Wrażenia z gry oraz ocena

Awatar użytkownika
StPaul
Posty: 493
Rejestracja: wt 18 wrz, 2007
Lokalizacja: Gorzów Wielkopolski

Post autor: StPaul »

Skończyłem w całości RE5 i nareszcie mogę sie już wypowiedzieć. Chociaż nie wiem czy „nareszcie” to dobre słowo. Zacznijmy od prostego stwierdzenia. Resident Evil 5 to świetna gra akcji, ale jako Resident jest moim zdaniem jedną z najsłabszych odsłon, jeśli nie tą najgorszą. Why?
Dobra, od początku.

Włączam grę, moim oczom ukazuje się przejrzyste menu. Fajnie pomyślane, w klimacie wirusa itp. Odpalamy grę, miedzy chapterami ukazuje nam się historia Resident Evil (świetny pomysł, ale w połączeniu z bardzo krótkim czasem ładowania, co jest też dobre, to nie mamy czasu nawet tego przeczytać, przynajmniej na PS3). Intro jest w porządku, fajnie wpaja nas w świat Kijuju (w tym momencie myślałem jeszcze, że mimo tego, że jest to słoneczna Afryka, to uda się jeszcze zrobić fajny klimat - ...myliłem się). Początek fajny, nikt nas od razu nie atakuje, obserwujemy otoczenie, bez broni...nagle wszyscy znikają. Jest w miarę ok. I ciągnie się tak w miarę pozytywnie przez jakiś czas.....

....nagle w mojej głowie pojawia się niepokojąca myśl: „Kto mi włączył Indiane Jonesa? Czy to Tomb Raider? Dlaczego gram w Uncharted Drake's Fortune?”. Gdy się okazało, że jednak jest to najnowszy Resident, to strasznie się załamałem. Co jest?! Majowie, świątynie, posągi? Gdy doszliśmy już do jaskini z kwiatkami (naszego Eldororado) to do głowy wpadł mi pomysł nazwania gry „Resident Evil: Krzyś i zaczarowany kwiatuszek”. BŁAGAM! Jeśli w RE4 cyferka jest nadużyciem, to czym jest w tej odsłonie? Dalej jest trochę lepiej, w powietrzu czujemy zaniepokojenie obserwując podrapane, zakrwawione ściany. Wiedziałem, że to Lickery! Byłem nakręcony. Lecz patrzę i nie wierzę! Co oni z nimi zrobili, dali im sterydy? Dobra da się przeżyć. Ale tego, że zamiast zwinnie skakać po suficie, ze ściany na ściane i zbliżać się do mnie niebezpiecznie, to „to coś” pełza do mnie stadnie, powolutku, niczym lekko podtuningowany żółw. Brawo Takuechi, zniszczyłeś najlepszego potwora w RE.

Teraz troszkę mniej chronologicznie. Z serii „the best of the worst”:
- Uroborubar....boruborobus – czy jak to się tam wabiło. Co to jest, jak to w ogóle wygląda? Jak masa splecionych ze sobą glizd. To jest ten mega niebezpieczny wirus? Tragedia! No i co to za nazwa! Las Plagas był pasożytem, który jakoś miał sens. Poskręcane kształty, kilka odmian. Ale to coś z RE5, te glizdy ciągle były takie same!
Bosowie: o to co CAPCOM potrafi zrobić jeśli nie ma Mikamiego: ukraść z poprzedniej części i zepsuć (np. walka z kopią El Gigante – z karabinu na samochodzie, tragedia). Trzy bossy wyglądają praktycznie tak samo, tylko Exella jest większa. Mówię o Uroborosach. Kupa glizd i to wszystko. Tragedia po raz kolejny. Mutacja Weskera, całkowicie zbędna, ale nie wyszło zbyt przesadnie, że był kupą mięcha co jest na plus, ale strasznie obniżyło jego umiejętności. Wesker bez mutacji był znacznie silniejszy. Poza tym, strasznie przypominał mi Krausera. Mikami na pewno nie rozwiązał tego w ten sposób. Co do Irvinga...jednym słowem: Salazar.
Bohaterowie: Krzyś leci na sterydach, Siwa jest zupełnie zbędną postacią, nie polubiłem jej. Jill jest brzydką blondyną...i więcej już mi się nie chce mówić. Zaciekawiła mnie jedynie postać Irvinga.
- Absolutnie zero strachu! Jedynie lekki klimacik z new-age Lickerami. Brak też klimatu! W RE4 zarażona wioska robiła moim zdaniem świetny klimat. W Afryce trudno go poczuć.
- Brak zagadek! Najtrudniejszą zagadką, jak powiedzieli chłopaki z Review Terytory, jest opanowanie szybkiej pracy w plecaczkach (swoim i Shevy jeśli gra się samemu).

