Jak przyciągnąć nowych graczy. Wersja Capcomu!
: pn 30 gru, 2013
www.cdaction.pl/news-36351/capcom-boi-s ... odzie.html
Magazyny o modzie...
Magazyny o modzie...
Forum serwisu Muzeum w Raccoon City: Resident Evil HQ
https://forum.residentevil.eu/
Obyś się mylił! Prosimy cię Jezu! Amen!Mr_Zombie pisze:Cóż, Dante w DMC2 nosił ciuchy marki Diesel. To na pewno wpłynęło na sukces tej gry.
Jeżeli Capcom faktycznie chce nowych fanów (fanki), niech bohaterami następnego RE będą Edward Cullen i Bella Swan (włącznie z VA i skanem ich twarzy). Albo jeszcze lepiej, niech końcowa piosenkę zaśpiewa Justin Bieber. Albo najlepiej jedno i drugie, a co się będą szczypać. :3
Prawdziwa?kal3jdoskop pisze:Osobiście polecałbym bardziej ten artykuł/relację:
http://www.siliconera.com/2013/12/26/ma ... ys-capcom/
Konkretniej napisany, bez "odautorskich" wtrętów (z tym że jest po angielsku - mi to nie przeszkadza, ale każdy z nas inaczej stoi z tym językiem).
Szczerze mówiąc, nie bardzo łapię cel tej kampanii reklamowej. Na pewno mają rację w tym, że na "arenę" wkroczyło nowe pokolenie grających (na zachodzi już mają tę "wymianę pokoleniową" grających, u nas jeszcze trzeba będzie na to trochę poczekać, bo osoby które grały w Polsce w latach 90-tych nie stanowiły zbyt licznego grona... No chyba że mówimy o graniu na Pegasusie). No i generalnie rozumiem zamysł, że będą chcieli zaoferować coś "na miarę" tej grupy odbiorców (choć z tym, że "starzy" fani już wyszli z grania to bym polemizował... Choć na pewno grają rzadziej i bardziej "okazjonalnie" niż kiedyś). Nie jestem jakimś specem od marketingu, no ale po mojemu to takie zabiegi mogłyby towarzyszyć zbliżającej się premierze jakiegoś nowego tytułu. Bo przecież te wszystkie rekwizyty typu figurki, ubrania, gry planszowe itd. czerpią swoją "siłę przyciągania" właśnie z tego, że uruchamiają taki tok rozumowania "o, gitaśnie, kamizelka taka sama jaką nosił bohater filmu X/Gry Y". Jak to ma działać "w drugą stronę" - nie rozumiem
I jeszcze ta fraza o trafieniu do "nie-grających" - po co w ich kierunku te działania, skoro i tak nie grają? Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby "residentowa kafejka" miała kogoś przekonać do nowego hobby (grania). Nie wiem, może to z mojego nieobeznania z tą całą materią marketingową (kiedyś się o nią otarłem, ale dość szybko znudziłem, więc nie wykluczam, że czegoś w moim toku rozumowania brakuje).
Chociaż cała sprawa jakoś tak średnio "grzejąca", bo żadnych informacji na temat kolejnych pozycji w serii, zmian "koncepcyjnych" czy fabularnych. No to czekam dalej
A na deser okładka nowego RE![]()
http://images.onesite.com/capcom-unity. ... g?v=164700
http://www.youtube.com/watch?v=e_3id-0W8uInemesisdestro pisze:Równie dobrze Capcom może podjąć współpracę z WB żeby zrobić Lego Resident Evil. Tak jak to uczyniono ze wszystkimi innymi markami pokroju Indiana Jones, Hobbit, Star Wars, albo komiksy DC i Marvela. Jesteśmy na etapie gdzie Capcom naprawdę bardziej już zniszczyć spuścizny serii nie jest w stanie dzięki RE4 i przeważającej ilości gier która wyszła po niej, że nie wspomnę o filmach. Pamiętajmy jeszcze o problemach finansowych z jakimi C się boryka, a więc naprawdę, mają już niewiele do stracenia.
The Evil Witihin to w tej chwili gra na którą naprawdę liczę, mam nadzieje że Mikami chociaż w jakiejś mierze przyczyni się do powrotu survival horroru na radarze większych producentów. Potrzebujemy większej różnorodności gatunkowej w grach. Potrzebujemy więcej survival horror'ów.
