Nie rozumiem Twojego pytania troszkę? Podczas tury możesz kupić jeden przedmiot za max kasy jaką dają Ci wszystkie karty i bonusy. Jak ją kupisz, karta ZAWSZE ląduje na Discard chyba że jakaś karta akcji mówi inaczej.
Zabawna sprawa, bo jakoś tak pomerdały mi się zasady gry z tym, co uważałem "sam sobie" za wręcz naturalne, czyli wymianę

Rzeczywiście, w tej grze handel nie odbywa się na zasadzie barteru, tylko złota, które jest "wygenerowane" z kart, także rzeczywiście, pytanie odnosiło się do czegoś, czego nie ma
Za resztę objaśnień muchos gracias (szczególnie za ten bonus +1 card, bo jakoś tak nie byłem na 100% pewien), a odpowiadając na pytanie:
[RONIN] pisze:PS. Ile czekałeś na paczkę?
To tutaj jest trochę złożona sytuacja, bo zamówiłem ją tak tuż tuż przed świętami (zakładając, że zrealizują ją dopiero po Bożym Narodzeniu). No i rzeczywiście, 27-go grudnia wysłali moje zamówienie, zgodnie z tym co wyczytałem dzięki monitorowaniu przesyłki, opuściła ona JuEsEj 29 grudnia, docierając do mnie 10 stycznia (zapewne fakt, że po drodze mieliśmy jeszcze 1 i 6 stycznia jako wolne, dodatkowo opóźnił sprawę). Summa summarum - myślę, że gdyby nie fakt,że zamówiłem ją raczej w mało "rozsądnym" terminie, całość (od zamówienia do dotarcia) zajęłaby góra 2 tygodnie.
Zagrałem już jedną partyjkę z siostrą, wreszcie mogę się podzielić wrażeniami z rozgrywki
I tak na samym starcie - cieszy fakt, że jest do wyboru spora liczba postaci (bo aż 10), z szerokim wachlarzem umiejętności, ale odniosłem wrażenie, że są one mocno nierówne. Z jednej strony mamy dość uniwersalne, z mocno przydatnymi zdolnościami (Albert, Barry, Jill)... A z drugiej ciężko mi sobie wyobrazić sytuację, w której ktoś dobrowolnie wziąłbym Rebekę w jakiejkolwiek innej rozgrywce niż ta, w której gra się w cztery osoby, drużynowo (a i w takim przypadku nie wróżyłbym jej zbyt dużego powodzenia). Bo zdolności ma jakie ma, a do tego niezwykle niski poziom zdrowia. Koniec końców w rozgrywce wybrałem Barrego, naprzeciw sobie mając Alberta. No i jazda!
Aczkolwiek z tą "jazdą" to nie do końca, bo przygotowanie chwilę zajmuje. No i zdecydowanie nie jest to taka "błyskawiczna" gra jak Neuroshima Hex czy Zombiaki 2 (będę się jeszcze do nich odniosił, bo głównie w nich mam doświadczenie jeśli chodzi o planszówki/karcianki "pokrewne" planszówkom/niekolekcjonerskie). Rozgrywka jest dość długa, szacunkowo powiedziałbym, że w czasie jednej dwuosobowej rozgrywki w Story, zmieściłyby się spokojnie ze trzy (może dwie) rozgrywki w Neuroshimę Hex, tyle samo w Zombiaki. W moim odczuciu gra zdecydowanie nie nadaje się na "pierwsze podejście" do tematyki planszówkowo-karcianej. Paradoksalnie dość, bo zasady wcale nie są strasznie trudne do opanowania (na początku trochę się w tym gubiłem, ale jak się okazało, że wszystkie te detale i niuanse "zbierzemy do kupy" i zaczniemy grać, to wszystko się całkiem ładnie trzyma i można bez problemu spamiętać).
Początek okazał się średnio miły, bo startowy ekwipunek wydał się i mi i siostrze po prostu śmiesznie słaby i niestety pierwszy etap rozgrywki skupiał się głównie na kombinowaniu w kierunku uczynienia go "znośnym". Jak już się udało, dopiero w tym momencie gra zaczęła się rozkręcać. Losowość w niej niestety mnie trochę bardziej "zabolała" niż w Neuroshimie/Zombiakach, a to ze względu na statystyki zainfekowanych. W pierwszym etapie rozgrywki nie dość, że prawie nic nie udawało nam się ubić, dodatkowo potrafiły nagle wyskoczyć mocniejsze 'okazy', poniewierające wręcz niemal bezbronne na tym etapie postacie. Potem na szczęście było lepiej i ciekawiej - raz, że sukcesywnie rozbudowywaliśmy talię, pozbywając się zarazem "cienizn" z ekwipunku, zaczęły dochodzić karty akcji, które zdecydowanie usprawniały obsługę wyposażenia i pozwalały przynajmniej częściowo radzić sobie z dużą dozą losowości - o, gra zaczęła ewidentnie nabierać rumieńców.
Rozgrywka trwała zaskakująco długo, bo chyba wyszło nam coś koło 1,5 godziny, "rezydencja" została niemal wymieciona do czysta (został tylko jeden "nieubity")... No i to chyba tyle. Jakkolwiek losowość trochę mnie ubodła (przynajmniej osądzając po tej jednej rozgrywce, dużo mocniej rzuca się ona w oczy niż w Neuro/Zombiakach), mimo wszystko gra mi się spodobała, bo widać było, że pozwala na prowadzenie różnego rodzaju technik "rozwoju" ekwipunku, no i czego jak czego, ale "klimatu" nie można jej odmówić.