: śr 18 kwie, 2007
Ale jak któryś z twórców wystąpił to może jakiś grafik lub jakiś "pionek" a nie od razu Shinji albo Kobayashi, ale to i tak zawsze jakiś twórca 
Forum serwisu Muzeum w Raccoon City: Resident Evil HQ
https://forum.residentevil.eu/
Ok lubisz te filmy? spoko, nie mam z tym żadnego problemu, nie do końca rozumiem jednak skąd akurat wyciągnąłeś taki argument? Swoją drogą gdzieś już poruszyłeś podobny wątek podając zbliżony, więc pozwól że przytoczę swoją odpowiedź na niego, bo tu też znajdzie zastosowanie:Slayer pisze: Te filmy są bardzo fajne, jeżeli ogląda je się z "dystansem" a nie :
" kurcze przecież w grze w 25 minucie 45 sekundzie Jill znalazła pistolet, a w filmie nie. Oburzające!"
Mieć dystans a zrobić dobrą adaptację to dwie różne rzeczy bo nawet przy takim filmie jak Mortal Kombat świetnie się bawiłem a udało im się tam nawet ułożyć spójną fabułę opartą na grze, która bynajmniej z fabuły nie słynie. A mimo to adaptacja jest udana, tak samo RE1 film - mimo że nie ma wielu nawiązań, ja z dystansu umiałem sobie jakoś ułożyć miejsce/czas wydarzeń i przyporządkować do ogółu serii było to sensowne i z punktu widzenia serii RE w miarę wiarygodne. A dalsze części? pojedynki kung-fu z nemesisem? alice wyłączana za pomocą komputera? telekineza? atak krzykiem? miasto otaczane metalowym murem w ciągu 24h? wirus T powstający w przeciągu bodajże maksymalnie 5 lat, który potem zostaje ukradziony przez złą Umbrellę, dobremu doktorkowi? ( swoją drogą to nie wiem co w uniwersum filmowym do tej pory robiła Umbrella zanim ashford wynalazł "cudowny lek" - virus TNie potrzebuję filmu który w 100% byłby jak 1, 2, 3, 4 czy tam "n-ta" część Residenta, ba nawet nie chcę, po prostu proszę o film z fabułą w którą łatwo można by uwierzyć iż rozgrywała by się faktycznie w uniwersum RE i oddawała klimat serii i choć w miarę straszny. 4d executer ( nie wiem czy dobrze napisałem, sorki ) oraz RE Degeneration spełniły moje wymagania i cieszę się niezmiernie z tego powodu. Oczywiste jest dla mnie że jeśli RE4 wyjdzie to z pewnością nie uciągnie moich wymagań względem ekranizacji mojej ulubionej serii, a totalnie nie widzę sensu by film wielce nazywał się RE skoro z RE nie miałby nic wspólnego, ale cóż biznes. Spodziewam się dużo akcji, nonsensów oraz ciągu dalszego "gwałcenia" spuścizny mojej ulubionej gry.
Niestety raczej nie uda się już posprzątać tego całego bałaganu jakiego narobił Anderson, bo seria została jak to ktoś pięknie napisał ''zgwałcona'' i nie ma mowy żeby można było obejść to w jakiś inny sposób. Co innego jeżeli wzięliby się za zrobienie filmu na tej samej zasadzie co Degeneration, bo nie tylko byłaby zgodność z fabułą, można by poczuć znajomy klimat i co najważniejsze na pewno nie byłoby popisów akrobatyki w wykonaniu nieziemsko potężnego bohatera pozytywnego. Nie znaczy to że musi być wiernie z oryginałem, ale historia ta powinna ocierać się o residentowe klimaty, a wtedy wszystko grałoby na fes. Mimo wszystko dobrze że postanowili w końcu spytać sie prawdziwych speców od Residenta jakimi są gracze.be-was pisze:Teraz to ci biedni fani musieliby wszystko do góry nogami poprzewracać i nieźle pogłówkować jak to ogarnąć, by było w miarę podobne do oryginału. Szkoda że nie pomyśleli o tym po Apocalypse...
Jak to nie. Mogą zapodać reboot serii, co by mnie nie zdziwiło. Spider-Man 4 ma być reboot-em (zaledwie trzy części i już reboot). Wszystkie filmy mają rebooty, więc seria RE też może, bo czemu by nie.Michał666666 pisze:Niestety raczej nie uda się już posprzątać tego całego bałaganu jakiego narobił Anderson
Czyli kolejny film będzieo bieganiu po domu...Michał666666 pisze:Mimo wszystko dobrze że postanowili w końcu spytać sie prawdziwych speców od Residenta jakimi są gracze.