Diadem pisze:Domyślić się można było, że niezbędny do rozwiązania problemu będzie gwizdek na pieski - nowy item, którego nie było w oryginale. Z opisu tego itemu wyczytać idzie, że przywołuje on psy i tutaj pojawia się pytanie - ale po co? Przecież pieski to moi przeciwnicy, po co mam je przywoływać? Ok, przymknijmy na to oko, bo już na horyzoncie kolejne pytanie - gdzie użyć tego gwizdka. Zapewne nie w środku posiadłości tylko na zewnątrz, ale żeby na... balkonie??? Ironicznie się uśmiałem, gdy okazało się to prawdą i ciekaw jestem jak dojść do tego, żeby użyć go właśnie w tym miejscu. Patrząc na mapę i zaznaczony na czerwono balkon? Skojarzenie było takie - balkon jest podświetlony na czerwono, bo znajduje się na nim doniczka z zielonymi ziółkami z której nie korzystałem. Tymczasem to podświetlenie to chyba miała być podpowiedź dla mnie. Baaaardzo to naciągane, bardzo. Ja wiem, że w RE wiele rzeczy jest naciąganych, ale akurat zagadki powinny być bez dwóch zdań logicznie wytłumaczalne.
Ale... Jest dokument, "CRUMPLED MEMO", który podnosisz chyba wraz z gwizdkiem (albo przynajmniej w okolicach znalezienia gwizdka). W notatce tej jest napisane, że Spencer kazał Jonowi schować bardzo dobrze pewien przedmiot, i Jon stwierdził, że obroża psa, do którego przecież trudno się zbliżyć obcej osobie, będzie idealną skrytką.
Dalej jest nawet paragraf, który mówi dokładnie, gdzie można psa znaleźć:
As far as I can tell, the mutt is always hanging around the second floor
balcony on the west side of the terrace, and he ought to come running at
the sound of a dog whistle.
Zaś do notatki jest nawet dołączone zdjęcie tego balkonu (albo było wyświetlane jako tło, już nie pamiętam). Także... zagadka była logiczna, miała wytłumaczenie w uniwersum gry (czyli obroża psa to nie było jakieś przypadkowe miejsce) i błąd leżał raczej po Twojej stronie, że zignorowałeś notatkę ją wyjaśniającą.
Trzeba było spojrzeć do solucji tej jeden raz, by przekonać się, że orzeł ze ściany nie może "patrzeć" na moment w którym wyciągam klejnot.
Dawno nie grałem w RE1, ale czy tam też nie było w jakimś pomieszczeniu statuetki orła, która Cię śledziła? Coś takiego kojarzę i nie wiem, czy to było właśnie w RE1 (jak patrzę do różnych solucji, to nigdzie nie widzę o tym wzmianki), czy też w jakiejś innej grze
Trzecia sprawa to układanka logo Umbrelli/Spencera na pudełku po włożeniu do niej czerwonego klejnotu. Sama układanka łatwa sprawa, przecież to tylko kilka elementów, ale weź to człowieku umieść precyzyjnie. Niby wszystko ułożone jak należy, co do milimetra, a jakoś ostatni fragment nie chce "zaskoczyć" i się wpasować.
Na klawiaturze i myszce zagadka jakoś uszła. Ale pamiętam, że gdy grałem w to po raz pierwszy na padzie, to wkurzałem się niesamowicie, bo faktycznie zagadka wymaga sporej precyzji.
Na koniec pytanie: W RE1 przebywając z jednym z pomieszczeń na pierwszym piętrze rezydencji można było wyjrzeć przez okno i zobaczyć lądowisko dla śmigłowców z którego potem bohaterów zabrał Brad. Czy w Remake też jest taka możliwość, czy też zostało to usunięte, bo jakoś mi to umknęło...
W REmake ten pokój został zastąpiony chyba pokojem, który otwierasz za pomocą klucza z symbolem Spencera. I niestety nie da się zobaczyć lotniska. Co jest trochę głupią zmianą, bo widok lotniska dawał przynajmniej zarówno postaciom w grze, jak i graczowi jakąś motywację to dalszego sprawdzania okolic rezydencji.
[RONIN] pisze: Jedyny mankament jaki widzę w tym przypadku to lekkie wprowadzenie starych graczy w błąd (no tak powiedzmy by było prościej) poprzez danie trzech kamieni. Mnie to za pierwszym razem mocno zdziwiło.
Ej, ale wlaśnie ciągłe wprowadzanie starych graczy w błąd to był jeden z lepszych aspektów REmake. Mi się właśnie podobało to, że gra co rusz zbijała starych weteranów z tropu, poprzez zmianę zagadek, zmianę położenia przedmiotów bądź zastosowania przedmiotów. Nie gadajcie, że gdy po raz pierwszy podnieśliście Wind Crest to nie chcieliście biec do wyjścia do ogrodu, by go tam włożyć. A tu niespodzianka. :>
Co do klejnotów - po kliknięciu na głowę tygrysa gracz dostaje wyraźną informację, że tygry posiada oczy niebieskie i żółte. Jeżeli ktoś próbował włożyć tam czerwony klejnot, to oznaczało, że nie przeczytał informacji i próbował grać na pamięć
[RONIN] pisze: Dla mnie jednak najbardziej dziwnym dodatkiem do gry jest 'domek' Lisy. Po za korbą, mapą, Magnumem (którego możemy zabrać po drodze) i minięciem 2 - 3 zombiaków którzy nie mają prawa nam nic zrobić to po co to jest? Graficznie fajnie, klimatycznie fajnie ale nic w zasadzie po za tym
Domek Lisy jest przede wszystkim nielogiczny. Gdzie tu bowiem logika - Lisa, czyli królik doświadczalny, który zmienił się w niezniszczalną i groźną dla ludzi bestię (jest przecież informacja, że Lisa zaczęła zabijać pracownice laboratorium i zdzierać z nich twarze), hasa sobie spokojnie po terenie rezydencji i ma nawet własny domek. Bo jakoś nie chcę mi się wierzyć, że się sama uwolniła i urządziła sobie zarówno domek, jak i grotę pod nim, bez niczyjej pomocy.
Rozumiem, czemu go dodano - żeby rozwinąć wątek Lisy - ale jest to motyw mocno nieprzemyślany. Ogólnie wszystkie dodatki związane z Lisą są problematyczne. Gdy gramy Chrisem, to podczas walki z Lisą Wesker może zostać zrzucony w tę, teoretycznie, bezdenną przepaść - na co Chris zresztą nawet nie reaguje. Gdy potem Wesker pojawia się w laboratorium, Chris nawet nie jest zaskoczony, że ten w ogóle żyje.