Tylko jak pisałem - kalkowanie pomysłów ciągnęło się przez pierwsze 3 części gry. W RE1, 2 i 3 różnice są tylko i wyłącznie w otoczeniu (wyłączając 3 gdzie dodano obrót o 180*, uniki <strasznie chybiony pomysł> i kilka scen z możliwością wyboru). Liczmy się z tym, że w RE6 również wiele się nie zmieni, bo póki się sprawdza to nie ma potrzeby eksperymentować.
Hm...z jednej strony trudno się nie zgodzić, że poprzednie Residenty również były - co tu dużo mówić - odtwórcze. Jednak mimo to dobrze rozumiem odczucia Saladyna, moje są podobne i dlatego poniekąd stanę w jego obronie. Tzn. należy zwrócić uwagę na jedno - nawet jeżeli pierwsze trzy części Residenta były do siebie dość podobne, to jednak wychodziły one w dość krótkich odstępach czasu od siebie i były przedstawicielami tej samej generacji. Tymczasem od premiery czwartego RE minęły już cztery latka(w chwili premiery pewnie pięć) i chyba nie należy się dziwić, ze fani oczekiwali jednak czegoś odrobinę więcej po tak długim okresie czasu niż tylko lepszej grafiki, szczególnie, że to przecież ta słynna "nowa generacja". Poza tym poprzednie Residenty i Resident Evil 4 to dwa zupełnie inne gatunki gier. W przypadku starych biohazardów, nawet jeśli otrzymywałeś to samo w nowym opakowaniu, to jednak wciąż w każdej części mogłeś liczyć na tą słynną atmosferą strachu i niepewności tego, co za chwilę "wyskoczy Ci za rogiem" podczas eksploracji kolejnych, ponurych i ciemnych pomieszczeń. Do końca nie byłeś tak naprawdę pewien czego się spodziewać. To chyba właśnie te elementy serii stanowiły jej kwintesencję i sprawiały, że mimo wszystko chętniej sięgaliśmy po nowe części, nawet jeśli wiedzieliśmy, ze znów przyjdzie nam zmierzyć się z niektórymi, faktycznie już ogranymi schematami. W momencie kiedy Resident Evil stał się właściwie grą akcji, ta "magia" gdzieś się ulotniła. Oczywiście były też momenty w których - tak jak w częściach poprzednich - mogliśmy się na serio wystraszyć i poczuć niepewnie, ale można je było policzyć na palcach jednej ręki drwala alkoholika. Wcale nie znaczy to, że RE4 był grą złą - wręcz przeciwnie, to świetny tytuł i dobrze się stało, że zmiany jednak nastąpiły. Do czego wiec zmierzam? Ano do tego, że "nowa" formułą Residenta w której strzelasz do wszystkiego co się rusza, może się (przynajmniej niektórym) znudzić dużo szybciej niż stare części, jeśli nie będzie oferowała zupełnie niczego nowego albo chociaż fabuły na przyzwoitym poziomie. Dość powiedzieć, że już podczas przechodzenia końcowych etapów 4ki dopadła mnie pewna monotonia i grałem w to tylko po to aby wreszcie ujrzeć napisy końcowe (gra choć świetna, to jednak była ciut za długa jak dla mnie).
Poza tym część fanów chyba jednak w dalszym ciągu nie pogodziła się z tym, ze biohazard aż tak dalece odszedł od swoich korzeni. Sporo "starych fanów" wciąż ma chyba pewien "żal" do 4ki, traktując ją jako zbyt dużą odskocznie. Jeszcze inna część (w tym ja) miała cichą nadzieję, że nowy Resident, choć zachowa system z z 4ki będzie nawiązywał do korzeni - ot choćby zamiast czegoś w stylu "las plagas" ujrzymy szybsze i groźniejsze, ale jednak stare, dobre zombiaki, a i liczba amunicji po drodze będzie ograniczona. Wziąwszy to pod uwagę, świadomość że 5tka będzie (prawdopodobnie) niczym innym jak tylko dosłowną kalką rozwiązań z 4ki może trochę rozczarowywać, i to przecież nie tylko zatwardziałych fanów serii.
Ostatecznie jednak, tak jak pisałem na innym forum, pomimo mojego marudzenia i tak złoże na grę preorder i kupię dla niej konsolę. Jestem pewien, ze nawet jeśli nowa odsłona Residenta będzie w większej części klonem 4ki, to i tak wciąż wszyscy będziemy sie przy niej świetnie bawić. Nowa bohaterka też daję radę i nastraja optymistycznie. Oby tylko zółto-niebiescy nie spaprali fabuły tak bardzo, jak to miało miejsce w poprzednim biohazardzie a już będzie dobrze.
PS A tak z zupełnie innej beczki - nie wiem jak mogłeś nazwać uniki z "3ki" elementem chybionym - mi akurat ten "smaczek" niezwykle się podobał, i był jedną z tych rzeczy które niezwykle pozytywnie wpłynęły na dość średnią w porównaniu z poprzednimi częściami trójeczkę(choć to opinia zupełnie subiektywna i zupełnie na marginesie tej dyskusji...

)