Plusy? Tak, są jakieś:
przepiękna grafika
storyline jest zjadliwy, lepszy niż RE4, ale bardziej „uciążliwy”, ciut na siłę momentami. Nigdy nie spodziewałbym się, że Wesker jest typem badassa, który chce zniszczyć po prostu cały świat (za to czepialiśmy się Saddlera, że był prostolinijny prawda?)
Coop – mimo tego, że nie lubię drugiej postaci chodzącej obok mnie przez CAŁĄ grę, to jak już jest to fajnie, że dali tego coopa. Grafika wprawdzie staję sie ciut pikselowa podczas split screena, ale da się przeżyć. Gdy grałem z kumplem to wyobrażaliśmy sobie, że teksty, które my do siebie rzucamy, tak naprawdę mówią do siebie bohaterowie. Była kupa śmiechu.
- Dobre QTE z Weskerem! Naprwadę.
Dlaczego uważam tego RE'sa za najgorszego (gorszego od Survivora). Survivor jako gra oczywiście był tragiczny, ale nie ośmielił się wziąć numerka obok tytułu. Niestety RE5 popełnił już ten błąd. Nie trafia do mnie argument, że RE5 może być fajny bo jest fajna grafika i fajna akcja. To może w RE6 damy np. Leonowi bronie Kratosa z God of War i moce x-mana, też będzie fajna akcja ;]

To tyle mojej krótkiej, amatorskiej, całkowicie subiektywnej opinii. Jak na grę jest spoko, jak na RE'sa tragedia. Dziękuje :* I tak chętnie w nią gram :P Ale nie jako Residenta
Stay Punk
Girion
Posty: 10
Rejestracja: sob 02 maja, 2009
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Girion »

Zgadzam się iż w Caves powiedziałem do siebie dokładnie to samo.. "Indiana Jones?"

Wesker przkoxany, Sheva zbyt ładna, Chris zbyt napakowany.

Recoil: Tak, wiemy, już o tym wspominałeś w innym temacie.
Ostatnio zmieniony śr 06 maja, 2009 przez Girion, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Recoil
Moderator
Posty: 3378
Rejestracja: ndz 09 wrz, 2007
Lokalizacja: Perdition City
Kontakt:

Post autor: Recoil »

St. Paul pisze:miedzy chapterami ukazuje nam się historia Resident Evil (świetny pomysł, ale w połączeniu z bardzo krótkim czasem ładowania, co jest też dobre, to nie mamy czasu nawet tego przeczytać, przynajmniej na PS3)
Wszystko to możesz na spokojnie przeczytać w menu Files.
St. Paul pisze:wpadł mi pomysł nazwania gry „Resident Evil: Krzyś i zaczarowany kwiatuszek”
Ja miałem inny pomysł - Uncharted Evil: Amoung Niggers...

Ale nawet miodność nie jest tak wysoka jak w RE4. Nie pamiętam, czy już to pisałem, ale zostało w RE5 wprowadzonych mnóstwo nowych elementów, z czego 90% to nieudolne kopie pierwotnych pomysłów, z których ściągali. Dajmy na to takie chowanie się za osłonami szumnie nazywanymi "podobnymi jak w Gearsach". Wszystko fajnie, ale dlaczego do diabła nie moge się przy nich poruszać...? Kolejna rzecz - chodzenie podczas strzelania. Skoro gra aspiruje do miana strzeanki/gry akcji to stanie w miejscu podczas strzelania jest nie do przyjęcia (o czym gorzko przekonali się posiadacze trybu Versus). No i moja ulubiona rzecz - inventory... O ile wybór broni w czasie rzeczywistym jest pomysłem dobrym, o tyle samo wykonanie to krok wstecz w porównania do idealnego rozwiązania, które mieliśmy przyjemność podziwiać w RE4. Dlaczego do diabła Gattling Gun zajmuje DOKŁADNIE tyle samo miejsca co jajko...? A w walizeczce pięknie mogliśmy sobie poukładać proporcjonalnie wykonane przedmioty... Ktoś powie "no dobra, ale inaczej nie można by wykonać skrótów klawiszowych". A ja mówię - bzdura! Wchodzimy w inventory, do pięknej walizeczki (w czasie rzeczywistym), wybieramy jakąś broń, rozwijamy opcje i wybieramy "przypisz klawisz". W tej chwili ta broń jest pod wybranym przez nas przyciskiem, i tak jak się należy można ją szybciutko wybrać krzyżakiem. Proste?

Po raz kolejny otrzymujemy niedopracowany bubel... OK, juz to przerabialiśmy. Nie chcę się rozkręcać, bo zrobię tu wylewnie smutów...
Fluid Project
Calm Down People!
It's Just A Little Lie...
Awatar użytkownika
StPaul
Posty: 493
Rejestracja: wt 18 wrz, 2007
Lokalizacja: Gorzów Wielkopolski

Post autor: StPaul »

Ja akurat strasznie się ciesze, że nie ma strzelania podczas chodzenia, bo ja nie jestem za robieniem z RE'sa typowej strzelanki. Poza tym trudno było by połączyć na padzie tyle opcji, ptrzytrzymaj L1, manewruj jedną gałką do celowania, manerwuj drugą do chodzenia i wciśnij R2. Za dużo tego, łatwo się pogubić.
Czy tylko ja tego nie zauważyłem, czy twórcy naprawde nie wstawili tego chwilowego oślepienia podczas wychodzenia z ciemnych lokacji i do jasnych i na odwrót. Przecież tak się tym chwalili w każdym wywiadzie, a tu marny efekt.

