Remake z prawdziwego zdarzenia może stworzyć jedynie sztab wykwalifikowanych ludzi z dużą kasą, a nie jeden fan na domowym kompie.
Nie zgadzam się do końca. Pojedynczy fan też może być wykwalifikowany, nawet bardziej niż jakiś sztab programistów i grafików z Capcomu. Nie rozumiem dzisiejszej kultury w Polsce - "nie masz papierka, nie możesz być profesjonalistą". Mam znajomą osobę, która nie została magistrem inżynierem informatyki, a nawet najlepszemu studentowi informatyki na mojej uczelni daleko do umiejętności tej osoby (piszę ogólnie, wiadomo, że np. dobry administrator sieci nie musi od razu być świetny z algorytmiki).
Zgadzam się właściwie tylko z tym, że potrzebna jest duża kasa - na sprzęt, który wytrzyma np. renderowanie dużych plansz, i narzędzia, które dla normalnego człowieka są cenowo zwykle poza zasięgiem. Ale grupa wykwalifikowanych ludzi pracująca dla dużej firmy produkującej gry to o wiele za mało, żeby powstało od razu coś na poziomie. Poza tym bardzo łatwo przesadzić, kiedy rzuci się kasę, zbierze mnóstwo oblatanych w swojej dziedzinie ludzi i jeszcze dodatkowo postawi jakiś nierealny czas skończenia projektu. Coś takiego moim zdaniem miało miejsce w przypadku RE6 - nie dość, że kuleje fabularnie, to jest tam po prostu wszystkiego za dużo. Przy pierwszym oryginalnym RE z kiepskim voice actingiem, kiepskimi przerywnikami i grafiką niedorastającą do pięt dzisiejszym produkcjom fabularnie po prostu RE6 nie istnieje według mnie. Jeśli RE1 to gra z klimatem horrorów klasy B, to RE6 jest grą akcji z klimatem filmów akcji klasy C.
Mimo wszystko też wątpię, że powstanie z tego projektu remake, który będzie chociażby na równi z oryginalnym RE2. Mnie się marzy remake RE2 + RE3 zrobiony od zera ze scenariuszami jednym opartym na parze scenariuszy Claire A/Leon B z RE2 i drugim rozbudowującym historię z RE3 (można by zrobić z Carlosa postać w pełni grywalną), tyle części miasta nie pojawiło się w RE3 (np. uniwersytet) albo sprawiają wrażenie wciśniętych na siłę (szpital). Tytuł np.: "Resident Evil: Euthanasia of Raccoon City" i do widzenia. Żadnego RE7 już nie potrzeba. RE5 był dla mnie do przyjęcia, scenariusz nie do końca przypadł mi do gustu, ale nie kulał fabularnie. RE6 to marna mnogość wszystkiego - z tych wszystkich plansz spokojnie można by było zrobić kilka gier zamiast tworzyć 4 scenariusze, które tak szybko mijają, że nie wiadomo po co to wszystko z takim rozmachem. A RE:R fabularnie to już jakaś kpina, nie wiadomo momentami, czy to miała być gra akcji, czy komedia, czy telenowela.
