Przemyślenia odnośnie Team Bravo i Enrico
: pn 28 mar, 2011
Od kiedy RE1 trafiło na PS Store w nic innego nie gram. Z tego też powodu, po odświeżeniu historii jaką mamy okazję przeżyć, nasunęły mi się spostrzeżenia apropo Team Bravo.
Swoje spostrzeżenia opieram tylko na RE1 i w dużej mierze na etapie Chrisa (ponieważ jako jedyny ma odczynienia z full ekipą z Bravo). Nie oznacza to jednak wcale, że elementów przygody Jill nie plotę w tę opowiastkę
Prawdopodobnie Team Bravo weszli do posiadłości tymi samymi drzwiami co Alpha. Enrico nakazał przeszukanie tej ogromnej chawiry i tym samym rozkazał się rozdzielić. Każdy wybrał własne drzwi do sprawdzenia. Na pierwszy ogień weźmy Foresta. Pewny siebie profesjonalista, nie dający sobą rządzić prawdopodobnie wybrał najbardziej ulubioną pozycję - snajper. Gdzie najlepiej się ustawić z lamerką? Na tarasie. Dobra pozycja, wszystko widać co się dzieję wokół wilii a w razie czego zauważy helikopter lub inną pomoc. Czas na Richarda i Rebeccę. Richard zawsze był przyjacielem każdego z teamu także bez najmniejszego zastanowienia wziął młodziutką koleżankę pod swoją opiekę. Ponieważ Becca nie miała jeszcze do czynienia z taką akcją był jej ochroniarzem
Na końcu pozostaje Kenneth, który najprawdopodobniej udał się w kierunku jadalni celem zweryfikowania czy jest tam bezpiecznie. Dalszą historię znamy. Wpada Chris z ekipą. Forest nie zareagował na nowych gości co oznaczać można że za długo się nie zabawił na tym tarasie. Kenneth pada chwilę później zaskoczony przez zombie. Sytuację idzie zagadać Chris. Kiedy wraca, i okazuje że pozostał sam, udaje się szukać reszty natrafiając na rannego Richarda i Rebeccą która jak to kobieta i w dodatku lekarka, nie pozostawia koledze umrzeć.
Ale czy tak oby na pewno było?
Zastanowić może fakt, że gdyby moja historia faktycznie miała miejsce, to wydarzyła by się w niespełna 5-10 minut przed wtargnięciem Alpha Team. Pytanie w związku z tym takie: Czy aby napewno się rozdzielili celem sprawdzenia posiadłości? Powiedzmy że Enrico nakazał się podzielić samemu wbiegając w której drzwi. Reszta towarzystwa stwierdziła że ma głęboko jego chore rozkazy, i będą się trzymać kupki bo w kupce bezpieczniej. Podczas zwiedzania posiadłości (która to chwila mogła być dość długa), zdarza się wypadek i Richard zostaje otruty. Rebecca nie chce go zostawić bez opieki lekarskiej, więc Forest i Kenneth stwierdzają, że pójdą po serum. Będąc w holu głównym słychać strzały na zewnątrz posiadłości. Kenneth, jako chemik wie, że każda sekunda jest ważna aby uratować kolegę, rozkazuje więc Forestowi pójść na taras i sprawdzić co się dzieje. Forest jednak zostaje zaskoczony na tarasie.... Tym czasem Kenneth pamiętał, że pokój z serum znajdował się na parterze budynku, dlatego też wybrał drogę przez jadalnię... Ale nie dotarł....
Pozostaje jeszcze kwestia Enrico. Był dowódcą i nakazał rozdzielenie. Sami wiemy, że troszkę czasu dzięki temu zdobył, aby dotrzeć do miejsca w którym go znajdujemy. Nasuwa mi się jednak kilka myśli o którym chciałbym porozmawiać. Enrico znajdujemy niezwykle daleko od reszty towarzyszy. Jak na faceta na podeszłym wieku i biorącą pod uwagę wszystko to co się działo wokół niezły wyczyn, prawda
Drugi aspekt to miejsce w którym go znajdujemy. Jeżeli był ranny i uważał że ta grota ochroni go przed zumbichami to OK. Ale z drugiej strony, ranny człowiek raczej wieży że jednak jakaś pomoc ma szanse nadejść i ja przynajmniej bym się w takiej dziurze nie chował. Kolejna nurtująca mnie sprawa to zachowanie Enrico kiedy spotyka Chrisa. Nie jest przesadnie szczęśliwy, wręcz można powiedzieć, że chętnie to by wcale go nie miał ochoty oglądać. Skąd nagle taka niechęć do członków Alpha Team? Hmm, zaraz... A gdzie w tym całym zamieszaniu Barry? Nasz rudobrody kolega (z Alpha Team właśnie) jak dobrze wiemy był na posługach Weskera. Co robi dowódca Bravo Team w ukrytej, mało znaczącej dziurze w kanałach? Oczekuje spotkania z innym dowódcą celem powiedzenia co nie co (nie koniecznie pasującego temu drugiemu?). Że Enrico dobrze wiedział jak i gdzie i po co iść. Jako dowódca STARS musiał wiedzieć co nieco o sprawach Weskera. Kiedy Alberta widział że tak naprawdę Enrico nie jest już mu potrzebny wysłał Barrego aby ten go zlikwidował. Enrico spodziewał się Weskra, ale przyszedł Barry. Jako że nie wiedział że Barry jest przekupiony przez Weskera, zaufał mu. Barry, ponieważ nie był prawdziwym złym charakterem w tej grze, nie miał litości zabić Enrico toteż tylko go z ranił licząc że w tej grocie nic mu się nie stanie a Weskerowi powie że zabił dowódcę Bravo. Niestety Chris odnajduje konającego Enrico, który nie potrafiąc już zaufać kolegom ze STARS (w końcu jeden już go wykiwał) potraktował Chrisa bardzo podejrzliwie. W między czasie Weskera śledzi Redfielda i kiedy widzi że Enrico jednak żyje, kończy to co Barry rozpoczął.