Jak mówiłem mi pomysl na RE5 podobał się podczas 1 trailera no i jeszcze 2. Gdy mieliśmy chodzić w pojedynke, akcja z wywracaniem autobusu itp. Potem nagle dodali jakąś Sheve, bo na początku takiego pomysłu nie było. Widać np. po zdjeciu gdzie Chris w oddali trzyma tą małą blondynke, a po jakimś czasie pojawia się to samo zdjęcie z Siwą. Tak samo 2 trailer mówi, że Siwej miało nie być. Eh...
Ostatnio zmieniony czw 07 maja, 2009 przez StPaul, łącznie zmieniany 1 raz.
Stay Punk
Awatar użytkownika
Bzduras
Posty: 1872
Rejestracja: czw 06 mar, 2008
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: Bzduras »

St. Paul pisze:Poza tym trudno było by połączyć na padzie tyle opcji, ptrzytrzymaj L1, manewruj jedną gałką do celowania, manerwuj drugą do chodzenia i wciśnij R2. Za dużo tego, łatwo się pogubić.
Widać, że w Gearsy nie grałeś ;) Da się to ładnie połączyć, ale ogólnie zgadzam się, jestem na nie. Poza tym - czy ktoś kiedyś próbował biec i jednocześnie precyzyjnie strzelić? Trochę doświadczeń z bronią mam i mówię od razu - ciężko jest chodzić i strzelać, a co dopiero biec.
Obrazek
Awatar użytkownika
Recoil
Moderator
Posty: 3378
Rejestracja: ndz 09 wrz, 2007
Lokalizacja: Perdition City
Kontakt:

Post autor: Recoil »

St. Paul pisze:Ja akurat strasznie się ciesze, że nie ma strzelania podczas chodzenia, bo ja nie jestem za robieniem z RE'sa typowej strzelanki. Poza tym trudno było by połączyć na padzie tyle opcji, ptrzytrzymaj L1, manewruj jedną gałką do celowania, manerwuj drugą do chodzenia i wciśnij R2. Za dużo tego, łatwo się pogubić.
Drogi St. Paul, tak się składa, że ani Twoje zdanie, ani moje, ani nikogo innego zdanie nikogo nie interesuje. To, że nie jesteś(my) za robieniem z RE strzelanki nie oznacza, że ten proces już trwa. Co do uzywania przycisków, a właściwie gałek, podczas chodzenia i strzelania - w tej chwili masz L1, gałka i R1. Do tego doszłaby TYLKO jedna gałka. Zero problemu. Jak mówi Bzdursky - GOW obsługuje taki system, i sprawdza się on wyśmienicie. I nie tylko GOW. Większość strzelanek. Ot, taki Uncharted, który też typową strzelanką nie jest, ma opcję poruszania się podczas celowania. Nie mówię, żeby biegać, ale chociażby chodzić, żeby móc z wycelowaną bronią zobaczyć co jest za rogiem. I klimat, czy gatunek gry nie ma tu nic do rzeczy - w takim Dino Crisis (survival horror jakby nie patrzeć pełną gębą) była możliwość chodzenia i celowania jednocześnie.
St. Paul pisze:Czy tylko ja tego nie zauważyłem, czy twórcy naprawde nie wstawili tego chwilowego oślepienia podczas wychodzenia z ciemnych lokacji i do jasnych i na odwrót. Przecież tak się tym chwalili w każdym wywiadzie, a tu marny efekt.
Właściwie to występuje taki efekt, z tym że jest on tylko miłym dodatkiem i nie ma ŻADNEGO wpływu na rozgrywkę. A to właściwie bardziej to zapowiadali twórcy. Ten efekt już miał miejsce chociażby w MGS3, i miał wpływ na rozgrywkę. Włącza mi się znów agresor na bezczelne olewactwo Capcomu więc już kończę wypowiedź, zanim się rozkręcę...
Fluid Project
Calm Down People!
It's Just A Little Lie...
Awatar użytkownika
Necraria
Posty: 1005
Rejestracja: pt 01 cze, 2007
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Necraria »

Heh, widzę, że nie ja jedyna jestem zawiedziona "nowym RE" ;) Postaram się jak najmniej chaotycznie przekazać moje wrażenia z gry. (Bzduras - nie czytaj :P)

Muzyka. W wielu momentach gry w ogóle nie słychać muzyki. Podczas walki melodie bardziej zaliczyłabym do takich zagrzewających do walki - to akurat znam z RE4, tam też było podobnie, ale też często były klimatyczne utwory, więc jakoś wszystko się ze sobą komponowało. Nie było takiego kawałka w RE5, który by mi zapadł w pamięć.

Grafika - niewątpliwie bardzo dobrze. Grafika sama w sobie ładna, ale czy jest bardzo dobra? Nie mam porównania

Fabuła - no tu trochę dłuższej wypowiedzi potrzeba. Niewąpliwie ta RE5 ma bardziej rozwiniętą fabułę, ale momentami mam wrażenie, że naciąganą. Nie wystarczyło, że Wesker dostał wirusa od Birkina? Musieli z niego zrobić spreparowane dziecko, niczym Alexia i Alfred? I jeszcze te leki od Excelli, żeby kontrolować wirusa...Poza tym przyznaję, utrzymali w miarę Weskera w konwencji poprzednich części - zawzięty, złośliwy, podły, bezlitosny. Tylko jego motywy jakieś takie...oklepane? A w ogóle odnośnie fabuły Capcom dał ciała po całości. Dlaczego większość rzeczy była znana na długo przed wydaniem gry? Jak przejrzałam post unknown_u z tego tematu, to widzę ile się sprawdziło - dużo. Może to ogólniki, ale wolałabym sama to wszystko odkrywać. Nie wspominając o grobie Jill Valentine, widocznym w trailerze. Od tego momentu przestałam oglądać trailery, ale i tak na wiele spoilerów się natknęłam na forum. Przez to wiedziałam, kim będzie Bird Lady, wiedziałam, że Wesker umrze tak czy inaczej, że Jill jest sterowana przez Weskera...Może gdybym tego wszystkiego nie wiedziała, to bym miała większą radochę z gry. Ale i tak wystarczająco dużo było widać na trailerach. Stanowczo za dużo.

