Rozliczenie z Alice
: sob 04 wrz, 2010
Witam, jako że Resident Evil: Afterlife zmierza wielkimi krokami do kin, zebrało mi się na rozmyślenia związane z poprzednimi częściami, w czym były dobre, w czym zawiodły, po prostu rozliczyć się z tą marką. Żeby wyszło to jak trzeba zacznijmy od początku:
Resident Evil (premiera 2002)
Pamiętam jak bardzo oczekiwałem na tą premierę, jak bardzo byłem podekscytowany kolejną adaptacją gry wideo - i to mojej ulubionej gry! wiem że kiedy już mogłem obejrzeć ten film widziałem go w przeciągu pierwszego dnia chyba z 3 razy, najpewniej w moim dzisiejszym rankingu jest to film który widziałem najwięcej razy - z pewnością ponad 10-12 razy
Wiem że byłem zaskoczony nie widząc bohaterów z serii gier - nie było Chris, Jill, Barry'ego, Weskera czy kogokolwiek takiego, nie powiem, nieco mnie to rozczarowało, podobnie jak np to że to Licker był tym głównym potworkiem a nie choćby jakiś Tyrant czy proto tyrant, jednak nie wpłynęło to na fakt że film wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie - laboratoria, dobrze zrealizowane potwory, pamiętam motyw na początku filmu z nagłym zrywem kruków, w prawdzie nie zainfekowane, ale to był miły smaczek, których było przecież więcej, jak choćby pociąg Alexi-5000 który wygląda w bardzo dużej mierze jak Galaxy-5000 (czyli ten pociąg którym uciekają Leon i Claire pod koniec RE2). Wcześniej wspomniane laboratoria również bardzo przypadło mi do gustu, początek filmu gdzie ginie personel Umbrella, mocno mnie nakręcił, ba co więcej w filmie znalazło się nawet miejsce na pare jump scen, powiedzmy szczerze ten RE nie był horrorem ale obfitował w klaustrofobiczny klimat, który nieobcy był serii gier. Całość dopełniła świetna muzyka, o ile się nie mylę skomponowana przez Marlin'a Mansona, jest ciężka, mroczna i dynamiczna kiedy trzeba ale doskonale opisuje to co widać na ekranie. Co więcej fabuła zbudowana była tak że w sumie wówczas łatwo było mi przyjąć że film ten może następować przed pierwszą częścią co mnie się podobało, widzicie, dla mnie adaptacja nie musi wyglądać jak jakaś konkretna część gry ( argument niektórych osób którzy bronią filmy ), po prostu mnie wystarczy jeśli jej historia daje się w miarę łatwo wkomponować w pierwowzór - tworzy jej spójne i zgodne uzupełnienie i nie tworzy absurdów sprzecznych z pierwowzorem. Ogółem film bardzo mi się spodobał i do dziś chętnie do niego wracam 
Najfajniesze rzeczy:
-klimat
-muzyka
-dobrze wykonane zombie i pieski
-design Lickera
-jum sceny
-tempo akcji
Najsłabsze:
-kiepsko odwzorowanie posiadłości
-brak "żywych" bohaterów z serii gier
-Licker pomimo tego że jest ładnie zaprojektowany niestety wygląda zbyt komputerowo
Najmocniejsza scena:
- Najmocniej co wbiło mi się w pamięć to sama końcówka gdzie Alice wychodząc z placówki Umbrella'i przemierza zainfekowane Raccoon City, tutaj widać że to autentycznie miasto Raccoon, jest ładnie zrealizowane widać nawet znajomo wyglądającą barykadę samochodów, no i do tego ta muza....poezja
Najsłabsza scena:
- Powiem szczerze trudno mi coś wymyślić, nie twierdzę że film jest arcydziełem sztuki filmowej, ale nie znalazlem sceny która by mnie jakoś drażniła, o czym poniżej...
