcej, jest to film o zombie w którym nie ma zombieGdybyście dokładnie, ze stoperem w ręku policzyli sekundy w których pojawiają się zombie, byłby to znikomy ułamek czasu trwania filmu.
Ba no, koncepcja twórcy...Diadem pisze:Afterlife ani trochę nie jest straszny (no chyba, że dla dwunastolatka). Moja dziewczyna ze scen, które miały być straszne, tak się śmiała, że pół kina słyszało i z każdą chwilą chichotania wśród pozostałych widzów było więcej (najbardziej rozśmieszało to coś wyłażące z ust zombie oraz nieumarli spadający za Alice z dachu budynku).
Powinni napisać: film reżysera, który poza Matrixem, niczego lepszego nie widział...Diadem pisze:Sceny akcji, skutecznie zastąpiły strach, tylko, że "Matrix" w oryginale był lepszy, a minęło już przecież tyle lat od jego premiery. Kiepsko, że nic nowego nie udało się wymyślić od tamtego czasu i dostaliśmy odgrzewany kotlet.
One muszą być bezbarwne, by boska Alice mogła je ratować i aby było widać kontrast między nimi, a Jovovich...Diadem pisze:Postacie. Te poboczne były zupełnie bezbarwne! Zupełnie. Co pokazał nasz Chris Redfield? Posiedział w celi, potem wyszedł, rozwalił parę zombie i podziękował.
O szurniętym producencie filmowym czy jego azjatyckim koledze w ogóle nie będę wspominał, bo żal za serce ściska. Mina kolesia, który zmartwił się, że tydzień czasu zajmie mu naprawa wozu opancerzonego bezcenna
No, tutaj się z tobą nie zgodzę, bo Capcom popełnia ten sam błąd w RE 5, w RE 4 jedynie Luis zginął, a on nie był z nami zbyt zżyty, tak zwana "postać jedej gry"...Diadem pisze:Pieski zombie ciekawe, choć mogły być choć trochę groźniejsze. Właściwie tylko statystowały, a miały przecież potencjał z tymi rozdziawionymi gębami. Problem w tym, że nie było już kogo zabić. Znów nie zginął nikt pozytywny, zero zaskoczenia, maksimum przewidywalności.
Dla mnie najśmieszniejsza była "cena przeżycia" Weskera xD Boże, co oni zrobili z tej postaci... Wszystko, co błędnie zrobiono z nim w RE, tutaj spotęgowano x 3Diadem pisze:No właśnie, gdzie są zaskakujące zwroty akcji? Był tylko jeden (z niesprawnym wozem opancerzonym). Reszta właściwie mnie nie zaskoczyła.
Skoro nie jest, to niech przestanie reklamować się tym (jeszcze) wspaniałym tytułem... Bo jego film będzie oceniany względem kryteriów prawdziwego REsa, a to mu oceny nie podniesie...Diadem pisze:To, że nie ma zbyt wielu powiązań z serią gier, nie przeszkadza mi wcale, bo ja na to patrzę jak na coś zupełnie oddzielnego, coś co ma tylko tytuł Resident Evil, a Residentem nie jest.
No cóż, przynajmniej jeden +, muzyka dużo uratowała, nie powiem, ale nie powinna być wychwalana, bo nie o nią tu chodzi w głównej mierze...Diadem pisze:Co można zaliczyć na plus?
Największym plusem jest muzyka, ale to nie filharmonia. Przyszedłem przecież na film i nie ratujcie tego obrazu, świetną muzyką.
Ja bym chciał mieć jego worek na głowie xDDiadem pisze:Najlepsza w tym filmie była broń kata. Spowodowała znaczne podniecenie wśród fanów RE5 którzy musieli być w niebo wzięciNie powiem, coś takiego chętnie bym sobie na ścianie powiesił
Owszem, ale to pokazuje, że reżyser uczy się na błędach i następna część może być już całkiem wierna seriiDiadem pisze:Za nic ten film nie dorasta do pięt klimatowi pierwszej części. Nowoczesne wodotryski w postaci 3D, ani trochę nie są w stanie tego zrekompensować. Afterlife trzyma poziom Apocalypse, a zwłaszcza Extinction, czyli to czego się można było spodziewać.
Jakby nie mogli uratować Jill w Afterlife... Ten pomysł na nową część jest dosyć żałosny...Diadem pisze:Aha i nie ma co się emocjonować Jill. Nie martwcie się. Alice ją uratujeI można nawet szóstą część nakręcą. Czas pokaże.
Na końcu filmu masz jak wół napis film bazujący na grze Resident EvilPaul pisze: Nigdzie nie było napisane, że są to filmy inspirowane grą, zatem oceniam je jako adaptacje...
No proszę...Saladyn pisze:A kto mówił, że to jest film o zombie? Ile zombie masz w RE4 i RE5?
Na film o potworach idzie się po to, żeby się przestraszyć, bo czym innym się mam emocjonować? Przecież nie spodziewałem się wątków miłosnych idąc na Afterlife.Saladyn pisze:A miał być? Kiedy ostatnim razem bałeś sie na horrorze i jaki jest jego tytuł? Jedynie, co teraz może cię rzucic na krześle to muzyka "ba-bam!" i potwor skaczacy na bohatera zza kadru. I to nie dlatego, że jest potworny tylko dlatego, że się go rzuca gdy się człowiek nie spodziewa.Diadem pisze:Afterlife ani trochę nie jest straszny (no chyba, że dla dwunastolatka).
