Co by było, gdyby Wesker... "wygrał"...
: pt 03 cze, 2011
Tak jakoś mnie ostatnio wzięło na refleksję nad sensem istnienia (
), co u mnie zazwyczaj nieuchronnie kończy się jakimiś bezsensownymi wypocinami... I tak sobie myślę, co by było, gdyby Chris i Sheva nie dali rady pokonać Alberta i doprowadziłby on do końca swój plan...
"Każdego dnia ludzkość jest o krok bliżej samozagłady, ja nie niszczę świata, ja go ocalam..."
Trudno sie z tym nie zgodzić. Jak pokazują wydarzenia na świecie, nie żadna kometa czy trzęsienie ziemi nas zabiję, tylko my sami. Jeden fałszywy ruch, wojna atomowa, i po frytkach. Wszystko oczywiście tkwi w głupocie ludzkiej i chęci władzy. Czy zatem nie lepiej wszystko skonczyć teraz, i zacząć budować świat od nowa?
Jakby to jednak wygladało...
"...sześć miliardów krzyczących w agonii..."
Najpierw Wesker wystrzeliwuje rakiety z Uroborosem. Cała atmosfera zostaje skażona, co przekłada sie na bardzo szybkie zainfekowanie całego rodzaju ludzkiego . Wiemy jak działa Uroboros, w przypadku gdy ktoś nie okazuje sie na tyle wytrzymały, bo wirus sie w nim zaasymilował. Wesker był nim zainfekowany, ale po nim nie widać od razu efektów (dopiero podczas walki końcowej, gdzie przechodzi prawdopodobnie kontrolowaną mutację). Spowodowane to było zapewne nagromadzeniem tego całego "syfu" w jego ciele.
Jak zatem Uroboros oddziaływałby na zwykłego człowieka, gdyby ten jakimś cudem okazał się "warty"?
No i jak wtedy wyglądałby świat?
Czekam na pomysły
"Każdego dnia ludzkość jest o krok bliżej samozagłady, ja nie niszczę świata, ja go ocalam..."
Trudno sie z tym nie zgodzić. Jak pokazują wydarzenia na świecie, nie żadna kometa czy trzęsienie ziemi nas zabiję, tylko my sami. Jeden fałszywy ruch, wojna atomowa, i po frytkach. Wszystko oczywiście tkwi w głupocie ludzkiej i chęci władzy. Czy zatem nie lepiej wszystko skonczyć teraz, i zacząć budować świat od nowa?
Jakby to jednak wygladało...
"...sześć miliardów krzyczących w agonii..."
Najpierw Wesker wystrzeliwuje rakiety z Uroborosem. Cała atmosfera zostaje skażona, co przekłada sie na bardzo szybkie zainfekowanie całego rodzaju ludzkiego . Wiemy jak działa Uroboros, w przypadku gdy ktoś nie okazuje sie na tyle wytrzymały, bo wirus sie w nim zaasymilował. Wesker był nim zainfekowany, ale po nim nie widać od razu efektów (dopiero podczas walki końcowej, gdzie przechodzi prawdopodobnie kontrolowaną mutację). Spowodowane to było zapewne nagromadzeniem tego całego "syfu" w jego ciele.
Jak zatem Uroboros oddziaływałby na zwykłego człowieka, gdyby ten jakimś cudem okazał się "warty"?
No i jak wtedy wyglądałby świat?
Czekam na pomysły