Resident Evil: Apocalypse (premiera 2004)
Po dwóch latach czekania, słuchania różnych wieści na temat sequelu, o wielu smaczkach jak choćby filmowy debiut Nemesis'a, Apocalypse ujrzała światło dzienne. W prawdzie byłem ciekawy tego filmu, lecz z tego co pamiętam o wiele bardziej ciekaw byłem pierwszej części AvP, który wychodziła w zbliżonym czasie. Najważniejsze co miało być w Apokalipsie to fakt że tytuł miał rozgrywać się miejscu tak szczególnym dla wielu fanów serii - samym Raccoon City gdzie rozegrały się wydarzenia przesławnego RE2, RE3 i Outbreaków. Niestety ten film był dla mnie sporym rozczarowaniem, przepełnionym dziwnymi pomysłami - miasto które nagle zostało odgrodzone metalowym murem od świata? nie wspominając już o tym że wybrano złe miejsce do realizacji filmu - Toronto? to miejsce niestety nie pasuje w żaden sposób do średniej wielkości miasteczka w jakim powinna rozgrywać się akcja filmu. W prawdzie doczekaliśmy się debiutu Jill Valentine, aczkolwiek postać ta została dziwnie rozpisana, w zupełnie inny sposób niż growa Jill, no i fakt że gra drugie skrzypce względem Alice, był dla mnie bolesny, pojawienie się Carlosa i Nickolai'a nie pomógł, żaden z panów nie kojarzył się zbytnio z najemnikami z RE3, nie wspominając już o tym że rola Nickolai'a została skutecznie spłycona i pozbawiona większego sensu - równie dobrze mógł to być mercenary "x" zamiast znanego zdrajcy o szarych włosach. Postać CJ'a również jest dla mnie totalnie zbędna i psuje całość - na co komu ten klaun? Fabuła sama w sobie również zawiodła, cała otoczka związana z powstaniem wirusa t została również pozbawiona większej głebi - brak tu wieloletnich badań prowadzonych przez znaną i szanowaną powszechnie korporację, brak tu informacji o szeregu eksperymentach, badań nad różnymi rodzajami wirusów, do licha przecież Umbrella istniała od dawna a w filmie wszystko zostało zredukowane do zaledwie paru lat gdyż dobry doktorek chciał stworzyć specyfik który ocali jego córkę a Umbrella po prostu mu ukradła przepis - co robili wcześniej zanim specyfik powstał? cholernie nurtujące pytanie...Niestety nie jest to jedyny grzech filmu, w wielu miejscach jest kiepsko nakręcony, wiele scen z zombie jest zmontowany w dziwaczny sposób, jakby przeskakujących po sobie obrazów co właściwie nie jest szczególnie fajne. Przejdźmy do wielkiego debiutanta czyli Nemesis'a, cóż sam pomysł że miał go zagrać żywy aktor aż tak mnie nie zniechęcił - szczerze powiem że o wiele bardziej doceniam jeśli coś jest wykonane fizycznie niż na komputerze bowiem efekty komputerowe dość szybko się starzeją i po paru latach wyglądają sztucznie i nie budzą emocji, przynajmniej jeśli idzie o horrory ale nie tylko. Jeśli idzie o Nemesisa to po części jest on sukcesem jak i niewypałem, spodobał mi się w miarę jego design, bazooka i rail gun, aczkolwiek wyglądał trochę nieproporcjonalnie no i brak było charakterystycznej macki
nie wspominając już o braku dynamiki - gdzie ten nemesis która ścigał nas przez pół miasta i był w stanie nas doganiać? cóż, nie można mieć wszystkiego....Niestety mogę tak ciągnąć - nadnaturalne moce Alice i jej scena walki wręcz z Nemesisem ( zmontowana w sposób iście idiotyczny - totalnie nic nie wiadomo co się tam dzieje ) do dziś wzbudzają we mnie odruchy wymiotne, a końcówka gdzie Alice zabija ochroniarza za pomocą umysłu - zgroza i co więcej zero klimatu z pierwszej części, nawet muzyka jest lżejsza i słabsza względem pierwszej części....
i w tak oto zostaliśmy pozostawieni w perspektywie powstawania trzeciej części...
Najfajniejsze rzeczy:
-parę kadrów na ulicach nawet przywodziło na myśl RE2 czy RE3
Najgorsze rzeczy:
-serio czy muszę się powtarzać
Najfajniesza scena:
-eeeeeemmmm....no więc.......hmm....staram się coś wymyślić, chyba jedyną sceną która budzi we mnie w miarę pozytywne skojarzenia to scena eksplozji Raccoon city - jedno z nielicznych odniesień do gier które trzymało się w miarę pierwowzorów.
