Strona 1 z 4
Najtrudniejszy moment
: czw 13 gru, 2007
autor: Garrador
Wiadomo o co chodzi, oczywiście

Osobiście miałem dwa:
1) Niegdyś przez pół całego laboratorium, bez jakiegokolwiek zapisu, z samą berettą i bez apteczek przechodziłem... o dziwo udało się xd
2) Cztery zombiaki, beretta i brak apteczek... trudno było, ale jakoś mi się poszczęściło
Edit: Tyrant... żółty pasek, brak możliwości leczenia. Po trzech ognistych granatach padł.
Raz padłem. I ponownie musiałem wysłuchiwać tej długiej gatki Weskera -.- napisy są po niemiecku, więc się nie rozczytam, a głos to jakieś pojedyńcze słowa

: pt 14 gru, 2007
autor: eRyahXa0S
dla mnie najtrudniejsze bylo pod koniec gry, gdy po sufitach chodzily te potworki bodajze w elektrowni.
: pt 14 gru, 2007
autor: fenrir
W RE:DC miałem takie coś, że długo nie zapisywałem gry. Pomyślałem sobie: pójdę na górę, zabiorę zapalniczkę i zapiszę. Rozwalam zombiaków na korytarzu, wchodzę do pomieszczenia, kieruję sie dalej do pokoju z zapalniczką i tu nagle zombiak wchodzi. To strzał z shotguna w łeb i lezy. Wchodzę, biorę zapalniczkę, wychodzę a tu jakiś zombiak zaczajony, stoi tuż obok drzwi. Zanim wycelowałem już mnie zabił

: sob 22 gru, 2007
autor: Leon. KennedY
Zawsze wkurzał mnie powrót do rezydencji... te Huntery

. Były jeszcze ze dwa trudne momenty, ale to już na koniec gry. Chodzi mi dokładnie o te stwory biegające po suficie i denerwowały mnie Zombie, które wiecznie na nowo się pojawiały.
: sob 22 gru, 2007
autor: Nemesis
Hmm... W kanałach momentami było ciężko a pozatym trzeba było bardzo dokładnie dobierać wyposażenie idąc tam Chrisem
: sob 22 gru, 2007
autor: WESKER-DL
Leon. KennedY pisze:Zawsze wkurzał mnie powrót do rezydencji... te Huntery

. Były jeszcze ze dwa trudne momenty, ale to już na koniec gry. Chodzi mi dokładnie o te stwory biegające po suficie i denerwowały mnie Zombie, które wiecznie na nowo się pojawiały.
hehe Chimerasy dawały o sobie znać ale Shotgun i po krzyku, co innego bawić się z nimi Hand'em, ja jak byłem w kwiecie wieku tez się zawsze obawiałem powrotu do rezydencji a najbardziej kiedy nie robiłem żadnego sejwa, zawsze się obawiałemm o głowę

: ndz 23 gru, 2007
autor: Leon. KennedY
No właśnie miałem czasami tak, że wracałem do rezydencji, a sejw był dość daleko... i tu nagle Hunter i od nowa

.
: ndz 23 gru, 2007
autor: eRyahXa0S
Dokladnie w takim miejscu skonczylem moje pierwsze podejscie do re

. Inna sprawa, gdybym mial na miejscu ink ribbony i amunicje, ale gdy to wszystko zostawilem podczas pierwszej wizyty w rezydencji, to juz nie bylo opcji przejscia gry.
: ndz 23 gru, 2007
autor: Leon. KennedY
Trzeba również przyznać, ze gra jest dość trudna dzięki temu, że nie można nosić ze sobą dużej ilości rzeczy. Pamiętam, że czasem zginąłem w momencie gdy musiałem sie po coś wracać... Ogólnie dość często tak było

.
: pn 24 gru, 2007
autor: Finka
Tak, zdecydowanie spotkania z hunterami należały do niebezpiecznych momentów, potrafiły przywalić

: pn 24 gru, 2007
autor: Nemesis US
Mi początkowo trudności sprawiły nawet dobermany, ale chyba najgorsza była potyczka z Plant 42 i Wąż. Roślina była denerwująca a Snake szybko atakował, njłatwiejszy był chyba Tyrant, jeśli idzie o boss'ów.
: pn 24 gru, 2007
autor: Garrador
Plant 42 jak dla mnie był banalny

Bez v-volt z 3 strzały z granatnika z żółtą amunicją (Bodajże kwasowe) a potem Barry dokończył sprawę miotaczem ognia (skąd on go wytrzasnął? 0.o)
: pn 24 gru, 2007
autor: Barry
Garrador pisze:a potem Barry dokończył miotaczem ognia(skąd go wziął??)
Widzisz staruszek ma jeszcze parę asów w rękawie
A co do najtrudniejszego momentu to najwięcej problemów sprawił mi chyba wąż

