Strona 3 z 4

: pt 18 kwie, 2008
autor: Barry Norris
Lisa. Nie za to, że przeprowadzano na niej eksperymenty, ale za to, że przez tak długi czas była samotna, poruszała się między tymi wszystkimi potworami, niewiele się od nich różniąc...

: pt 18 kwie, 2008
autor: Jill_1995
Lisa Trevor.Dlaczego?Za to,że nie mogła żyć jak jej rówieśniczki,miała życie wypełnione bólem i cierpieniem i za te eksperymenty przeprowadzone na niej...

: śr 25 cze, 2008
autor: David77
Sherry birkin i Lisa Trevor :rad12:

Necraria: A może trochę rozwiniesz tą myśl? Dlaczego uważasz, że są "tragiczne"?

: śr 25 cze, 2008
autor: Angela
Zdecydowanie Sherry i Lisa, ale mogę też dorzucić Adę za jej charakter :okulary4:

: ndz 20 lip, 2008
autor: Diadem
Skoro temat o tragizmie to ten filmik tutaj pasuje...
Przybliżenie sylwetki Lisy Trevor (tak jakby ktoś nie widział kto to :smiech3: ). Zawiera fragmenty jej pamiętnika oraz zdjęcie rodzinne Georga, Jessici i małej Lisy.

http://www.youtube.com/watch?v=tyWDD5uCrmI

Mniej więcej w połowie filmiku można zauważyć czarno-białe "zdjęcie". Podobno jest to "fanowskie" wyobrażenie Lisy Trevor. Można porównać z tym:
http://img148.imageshack.us/i/lisaprotected.jpg/
Jest to obraz z RE:Remake namalowany przez Georga Trevora i przedstawiający oczywiście jego córkę. Tytuł: "Lisa protected by the three spirits".

Prawda, że podobna...

Jednak nie ma co dywagować. Lisa jest bezapelacyjnie najtragiczniejszą postacią tej serii... No chyba, że Sherry coś się jeszcze niemiłego przytrafi...

: ndz 20 lip, 2008
autor: Saladyn
Nie grałem we wszystkie Residenty ale na podstawie informacji o fabule (opisy, charakterystyki postaci oraz timeline'y) wybieram Lise jako numer jeden i Steve'a jako numer dwa. Najbardziej zebrali po krzyżu pod koniec schodząc z tego świata. Sherry miała anioła stróża, udało jej się wyżyć i da się jeszcze psychikę wyprostować. Aż tak się jej nie oberwało.

: czw 07 sie, 2008
autor: Marvin
Moim zdaniem czołówka wygląda tak:
Lisa - za nieludzkie traktowanie, tortury i eksperymenty
Sherry - strata rodziców, koszmar jaki przezyla w tak młodym wieku
Brad - on zawsze odkąd pamiętam panicznie bał się śmierci i w końcu go "dopadli", pocieszeniem może być to że Nemesis rozwalił mu łeb, więc pilot długo sie nie męczył.

P.S Witam wszyskich forumowiczów, jestem tutaj nowy wystukałem właśnie pierwszego posta ale mam nadzieje że szybko sie zaklimatyzuje ;))

: ndz 05 paź, 2008
autor: Pawlak92
Ja bezapelacyjnie Lisa i Steve - dlaczego nie Sherry? Otóż wyjaśniam:
Steve zobaczył swego ojca jako zombie i musiał go ''zabić'' ratując Claire , nie wiem czy miał matkę ale chyba nie , potem zainfekowała go Alexia , w dodatku on sam zginął ratując Claire przed sobą. A Sherry? Co prawda widziała swego ojca ale nie wiedziała ,że to on ,w jednym scenariuszu nawet rozmawia z umierającą matką ,więc straciła oboje rodziców ale (w odróżnieniu od Steve'a) wciąż żyje (mimo rzekomo niepotwierdzonych nowinek o tym ,że Wesker na niej ekspermenty przeprowadzał to przecież żyje). Lisa - jak wyżej.