Najgrosza scena:
-hmm za dużo by tu tego wymieniać ale zdecydowanie scena kung fu Alice vs nemesis mieści się w czołówce
Resident Evil Extinction (2007)
trzecia część filmowa była dla mnie czymś szczególnym bowiem już od trailerów widziałem że twórcom coś się mocno pokręciło w łbach i chyba zapomnieli o co chodziło w Resach. Minęło kilka lat, ziemia w wyniku działań wirusa nagle została wysuszona, wszystko wymarło, miasta są zasypane piaskiem, brakuje tu tylko małp jeżdżących na koniach które polują na ludzi vide "Ucieczka z planety małp".....albo przydał by się chociaż Mel gibson przemierzający autostrady w swoim czarnym wzmacnianym blachą samochodzie
Co tu dużo wspominać - mamy Alice, Carlosa, CJ'a i Claire ( która dla pewności zostaje przedstawiona z imienia i nazwiska by było wiadomo że chodzi o TĄ Claire
) i kluche Weskera...yeah awesome. Rzecz jasna moce Alice osiągają apogemu idiotyzmy który widzieć mamy okazję przy okazji walki z krukami czy pojedynku z dr'em Isaac'em.
Żal tyłek ściska również gdy widzi się takie motywy jak klony alice, super zombie sam "niby tyrant" i tak dalej, aaach co by tu jeszcze? ach tak film którego akcja dzieje się głównie za dnia jest bardzo NIE klimatyczny, z resztą podobnie jak Apocalypse film nie jest w stanie odtworzyć wrażeń jakie towarzyszyły mi przy oglądaniu pierwszej części.
Oddam fakt że scena walki z super zombie w sumie wypada ok, niestety i tak jest to popsute choćby przez fakt że każda z owych maszkar wygląda zupełnie tak samo jak i motyw że Alice zostaje nagle...wyłączona.....to już nie był dla mnie jump the shark tylko jump over the nuked fridge
........oczywiście ostatnia bitwa między zainfekowanym Isaacsem ( który przybiera postać niby tyranta ale za grosz nie jest tak przerażający) i Alice również nie ratuje sytuacji - wzbogacona o moce paranormalne po obydwu stronach było dla mnie totalnym przegięciem, totalny żart który nie trzymał się kupy, ach no i jak tu zapomnieć kluski grającego Alberta Weskera, z resztą:
http://img704.imageshack.us/i/protectedimagephp.jpg/
co więcej dodać
Najfajniejsza rzecz:
-hmm....Linden Ashby, czyli Johnny Cage z pierwszego fimowego Mortal Kombat pojawia się w tym filmie, dobre i to
Najgorsza:
-KLUCHA WESKER AAAAA!!!!!!.......no i Alice podpalająca niebiosa
Najlepsza scena:
-walka z super zombie - niec z residenta ale przynajmniej trochę akcji, przynajmniej zanim alice się wyłącza
Najgorsza scena:
-wszystkie zawierające Weksera no i walka Alice z niby tyrantem
Podsumowując seria filmowa towarzyszy nam już od jakiegoś czasu dla mnie zalicza tendencję spadkową, co tu dużo mówić, rzecz jasna jestem świadom że stworzenie adaptacji książki, komiksu czy gry jest cholernie trudnym i niewdzięcznym zadaniem bowiem ciężko jest stworzyć produkt który zadowoli zarówno fanów jak i zbierze pozytywne opinie wśród szerszego grona ( bo w końcu to dla szerszego grona taki film jest tworzony w głównej mierze, niestety), aczkowliek nie oznacza to że fan jakiegoś produktu powinien tylko z tego powodu przymykać oko na wszelkie udziwnienia jakie przyjdą do głowy studiom filmowym za oceanem. Jeśli chodzi o mnie to gdzieś tam w duchu wciąż tlą się nadzieje że poza pierwszym RE i Degeneration jeszcze przyjdzie nam obejrzeć adaptację godną tytułu Resident Evil.
