[RE8] Wrażenia z gry.

Salvin
Posty: 1591
Rejestracja: czw 18 wrz, 2008

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: Salvin »

Dokładnie, cóż moja wina, mogłem nie klikać :P
Awatar użytkownika
RON!N
Posty: 1703
Rejestracja: wt 20 lut, 2007
Lokalizacja: Uć
Kontakt:

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: RON!N »

Proponuję założyć nowy temat (nie robię tego jeżeli nie będzie społecznego zezwolenia) gdzie spoilery nie obejmują.
Mam kilka pytań/tematów o których tutaj nie ma jak pisać :)

Recoil: Jak przy okazji poprzednich części, można taki temat założyć. Oznaczyć temat [Spoilery] i wtedy wiadomo, że osoby niewtajemniczone nie powinny tam zaglądać. Oczywiście z głową, żeby się nie okazało, że każdy temat jest tak oznaczony ;)
YouTube | Twitch | Instagram | Twitter
Nadchodzący zlot fanów: 2023
Awatar użytkownika
Szakal
Moderator
Posty: 1925
Rejestracja: czw 02 kwie, 2009
Lokalizacja: Wola

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: Szakal »

Czemu nie skorzystasz z tagu spoiler?
Złe oko moderacji czuwa.
Awatar użytkownika
RON!N
Posty: 1703
Rejestracja: wt 20 lut, 2007
Lokalizacja: Uć
Kontakt:

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: RON!N »

Szakal pisze: wt 11 maja, 2021 Czemu nie skorzystasz z tagu spoiler?
No mogę :P
Spoiler!
YouTube | Twitch | Instagram | Twitter
Nadchodzący zlot fanów: 2023
Awatar użytkownika
Szakal
Moderator
Posty: 1925
Rejestracja: czw 02 kwie, 2009
Lokalizacja: Wola

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: Szakal »

Spoiler!
Złe oko moderacji czuwa.
Awatar użytkownika
RON!N
Posty: 1703
Rejestracja: wt 20 lut, 2007
Lokalizacja: Uć
Kontakt:

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: RON!N »

Spoiler!
YouTube | Twitch | Instagram | Twitter
Nadchodzący zlot fanów: 2023
Awatar użytkownika
Szakal
Moderator
Posty: 1925
Rejestracja: czw 02 kwie, 2009
Lokalizacja: Wola

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: Szakal »

Spoiler!
Złe oko moderacji czuwa.
Awatar użytkownika
RON!N
Posty: 1703
Rejestracja: wt 20 lut, 2007
Lokalizacja: Uć
Kontakt:

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: RON!N »

Szakal pisze: wt 11 maja, 2021
Spoiler!
Proponuję przeniesienie tematu.
Spoiler!
YouTube | Twitch | Instagram | Twitter
Nadchodzący zlot fanów: 2023
Awatar użytkownika
RVRE
Posty: 817
Rejestracja: ndz 07 wrz, 2014
Lokalizacja: ---

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: RVRE »

OK, skończyłem i trochę Capcom się pogubił z tą serią. Ósemka sprawia że poprzednik nabiera sensu w niektórych momentach ale nadal Resident z tego marny. Ostatni materiał o Villiage na TV Gry miał w sobie prawdziwe zdanie że wieloletni fan serii nie ma już czego szukać w niej i nie jest już odbiorcą docelowym.

Gra jest o wiele lepsza od siódemki, bardziej sensowna ale schematyczna do bólu i jak ktoś gra w RE od pierwszej odsłony, to leci przez Wioskę z zamkniętymi oczami. Zagadki, dokładnie sztuk jeden. Prosta konstrukcja korytarzowa polegająca na bezmyślnym chodzeniu od drzwi do drzwi, penetrując w międzyczasie pomieszczenia. Gra widocznie jest podzielona na cztery sektory w której panuje całkowicie inny design jakby cztery różne zespoły robiły po jednym i główny team spinał wszystko do kupy przez co żaden nie wypada lepiej. Każdy jest po prostu dobry w swoich założeniach.

Horroru w tym jeszcze mniej niż w siódemce- człowiek radośnie sobie hasa po wiosce, zamku i innych, bo przeciwników jest mało, a jak są to można łatwo wyminąć lub lokacja ma nieskończony spawn, który ogarnia się w trzy sekundy że jest i idzie się dalej.