To się nazywa wcisnąć coś na siłę, aby miało powiązanie z grą. Podobnie rzecz się ma Egezkutorem. Dla kogoś nieznającego gry jego motyw to dopiero zagadka.Saladyn pisze:To coś wyłażące z ust zombie to plagas z RE5.
Dlatego ten film nie tylko nie jest genialny, ale nie jest nawet przeciętny. Po co go było robić, skoro nie wnosi nic nowego, a tylko odtwarza stare wzorce?Saladyn pisze:A co nowego tu można wymyslic? Albo będzie unik przed pięścia, albo mieczem, albo kulą. Matrix był pierwszy nie musiał żadnych poprzeczek przeskakiwac - on je ustawiał. Równie dobrze mógłbyś powiedziec "było 3d w Avatarze dlaczego nic nowego nie wymyślili". Cameron robił ten film 10 lat, a i tak zawalił fabułe.Diadem pisze:Sceny akcji, skutecznie zastąpiły strach, tylko, że "Matrix" w oryginale był lepszy, a minęło już przecież tyle lat od jego premiery. Kiepsko, że nic nowego nie udało się wymyślić od tamtego czasu i dostaliśmy odgrzewany kotlet.
Jaki miała klimat? Przede wszystkim nieprzewidywalny. Od samego początku nie wiadomo co jest grane. Ludzie giną w laboratorium, a po chwili mamy jakąś nieznaną laskę pod prysznicem, na którą rzucają się równie nieznani komandosi. Człowiek się zastanawia, kim ona jest, coś się dzieje. Dalsza akcja? Zamknięci w podziemnym laboratorium, kilometr pod ziemią, otoczeni przez nieumarłych i jeszcze jakiś upierdliwy komputer. W końcu wydostają się, można podejrzewać, że Kaplan i Rain, jednak wyjdą z tego cało, że jednak im się uda, ale jeden licker i już mamy zwrot akcji. A i to nie koniec, bo naukowcy Umbrelli w domu Alice, kompletnie wywracają pozytywne zakończenie do góry nogami. Ciągle się coś dzieje, oglądając po raz pierwszy żyjesz tym filmem, a w Afterlife? Po nitce do kłębka. W momencie, gdy ekipa schodzi do kanałów i ten "łysy" (mniejsza o nazwisko) zostaje odcięty od pozostałych z góry wiem, że przeżył. Wiem, że pod koniec filmu się pojawi. I to mnie boli, bo wymagam zaskoczenia od takiego filmu.Saladyn pisze:A jaki klimat miała pierwsza częśc? Przez pól filmu idą, potem większośc oddzialu ginie na laserowej szatkownicy, zombiaki zjadły jedna postac, były skrajnie komputerowe.Diadem pisze:Za nic ten film nie dorasta do pięt klimatowi pierwszej części.
Ja na to patrzę tak:Saladyn pisze:Właśnie. To kontynuacja. Myślę, że osoby nastawione skrajnie krytycznie po prostu biorą ten film za poważnie. To tylko film, zaczął się tam gdzie się skończył poprzedni, reprezentuje specyficzny gatunek. Poszło nieźle. Nie super, ale nie tragedia.
No niby tak, nie zostałem na napisy, mój kumpel się uparł, że zostaje, a potem powiedział mi o tej scenie z Jill, ale swoją drogą, czemu reżyser informuje o tym dopiero na koniec, w dodatku tytułując film "Resident Evil"? Ludzie mogą ocenić to jako adaptacje, tym bardziej, że w poprzednich częściach nie było takiego napisu... Adaptacja np. Krzyżaków, także dosyć luźno trzymała się książki, pomieszane były sceny i bohaterowie biorący w nich udział, a jednak nazywa się ją adaptacją... Może dlatego, że ogólny zarys fabularny nie został zmieniony...WESKER-DL pisze:Na końcu filmu masz jak wół napis film bazujący na grze Resident Evil
Niestety - z filmu nie wynika, że to nie zombie. Zombie są wolne i w zasadzie nie da się ich kontrolować, więc rzuciłyby się i na Egzekutora.Diadem pisze:To się nazywa wcisnąć coś na siłę, aby miało powiązanie z grą. Podobnie rzecz się ma Egezkutorem. Dla kogoś nieznającego gry jego motyw to dopiero zagadka.Saladyn pisze:To coś wyłażące z ust zombie to plagas z RE5.
Anderson uznał chyba, że na jego film nie pójdą zbyt dociekliwi ludzie, więc nie bardzo starał się to jakoś logicznie wpleść w całość. Film nie dla tych co chcą się bać i nie dla dociekliwych. Film dla niewybrednych widzów oczekujących rozwałki. W ten deseń to ja wolę obejrzeć Rambo.
Trochę nie uważnie oglądasz filmy bo ten napis pojawił się w każdej częściPaul pisze:ale swoją drogą, czemu reżyser informuje o tym dopiero na koniec, w dodatku tytułując film "Resident Evil"? Ludzie mogą ocenić to jako adaptacje, tym bardziej, że w poprzednich częściach nie było takiego napisu