: śr 26 sie, 2009
autor: Arek
JA stawiam na Lise trevor,bardzo jej współczuję bo przez to że w tak młodym wieku zaczeli je wszczepiać wirusy przestała być człowiekiem i straciła życie już w tak młodym wieku.Jeszcze zagłosowałem na Sherry ponieważ straciła rodziców i jest sierotą,również nie chciał bym się znaleźć na jej miejscu ;).

: sob 27 mar, 2010
autor: Michał666666
Zastanawia mnie czemu nie dodano do listy tragicznych postaci, Jill Valentine. Dla mnie ona jest drugą po Lisie Trevor tragiczną postacią serii Resident Evil. Owszem, wiadomo, ona nie ginie jak Lisa, ale jej historia jest nie mniej smutna. Jako agentka BSAA, walczy z bioterroryzmem na całym świecie, potem w tragicznych okolicznościach rzekomo ginie, żeby stać się przedmiotem testów jakiegoś psychopaty w okularach i jego równie chorej towarzyszki. Na ironię Jill która chciała zniszczyć wszystko co jest związane z bioterroryzmem, nagle zostaje wykorzystana do produkcji najbardziej niebezpiecznego wirusa na świecie, mało tego, gdy nie ma z niej już żadnego pożytku, to staje się bezwolną marionetką w rekach pary obłąkańców, posłusznie spełniającą rozkazy. Motyw Jill stojącej bez swojej woli po stronie zła, jest dla mnie niezwykle przygnębiający, a te chwile gdy trzeba z nią walczyć, z nią którą przecież się grało w poprzednich częściach, wyrywając jej to elektroniczne świństwo przy akompaniamencie smutnych dźwięków, na zawsze wryły mi się w pamięć i poruszyły jakąś strunę w sercu. Jak dla mnie jest to druga po Lisie Trevor, tragiczna postać serii Resident Evil.



Faktycznie, nie popatrzyłem na datę dodania tematu, mój błąd :zmiesz2: . Rzeczywiście płakałbym gdyby złamała paznokieć :smiech2: Po prostu tak zżyłem się z tą postacią że taka historia strasznie smutno na mnie działała :placz1: No, ale do rzeczy. Więc drugą postacią o skrajnie tragicznej historii jest właśnie Lisa Trevor ( nie co dzień zostaje się zapraszanym do wielkiej posiadłości, po to aby stać się królikiem doświadczalnym okrutnych eksperymentów). Niestety Lisa miała pecha i w związku z tym, takim właśnie królikiem się stała, jeszcze większy pech ją spotkał, ponieważ nie mogła umrzeć tak łatwo i musiała znosić wszystkie tortury jakimi ją raczono, po to aby z obłąkanej dziewczynki mordującej własną matkę, stać się po pewnym czasie niemal niezniszczalnym mutantem. Jak widać panowie z Capcom-u dali tutaj pokaz nietuzinkowej historii o tragicznej rodzinie Trevorów i ich równie nieszczęśliwej córce Lisie.

: sob 27 mar, 2010
autor: Recoil
Michał666666 pisze:Zastanawia mnie czemu nie dodano do listy tragicznych postaci, Jill Valentine.
Bo temat powstał w 2007 roku, a wtedy Jill nie przeżywała żadnych dramatów tylko kopała tyłki zombiakom ;)

Poza tym - nie oszukujmy się - jesteś strasznie subiektywny. Jill Valentine jest Twoją Boginią na zawsze i na wieki, więc tragicznym byłoby dla Ciebie nawet gdyby złamała paznokieć ;D Jej historia dobrze się kończy. Ma chwilę, w której rzeczywiście można było pomyśleć "WTH?" ale przychodzi Krzyś i wszystko dobrze się kończy - Jill nadal może kopać tyłki niedobrym ludziom i brzydkim stworom. Żaden to tragizm, tylko proza Residentowskiego życia ;)