Zapraszam do rozkminy na ten temat
Resident Evil (premiera 2002)
Pamiętam jak bardzo oczekiwałem na tą premierę, jak bardzo byłem podekscytowany kolejną adaptacją gry wideo - i to mojej ulubionej gry! wiem że kiedy już mogłem obejrzeć ten film widziałem go w przeciągu pierwszego dnia chyba z 3 razy, najpewniej w moim dzisiejszym rankingu jest to film który widziałem najwięcej razy - z pewnością ponad 10-12 razy
Najfajniesze rzeczy:
-klimat
-muzyka
-dobrze wykonane zombie i pieski
-design Lickera
-jum sceny
-tempo akcji
Najsłabsze:
-kiepsko odwzorowanie posiadłości
-brak "żywych" bohaterów z serii gier
-Licker pomimo tego że jest ładnie zaprojektowany niestety wygląda zbyt komputerowo
Najmocniejsza scena:
- Najmocniej co wbiło mi się w pamięć to sama końcówka gdzie Alice wychodząc z placówki Umbrella'i przemierza zainfekowane Raccoon City, tutaj widać że to autentycznie miasto Raccoon, jest ładnie zrealizowane widać nawet znajomo wyglądającą barykadę samochodów, no i do tego ta muza....poezja
Najsłabsza scena:
- Powiem szczerze trudno mi coś wymyślić, nie twierdzę że film jest arcydziełem sztuki filmowej, ale nie znalazlem sceny która by mnie jakoś drażniła, o czym poniżej...
Resident Evil: Apocalypse (premiera 2004)
Po dwóch latach czekania, słuchania różnych wieści na temat sequelu, o wielu smaczkach jak choćby filmowy debiut Nemesis'a, Apocalypse ujrzała światło dzienne. W prawdzie byłem ciekawy tego filmu, lecz z tego co pamiętam o wiele bardziej ciekaw byłem pierwszej części AvP, który wychodziła w zbliżonym czasie. Najważniejsze co miało być w Apokalipsie to fakt że tytuł miał rozgrywać się miejscu tak szczególnym dla wielu fanów serii - samym Raccoon City gdzie rozegrały się wydarzenia przesławnego RE2, RE3 i Outbreaków. Niestety ten film był dla mnie sporym rozczarowaniem, przepełnionym dziwnymi pomysłami - miasto które nagle zostało odgrodzone metalowym murem od świata? nie wspominając już o tym że wybrano złe miejsce do realizacji filmu - Toronto? to miejsce niestety nie pasuje w żaden sposób do średniej wielkości miasteczka w jakim powinna rozgrywać się akcja filmu. W prawdzie doczekaliśmy się debiutu Jill Valentine, aczkolwiek postać ta została dziwnie rozpisana, w zupełnie inny sposób niż growa Jill, no i fakt że gra drugie skrzypce względem Alice, był dla mnie bolesny, pojawienie się Carlosa i Nickolai'a nie pomógł, żaden z panów nie kojarzył się zbytnio z najemnikami z RE3, nie wspominając już o tym że rola Nickolai'a została skutecznie spłycona i pozbawiona większego sensu - równie dobrze mógł to być mercenary "x" zamiast znanego zdrajcy o szarych włosach. Postać CJ'a również jest dla mnie totalnie zbędna i psuje całość - na co komu ten klaun? Fabuła sama w sobie również zawiodła, cała otoczka związana z powstaniem wirusa t została również pozbawiona większej głebi - brak tu wieloletnich badań prowadzonych przez znaną i szanowaną powszechnie korporację, brak tu informacji o szeregu eksperymentach, badań nad różnymi rodzajami wirusów, do licha przecież Umbrella istniała od dawna a w filmie wszystko zostało zredukowane do zaledwie paru lat gdyż dobry doktorek chciał stworzyć specyfik który ocali jego córkę a Umbrella po prostu mu ukradła przepis - co robili wcześniej zanim specyfik powstał? cholernie nurtujące pytanie...Niestety nie jest to jedyny grzech filmu, w wielu miejscach jest kiepsko nakręcony, wiele scen z zombie jest zmontowany w dziwaczny sposób, jakby przeskakujących po sobie obrazów co właściwie nie jest szczególnie fajne. Przejdźmy do wielkiego debiutanta czyli Nemesis'a, cóż sam pomysł że miał go zagrać żywy aktor aż tak mnie nie zniechęcił - szczerze powiem że o wiele bardziej doceniam jeśli coś jest wykonane fizycznie niż na komputerze bowiem efekty komputerowe dość szybko się starzeją i po paru latach wyglądają sztucznie i nie budzą emocji, przynajmniej jeśli idzie o horrory ale nie tylko. Jeśli idzie o Nemesisa to po części jest on sukcesem jak i niewypałem, spodobał mi się w miarę jego design, bazooka i rail gun, aczkolwiek wyglądał trochę nieproporcjonalnie no i brak było charakterystycznej macki
i w tak oto zostaliśmy pozostawieni w perspektywie powstawania trzeciej części...