Paradoksalnie, najlepszym elementem gry, jest element, który w ogóle do horroru nie pasuje czyli
Spoiler!


Nie chce mi się pisać o wszystkim, jest lepiej ale i tak gorzej niż rimejki dwójki i trójki.
Awatar użytkownika
Szakal
Moderator
Posty: 1925
Rejestracja: czw 02 kwie, 2009
Lokalizacja: Wola

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: Szakal »

Resident z tego marny
Hmm, z jednej strony piszesz, że mało w tej grze residenta, z drugiej, że gra niczym nie zaskakuje starych wyjadaczy.
Z tym pierwszym się nie zgadzam. RE7, choć budził we mnie mieszane odczucia, mocno namieszało w serii i dokonało takiej samej ewolucji jak swego czasu RE4. RE8 usprawniło większość słabych elementów poprzednika i do tego mocno inspirował się RE4. Moim zdaniem ta mieszanka wyszła bardzo dobrze i nawet zacząłem trochę przychylniej patrzeć na przygody Ethana w Luizjanie. Owszem Village nie jest idealne, ale to jeden z lepszych RE jaki powstał. Na pewno lepszy niż RE5/6.
Jeśli zaś chodzi o to drugie. Cóż, po dwóch dekadach trudno aby Capcom czymś zaskoczył weteranów serii. Musieliby całkowicie przebudować gameplay i praktycznie zbudować grę od zera. Tyle, że wtedy to już byłaby całkowicie nowa gra i dopiero wtedy niektórzy pisaliby, że to nie jest resident evil.
Złe oko moderacji czuwa.
Awatar użytkownika
RVRE
Posty: 817
Rejestracja: ndz 07 wrz, 2014
Lokalizacja: ---

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: RVRE »

Skończyłem grać na Village of shadows i bez nieskończonej amunicji, jest to chyba nie do przejścia w końcowych etapach. Odporność przeciwników przesadnie duża, bez jakiegokolwiek magnuma będzie to katorga. Chociaż założę się że znajdą się tacy co przejdą to nożem no damage.
Salvin
Posty: 1591
Rejestracja: czw 18 wrz, 2008

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: Salvin »

Grę przeszedłem, emocje zdążyły opaść to na spokojnie mogę parę zdań napisać. Z racji tego, że filtr antyspoilerowy już nie obowiązuje to i tychże nie będę ukrywać, tylko napomknę, że są.

Pierwsze podejście na hardcore zajęło mi dokładnie 15:25:00. Nie grałem w RE7, więc niuansów fabularnych poprzednika nie znam. Przed rozpoczęciem jedynie przeczytałem The Baker Incident Report, czyli 80 stronicowe streszczenie w bonusach Village. Przyznam, że początkowo sam z nieco szyderczym uśmiechem podchodziłem do tej produkcji. Wilkołaki, wampiry w RE? Dopiero rzekome podobieństwa do RE4 zwróciły moją uwagę. Rzeczywiście najnowsza część pełnymi garściami czerpie z 4 a nawet 5 i to widać w wielu miejscach, czy to w konstrukcji poziomów, rodzajach przeciwników, mechanikach. Przy tym Village nie jest po prostu kalką, zachowuje swoją tożsamość. I cieszę się, że dałem szansę tej odsłonie.


Wioska całkowicie przypadła mi do gustu i podobała mi się najbardziej ze wszystkich obszarów. Uważam, że została ona dużo lepiej zaprojektowana aniżeli ta z 4. Eksploracja to wręcz czysta przyjemność. Zaśnieżone czy zamglone scenerie, zabite dechami domy, mokradła, kopalnie tworzą atmosferę niesamowitą, z dobrym balansem walki. Tyle że za pierwszym razem spędzamy tam niewiele więcej czasu niż w demie, potem przerzucenie do zamku(o nim więcej w co mi nie podeszło). Jest ona czymś w rodzaju hubu łącząc się z pozostałymi lokacjami. Pierwsze wrażenie może być mylne, ale w rzeczywistości mapa jest naprawdę sporych rozmiarów jak na RE i przestrzeni do zwiedzania otrzymujemy pod dostatkiem, ale odkrywamy ją stopniowo i miarę postępów widać jak się rozrasta. Pełno odnóg, pewna nieliniowość jak to w metroidvanii bywa. Ja zawsze w grach lubiłem ten zamysł i nie inaczej tutaj.