: czw 06 paź, 2011
autor: Sas
Lisa i Steve, to ejst taki steteotyp tragicznego losu bohaterów RE. Prawdę mówiąc gorzej byc nie może.
Powiem choćby na pzrykąłdzie steve'a.
* Ojciec Steve'a był pracownikiem umbrelli i dokonał zdrady.
* Zabili mu matkę na jego oczach, mało tego nie mógł nic zrobić bo dwóch agentów go trzmało.
* Wraz z ojcem zostali pojmani i pzrewiezieni do zakłądu więziennego uumbrelli na Rockford Island.
* Był świadkiem wybuchu wirusa T na Rockford.
* Gdy ponownie spotkał ojca, w sumie już nieżył gdyż był zombie, musiał go zastzrelić aby uratować claire.
* Nieśliwie zakochany, w laire nie maił odwagi powiedzieć jej co czuje.
* Staje sie eksperymentem Alexii z Veronica virus i pzrechodzi, jak śmiem wierdzić dosć bolesną mutację
* Ratuej Claire jako powór, pomijając fakt ze, chwile wczęścniej sam omało jej nei pozbawił głowy.
Ginie pzrebity na wylot pzrez jedną z macek alexii i wyznaje claire miłość.

Z Lisą było dosć podobnie, poza stanem nieważkości (czyt. miłość)
Sherry starciłą oboje rodziców jako 12 latka noa le w sumie nadal żyje, nikt jej nie zainfekował.
wiec nie ejst az tak źle.

Szakal: Popraw pisownie!

: czw 06 paź, 2011
autor: WESKER-DL
Niektóre postacie są z kosmosu wzięte ale to już pomijaj bo dostrzegam tutaj w zasadzie tragizm 3 postaci: Sherry, Lisy oraz Steve'a. Mój wybór padł na Trevor z tego względu, że w przeciwieństwie do dwóch pozostałych bohaterów była dość długi okres przetrzymywana i torturowana (wszelakimi eksperymentami). Kiedy udało jej się uwolnić z macek Umbrelli pragneła tylko śmierci, ukojenia dla swojej duszy. Można sobie tylko wyobrazić jak przez tyle lat można cierpieć i stać się potworem.

: pt 07 paź, 2011
autor: Sas
Lisa to najpodlejszy przykład eksperymentów w całej historii RE.
Bez 2 zdań jest to postać o najbardziej okrótnym losie.
" była dość długi okres przetrzymywana i torturowana (wszelakimi eksperymentami). Kiedy udało jej się uwolnić z macek Umbrelli pragneła tylko śmierci"
Mało tego jako potwór szukała matki i chyba nawet odwiedziała jej grób i płakała, tyle ze tego nie jestem do końca pewna.
"dostrzegam tutaj w zasadzie tragizm 3 postaci: Sherry, Lisy oraz Steve'a."
Dokładnie, te 3 postacie cieżko porównać z resztą propozycji, bo ich historia jest wyjątkowo smutna i nie przyjemna.

: pt 07 paź, 2011
autor: WESKER-DL
Sas pisze:Mało tego jako potwór szukała matki i chyba nawet odwiedziała jej grób i płakała, tyle ze tego nie jestem do końca pewna.
Tak masz rację, było to pokazane w RE Remake i po odnalezieniu jej grobu zdobyła tylko czaszkę poczym rzuciła się w przepaść (ale samobójstwo jej się nie udało co możemy ujrzeć w Darkside Chronicles)

by Deus Ex: Nie w Darkside, a w Umbrella Chronicles ;D.

: pt 07 paź, 2011
autor: Sas
Oj chyba w umbrella Chronicles, Darkside było nastawione na historie Leona i Claire,
a takze rozwineło wątek T- veronica o historię Maunuelii.