Gameplay - Współpraca z Shevą wypadała całkiem dobrze. Trzeba przyznać, że całkiem inteligentny z niej organizm, raczej mi nie wybiegała za bardzo naprzód, chociaż niewątpliwie jest ułatwieniem dla graczy, którzy nie wiedzą gdzie iść/co robić -cały czas rzuca podpowiedzi, staje tam gdzie trzeba się udać. Przez to rozgrywka nie wymaga prawie żadnego wysiłku umysłowego od gracza. Wkurzające było, jak np. przy Popokarimu krzyknęła, że mamy go zajść z dwóch stron - jasne, żaden problem, tylko czemu cały czas chodziła za mną? ==' Było też kilka innych sytuacji tego typu. Ale ogólnie nie mam na co narzekać -jak na postać sterowaną komputerem całkiem nieźle się sprawowała i świetnie celowała. Tylko kilka razy mi zginęła, przez co musiałam wczytywać w grę, ale nie ma to większego znaczenia. Ogólnie miło się współpracowało z nią, pomaganie sobie nawzajem jest urozmaiceniem rozgrywki, wspólne przechodzenie do nowych lokacji i walka z bossami na różne sposoby też była przyjemna. Chociaż wkurzające było to, że Sheva pochłaniała masę amunicji, a przecież dobrze celowała...nie wiem jak to robiła, ale cały czas słyszałam "I need ammo" - -'

Jednak poza Shevą gameplay ma sporo ułomności. Po pierwsze - masa rozwiązań ściągniętych z RE4 - od ruchów postaci i wrogów (raptem kilka nowości zauważyłam), przez bossów (jak zobaczyłam Irvinga-Salazara, to już kompletnie zwątpiłam. Nawet te uruborosy jakoś przypominają mi leechmanów a Popokarimu potworki z RE0 - mało to wszystko oryginalne), do schematyczności lokacji i ich liniowości. A przynajmniej w RE4 gdzieś trzeba było się wracać. Tu nawet nie było jak. Po przejściu przez drzwi z loadingiem nie było jak wrócić do poprzedniej lokacji, a także gra tego nie wymagała (poza małymi wyjątkami, np. po Excelli trzeba było się wrócić przez drzwi i pojechać windą) Ogólnie wystarczy przeć do przodu, tym bardziej, że cel danej lokacji jest oznaczony na mapce. A jak widać kilka czerwonych beczek, to albo wyleci kilku majinich, albo będzie boss. Przewidywalne, bardzo.

Tak, jak zauważył StPaul - Capcom jednak nie wykorzystał myku z przyzwyczajaniem oczu do nowego oświetlenia. A szkoda - zawsze jakieś urozmacenie by było. Ciekawym rozwiązaniem była mapka. Bardzo przydawała mi się w walce z Weskerem, wiedziałam, z której strony się przyczaić na niego, bądź gdzie się ukryć. Także na jeziorze widziałam, które lokacje zostały do odwiedzenia. Jednakże tak z drugiej strony - była to kolejna rzecz ułatwiająca i tak już banalną rozgrywkę.

Gdzie były zagadki? Obracanie zwierciadeł? Tylko tyle? Nie dość, że nie trzeba było ich nijak przestawiać, to jeszcze na 2 pierwszych poziomach wystarczyło znaleźć to, z którego promień odbijał się na ścianę i obrócić. Już nawet w God of War trafiałam na zagadki i zadania, nad którymi trochę więcej trzeba było pomyśleć. Kolejny raz Capcom się nie popisał. Nie dość, że lokacje liniowe to i zagadki nie wymagają ruszenia głową.

W momencie jak Jill odzyskała świadomość była jak dla mnie dziwna sytuacja, ale ktoś może będzie w stanie mi wyjaśnić jej sens ;) A mianowicie - dlaczego nie poszła dalej z Chrisem i Shevą? Ja wiem, że nie mielibyśmy jak nią sterować, ale to po prostu dla mnie nie ma sensu - co miała robić? Sama, bez tego urządzenia - Wesker szybko by zauważył, że go nie ma i na pewno rola podwójnej agentki odpada. Druga opcja - była słaba. No dobra....ale jak ona chce przeżyć samotnie pośród tych wszystkich mutantów? Poza tym jak to słaba? Przecież to urządzenie jedynie pozbawiało ją własnej woli, ale tak to energii trzeba przyznać miała sporo - sama tłukła Chrisa i Shevę i całkiem nieźle jej to szło. Tak więc ta sytuacja jest dla mnie trochę niejasna i bezsensowna.

Ogólnie jeśli chodzi o grę - bardzo szybko jak na mnie (niecałe 2 popołudnia) doszłam do połowy gry. I doszłam jedynie na siłę, bo nic ciekawego się nie działo. Zasadniczo dopiero w 5 chapterze zaczęło się coś ruszać, ale i tak do samego końca nie było sceny, która by mi zaparła dech w piersiach, czy przyprawiła o dreszczyk emocji. Po prostu cały czas szłam dalej i siekałam wrogów.