Dom Beneviento natomiast jakby zupełnie oderwany od całości, ewidentnie odmienny styl od tego co można było dotychczas zobaczyć. Miejscówka minimalistyczna zdecydowanie nastawiona na klimat z zaakcentowanymi wyraźnymi elementami horroru, a po dotarciu do piwnicy nawet trochę straszna, widoczne nawiązania chociażby do filmu "The Ring". A jak u laleczek zobaczyłem easter egg do "Jacob's Ladder" to aż mi się ciepło zrobiło :) Silent Hillowcy poczują się odrobinę jak w domu ;) Całkowita zmiana przebiegu rozgrywki także na plus. Przyznam, że nie przewidywałem takiego ruchu ze strony Capcomu. Zaskoczenie było i to oczywiście pozytywne, dobra robota.


Gameplay, czyli to co zawsze w RE ceniłem najbardziej. Na szczęście Capcom tu nie zawiódł. Na upartego można by powiedzieć, że w większości to są motywy powielone z 4. I w gruncie rzeczy tak właśnie jest. Cały mechanizm customizacji uzbrojenia praktycznie został przeniesiony i odrobinę rozbudowany. Z drugiej strony skoro coś działa jak trzeba to po co zmieniać na siłę. Interfejs jest przejrzysty, wygodny. Responsywność Ethana w porządku, a strzelanie sprawiało mi dużą przyjemność tak samo jak zbieractwo oraz crafting. Wyczyściłem w zasadzie wszystkie główne lokacje, w każdej mapa na niebiesko, każdy kufer otwarty oraz zrobiony komplet przepisów. Zapewne i tak coś pominąłem, gdyż nie każdy skarb został oznaczony na mapie na otwartych przestrzeniach.


W przeciwieństwie do Remake 3 w Village strzelanie umilają zagadki. Jasne, nie uświadczymy tu tak wymyślnych, gdzie trzeba być zaznajomionym z twórczością Shakespeare'a, żeby ruszyć dalej. Choć te z RE8 nie należą do skomplikowanych, bo rozwiązanie znajdujemy pod ręką to dobrze się wkomponowują urozmaicając rozgrywkę i jest ich wbrew pozorom całkiem sporo. Podobały mi się chociażby te z kulkami i wykorzystaniem fizyki. Albo ta z pianinem, która od razu przywiodła skojarzenia ze szkołą w Sairento Hiru ;)


Regularni przeciwnicy. Nie mam zastrzeżeń. Spore zróżnicowanie, począwszy od podstawowych przez różne wzmocnione wersje, żołnierzy z mechanicznymi ulepszeniami, a na subbosach kończąc. Są szybcy, robią uniki, posiadają dużą wytrzymałość, zabić bohatera potrafią szybko, co czyni je niebezpiecznymi. Na pewno groźniejsi niż Ganado.

Z tymże występuje dziwny balans trudności na hardcore. Początek przegięty, chaotyczny rodem z RE5. Likantropy zabijają na dwa-trzy hity, a zapasów brak. Podchodziłem do tego etapu kilkanaście razy. Do połowy zamku wcale nie lepiej, w pewnym momencie już nie miałem z czego strzelać. Po czym nagle następuje zwrot o 180 stopni, mniej więcej od drugiej połowy zamku gra zasypuje przedmiotami, do tego bronie mają sporo ulepszeń. A pieniędzy miałem tyle, że już nie było na co wydawać i jakoś to zaszczucie ulatuje.


Grze jednak daleko do ideału i parę rzeczy spowodowało zgrzyt.

