Resident Evil (Biohazard) jakie znaczenie ma tytuł?
: ndz 05 sie, 2007
Trochę moich dywagacji na temat tytułu serii. Jak wiadomo w Japonii gra nazywa się Biohazard poza Japonią Resident Evil, która nazwa bardziej wam się podoba?
Słowo "biohazard" można tłumaczyć jako "zagrożenie biologiczne". Czy ten tytuł pasuje, jest fajny? Mnie jakoś nie bardzo się podoba. Jest taki prosty i bez głębi... Ot poprostu coś nam grozi i trzeba będzie temu stawić czoło, nic nowego...
Natomiast jeżeli chodzi o "resident evil". Mnie się to najlepiej tłumaczy na "rezydencja zła". Taki trochę rozmyty ten tytuł. Rezydencja zła? Co to w ogóle ma być?
Mnie nasuwają się trzy wyjaśnienia, jedno walące prosto w gębę i dwa takie bardziej ukryte, taka mała metafora
Nie trzeba długo myśleć aby "rezydencję zła" pokojarzyć z willą Spencera. Do tej pierwszej części serii tytuł pasuje przecież idealnie
Jednak w miarę jak pojawiały się kolejne części, tytuł się rozmywał. Co prawda można powiedzieć, że w RE2 "rezydencją zła" jest laboratorium Birkina, w RE3 Death Factory, a w RE4 hiszpańska wiocha, jednak to już nie jest to co w pierwszej części serii. Już się tak nie komponuje.
W to miejsce wchodzi teoria numer dwa. A może naszą rezydencją zła jest korporacja Umbrella? Firma, która niczym mafia ma swoich ludzi wszędzie i z nikim liczyć się nie musi. Dokonuje czarnych interesów w ukryciu przed władzą, albo kupuje sobie władzę.
Umbrella jednak upadła, na razie Wesker pracuje nad jej reaktywacją, próbując podnieść ją z gruzów i uczynić zapewne jeszcze mniej oficjalną, tajemniczą i złą.
Jednak czy nasza tytułowa rezydencja zła mogła by w ogóle upaść? Wydaje mi się, że nie, dlatego Umbrella moim zdaniem nie zasługuje na to, aby być wyjaśnieniem tytułu.
I w końcu teoria numer trzy. Seria nazywa się rezydencja zła, ponieważ opowiada o złu które drzemie... w nas samych. To sam człowiek jest rezydencją zła, a wszystkie zombie, tyranty i inne stwory to tylko przykrywka. Są one objawem zła mającego swoje źródło w ludziach. Cała seria opiera się na słabościach ludzkiej natury, żądzy władzy, niezdrowym współzawodnictwie, eliminowaniu potencjalnych konkurentów. Trzeba nadmienić, że sporo w tej grze toczy się wokół pieniędzy, pieniędzy za które można sprzedać doskonałą broń biologiczną lub kupić innych ludzi. Morderstwo tutaj to proste pociągnięcie za spust, bez najmniejszych skrupułów. W RE zastrzelono Enrico, w RE2 Irons zabił córkę burmistrza, w RE3 Nicholai strzela do swoich towarzyszy z UBCS. Zombie są niepotrzebne, wystarczy, że zło jest w nas. I stąd "rezydencja zła".
Która wersja waszym zdaniem jest najlepsza? Piszcie swoje domysły...
Słowo "biohazard" można tłumaczyć jako "zagrożenie biologiczne". Czy ten tytuł pasuje, jest fajny? Mnie jakoś nie bardzo się podoba. Jest taki prosty i bez głębi... Ot poprostu coś nam grozi i trzeba będzie temu stawić czoło, nic nowego...
Natomiast jeżeli chodzi o "resident evil". Mnie się to najlepiej tłumaczy na "rezydencja zła". Taki trochę rozmyty ten tytuł. Rezydencja zła? Co to w ogóle ma być?
Mnie nasuwają się trzy wyjaśnienia, jedno walące prosto w gębę i dwa takie bardziej ukryte, taka mała metafora
Nie trzeba długo myśleć aby "rezydencję zła" pokojarzyć z willą Spencera. Do tej pierwszej części serii tytuł pasuje przecież idealnie
W to miejsce wchodzi teoria numer dwa. A może naszą rezydencją zła jest korporacja Umbrella? Firma, która niczym mafia ma swoich ludzi wszędzie i z nikim liczyć się nie musi. Dokonuje czarnych interesów w ukryciu przed władzą, albo kupuje sobie władzę.
Umbrella jednak upadła, na razie Wesker pracuje nad jej reaktywacją, próbując podnieść ją z gruzów i uczynić zapewne jeszcze mniej oficjalną, tajemniczą i złą.
Jednak czy nasza tytułowa rezydencja zła mogła by w ogóle upaść? Wydaje mi się, że nie, dlatego Umbrella moim zdaniem nie zasługuje na to, aby być wyjaśnieniem tytułu.
I w końcu teoria numer trzy. Seria nazywa się rezydencja zła, ponieważ opowiada o złu które drzemie... w nas samych. To sam człowiek jest rezydencją zła, a wszystkie zombie, tyranty i inne stwory to tylko przykrywka. Są one objawem zła mającego swoje źródło w ludziach. Cała seria opiera się na słabościach ludzkiej natury, żądzy władzy, niezdrowym współzawodnictwie, eliminowaniu potencjalnych konkurentów. Trzeba nadmienić, że sporo w tej grze toczy się wokół pieniędzy, pieniędzy za które można sprzedać doskonałą broń biologiczną lub kupić innych ludzi. Morderstwo tutaj to proste pociągnięcie za spust, bez najmniejszych skrupułów. W RE zastrzelono Enrico, w RE2 Irons zabił córkę burmistrza, w RE3 Nicholai strzela do swoich towarzyszy z UBCS. Zombie są niepotrzebne, wystarczy, że zło jest w nas. I stąd "rezydencja zła".
Która wersja waszym zdaniem jest najlepsza? Piszcie swoje domysły...