Najfajniejsze rzeczy:
-parę kadrów na ulicach nawet przywodziło na myśl RE2 czy RE3
Najgorsze rzeczy:
-serio czy muszę się powtarzać
Najfajniesza scena:
-eeeeeemmmm....no więc.......hmm....staram się coś wymyślić, chyba jedyną sceną która budzi we mnie w miarę pozytywne skojarzenia to scena eksplozji Raccoon city - jedno z nielicznych odniesień do gier które trzymało się w miarę pierwowzorów.
Najgrosza scena:
-hmm za dużo by tu tego wymieniać ale zdecydowanie scena kung fu Alice vs nemesis mieści się w czołówce
Resident Evil Extinction (2007)
trzecia część filmowa była dla mnie czymś szczególnym bowiem już od trailerów widziałem że twórcom coś się mocno pokręciło w łbach i chyba zapomnieli o co chodziło w Resach. Minęło kilka lat, ziemia w wyniku działań wirusa nagle została wysuszona, wszystko wymarło, miasta są zasypane piaskiem, brakuje tu tylko małp jeżdżących na koniach które polują na ludzi vide "Ucieczka z planety małp".....albo przydał by się chociaż Mel gibson przemierzający autostrady w swoim czarnym wzmacnianym blachą samochodzie
Co tu dużo wspominać - mamy Alice, Carlosa, CJ'a i Claire ( która dla pewności zostaje przedstawiona z imienia i nazwiska by było wiadomo że chodzi o TĄ Claire
Żal tyłek ściska również gdy widzi się takie motywy jak klony alice, super zombie sam "niby tyrant" i tak dalej, aaach co by tu jeszcze? ach tak film którego akcja dzieje się głównie za dnia jest bardzo NIE klimatyczny, z resztą podobnie jak Apocalypse film nie jest w stanie odtworzyć wrażeń jakie towarzyszyły mi przy oglądaniu pierwszej części.
Oddam fakt że scena walki z super zombie w sumie wypada ok, niestety i tak jest to popsute choćby przez fakt że każda z owych maszkar wygląda zupełnie tak samo jak i motyw że Alice zostaje nagle...wyłączona.....to już nie był dla mnie jump the shark tylko jump over the nuked fridge
http://img704.imageshack.us/i/protectedimagephp.jpg/
co więcej dodać
Najfajniejsza rzecz:
-hmm....Linden Ashby, czyli Johnny Cage z pierwszego fimowego Mortal Kombat pojawia się w tym filmie, dobre i to
Najgorsza:
-KLUCHA WESKER AAAAA!!!!!!.......no i Alice podpalająca niebiosa
Najlepsza scena:
-walka z super zombie - niec z residenta ale przynajmniej trochę akcji, przynajmniej zanim alice się wyłącza
Najgorsza scena:
-wszystkie zawierające Weksera no i walka Alice z niby tyrantem
Podsumowując seria filmowa towarzyszy nam już od jakiegoś czasu dla mnie zalicza tendencję spadkową, co tu dużo mówić, rzecz jasna jestem świadom że stworzenie adaptacji książki, komiksu czy gry jest cholernie trudnym i niewdzięcznym zadaniem bowiem ciężko jest stworzyć produkt który zadowoli zarówno fanów jak i zbierze pozytywne opinie wśród szerszego grona ( bo w końcu to dla szerszego grona taki film jest tworzony w głównej mierze, niestety), aczkowliek nie oznacza to że fan jakiegoś produktu powinien tylko z tego powodu przymykać oko na wszelkie udziwnienia jakie przyjdą do głowy studiom filmowym za oceanem. Jeśli chodzi o mnie to gdzieś tam w duchu wciąż tlą się nadzieje że poza pierwszym RE i Degeneration jeszcze przyjdzie nam obejrzeć adaptację godną tytułu Resident Evil.
Zapraszam do rozkminy na ten temat