W weekend postanowiłem poświęcić trochę czasu na zapoznanie się z fabułą RE:Revelations i ogólnie jak wygląda gra. Zeszło na to parę godzin ale ogólnie uważam to za udanie spędzony czas, wiem że "obejrzeć =/= zagrać" ale mimo to wrzucę parę swoich przemyśleń na temat tego co zobaczyłem,
będzie masa spoilerów w tym poście, więc odradzam lekturę tym którzy nie zagrali a zamierzają
.
.
.
.
.
SPOILERY:
Oto moje wnioski:
Fabuła: Dość wielowątkowa i skupiona na wielu postaciach, wygląda mi na to że Revelations jest jedną z bardziej zaawansowanych fabularnie gier w serii. Ma mocne i słabe strony, ale wciągnęła mnie mimo bycia jedynie biernym widzem. Bliźniacze statki, virus T-Abyss, różnego rodzaju zdrady, intrygi między BSAA a FBC - bardzo ciekawe.
Postaci: Fajnie że ta część skupia się głównie na Jill, ostatnie części skupiają się głównie na facetach więc to miła odmiana, inni bohaterowie są ok, choć dziwi mnie że niektóre z nich przetrwały, np Parker czy tamtych dwóch agentów BSAA, którzy przetrwali "bombardowanie" lotniska. W sumie nie są to jakieś mega wyjątkowe postaci ale mimo to ich śmierć mogła by dodać ciut więcej dramatyzmu - jest wojna z bioterroryzmem są i ofiary i nie muszą się one kończyć jedynie na bezimiennych ofiarach które zmieniły się w potwory
potworki: Gdyby tylko Capcom szybciej wpadł na pomysł tych stworów zamiast Majini i Gonados, ech, ale wygląda to dobrze, różne rodzaje przeciwników, bossów, z czego szczególnie zpadła mi w pamięć Rachel ze swoimi psycho dźwiękami jakie wydawała. Przez chwilę myślałem że ostatnim bossem w grze jest ten duży wielorybo-podobny mutant z mackami, z którym Jill i Chris walczą na zewnątrz statku, jego design nie jest tragiczny, ale nie jest to nic czego już nie można było widzieć w różnego rodzaju wcześniejszych resach, dead speacach itp. Z radością zobaczyłem że faktycznie ostatni boss miał bardziej Tyrnat'ową sylwetkę, może jego zdolności przekombinowane ale całość bardziej pachnie RE niż pojedynek w wulkanie
Klimat: fakt większość akcji na statku jest spoko, pozostałe epizody które są skupione na akcji już niestety tak mi nie przypadły do gustu, ta nawałnica Hunterów....pamiętacie te czasy kiedy jeden Hunter wystarczył aby zapewnić nam błyskawiczny zgon, że nie wspomnę o dwóch

?, ale to co wyglądało horrorowo zrobiło na mnie pozytywne wrażenie, gdyby te 6 lat temu w moje ręce trafił taki resident jak ten tyle że z numerkiem 4 na pudełku to był bym usatysfakcjonowany
To w sumie tyle, z moich spostrzeżeń, gra wygląda bardzo fajnie może kiedyś uda mi się w to to zagrać, może wtedy będę miał pełniejszy zarys tej gry, do tego czasu będę miał nadzieję że Capcom zrobi więcej części tego typu i to na domowe konsole zamiast inwestować w abstrakcje typu Operation Raccoon City.