: pn 24 gru, 2007
autor: Nemesis US
Garrador pisze:Plant 42 był akurat łatwy(przynalmniej mi) bez v-volt z 3 strzały z granatnika z żółtą amunicją(chyba kwasowe) a potem Barry dokończył miotaczem ognia(skąd go wziął??)
Zgadzam się, ale w przypadku rozgrywki Jill, natomiast Chris'em już tak słodko nie było, przynajmniej mi. Jeszcze denrwujące były Chimer'y w laboratorium, dość zwinne, podbne trochę do małp, nazwą opieram się z RE Remake, a nie jestem pewien czy taką nazwę nosiły już wtedy.
: pn 24 gru, 2007
autor: MiStrzU7777
NEMESIS US pisze:Zgadzam się, ale w przypadku rozgrywki Jill, natomiast Chris'em już tak słodko nie było, przynajmniej mi
Wystarczy mieć shotguna, trzymać się rogu planszy, oddać 1 strzał i biegnąć do następnego rogu. Przeciwnik cie nie trafi.
Najtrudniejszy moment to oczywiście spotkania z hunterami, szczególnie Chrisem gdy mamy nie mamy do dyspozycji silniejszych zabawek niż shotgun.
A Barry mógł wziąć miotacz ognia z tego samego miejsca, co Chris tylko musiał zniszczyć zamki na miotacze.
: śr 26 gru, 2007
autor: MiGoo
Najtrudniej to zawsze bylo, kiedy kilku silniejszych przeciwnikow pojawiaja sie w jednym pomieszczeniu... I tak: 3 Dobermany po pierwszym wyjsciu z Posiadlosci (w Ogrodzie - jak zle sie ustawimy i nie zaczniemy ostrzalu w odpowiednim momencie, wszystkie dobiegaja i nie ma jak uciec czy wziac roslinke z podlogi by sie uleczyc), czy grupka Hunterow, juz po powrocie z Courtyguard, w korytarzu ze zwlokami Kennetha - czesto tam mnie zalatwialy...
Z zagadek to oczywiscie najwiekszym problemem (za pierwszym razem) bylo wyjecie medalionow z ksiazek - reszta byla juz formalnoscia...
PS. Prosze, by nie robic tu tematu o tym, ktory przeciwnik jest mocniejszy, straszniejszy czy cos tam jeszcze. O tym mozna pisac w innym temacie...
: śr 26 gru, 2007
autor: Recoil
Z zagadek to oczywiscie najwiekszym problemem (za pierwszym razem) bylo wyjecie medalionow z ksiazek - reszta byla juz formalnoscia...
Taaak... Mało brakowało, a sięgnąłbym po opis. Po miesiącu poszukiwań... W ogóle wtedy nie znałem opcji "check" i właściwie medalion znalazłem przypadkiem.

: śr 26 gru, 2007
autor: MiGoo
Recoil pisze:Taaak... Mało brakowało, a sięgnąłbym po opis. Po miesiącu poszukiwań... W ogóle wtedy nie znałem opcji "check" i właściwie medalion znalazłem przypadkiem.

Ja niestety musialem sie pozytkowac pomoca kolegi (przepraszam za to

)

: śr 26 gru, 2007
autor: MiStrzU7777
Dla mnie najtrudniejszym momentem był początek gry
Musiałem grać Chrisem, gdyż scenariusz Jill zawieszał mi się, gdy Barry zabija 1 zombiaka.
Musiałem rozplanować sobie, jak mam się poruszać po korytarzach, gdyż jak wiadomo Chris posiada mniej naboi.
Drugim momentem był powrót bohatera do mansion, gdzie trzeba walczyć z hunterami mając tylko shotgun i mało miejsca w ekwipunku na ziółka.
A jeśli chodzi o zagadki, to miałem problem z ułożeniem obrazów, z książeczkami również oraz z grą na fortepianie (wkurzałem się, że gra Rebecci nic nie daje).
Gdy dowiedziałem się, jak ominąć zawieszkę w scenariuszu Jill to ukończenie jej scenariusza nie było dla mnie wielkim wyzwaniem, wtedy to ja czułem się jak łowca

: czw 27 gru, 2007
autor: eRyahXa0S
Problemem dla mnie jest poki co, cala gra Chrisem. Jestem na samym poczatku gry, i nie mam ani ammo, ani roslinek, a zombie i pieskow jest tyle, ze nie bardzo mam mozliwosc poruszania sie po mieszkanku ;/