Inventory - fakt, że jest w czasie rzeczywistym nijak mi nie przeszkadzał, gorzej, że czasem wciskałam strzałkę w dół, czy w prawo a wyskakiwała mi broń z innej strzałki. Jednak zwalę to na nieprecyzyjne wciskanie klawiszy. Jednak samo inventory jest wkurzające. Jedna rzecz, to to co napisał Recoil - dlaczego jakaś wielka broń zajmuje tyle co jajko? Już w RE4 było to realistycznie rozwiązane i teraz co? Poza tym co jak co, ale dużo czasu spędzałam w inventory - czy to pomiędzy walkami, czy w trakcie postoju w sklepie. Ciężko sobie coś rozplanować - lubię być uniwersalnie uzbrojona - snajpera, pistolet, coś maszynowego i strzelba lub magnum. No to już mam sporo slotów. Do tego amunicja...więc często chodziłam z jakąś bronią, ale bez amunicji do niej. I i tak miałam dużo slotów zajętych...ciężko jest nawigować w tak napchanym menu, wiele rzeczy mi się nie mieściło, albo kombinowałam. Niewygodne. Poza tym brak merchanta...może i był wkurzający i nierzeczywisty (fajne rozwiązanie na jego podróże przedstawili bracia Bentley ;) ), ale był bardzo charyzmatyczny - te jego odzywki przy wyborze broni i inne...a teraz mamy tylko sklep.

Przeciwnicy byli tępi. Mało rzucali, w RE4 dużo częściej toporek lądował na mojej głowie. A ta marna podróba Salvadora...w RE4 musiałam obok niego czy Bella Sisters biegać ostrożnie. Tu wiele razy skończyłam z nosem w brzuchu tej podróby i zdążyłam zmienić broń, wystrzelić 2 razy z shotguna i się odsuwał - -' Podobnie gość z toporem. Nuda.

Postaci:
Sheva: jakoś jej nie polubiłam specjalnie - tak sobie po prostu była, mogło jej równie dobrze nie być i też byłoby dobrze. Coś jak Luis. Mam nadzieję, że jej nie wcisną do następnych części.

Chris: Zdecydowanie za dużo sterydów - -' I jeszcze całą grę musiałam oglądać jego nienaturalnie rozrośnięte bary. A jakoś porządnego kopa nie potrafił zasadzić, chociaż jak czytałam Wasze dyskusje o combo z Shevą, to jeden ma porządny cios. Bo te jego normalne to nijak się mają kopniaka Leosia czy jego suplexu. Chociaż niewiele ich używałam, więc jeszcze tu moja opinia może się zmienić.

Wesker: Cóż, rusza się bardzo szybko, widać, że wirus działa :) Dziwne tylko, że nie słyszy Chrisa, jak ten się skrada do niego po ciemku - -' Ale niech sobie będzie, że jest to takie jego upośledzenie. Poza tym...dlaczego taki błyszczący strój? Za to przynajmniej charakterek mu się nie zmienił, przynajmniej nic takiego nie zauważyłam

Irving & Excella - tandetne postaci, nie mogłam się doczekać ich śmierci, bo miałam ich dość :P

Jill: Taka jakaś niewyraźna. I jeszcze te przebłyski świadomości jak Chris do niej mówił...Trochę kiczowate rozwiązanie.

Klimat: Klimatu nie było. Dzień, obok Sheva, która zawsze pomoże, w magazynku i inventory od cholery amunicji, przeciwnicy tępi - czego tu się bać? Po prostu idziemy i siekamy licząc na to, że może coś ciekawego jednak się zdarzy. Lokacje też mało klimatyczne. Jakoś nie czułam zaszczucia. Już nie wspominając o muzyce, która nijak nie budowała nastroju grozy.

Dobra, to na tyle rozdrabniania się - ogółem gra może nie jest beznadziejna, niewątpliwie system achievementów, coop, online i mercenaries przedłużają rozgrywkę i ją urozmaicają. Jednak gra jako gra jest moim zdaniem niedorobiona, dużo rozwiązań ściągnięto z RE4, a o ile RE4 było grą innowacyjną i miało swój klimat, tak RE5 go nie ma. Jestem zawiedziona. Ale, żeby nie było że tak kompletnie - jestem pewna, że nie raz i nie dwa w nią zagram, to po prostu nie jest RE, ani nawet świetna gra. Jest po prostu dobra, zwłaszcza jakby się nie nazywała RE.

EDIT: Ah, przypomniałam sobie o jeszcze jednej zalecie - ich jest tak niewiele, że trzeba wymienić ;) Podobało mi się to, że był sposób na pokonanie każdego bossa, nie wystarczyło pakować w niego ammo. Ale jednak rozwiązanie np. z Ndesu jest okropne. Wolałam bieganie, wspomaganie się psiakiem i samodzielne ubicie El Gigante, a nie tylko QTE i działko na samochodzie. Z pozostałymi było całkiem całkiem.

PS. Się rozpisałam....
Ostatnio zmieniony pn 25 maja, 2009 przez Necraria, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Saladyn
Posty: 962
Rejestracja: pt 15 lut, 2008
Lokalizacja: Dublin
Kontakt:

Post autor: Saladyn »

Trochę rozczarował mnie poziom HARD (czyli VETERAN bodajże). Wcale nie poszło mi i szwagrowi tak źle (za wyjątkiem NDESU). Mnóstwo sprayów w inwentarzu. Po co robili dodatkowo PRO?


Necrario - jeżeli chodzi o NDESU to się zgodzę. Niby dali mocne gany na hummerze, ale za to człowiek jest uwiązany. W RE4 rzadko kiedy miałem QTE walcząc z El Gigante bo trzymałem go na dystans - zamiast unikać toczących się kamieni biegłem gdzie indziej i po problemie.

Też mnie zastanawiało, czemu Jill oraz Josh osierocili dwójkę naszych bohaterów. Ja wiem, że jest strasznie, ale stawka była wysoka i głupio byłoby zginąć po rozpyleniu Uroborosa tylko dlatego, że puściło się dwie osoby by uratowały świat.

