Nie zapominaj, że RE1 to gra z 1996 roku, gdzie gry miały kompletnie inny budżet, a wstawki CGI wyglądałyby pewnie jeszcze gorzej (spójrz chociażby na model nóg Jill/Chrisa w filmiku z Neptune czy też głowę Kennetha; i wyobraź sobie całe intro zrobione z tą jakością grafiki

). W 1997 (gdy po raz pierwszy zagrałem w tą grę), intro zrobiło na mnie wrażenie (chociaż "drętwe Joseph!" i "No! Don't go!" bawiło i wtedy

); teraz jedyne, co je ratuje, to nostalgia.
Jeżeli chodzi o klimat, to tutaj pewnie decydujący aspekt miało to, że grałeś w RE1 po RE2 i RE3, które miały wszystkiego więcej, ładniej i agresywniej (patrz np. porównanie nielicznych sztywnych zombiaków z RE1 do licznych i dużo bardziej dynamicznych z RE2 i 3). W RE1 mierzyłeś się z nieznanym; gdy podchodząc do gry znałeś już ten klimat i prawie każdego potwora widziałeś już wcześniej w lepszej wersji, to nie dziwię się, że gra Ci nie podeszła. Poza tym w porównaniu do następnych części, ta była dużo bardziej wolniejsza i spokojniejsza, bardziej nastawiona na poczuciu niepewności (mała liczba amunicji i środków leczniczych) niż na rozwalaniu kolejnych potworów.
To, co szczególnie podobało mi się w RE1 to budowanie klimatu poprzez fakt, że pojawienie się (prawie) każdego potwora poprzedzone było swoistym "wstępem", które potęgowało strach przed starciem z danym przeciwnikiem. Zanim zmierzyłeś się z pierwszym zombiakiem, widziałem filmik jak zombiak obgryza głowę Kennetha. Zanim w ogóle spotkałeś psy w grze, widziałeś intro, które przedstawiło Cerberusy jako szybkie i krwiożercze bestie. Pierwsze spotkanie z wronami poprzedzone było ujrzeniem ciała zadziobanego na śmierć Foresta, a spotkanie z Yawnem poprzedzone było śmiercią Richarda ("It's not just a poisonous snake, its a monster!"). Zanim gracz w ogóle dotarł do Plant 42 widział najpierw całą chatkę strażnicza oblecioną korzeniami rośliny, oraz miał okazje przeczytać kilka notatek opisujących rozmiar, inteligencję oraz krwiożerczość rośliny. I tak dalej. Dzięki temu sama świadomość, że np. zaraz będę musiał zmierzyć się z Yawnem, już wywoływała u mnie strach, bo widziałem, do czego ta bestia była zdolna. (oczywiście rzeczywistość okazywała się mniej brutalna, niż to, co siedziało w głowie, ale to są właśnie zalety dobrego horroru

).
A wracając do tematu, ankieta w temacie jest trochę nieteges, bo miesza ze sobą główne części RE ze spin-offami (serie Survivor/Dead Aim, Chronicles, Outbreak oraz ORC), które mają dużo niższy budżet, dużo mniejszy potencjał i są swego rodzaju eksperymentami. Jeżeli ktoś grał w Survivor 2 to wątpię, to nie wierzę, by wybrał którąkolwiek grę z głównej serii jako tą najgorszą
Jeżeli zaś chodzi o główne części RE, to chyba najmniej podobało mi się Zero (co nie znaczy, że nie podobało w ogóle; po prostu do tej części mam najwięcej zastrzeżeń). W skrócie:
- bezsensowna fabuła; poczynając od Marcusa i jego armii pijawek, poprzez kompletny brak zaangażowania w fabułę głównych bohaterów (jedynym celem Rebeki i Billy'ego w tej grze było przejście z punktu A do punktu B - a nawet tutaj nie do końca byli świadomi, gdzie idą; nie byli oni w żaden sposób powiązani ani z wydarzeniami mającymi miejsce w grze, ani z głównym złym, którego nota bene spotkali dosłownie na 5 minut przez końcem gry);
- backtracking (wprawdzie nie dorównuje temu z CV, gdzie czasami trzeba było wracać się przez pół wyspy, ale doskonale nadrabia to brakiem skrzyń)
- nielogiczności co do lokacji, w których znajdują się bohaterowie (Rebecca i Enrico jakimś cudem z gór Arkley trafili do laboratorium pod Raccoon City, a następnie znowu wrócili w góry; Rebecca przynajmniej miała pociąg, którym mogła się przejechać; jakie jednak wytłumaczenie ma Enrico? Zgubił się?)
- taki sobie bestiariusz; wprawdzie podobał mi się aspekt ze zmutowanymi zwierzętami i insektami, ale było tego za mało i za mało zróżnicowane; ot wielki skorpion, wielka stonoga, wielki nietoperz...
- nie do końca wykorzystany potencjał dwóch postaci sterowanych jednocześnie + sztuczne ograniczenia (Billy, jako jedyna postać w całym uniwersum RE, nie potrafi mieszać roślinek)
Ogólnie gra była piękna i nic poza tym.