Zamek całościowo mi się nie podobał pod względem prowadzenia rozgrywki, na dodatek z błędami. Najgorsza lokacja jak dla mnie. Już sam wstęp wzbudził mieszane uczucia. Jakoś nie lubię, gdy podczas eksploracji "dostajemy obuchem", następnie budzimy w nieznanym miejscu i od razu otrzymujemy sekwencję jakiejś chaotycznej ucieczki. Sam w sobie bardzo ładny i od strony artyzmu nie ma się do czego zbytnio przyczepić. Jest na czym zawiesić oko; nie został przesadnie rozwleczony jak ten w RE4 i mógłby pełnić funkcje użytkowe, dojście z jednego końca do drugiego nie zajmie więcej niż 5 minut. A czemu najgorszy? Ponieważ cała przyjemność z przeszukiwania została zepsuta przez nie do końca chyba przemyślaną ideę Lady Dimistresu. W skrócie gania nas wielka, nieśmiertelna bab... kobieta, której nie można w żaden sposób zastopować, idzie jak taran z chwilą namierzenia gracza. Pozostaje wtedy tylko uciekać w kółko po lokacji. Nie pasuje to zupełnie, bo Village to nie skradanka, a bądź co bądź strzelanka i system stealth został tu zrealizowany w bardzo prostej formie. Walka jest bezcelowa, biegamy dookoła jakiejś przeszkody np. stołu w celu wyminięcia, a cały motyw zgubienia jej polega na tym, że dostajemy się do sektora, gdzie ona nie będzie mogła przez swoje gabaryty wejść. Cała przeprawa przez zamek to zabawa w kotka i myszkę. A jeszcze gorzej, że ona zawsze staje na drodze w newralgicznych miejscach jak zdobędziemy przedmiot popychający akcję naprzód. Moim zdaniem słabe to i nie wpływa pozytywnie na atmosferę a wręcz przeciwnie, jedynie przeszkadza. Odnoszę wrażenie, że o niebo lepiej by wypadło zwiedzanie zamku bez niej. To nie jest ani straszne, ani trudne tylko najzwyczajniej w świecie uciążliwe i przedłużające sztucznie rozgrywkę. To był też zresztą jeden z powodów dlaczego nie sięgnąłem po Remake 2. Alien Isolation pokazał jak to powinno wyglądać, gdzie działało to niemal perfekcyjnie. Obcy wyeksploatował koncept i ciężko będzie to zrobić innym grom lepiej. W Village w każdym razie to się nie udało. Sama gra zresztą rumieńców nabiera dopiero po opuszczeniu zamku.

W wiosce widzimy zmianę pory dnia. Bardzo liczyłem na to, że w końcu będzie dane odwiedzić ją nocą z latarką, klimat byłby jeszcze lepszy. I doczekałem tego w końcu, jednakowoż zupełnie inaczej aniżeli oczekiwałem. Niestety jak to Capcom ma w zwyczaju, zawsze coś zepsuje. I taka jest dla mnie cała końcówka gry. Do tego momentu w Village był dobrze zachowany balans pomiędzy klimatem/eksploracją i akcją. Niemniej to co się dzieje na finale to spory zawód.


Łamigłówki są ok i nie mam do większości obiekcji, lecz napotkamy również słabe jak np.

Podpalanie świeczników. Kto to wymyślił? Co za bzdura, że postać po prostu nie może tego przesunąć albo przełożyć w jakiś sposób płonące drewno z jednego do drugiego. Nie, musimy "stukać". Stukałem tak chyba z 10 minut, żeby zapalić świeczniki w lochach. Mechanika nie jest nawet przystosowana do czegoś takiego. Wygląda jakby to wciśnięto zupełnie po omacku.


Fabularnie niby to trzyma się jakoś i układa w całość, może wciągnąć, lecz absurdy w postaci:

wyrywania własnych rąk z haków, oderżniętej dłoni i jej przyklejenie lub przebicia na wylot stalowymi szponami/prętem protagonisty ciężko wziąć na poważnie. A już szczyt osiągnęli jak Ethan powstał po WYRWANIU mu serca. Nonsens. Ja wiem, że twórcy jakoś to próbowali uzasadnić, ale nie trafia to do mnie.


Brak charakterystycznych antagonistów. Całą gromadkę poznajemy praktycznie w jednej cutscence, a potem dopiero jak są już bossami; no może wyłączając Dimitrescu, bo hojnie obdarzona przez naturę jejmość musi trochę ponękać nim przyjdzie ostatecznie się z nią zmierzyć.


