Moje wrażenia z filmu są następujące...
unknown_u pisze:film zdecydowanie tylko dla fanów. Fabuła jest przeciętna, pewne wątki zrozumiałe raczej wyłącznie dla wielbicieli serii. Powody dla których warto obejrzeć ten film to oczywiście postacie znane z gry, zombie, G-virus, naprawdę świetna realizacja i animacja oraz ciekawe zakończenie (powiązane z RE 5).
Lepiej bym tego nie ujął
Bzdursky pisze:Leon wcale nie taki kozak, jak może się zdawać - po prostu opanowany, skuteczny agent rządowy, który może wszystko i wszędzie.
Leon mi się nie podobał

Zrobili z niego człowieka "bez twarzy". Zero jakiejkolwiek mimiki. Zauważyliście, że przez cały film jego wyraz twarzy się nie zmienia? Nawet gdy Angela zaprasza go na "nurkowanie" się nie uśmiechnął. W końcowej scenie jak szedł do śmigłowca, to robił to tak pewnym krokiem, że Claire musiała za nim dosłownie biegnąć

Nawet nie patrzał na nią gdy z nią rozmawiał. Widział tylko śmigłowiec przed oczami.
Ja rozumiem jakby to była jakaś obca osoba, ale to była Claire. Mógł jej poświęcić nawet nie trochę czasu (jeżeli nie mógł), ale przynajmniej TROCHĘ UWAGI.
Plus jest taki, że z Leona nie zrobiono takiego mięśniaka jak z Chrisa w RE5. Jego mięśnie są na poziomie budzącym respekt, ale jednocześnie nie są przesadzone.
Bzdursky pisze:za dużo Claire, która ewidentnie za dużo razy puszcza oczka. Nie lubię jej, toteż lekko mnie drażniła, ale nie wiem - nie znam się.
Właśnie z kolei Claire mnie się podobała, bo była... normalna?? Taką ją sobie właśnie wyobrażałem. Świetnie skroili jej ubranko. Różowo-fioletowy kolor nawiązuje do jej stroju z RE2, tymczasem sukienka Angeli (ta fioletowa w białe grochy), faktycznie była jakaś nie tego
St. Paul pisze:No nie przesadzajmy, że fabułe można nazwać dobrą. Najwyżej dającą radę. Było jakieś konkretne powiązanie z poprzednimi częsciami, które coś wyjaśnia? NIC! Za to pojawiła się kolejna firma WilPharma, a pod koniec Tricel jeśli dobrze pamiętam. Plus z tego taki, że gdy nasi bohaterowie rozwalą jakąś korporacje, natychmiast pojawi się nowa przez co seria się nie skończy. Claire była taka śliczna w tej częsci.
Aha - no powiązanie co do RE 4 ;] Leon raz gada z Hunnigan i mówi jedno zdanie powiązane z Chrisem ;]
Prawda jest brutalna. Ten film wniósł niewiele do fabuły i mało jest nawiązań do Raccoon City i RE2. Wyjaśnione też zostało niewiele, są też nieścisłości, ale to opiszę jeszcze kiedyś
Necraria pisze:główny czarny charakter jest słaby...to jak spanikował przed pistoletem - żałosne. Trzeba mieć mocną psychikę, żeby być złym, a nie tak tchórzyć
To prawda

Czuć jest brak wyraźniej postaci negatywnej. Brakuje Weskera po prostu
Necraria pisze:Claire z parasolką, Leon "przygotowany" na akcję z samym pistoletem (dlaczego, skoro miał 2 nie oddał od razu jednego Claire? W końcu wie, że Claire nieźle radzi sobie z bronią w otoczeniu zombie)
Motyw z parasolką akurat mi się podobał. Fajnie to wymyślili

Co się tyczy tego, że Leon nie podzielił się swoją bronią z Claire to faktycznie jakieś nieporozumienie

I jest tego duuuużo więcej

Na przykład właśnie to:
Necraria pisze:Jednak najgorszy z wszystkiego był zmutowany Curtis, który nie zabił swojej siostry, bo rozczuliło go rodzinne zdjęcie...przecież wirus G nie pozostawia inteligencji ani wspomnień.
Ale były jeszcze różne inne wpadki. Ja rozumiem, że ten film jest nierealny/fantastyczny, ale pewne prawidła świata mimo wszystko powinny być zachowane jak więc wytłumaczyć fakt, że:
a.) Samolot rozbija się na lotnisku, staje w płomieniach, po chwili wyskakują z niego zombie i samolot już nie płonie. Zgasł sam w kilka minut?????????
b.) Leon wpada z Angelą do wody na "lekcję nurkowania" i ... strzela z pistoletu pod wodą??????
c.) Wydostają się ze zbiornika, a ich ubrania/włosy są suche???
d.)
Linki pisze:Leon obrywa od Curtisa – dostaje porządnego kopa, przelatuje kilkadziesiąt metrów, uderza o ziemie, wstaje otrzepuje się jak nigdy nic i biegnie jakby brał udział w MŚ w biegu na 100 metrów.
Podobał mi się motyw nawiązujący do intro RE2, graficznie dało to wszystko radę, były kochane zombie, wirus "T", a nawet "G", ale jednak czegoś zabrakło...
Nie żałuję czasu straconego na zapoznanie się z tą produkcją, cieszę się, że mamy coś takiego, ale widocznie mam za duże wymagania i ten film spełnił je tylko w jakiś 60%