Resident niedoceniony?
: czw 15 lip, 2010
Czasem mówi się, że RE4 nie słusznie otrzymał regularny numerek, zaś bardzo dobra (przynajmniej wg niektórych) RE CV nie "dostąpiła" takiego zaszczytu.
Sprawa na pewno budzi wątpliwości i opinie są podzielone.
Z jednej strony RE4 rewolucjonizuje serię, jest znakomitą grą i zapewne najbardziej znaną odsłoną serii, czy się to komuś podoba czy nie. Już choćby to uzasadnia nadanie tej części cyferki "4".
Jednak wkład RE4 w fabułę serii jest z pewnością dużo mniejszy niż w przypadku CeVki. Trzeba pamiętać, że Zero, oryginalny RE, RE2 i RE3 to ścisły kanon i kluczowe jak chodzi o fabułę Resident Evil - czwórka lekko nie pasuje do tego grona. Pojawia się w niej w sumie tylko jeden istotny dla całej serii wątek: próba zdobycia Las Plagas przez Weskera (podobny zresztą jest właśnie w Code Veronice - wykradzenie wirusa T-Veronica). Porwanie Ashley czy losy Krausera z pewnością są wątkami o dużo mniejszym znaczeniu, mimo że wokół nich kręcą się wydarzenia w grze. CV dokłada jeszcze istotny wątek nierozstrzygniętego pojedynku Chrisa i Weskera. Mamy też wątek miłosny Claire i Steve'a (na upartego w RE 4 ktoś zauważy, że Ada i Leon mają się ku sobie, jednak żadne miłosne wyznanie nie pada
). Kolejna rzecz - prace Edwarda i Alexandra, historia stworzenia wirusa T-Veronica, "narodziny" bliźniąt, celowe zainfekowanie Alexandra przez dzieci czy pochodzenie rodziny Ashfordów.
RE Code Veronica jest wg mnie częścią nierówną, z nie do końca wykorzystanym potencjałem. Znakomita fabuła w zestawieniu z dużą, powiedziałbym, tandetą niektórych postaci. Alfred to jak dla mnie istna zakała nie tylko rodu Ashford, ale i całej serii, postać żałosna. Żałosna nie przez swoje problemy emocjonalne po rozstaniu z siostrą, tylko przez to, że twórcy chcieli zrobić z niego mocno niezrównoważonego bohatera (wręcz świra) ale wyszło im to komicznie. Wolałbym zamiast niego zobaczyć mrocznego psychopatę. Wielu denerwuje także Steve.
Dalej - nietypowa kolorystyka niektórych lokacji.
Inny słaby i pozbawiony logiki element, wprawdzie szczegół, ale jednak razi - słynna karta w szklanej kuli. Ogólnie jednak jak chodzi o zagadki - RE CV nie ma się czego wstydzić na tym polu, i nie licząc wspomnianej kuli wg mnie góruje nad RE4 zdecydowanie.
Ale najważniejsze chyba jest to, że RE CV zaklasyfikować trzeba jako Resa z krwi i kości. Gra ma klimat, jaki posiadają klasyki serii. RE4 jako gra akcji stworzona nie po to, by fana przestraszyć, lecz po to by dostarczyć mu rozrywki.
To tylko wybrane aspekty pojedynku RE CV vs RE 4.
Dlatego pytam Was - która z tych części bardziej zasłużyła na "numerek"? Czy dobrze się stało, że RE CV nie ma numerka? A może to RE4 ma go niesłusznie? Czy może ani jednak ani druga część nie powinna go mieć?
Ja zagłosuję na opcję "RE CV", choć wybór nie był prosty
.
Sprawa na pewno budzi wątpliwości i opinie są podzielone.
Z jednej strony RE4 rewolucjonizuje serię, jest znakomitą grą i zapewne najbardziej znaną odsłoną serii, czy się to komuś podoba czy nie. Już choćby to uzasadnia nadanie tej części cyferki "4".
Jednak wkład RE4 w fabułę serii jest z pewnością dużo mniejszy niż w przypadku CeVki. Trzeba pamiętać, że Zero, oryginalny RE, RE2 i RE3 to ścisły kanon i kluczowe jak chodzi o fabułę Resident Evil - czwórka lekko nie pasuje do tego grona. Pojawia się w niej w sumie tylko jeden istotny dla całej serii wątek: próba zdobycia Las Plagas przez Weskera (podobny zresztą jest właśnie w Code Veronice - wykradzenie wirusa T-Veronica). Porwanie Ashley czy losy Krausera z pewnością są wątkami o dużo mniejszym znaczeniu, mimo że wokół nich kręcą się wydarzenia w grze. CV dokłada jeszcze istotny wątek nierozstrzygniętego pojedynku Chrisa i Weskera. Mamy też wątek miłosny Claire i Steve'a (na upartego w RE 4 ktoś zauważy, że Ada i Leon mają się ku sobie, jednak żadne miłosne wyznanie nie pada
RE Code Veronica jest wg mnie częścią nierówną, z nie do końca wykorzystanym potencjałem. Znakomita fabuła w zestawieniu z dużą, powiedziałbym, tandetą niektórych postaci. Alfred to jak dla mnie istna zakała nie tylko rodu Ashford, ale i całej serii, postać żałosna. Żałosna nie przez swoje problemy emocjonalne po rozstaniu z siostrą, tylko przez to, że twórcy chcieli zrobić z niego mocno niezrównoważonego bohatera (wręcz świra) ale wyszło im to komicznie. Wolałbym zamiast niego zobaczyć mrocznego psychopatę. Wielu denerwuje także Steve.
Dalej - nietypowa kolorystyka niektórych lokacji.
Inny słaby i pozbawiony logiki element, wprawdzie szczegół, ale jednak razi - słynna karta w szklanej kuli. Ogólnie jednak jak chodzi o zagadki - RE CV nie ma się czego wstydzić na tym polu, i nie licząc wspomnianej kuli wg mnie góruje nad RE4 zdecydowanie.
Ale najważniejsze chyba jest to, że RE CV zaklasyfikować trzeba jako Resa z krwi i kości. Gra ma klimat, jaki posiadają klasyki serii. RE4 jako gra akcji stworzona nie po to, by fana przestraszyć, lecz po to by dostarczyć mu rozrywki.
To tylko wybrane aspekty pojedynku RE CV vs RE 4.
Dlatego pytam Was - która z tych części bardziej zasłużyła na "numerek"? Czy dobrze się stało, że RE CV nie ma numerka? A może to RE4 ma go niesłusznie? Czy może ani jednak ani druga część nie powinna go mieć?
Ja zagłosuję na opcję "RE CV", choć wybór nie był prosty