Okej, czas na mnie. Napisałbym wcześniej, już wczoraj, ale jak zaczynałem i było tyle rzeczy o których chciałem pisać, to odkładałem to na później. Opiszę swoje zdanie tak, jak zrobił to Sylar, bo wcześniej chciałem każdy aspekt po kolei opisywać, ale komu chciałoby się to czytać.
Słowem wstępu. Jest to moim zdaniem druga najlepsza część serii (jedynka zawsze na propsie i nic jej nie przebije)! Afterlife nie dorasta Retrybucji do pięt. Cieszę sie, że wiele rzeczy zostało poprawionych z poprzedniej części, np.: tła z greenscreena nie były tak widocznie sztuczne, film nie stał w miejscu przez 30minut w środku (niemalże nieustanna akcja w Retrybucji).
PLUSY:
-Alice. Nareszcie wróciła do formy. W afterlifie sprawiała wrażenie zmęczonej życiem, starszej pani, mówiła chrypką i miała na wszystko wylane. Tutaj nie, tutaj Alice kopie wszystkim zombiakom dupy w tak wspaniałym stylu, że szczena opada (walka w białym korytarzu -

). Ma fajne wdzianko, dowiadujemy się że potrafi posługiwać się jezykiem migowym, zna różne style sztuk walki, nieźle posługuje się gnatami, ma dobre teksty, wszystko co robi, robi we wspaniałym stylu, największy badass ever.
-Bohaterowie. Mamy tutaj sporo bohaterów, niemalże cała paka ze wszystkich filmów. Nie mam do żadnego z nich zastrzeżeń. Ada wyglądała niczym ta z gry. Miała sporą rolę w tym filmie, dlatego mogliśmy ją trochę lepiej poznać. Liczyłem na to że okaże się zdradziecką "bijacz" ale okazuje się dobrą postacią, na pocieszenie chociaż posługiwała się Grupple Gun'em z RE4 co rekompensowało mi wszystko. Barry też super. Nie dość że aktor podobny to i sama postać świetna. Zginął, ale za to w jakim stylu

Cała reszta też spoko. Wesker stał się dobry (okej, zobaczymy co z tego wyniknie), Luther zginął (szkoda go, był sympatyczny gościem), Dżill stała się dobra, a i jako "ta zła" była niezła, bardzo dobrze ją odwzorowali, a Leon... też był w porządku. Reżyser wprowadził nawet wątek flirtu między nim a Adą, niezły smaczek dla fanów serii gier.
-Efekty CZY DE. Intro filmu - cudo. Ale spokojnie, im dalej w las tym równie dobrze. Efekty stoją na bardzo wysokim poziomie. Nie raz czuło się jakiś magazynek, krew lub nóż przy oczach. Reżyser i ekipa wykonali dobrą robotę.
-Muzyka. Tu dużo pisać nie trzeba, TOMANDANDY oczywiście stworzyli fantastyczny soundtrack.
-Przeciwnicy. Licker był super. Zombie i ganadosi również. No i oczywiście "złe klony" które też dawały popalić. Było komu kopać tyłki w tym filmie, a z taką charakteryzacją (zombie i licker były pięknie zrobione) była to uczta dla oczu.
-Powrót Czerwonej Królowej. Wow. Wtedy to mi opadła szczena. Ona przez cały ten czas istaniała?! Nieustannie tropiła Alice, bez skutku... ale za to teraz, w Resident Evil 6, będzie niezła jazda. Wściekła Czerwona Królowa kontra Alice, Wesker, Dżill, Ada i Leon :O
-Pomysł z ogromnym ośrodkiem badawczym. Co prawda ze zwiastunów myślałem, że Alice będzie podróżować po całym świecie tak serio, a nie "na niby"... ale z czasem ten pomysł mi się bardzo spodobał. No i było sporo smaczków dla fanów. Dowiedzieliśmy się jak Umbrella sprzedaje broń biologiczną, odwiedziliśmy ponownie Tokio, i zobaczyliśmy jak nadal potężną korporacją jest Parasol.
I to chyba wszystko. Film naprawdę mi się spodobał i zasługuje w rankingu serii na drugie miejsce.
MINUSY:
-Zarówno my widzowie jak i Alice nie wiemy co się stało z Chrisem i Claire. Co prawda Alice pytała się Jill...ale ta ją ignorowała i torturowała...
-Film jest dobry w 3D, ale obawiam się że w 2D nie będzie już tak fajny, chodzi mi o to że efekty mogą stać się sztuczne.
Eidt - To chyba tyle, jak jeszcze coś znajdę, dopiszę.