Wiem że moje przemyślenia są bardzo naciągnięte ale z drugiej strony wszytko zazębia się i nie ma, absolutnie żadnego powodu aby ta historia się tak nie potoczyła
Czekam na Wasze sugestię i ewentualne spostrzeżenia.
Sorex za błędy w tekście ale pisałem pod wpływem weny
Swoje spostrzeżenia opieram tylko na RE1 i w dużej mierze na etapie Chrisa (ponieważ jako jedyny ma odczynienia z full ekipą z Bravo). Nie oznacza to jednak wcale, że elementów przygody Jill nie plotę w tę opowiastkę
Prawdopodobnie Team Bravo weszli do posiadłości tymi samymi drzwiami co Alpha. Enrico nakazał przeszukanie tej ogromnej chawiry i tym samym rozkazał się rozdzielić. Każdy wybrał własne drzwi do sprawdzenia. Na pierwszy ogień weźmy Foresta. Pewny siebie profesjonalista, nie dający sobą rządzić prawdopodobnie wybrał najbardziej ulubioną pozycję - snajper. Gdzie najlepiej się ustawić z lamerką? Na tarasie. Dobra pozycja, wszystko widać co się dzieję wokół wilii a w razie czego zauważy helikopter lub inną pomoc. Czas na Richarda i Rebeccę. Richard zawsze był przyjacielem każdego z teamu także bez najmniejszego zastanowienia wziął młodziutką koleżankę pod swoją opiekę. Ponieważ Becca nie miała jeszcze do czynienia z taką akcją był jej ochroniarzem
Ale czy tak oby na pewno było?
Zastanowić może fakt, że gdyby moja historia faktycznie miała miejsce, to wydarzyła by się w niespełna 5-10 minut przed wtargnięciem Alpha Team. Pytanie w związku z tym takie: Czy aby napewno się rozdzielili celem sprawdzenia posiadłości? Powiedzmy że Enrico nakazał się podzielić samemu wbiegając w której drzwi. Reszta towarzystwa stwierdziła że ma głęboko jego chore rozkazy, i będą się trzymać kupki bo w kupce bezpieczniej. Podczas zwiedzania posiadłości (która to chwila mogła być dość długa), zdarza się wypadek i Richard zostaje otruty. Rebecca nie chce go zostawić bez opieki lekarskiej, więc Forest i Kenneth stwierdzają, że pójdą po serum. Będąc w holu głównym słychać strzały na zewnątrz posiadłości. Kenneth, jako chemik wie, że każda sekunda jest ważna aby uratować kolegę, rozkazuje więc Forestowi pójść na taras i sprawdzić co się dzieje. Forest jednak zostaje zaskoczony na tarasie.... Tym czasem Kenneth pamiętał, że pokój z serum znajdował się na parterze budynku, dlatego też wybrał drogę przez jadalnię... Ale nie dotarł....
Pozostaje jeszcze kwestia Enrico. Był dowódcą i nakazał rozdzielenie. Sami wiemy, że troszkę czasu dzięki temu zdobył, aby dotrzeć do miejsca w którym go znajdujemy. Nasuwa mi się jednak kilka myśli o którym chciałbym porozmawiać. Enrico znajdujemy niezwykle daleko od reszty towarzyszy. Jak na faceta na podeszłym wieku i biorącą pod uwagę wszystko to co się działo wokół niezły wyczyn, prawda
Wiem że moje przemyślenia są bardzo naciągnięte ale z drugiej strony wszytko zazębia się i nie ma, absolutnie żadnego powodu aby ta historia się tak nie potoczyła
Czekam na Wasze sugestię i ewentualne spostrzeżenia.
Sorex za błędy w tekście ale pisałem pod wpływem weny