: pt 07 paź, 2011
autor: WESKER-DL
No tak pomyliłem się z rozpędu, pardon i dzięki za poprawkę. A żeby nie było off topu czy uważacie, że Marcus również był postacią tragiczną? Nie ma go w ankiecie a w sumie bezczelnie zabrano mu jego życiową pracę (w sumie spencera trochę też bym podpiął) co zostało ukazane choćby w RE0. Niby nie jest to wielki tragizm a raczej powiedziałbym frajerstwo no ale co o tym myślicie? :rad10:

: pt 07 paź, 2011
autor: Deus Ex
O Marcusie faktycznie każdy zapomniał, zdolny naukowiec z dużymi zasługami, twórca wirusa T a przy tym, taki mały znaczący szczególik - bezpośredni sprawca wycieku wirusa T w okolicach Arklay. Oddany badaniom, pochłonięty pracą nie widział jak zmienia się rozkład sił w korporacji, będącej wciąż jednak pod absolutną kontrolą Spencera, przy tym naiwny - wyhodował na swojej piersi dwie żmije, Birkina i Weskera, osoby, które darzył największym zaufaniem i które z rozkazu Spencera, w nadziei awansu, bez skrupułów zamordowali (choć nie bezpośrednio) swojego przełożonego.
Marcus w dłuższej perspektywie marzył o zwiększeniu swoich wpływów w Umbrelli, a wręcz odebraniu przewodnictwa korporacji Spencerowi ale jak to się mówi, myślał kogut o niedzieli... Ozwell był sprytniejszy od niego. Marcusa nie ma chyba co żałować, i on i Spencer byli siebie warci i obaj zasłużenie marnie skończyli :).

: czw 25 paź, 2012
autor: Andrzej80
Ja zagłosowałem na Chrisa na podstawie ostatniej częśći.
Spoiler!
Recoil: Dziękuję za spoiler. Warn.

: wt 28 sty, 2014
autor: BrokenButterfly
SPOILER: wypowiedź zawiera informacje dot. postaci Weskera, na podstawie Wesker's Report II, RE1, RE5, RE6

Z postaci wymienionych w ankiecie bez wątpienia Lisa. Na temat jej losu zostało powiedziane już wystarczająco, więc nie mam nic do dodania.
Po dokładnym prześledzeniu losów Weskera myślę, że jego także można w pewnym sensie określić mianem bohatera tragicznego. Być może nieco sympatyzuję z jego postacią, jednak cała jego historia wydaje mi się cokolwiek smutna. Jako 18-latek trafia do laboratorium, o czym dowiadujemy się z Raportu II. Wiedzie tam życie, które powoli obdziera go z mentalnych przywilejów istoty społecznej, człowieka. Można przypuszczać jak znane nam po części perypetie zmieniają go, wyznaczają priorytety, powodują skazę na młodym umyśle. Oswojony ze śmiercią jak ze starym przyjacielem, "myśli tylko o opuszczeniu Laboratorium w Arklay" - w końcu słowo staje się ciałem a Wesker zmienia stanowisko. Przyglądając się datom i biorąc pod lupę fakt, iż w RE6 mamy do czynienia z domniemanym synem Pana W., nie pomijając tego, jak w swym ostatnim liście mówi o nim matka Jake'a, do jego spotkania z ową "wyjątkową" kobietą dochodzi mniej-więcej po tamtych wydarzeniach. W domyśle, lecz tylko w domyśle, powiedzieć można że człowiek ten próbuje po raz pierwszy zasmakować nieco życia, otrząsnąć się. A potem... cóż, potem mamy do czynienia z akcją i jego "przygodami" w pierwszej części gry. "I died, once. I will never forget the cold, dark fingers of death reaching out me..." - co może być silniejszym "przeżyciem", niż sama śmierć? Bohater jest bardzo zdeterminowany, zaufany w nauce, twardy, nie umniejsza to jednak ogromowi znaczenia tego, na co był gotowy, w dodatku nie raz. Tragizm jego postaci można w zasadzie ująć jednym zdaniem - "Całe życie w kłamstwie". Tutaj przytaczam jego rozmowę z Spencerem w RE5. Całe życie dla własnej idei, wiary w coś, tylko po to by zdać sobie sprawę z tego, że jest się tylko pionkiem w czyjejś grze. Wesker, postać o umyśle równie wielkim, co absurd i szaleństwo w nim goszczące, przepełniony nienawiścią najzwyczajniej w świecie się stacza. Tyle ode mnie, troszkę abstrakcji, mam nadzieję że nikt nie zasnął przy czytaniu. :D Ciekawią mnie natomiast dalsze losy Jake'a, macie jakieś pomysły?