Resident Evil - czy czas na restart?
: pt 21 mar, 2014
Temat ostatnio mocno mnie zainspirował zwłaszcza patrząc na obecną politykę wydawniczą firmy. Wprawdzie Revelations sprzedało się w całkiem niezłym nakładzie to trzeba przyznać, że już sama marka nie ma takiej siły przebicia jak dawniej. Ostatnią odsłoną, która okazała się prawdziwym sukcesem komercyjnym było RE5 (RE6 miało zejść w 7 mln).
Wg mnie Capcom powinien ostatecznie zdecydować czy wciąż serwować nam po kilka kampanii w jednej odsłonie, pakować w grę tyle skryptów co we wszystkich odsłonach Uncharted czy może jednak wrócić do korzeni, choć z tym to tak nie do końca. Ja tak bym widział nowy początek w serii:
- nowe studio, najlepiej zachodnie z doświadczeniem w tego typu produkcjach
- nowy bohater lub ten sam Chris Redfield ale z zupełnie inną historią, kompletnie odciętą od obecnego kanonu
- gameplay początkowo oparty na skradaniu się, unikaniu starć z większymi grupami, dywersją w kierunku zombiaków i później już walkami w zwarciu, amunicja w śladowych ilościach, w miarę postępów jej ilość rośnie, konstruowanie broni, wyrabianie ammo (jak w RE3 czy ostatnio w Dead Space 3)
- rozwój umiejętności bohatera w zależności od zbierania różnego rodzaju znajdziek, ilości wyeliminowanych wrogów
- balans rozgrywki między walką o przetrwanie a chęcią likwidowania wrogów
- powrót starych znajomych jak Tyrant, Cerberus czy sam Nemek (taki jak w RE3 a nie jak w Operacji Raccoon)
- struktura z otwartym światem, możliwością wykonywanie zadań pobocznych
- grafika na topowym poziomie, bo z tego słynęła seria za czasów GameCube, z interakcją otoczenia, efektami cząsteczkowymi
- bardziej ludzcy bohaterowie a nie gwiazdy kina akcji (patrz: The Last of Us, Walking Dead)
- koniec z co-opem, brak multi
To wszystko jest jak najbardziej do osiągnięcia. Capcom przy swoich dochodach i wsparciem outsourcingu byłoby w stanie przywrócić markę na szczyt. Głęboko w to wierzę. Dziś tylko taka koncepcja miałaby szansę na duży sukces. Ewentualnie coś jak w Evil Within i to nawet tam Mikami chce stworzyć koncepcję otwartego świata (niby nie sandboks ale jednak pewne złudzenie jest).
Co Wy o tym sądzicie?
Wg mnie Capcom powinien ostatecznie zdecydować czy wciąż serwować nam po kilka kampanii w jednej odsłonie, pakować w grę tyle skryptów co we wszystkich odsłonach Uncharted czy może jednak wrócić do korzeni, choć z tym to tak nie do końca. Ja tak bym widział nowy początek w serii:
- nowe studio, najlepiej zachodnie z doświadczeniem w tego typu produkcjach
- nowy bohater lub ten sam Chris Redfield ale z zupełnie inną historią, kompletnie odciętą od obecnego kanonu
- gameplay początkowo oparty na skradaniu się, unikaniu starć z większymi grupami, dywersją w kierunku zombiaków i później już walkami w zwarciu, amunicja w śladowych ilościach, w miarę postępów jej ilość rośnie, konstruowanie broni, wyrabianie ammo (jak w RE3 czy ostatnio w Dead Space 3)
- rozwój umiejętności bohatera w zależności od zbierania różnego rodzaju znajdziek, ilości wyeliminowanych wrogów
- balans rozgrywki między walką o przetrwanie a chęcią likwidowania wrogów
- powrót starych znajomych jak Tyrant, Cerberus czy sam Nemek (taki jak w RE3 a nie jak w Operacji Raccoon)
- struktura z otwartym światem, możliwością wykonywanie zadań pobocznych
- grafika na topowym poziomie, bo z tego słynęła seria za czasów GameCube, z interakcją otoczenia, efektami cząsteczkowymi
- bardziej ludzcy bohaterowie a nie gwiazdy kina akcji (patrz: The Last of Us, Walking Dead)
- koniec z co-opem, brak multi
To wszystko jest jak najbardziej do osiągnięcia. Capcom przy swoich dochodach i wsparciem outsourcingu byłoby w stanie przywrócić markę na szczyt. Głęboko w to wierzę. Dziś tylko taka koncepcja miałaby szansę na duży sukces. Ewentualnie coś jak w Evil Within i to nawet tam Mikami chce stworzyć koncepcję otwartego świata (niby nie sandboks ale jednak pewne złudzenie jest).
Co Wy o tym sądzicie?