Jedna scena, choć grę przełaziłem z tuzin razy, zawsze mnie kręci - chodzi o cały fragment z walką na placu, na którym banda Majini atakuje Chrisa i Shevę. QTE, zakończenie akcji - wszystko miodne.
Ostatnio zmieniony pn 25 maja, 2009 przez Saladyn, łącznie zmieniany 1 raz.
If there are any questions, direct them to that brick wall over there
Awatar użytkownika
Nemesis US
Posty: 1337
Rejestracja: pn 26 mar, 2007
Lokalizacja: Łęczyca

Post autor: Nemesis US »

Ogólnie walka z N desu jest źle wyważona. Da się to odczuć grając w tym etapie gry na Pro (zdobyć range S graniczy z cudem na Pro w tym chapterz'e). Ja musiałem zagrać z kimś online, żeby to zaliczyć.
Awatar użytkownika
Recoil
Moderator
Posty: 3378
Rejestracja: ndz 09 wrz, 2007
Lokalizacja: Perdition City
Kontakt:

Post autor: Recoil »

Necraria pisze:Gameplay - Współpraca z Shevą wypadała całkiem dobrze. Trzeba przyznać, że całkiem inteligentny z niej organizm
Powiedz mi to jak juz przejdziesz PRO ;)

Generalnie nie mogę się zgodzić do muzyki. Leci sobie w tle, nie przeszkadza, nie rozprasza, nie jest też porywająca, ale jest dobra. Muzyka to jedyna rzecz w tej grze, która usiłuje wprowadzić jakiś klimat. Niestety muzyka nie wystarczy...
Nemesis US pisze:Ogólnie walka z N desu jest źle wyważona. Da się to odczuć grając w tym etapie gry na Pro (zdobyć range S graniczy z cudem na Pro w tym chapterz'e). Ja musiałem zagrać z kimś online, żeby to zaliczyć.
Owszem, jest niewyważona, ale nie dlatego, że trudna na PRO, tylko dlatego, że i na PRO i na każdym innym poziomie przysparza TYLE SAMO zachodu. O ile grając na niskim poziomie trzeba się namęczyć (bo nastawiamy się, że będzie łatwo) o tyle na PRO, jak nastawiamy się na hardcore, okazuje się, że jest całkiem prosto. Zupełnie jakby wybór poziomu trudności nie miał żadnego wpływu na walkę z NDESU.
Ostatnio zmieniony pn 25 maja, 2009 przez Recoil, łącznie zmieniany 2 razy.
Fluid Project
Calm Down People!
It's Just A Little Lie...
Awatar użytkownika
Saladyn
Posty: 962
Rejestracja: pt 15 lut, 2008
Lokalizacja: Dublin
Kontakt:

Post autor: Saladyn »

Ja w końcu wyczaiłem jak unikać kamienia rzucanego przez Ndesu. Wszyscy mówili - strzelaj w kamień. Nikt nie powiedział - obie postacie strzelają w kamień jak tylko qielgas sie schyli. Inaczej serie nie wystarczą, by go rozbić nim trafi w auto. A to boli. Beczka załatwi temat tylko raz.
If there are any questions, direct them to that brick wall over there
Awatar użytkownika
Finka
Posty: 1083
Rejestracja: wt 13 lut, 2007
Lokalizacja: z Polski

Post autor: Finka »

Recoil pisze: Owszem, jest niewyważona, ale nie dlatego, że trudna na PRO, tylko dlatego, że i na PRO i na każdym innym poziomie przysparza TYLE SAMO zachodu. O ile grając na niskim poziomie trzeba się namęczyć (bo nastawiamy się, że będzie łatwo) o tyle na PRO, jak nastawiamy się na hardcore, okazuje się, że jest całkiem prosto. Zupełnie jakby wybór poziomu trudności nie miał żadnego wpływu na walkę z NDESU.
Moje doświadczenie jest całkowicie odmienne. Jest kolosalna różnica pomiędzy pro a niższymi poziomami.
Na niższych poziomach obecność niemiaszków jest prawie niezauważalna a na pro to właśnie oni zabierają nam 90% zdrowia. Mozna powiedzieć, że na pro toczy się walka głównie z pomagierami Ndesu bo sam boss nie jest tak skuteczny jak jego pomocnicy :P
W piątkowe wieczory nie odpowiadam za swoje posty.
Awatar użytkownika
Recoil
Moderator
Posty: 3378
Rejestracja: ndz 09 wrz, 2007
Lokalizacja: Perdition City
Kontakt:

Post autor: Recoil »

Moje doświadczenie jest całkowicie odmienne.
Mnie bardziej bolała jego stopa, czy słup, aniżeli wykałaczki wystrzeliwane przez maniaków, czy koktajl mołotowa.
Fluid Project
Calm Down People!
It's Just A Little Lie...
Salvin
Posty: 1590
Rejestracja: czw 18 wrz, 2008

Post autor: Salvin »

Miałem okazję przejść RE5 na PC, jednak po przejściu mam dość mieszane uczucia co do tej części. Pierwszy raz muszę stwierdzić, że fabuła mi się podobała. Jest znacznie lepiej niż w RE4. Co prawda główny wątek sprowadzający się do tego, że Wesker chce stworzyć nową rasę ludzi to nic rewelacyjnego i wątek Jill trochę naciągany jak dla mnie, ale podobało mi się że umieszczono całą historię RE, jest naprawdę duża zawartość merytoryczna. Ja np. nie przeszedłem RE1 i RE2, a jednak z 5 się dowiedziałem ogólnie o co w tym wszystkim chodzi. Grafika, ja nie mam mocnego komputera więc mogłem sobie pozwolić tylko na średnie detale pod DX9 ale i tak jestem pod wrażeniem. Muzyka, właściwie nie zwracałem jakoś na nią szczególnie uwagi, ale na samym początku jest klimatyczna i dla mnie to najlepsza była podczas walki z Jill. Tryb Mecenaries dużo lepszy niż w 4 i tu długo sobie można pograć. I to właściwie dla mnie wszystkie plusy.

