- ciezki klimat zainfekowanego miasta;
- muzyka, muzyka i jeszcze raz muzyka (chyba jeden z najlepszych soundtrackow w ogole w serii);
- tytulowy Nemesis (walka z nim za kazdym razem to teraz przyjemnosc - wczesniej nieszczesny obowiazek
- deszcz i grzmoty (tak jak inni wspomnieli, deszcz w RE to jest moc
- klimat (oczywista sprawa);
- tworzenie amunicji;
- shotgun ala Terminator
- Jill;
- mozliwosc wyboru akcji z dwoch mozliwych;
- losowosc hasel do szafki (z wybranej puli, ale jednak to zawsze cos lepszego niz pamietne 2236
- epilogi...
The Mercenaries jakos mi nie przypadlo do gustu (nie to co The 4TH Survivor z RE2), zakonczenie (finalowa walka) tez mogla byc bardziej efektowna...