Nieźle mnie postarzeligłówna grupa fanów serii Resident Evil zbliża się do czterdziestki
Capcom nas olał, dosłownie ma na nas wywalone. Przestałem już liczyć na nowe RE.azzma pisze:Nieźle mnie postarzeliNawet 30 nie ma. Chyba, ze nie nalezę do głównej grupy fanów wtedy sorry
Jednak ma problemy.azzma pisze:Capcom, jako firma gigant, która ma na koncie tyle znanych tytułów nie powinna mieć takich problemow.
Jak gra będzie za trudna i straszna, to pewna grupa odbiorców się wykruszy. Mniej sprzedanych kopii? To ból na koncie firmy... Tak wygląda obecnie sytuacja.azzma pisze:Powinni raczej skupiać się na tym, aby kolejne części residenta były tym z czego ta seria słynie i co dalo jej ta sławę. To powinno wystarczyć imo.
B@rt pisze:Jak gra będzie za trudna i straszna, to pewna grupa odbiorców się wykruszy
Mów za siebie. Albo przynajmniej za garstkę ludzi. Gdyby gracze na całym globie jednogłośnie mówili że chcą powrotu gatunku survival-horror, to by taki powrót nastąpił. A że wszystko ewoluuje, to nigdy już takiej gry nie zobaczymy. Jedyne co pozostaje to action-survival typu Last of Us, bo teraz wszyscy obiorą sobie to za wzór i obstawiam że Evil Within również będzie z tego gatunku.Nemesis US pisze:Czas wreszcie pokazać branży, że ludzie są spragnieni czystego survival-horroru.
Gatunek jako taki jest w odwrocie, tu się zgadzam... Chociaż taka jaskółka jak Dying Light prezentuje się jak dla mnie bardzo ciekawie. Patrząc na ten filmik z "technicznym gameplayem" (to chyba póki co jedyny materiał, który w miarę dokładnie pokazuje rozgrywkę, wiadomo, filmik to filmik, ale i tak zaostrzył mi apetytSalvin pisze:A gdzie tam ewoluuje. Teraz to jest regresja i upadek tego gatunku. Klimatu nie ma, jakichś ciekawszych zagadek nie ma, deficytów ekwipunku nie ma. To gdzie tu ewolucja?
Wskaż mi choć jedną ciekawą i wymagającą zagadkę w starych Residentach. Jak było się małym i nie znało się języka, to owszem te zagadki wydawały się w miare trudne i ciekawe ale teraz jak się na nie patrzy to wcale takie nie są. Nie dlatego że człowiek je zna ale właśnie z powodu ich banalności. Obrazy w RE1 i CV? Wystarczył słownik aby to rozgryźć. Wszelakie układanie medali to proste gry na logikę. Próbka wody w RE3 jedynie mogła sprawić sporo problemu jak nie ma się zbyt dobrej pamięci do odsłuchiwanych dźwięków.Salvin pisze:jakichś ciekawszych zagadek nie ma
W RE1 mnie podobała się zabawa w małego chemika przy tworzeniu V-Jolt, a samo otwieranie zamka do składziku z chemikaliami też było fajnie pomyślane. RE3 ma masę fajnych zagadek, wspomniana próbka wody, pozytywka na wieży zegarowej, ustawianie odpowiedniej godziny na zegarze w wieży (amber, crystal, obsydian ball), fontanna w parku, zabawa w elektryka w podstacji. RE0 to super zagadka z przestawianiem skrzynek w suchym doku i nie tylko.J.Krauser pisze:Wskaż mi choć jedną ciekawą i wymagającą zagadkę w starych Residentach.
Nie zgodzę się. Dziś mówisz, że te zagadki są banalne właśnie dlatego, że znasz ich rozwiązania.J.Krauser pisze:Jak było się małym i nie znało się języka, to owszem te zagadki wydawały się w miare trudne i ciekawe ale teraz jak się na nie patrzy to wcale takie nie są. Nie dlatego że człowiek je zna ale właśnie z powodu ich banalności.
A widzisz, ja nie wiedziałemDiadem pisze: Co z tego, że świeczniki są podpisane 12, 13, 11, a podpowiedz brzmi: "Light the queen, the king and the jack.... then the carriage will start running.", skoro nic mi to nie mówiło. Nie każdy domyśli się, że 12 to dama, 13 król, a 11 walet czyli kolejne "numery" kart do gry.
Ta zagadka jest dość prosta, choć początkowo też nie wiedziałem o co w niej chodzi. Najprościej mówiąc chodzi o "łańcuch życia", czyli kto kogo jest w stanie prześcignąć, pokonać.Zagadka ze zwierzętami w RE0 nie tylko była trudna, ale wręcz przesadzona, a opowieści jak to można dojść do jej rozwiązania na podstawie łańcucha pokarmowego, albo tego kto jest silniejszy to brednie.