Co mi się nie podobało. Przede wszystkim to, że gra jest strasznie wtórna, właściwie powiela 4. Przeciwnicy niczym się praktycznie nie różnią od tych z RE4 tylko są po liftingu(ale ci z kałachami to naprawdę przesada) przynajmniej lepsze dźwięki wydają, jedynie Reapery są ok bo trudno je ubić i trzeba się mieć na baczności. Wiele akcji już było np. początek cała wataha Murzynów z katem z toporem na czele/RE4-cała wiocha z Salvadorem na czele. Takich "nowości" jest dużo więcej. Następny dla mnie poroniony jest inwentarz w czasie rzeczywistym, tym bardziej jak nasza towarzyszka sterowana przez komputer sobie gdzieś pójdzie i wyłapie, że ledwo zipie. Zabrakło mi również mapki skarbów, wiem że to ułatwia ale dla mnie bieganie po jakiś zakamarkach i patrzenie w każdą dziurę za skarbem trochę się mija z celem. Zabrakło mi również zakupu walizek bo inventory jest za małe, nie można się dobrze sprzętem pobawić nie mówiąc o Grenade Launcher. Kolejny bubel to to, że jak się pojawi u bohatera dying to nic nie można zrobić, mimo że ma się ze 3 spraye trzeba czekać aż nas partner popryska. Bossowie hmmm, ja myślałem że poziom durnoty ekipa z Capcomu wykorzystała już w 4, ale to co zobaczyłem w RE5, normalnie nie wyrobiłem. Jakieś smoluchy, krab czy co to było to co się nawet w ekranie nie mieściło, nie wspomnę o tym że jednym uderzeniem powinien zmiażdżyć Chrisa i Shevę. Ale Wesker który się chyba za dużo "Matrixa" naoglądał i jego debilne do bólu teksty wymiata. Jedynie walka z Jill była dla mnie ok. Szczerze to grało by mi się naprawdę przyjemnie, ale całą sprawę niestety za przeproszeniem zasrała Sheva. Grałem w singla. Ja na miejscu Chrisa przy pierwszej możliwej okazji palnął bym ją w łeb i dał psom na pożarcie. Baba non stop przeszkadza, nie wspomnę o tym, że strzelała mi cały czas w plecy(dobrze, że można Friendly Fire wyłączyć bo płyta by za okno wyleciała). Najgorzej jak ją trzeba gdzieś samą wysłać, jak jej nie będziemy osłaniać to bankowo zginie, mimo że miała taki arsenał jak ja. O ile dobrze wiem to Chris miał być jej partnerem, a nie niańką. Trochę mi system save'ów nie pasował bo mnie zależało żeby mieć 0 zgonów a np. podczas pierwszego spotkania z Reaperem miałem taką minę :szok8: i się tyle cofać, ale ogólnie ok. Postacie ogólnie w porządku, trochę mnie Chris zbyt przypakowany na końcu denerwował bo krzyczał, Sheva w cutscenkach ok podczas gry tragedia, Jill dla mnie miło było ją zobaczyć, ale bez rewelacji. Ale najbardziej mnie wkurzał Wesker. Ja go poznałem dopiero w RE4, ale już tam mi nie pasował, a w 5 to dla mnie normalnie jakiś idiota z manią wielkości(poznałem jego historię). Najlepsze to było podczas pierwszej walki, gdzie trzeba światła gasić, nie dość że ciemno to ten w okularkach przeciwsłonecznych.
Klimat słabszy, RE4 przeszedłem ok 20 razy, RE5 przeszedłem raz i w singlu nie mam zamiaru grać ani razu więcej właśnie przez Shevę, m.in. właśnie przez nią jest to część Redsidenta przy której najwięcej mięchęm rzucałem.

Przy RE4 ta część po za historią i Mecenaries wypada blado i jest chaotyczna. Takie jest moje zdanie, dla mnie z tymi mutacjami po prostu przegięli. Reszta wad jest mniej lub bardziej denerwująca na które mogę przymknąć oko, ale na Shevę w singlu niestety nie. Moim zdaniem powinni już zakończyć sagę RE. W 5 zostały wątki już pozamykane i nie ma co tego ciągnąć dalej.
Ostatnio zmieniony czw 01 sty, 1970 przez Salvin, łącznie zmieniany 3 razy.
Sinus
Posty: 1
Rejestracja: śr 07 paź, 2009
Lokalizacja: się biorą dzieci

Post autor: Sinus »

Ta część jest świetna. Moja ocena 10/10. Fabuła świetna i na taką czekałem. A jeśli miałbym porównywać RE 4 z RE 5 to były by równe szanse. I bardzo się ciesze, że Wesker był w RE5 bo to moja najlepsza postać :)
Yankee
Posty: 1
Rejestracja: pn 12 paź, 2009
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: Yankee »

