Strona 3 z 4

: ndz 01 mar, 2009
autor: niaa_maiden
Na początku problemem było przejście scenariusza Chrisa. Mało amunicji, miejsca w inventory i o wiele wiecej stworków niż w scenariuszu Jill. Ale jak już wypracowałem strategię (które pokoje najpierw zwiedzać, których przeciwników w pierwszej kolejności unieszkodliwiać), łykam Chris's scenario bez problemu.
Muszę przyznać, że nawet teraz, gdy znam tę część bardzo dobrze, trochę problemów stwarza mi pojawienie się Hunterów (łatwo stracić głowę :smiech6: ) i drugie starcie z wężem. Poza tym, pestka.. :rad7:

: śr 19 sie, 2009
autor: otaku
Najtrudniejszy moment w RE??
Drugie starcie z wężem, małpy w labolatorium i stworzenie tego wytworu chemicznego...

: czw 20 sie, 2009
autor: Mike Van Fabio
Hmm z tego co pamiętam to jak grałem Crisem miałem problemy w kanałach z kieszenią, hunterami które weszły zaraz po akcji z toczącym sie kamieniem i pająk za następnymi drzwiami.

: sob 27 lut, 2010
autor: Alastor
Wąż i powrót do upiornej rezydencji gdzie pojawili się Łowcy, by dotrzymać towarzystwa bohaterom.

: pn 01 mar, 2010
autor: Łukasz FCCB
najtrudniejszym momentem na pewno było drugie spotkanie z wężem

: sob 03 kwie, 2010
autor: Angela
Najtrudniejsze momenty, tak?
Jeżeli chodzi o walkę to według mnie trudne były dwa spotkania z wężem, zawsze kiedy z nim walczę, to mam wrażenie, że za chwilę mnie zabije, powrót do rezydencji dosyć często sprawiał mi kłopot ze względu na huntery. Jeżeli chodzi o zagadki, to miałam problem z obrazami w galerii, nie wiedziałam, w jakiej kolejności wciskać przyciski pod owymi dziełami.

: sob 24 kwie, 2010
autor: danny
A dla mnie ( i jak dla większości ) :
Drugie spotkanie z Yawn i powrót do rezydencji z tym drugim to próbowałem chodzić taką drogą aby ich najmniej spotkać...

: śr 28 kwie, 2010
autor: SagatPL
Ostatnia walka z Tyrantem :)

Bzdursky: jeszcze ciutkę argumentacji i będzie dobrze.

: śr 28 kwie, 2010
autor: Chris93
Zdecydowanie pierwsza walka z Yawn (zawsze miałem mało amunicji w scenariuszu Chris'a) jak i powrót do rezydencji gdzie grasowały Huntery i umiały jednym atakiem zabić (mowa o odcinaniu głowy gdzie żaden inny przeciwnik tak nie umiał) :smiech6:

: sob 12 cze, 2010
autor: DoubleFace
Jak za pierwszym razem grałem to wybrałem Chrisa, co było błędem. Po hojnym w amunicję RE3 (od którego zacząłem swoją walkę z Umbrellą) czekał mnie wielki szok. Po spotkaniu z Rebeccą (gdzie już brakowało amunicji i konieczny był slalom pomiędzy truposzami) i ntym wczytaniu save'a z tego samego miejsca miałem dosyć, załączyłem Jill. Dopiero teraz, po 2 latach odważyłem się wczytać ponownie ten scenariusz na normalu. O dziwo odbyło się bez zgrzytów. Ponadto problemy były zawsze w odnalezieniu się w kanałach i oczywiście te cholerne Huntery, dobrze chociaż, że nie umieją skorzystać ze schodów, wtedy można spokojnie je z Handguna załatwić.

Z Yawnem zawsze dawałem radę w pomieszczeniu z pianinem, ale pierwsze starcie to było wyzwanie, w dodatku grając Chrisem trzeba było potem łazić w te i wewte Rebecca po serum, co było dosyć nudnym przerywnikiem po wymagającej walce.

Z kolei w laboratorium najgorszy był labirynt z lab monsterami. Zazwyczaj nie było problemu z amunicją, ale weź je zastrzel! Już lepiej ucieka przed nimi. Pierwsza walka z Tyrantem, ja z Shotgunem z 2 nabojami i magazynkiem Beretty. Po doświadczeniach z takim Nemesisem jestem pewien, że po mnie. A tu Mr. T powalony moim "potężnym arsenałem", było to dosyć miłe zaskoczenie.,

: śr 07 lip, 2010
autor: Patriko6b
DoubleFace, z tym wężem za pierwszym razem nie trzeba walczyć. Wystarczy go wyrolować, brać przedmiot z miejsca, z którego wylazł i uciekać. Jak Ciebie zrani, no to w scenariuszu Jill, pomoże nam Barry (nie wiem czy napewno, postać jest pokazana w cieniu po padnięciu na ziemię, ale w łózku Jil gada "Barry?" ), a w scenariuszu Chrisa, Rebecca.

