Nie mam w zwyczaju narzekać na grywalność (akceptuję różne metody walki, jakie twórcy gier wymyślają), a już na pewno nie na trudnych wrogów, których nie można zabić.
Czytałem wiele opinii jak ludzie narzekali na to, że muszą uciekać i chować się przed wrogiem.

Co to za ludziki?
Byłem w szoku jak to czytałem.
Przecież to horror, a nie gra akcji.
Jak można krytykować coś, co jest zaletą i buduje klimat horroru, strachu?
A mnie najbardziej rozczarowała oczywiście
płytkość fabularna tej gry, a szczególnie wątku
Eveline.
Sądziłem, że ta 10 letnia dziewczynka należy do tej rodziny (jakaś córka), więc gdy okazało się, że
ona naprawdę nie istnieje (tylko halucynacje), a prawdziwa jej postać to
85 letnia staruszka, to byłem bardzo zawiedziony (wymyślono, że bez konserwacji starzeje się 25 razy szybciej).
Poza Lucas uciekł, ale jak potem się okazało, ze on nie był przez nią kontrolowany, to nabrało to sensu.
I oczywiście ta jednowątkowość gry. To znaczy jedno zakończenie i praktycznie wszystko dokładnie tak samo, bez względu na wybór kobiety. Zoe dano mi było zobaczyć tylko kilka minut i koniec.
RVRE pisze:Bardziej razi fakt że końcowego bossa zabijamy ze zwykłego pistoletu z tłumikiem.
Że co? To nie był żaden zwykły pistolet, ale specjalna broń przeciwko broni biologicznej.
[RONIN] pisze:
Swoją drogą, Eveline to chyba najbardziej ciapowaty boss ever

Nie wiem jak wam, ale mi było jej żal.
Mimo że to tylko broń biologiczna, to jednak twórcy postąpili tak całkiem bezlitośnie z jej wątkiem.
Co prawda
sami siebie zakopali tworząc 85 letnią staruszkę, ale i tak szkoda.
Jestem pewien na 100 procent, że gdyby nie wymyślili tej zamiany w staruszkę to Eveline nie zostałaby uśmiercona.
WESKER-DL pisze: (mówię tylko o wersji babki bo młoda eveline z feara nieco wkurza).
Że co takiego? Właśnie 10 letnia Eveline to największa zaleta całej gry.
Uwielbiam takie dziewczynki w różnych horrorach i sporo ich widziałem.
Leon. KennedY pisze:Największe rozczarowanie to oczywiście Evelyn. Sama postać i to jak ją ukazano jest dobre, ale starcie z nią, to jakaś kpina!
Starcie z końcowym bossem to totalna prościzna (zresztą z każdym było prosto).
Trudniejszy moment to był początek tej walki, bo nie wiedziałem że muszę dużo strzelać (maszynówą) żeby mnie nie zjadła. Sądziłem, że trzeba uciekać, a nie tylko strzelać, co mnie zmyliło.
Leon. KennedY pisze:
Szkoda, bo to powinno być porządne i wymagające starcie.
Ciekawe jaka byłaby reakcja graczy, gdyby ostatni boss był 10 razy silniejszy niż wcześniejsze.
Ale by się wkurzali.
Poza tym zauważcie jaka
Eveline była potężna na tym statku w 2014 roku?
Wszystko niszczyła siłą woli (końcówka kasety) i spowodowała jego totalne zniszczenie.
Ktoś tak potężny został przed idiotów od fabuły zepsuty.
Mogła być rewelacyjnym i silnym wrogiem, a poza wchodzeniem do umysłu (czyli kierowaniem innymi) to nie było dosłownie nic.