Dla mnie zabrakło najbardziej w tej cześci zagadek, łamigłówek etc. Kolego Salvin, pograj w Re1, Re2 bo naprawde warto.
Awatar użytkownika
xBlazex
Posty: 120
Rejestracja: śr 10 gru, 2008
Lokalizacja: Sztum

Post autor: xBlazex »

Wrażenia- szału nie ma,dużo większy szał był przy re4, re5 tak jakby remake re4 tyle ze dodane więcej opcji. Widzę, że dużo osób z reguły młodszych fanów zaczyna od re5 i dlatego podoba się najbardziej re5. ja jestem starszym graczem i jestem twardo za stylem ze starych części re.I tak jak kolega wyżej - brak zagadek.Trochę mnie odpycha na część, po prostu mimo ze przeszedłem ją te kilka razy to nie chce mi się już w nią grać,zupełnie inaczej jak re4. re5 daję 4/10
Ostatnio zmieniony pn 12 paź, 2009 przez xBlazex, łącznie zmieniany 1 raz.
A beautiful way to become infected, alone or with others
Awatar użytkownika
Leon. KennedY
Posty: 1534
Rejestracja: pn 08 paź, 2007
Lokalizacja: Raccoon City

Post autor: Leon. KennedY »

Wrażenia odnośnie najnowszej odsłony RE jak najbardziej pozytywne :rad2: . Gra bardzo wciąga i mniej nuży niż RE4 ( lokacje były tam momentami za długie, co równa się ze zbyt dużą monotonią ), a tutaj wszystko bardzo szybko się zmienia. Przeciwnicy za pierwszym graniem na normalu potrafili trochę uprzykrzyć życie, ale dopiero na wyższych poziomach byli w dość trudni, zwłaszcza jak ich cała masa się uzbierała :smiech3: ale i tak nic nie przebije bossów... świetni ( szkoda tylko, że mamy małe zróżnicowanie pod względem wyglądu ) i momentami bardzo trudni, a Wesker... :okulary3: Rewelacja, uwielbiam go, genialna postać, świetne wstawki, konfrontacje i kto wie być może jeszcze go zobaczymy... W końcu spudłowali. Bardzo również spodobała mi się fabuła, która jest dość wciągająca i ma o wiele większe znaczenie w świecie RE niż w poprzedniej części i chwała im za to. Postacie główne... fajne. Sheva dość interesująca i miła dla oka ( szkoda tylko, że w singlu po prostu irytowała ), a Chris jak Chris, fajny i z porządnym zacięciem do Weskera, a jego mięśnie jakoś mniej mi wadzą w grze niż na zdjęciach. Podsumowując świetna gra 9/10

PS: Szkoda tylko, że w porównaniu do poprzedniej części mrok praktycznie zniknął z naszych ekranów :placz1: .
Ostatnio zmieniony czw 15 paź, 2009 przez Leon. KennedY, łącznie zmieniany 1 raz.
Salvin
Posty: 1590
Rejestracja: czw 18 wrz, 2008

Post autor: Salvin »

Leon. KennedY - każdy ma swoje zdanie, jednym gra się podoba inny nie. Ale przeciwnicy czy bossowie to jednak chyba nie są wymagający, powiem że są nawet łatwiejsi niż w RE4(tam rzucali siekierkami itp.) a w 5 mało kiedy to się zdarza. Dałem szansę grze i przeszedłem drugi raz na veteranie( jednak moje zdanie nic a nic co do gry się nie zmieniło). Jedynie co było w miarę trudne do Ndesu. Reszta była banalna(grając w singla), wystarczyło na maxa dopakowany M3 i nic nie jest w stanie nas zatrzymać. Nie mówiąc, że cały ekwipunek z np. Normalu "przechodzi" na Veteran(duże ułatwienie). Można oczywiście sprzedać wszystko i kupować od nowa, ale kto to coś takiego zrobi. Dla mnie poziom trudności w RE5 jest dużo niższy niż w 4.
Awatar użytkownika
Leon. KennedY
Posty: 1534
Rejestracja: pn 08 paź, 2007
Lokalizacja: Raccoon City

Post autor: Leon. KennedY »

Wiedziałem, że to Lickery! Byłem nakręcony. Lecz patrzę i nie wierzę! Co oni z nimi zrobili, dali im sterydy? Dobra da się przeżyć. Ale tego, że zamiast zwinnie skakać po suficie, ze ściany na ściane i zbliżać się do mnie niebezpiecznie, to „to coś” pełza do mnie stadnie, powolutku, niczym lekko podtuningowany żółw. Brawo Takuechi, zniszczyłeś najlepszego potwora w RE
Lickery z wyglądu przypadły mi do gustu i można przyjąć za pewniak, że Wesker trochę nad nimi popracował i co jak co, ale wyszło im to na plus, bo cholernie ciężko było je wyeliminować... Zwłaszcza jak całą chmarą atakowały.
Ale przeciwnicy czy bossowie to jednak chyba nie są wymagający
Ja powiem tak. W pierwszych kontaktach potrafili naprzykrzyć trochę krwi, ale z czasem kiedy bronie stawały się co raz lepsze to mimo woli każdy przeciwnik wysiada... Taka to już kolej rzeczy. Jednak na veteranie od podstaw momentami było naprawdę ciężko, a o Pro nie wspominając.
Dla mnie poziom trudności w RE5 jest dużo niższy niż w 4.
Veteran jest satysfakcjonujący, a Pro trochę przesadzony... jeden cios i do piachu :szok9:
Ostatnio zmieniony czw 15 paź, 2009 przez Leon. KennedY, łącznie zmieniany 1 raz.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Resident Evil 5”