Ja miałem troche problemu z drugą walką z wężem, z obrazami, a tak pozatym to korzystałem wiele razy z opisu przejścia na MWRC (miałem cały czas go na pasku) :datz: :datz: :hangman:
Czyli ocena mojej gry to :rate0:

: ndz 22 sie, 2010
autor: Paul
Dla mnie najtrudniejszy moment przypadł na spotkaniu z Plant 42, grając Chrisem... Po rzuceniu Rebecce instrukcji sporządzenia trucizny, nie znałem kodu do drzwi z chemikaliami... Nie zabiłem pająków w pokoju bilardowym, gdyż oprócz magazynka nie znalazłem tam wtedy niczego użytecznego... Jakie było moje zdziwienie, gdy po obejściu całego kompleksu mieszkalnego, okazało się, że kod skrywał się przy stole bilardowym... xD Co za wtopa...

: wt 14 wrz, 2010
autor: Eternal
Podczas pierwszych gier w RE1 miałem problemy z wężem, gdyż (chodzi o Jill) nie zdawałem sobie sprawy odnośnie różnej skuteczności naboi do bazooki.
Najdłużej czasu jednak spędziłem przy zagadce z obrazami, aczkolwiek głównym tego powodem był brak znajomości niemieckiego, a niestety taką pierwszą wersję posiadałem.
Drzwi do pomieszczenia, o którym mówisz Paul od zawsze otwierałem na zasadzie traktowania panelu jako zagadki logicznej (światełka zapalały się nie przypadkowo, a według pewnego schematu), aczkolwiek zawsze kiedy wracam po dłuższym czasie do gry mam spore kłopoty aby pokonać ten zamek. Oczywiście pierwsze spotkanie z ta zagadką zatrzymało mnie na ładnych kilkanaście, może i kilkadziesiąt, minut... samo sporządzenie V-Jolta też sprawiło mi nie małą trudność :|

: wt 14 wrz, 2010
autor: Paul
Eternal pisze:Drzwi do pomieszczenia, o którym mówisz Paul od zawsze otwierałem na zasadzie traktowania panelu jako zagadki logicznej (światełka zapalały się nie przypadkowo, a według pewnego schematu)
Tylko skąd ja biedny miałem o tym wiedzieć przy pierwszym przechodzeniu? Intuicja mi mówiła, że w RE żadne pomieszczenie nie jest tam na darmo, szkoda, że nie przyszło mi do głowy podejść do tego stołu xD

: wt 14 wrz, 2010
autor: Eternal
Tak jak mówię do otwarcia tych drzwi nie potrzebny był stół bilardowy (chyba przez 3 lata byłem nieświadomy, czemu ten stół ma służyć), a jedynie chwila zabawy przy panelu. Tak jak pisałem drzwi te można otworzyć zarówno przy użyciu metody prób i błędów, albo przy obserwacji zachowania palących się lampek podejść do sprawy logicznie... to nie jest typowy kod na trzy,cztery cyfry gdzie błąd każe nam wracać do początku.

Z pewnością irytującą częścią są również dobermany między rezydencją a leśniczówką, o ile węża jak i wspomniane zagadki można było rozgryźć tak dobermany zawsze sprawiały mi trudność (zapewne z tego powodu, iż szkoda było mi "marnować" efektywniejsze naboje niż te do beretty.

: wt 14 wrz, 2010
autor: Paul
Heh, na logikę możemy też wziąć zagadkę z RE 0, tę z panelem przy końcu wagonu, gdy chcemy włączyć hamulec...

A dobermany niczym złym nie są, gorzej z tymi obrazami, wątpię, by ktoś bez neta i znajomości angielskiego rozwiązał tę zagadkę xD

: ndz 19 wrz, 2010
autor: be-was
Drugie spotkanie z Yawn, hunterki w podziemiach i czasem pieski "odpowiednio ułożone".

: wt 19 paź, 2010
autor: iwant2believe
wg mnie to pierwsze spotkanie z hunterami przy pierwszej grze w ten tytol, ale taki najgorszy moment ze pompka malo nie wysiadla to oczywiscie powrot do rezydencji i ponowne spotkanie z hunterami efekt o tyle lepszy ze malo mialem ammo malo zycia i malo itemow

Recoil: A wg. mnie powinieneś używać różnych ciekawych wynalazków typu interpunkcja, alty, czy shifty.

: sob 13 lis, 2010
autor: Buczo
Pierwsze spotkanie z tyrantem, Danger, szybko się na szczęście złożył colt powa :D. Huntery w willi potrafiły dopiec ale to nic w porównaniu do last fight z tyrantem bez ani jednej apteczki z żółtym paskiem, było hard ^^

: czw 02 gru, 2010
autor: Revi
Sama gra była bardzo trudna,raz się zombi wgryzł i już jest pomarańczowe caution,to naprawdę wnerwiało