Bossowie to średni poziom. Jeśli już miałbym wskazać pozytywnych to chyba te 3 kokietki w zamku :) Takie na swój sposób sympatyczne i miło się do gracza zwracały, a tu mi każą do nich bezceremonialnie z shotguna strzelać :) Nieszablonową "walkę" z Donną Beneviento również doceniam. Okazale wypada także konfrontacja ze Sturmem. Istota z silnikiem turbośmigłowym zamiast twarzy(głowy?) budzi respekt, zważywszy na fakt, że przy pierwszych spotkaniach ucieczka to jedyne rozwiązanie. Chociaż inteligencją nie grzeszy, o czym można przeczytać w jednej z notatek Heisenberga :) Projekty pozostałych słabe, a tego rzygającego ryboluda to już lepiej przemilczę. Ale tak to już bywa, przesadzeni bossowie są znakiem rozpoznawczym tej sagi.

Osobne słowo należy się dla final bossa za jego wytrzymałość. Wcześniej wspomniałem, że gra ma dziwne stopniowanie trudności. No i ten boss to kolejny tego przykład. Najwytrzymalszy przeciwnik w całej grze, liczba HP jaką posiada jest absurdalna. Zużyłem 6 lekarstw i całą amunicję jaką uzbierałem podczas gry do wszystkich broni! A to i tak okazało się za mało i musiałem się wspomagać dodatkową, która wypadała na arenie. Za 5 razem dopiero pokonałem dosłownie na oparach. Czy w tej części też działa Adaptive Difficulty?


Trochę o technikaliach. Gra jest bardzo ładna, ma dobrze dobrane wymagania, utrzymuje wzorową płynność. Przechadzając się po wiosce nierzadko podziwiałem widoki, bo jest co :) Udźwiękowienie spełnia swoją rolę należycie, nie prezentuje jakiegoś wybitnego poziomu, nie wyłapałem mocno wyróżniającego na tle reszty utworu. Narzekać jednak nie ma na co, jest w porządku, punkcik wyżej za muzykę w domu Beneviento.

Jednakże tytuł boryka się z błędami. Oponentom przydarza się zawieszać albo zablokować w różnych miejscach, respawnują nie wiadomo skąd, a exploity mnogo rzucają się w oczy. Na dobitkę niektórzy posiadają jakieś dziwne hitboxy. Rzygający rybolud to dramat, nigdy nie wiesz czy obrzyga postać stojącą za osłoną, bo ta raz chroni, a innym nie. FOV katastrofalny i nie ma możliwości zwiększenia pola widzenia. Niestety niedopracowania widać i odbierają końcowej jakości. Czasem żałowałem, że akurat nie miałem programu do nagrywania uruchomionego w tle :) RE3 Remake jakkolwiek by nie był oceniany przez pryzmat zawartości, to techniczne wykonanie co najmniej o jedną półkę wyżej.

Ray Tracing również rozczarowuje. Oczywiście AMD dopiero stawia pierwsze kroki z techniką śledzenia promieni. Jednak korelacja wydajność-efekty wypada tu gorzej niż u Nvidii z czasów jej początków. RT u "zielonych" też był okupiony wzrostem wymagań, ale efekty były od razu widoczne(Metro Exodus, Control). Ponadto do dyspozycji została oddana funkcja DLSS, pomocna w sytuacji wystąpienia problemów z wydajnością. W Village różnice między włączonym a wyłączonym RT są tak małe(żeby nie powiedzieć marginalne), że trzeba wiedzieć gdzie i na co patrzeć, aby je dostrzec. A włączenie tej funkcji z kolei potrafi ściąć fpsy o niekiedy nawet 50%, to bardzo dużo i ekwiwalentu DLSS brak. Rozrywka co prawda dalej pozostanie na poziomie akceptowalnej płynności, tym niemniej np. na 144Hz monitorze spadek z 100-120 fps do 60 wyraźnie odczujemy. Wyłączenie zaś RT absolutnie nie sprawi, że stracimy wiele z doznań estetycznych, a w zamian zyskuje się ogromny przyrost płynności. Czy warto w takim razie? Wszystko zależy kto jaką maszynkę ma :) Pozostaje liczyć, że AMD usprawni implementację w swoich kolejnych pozycjach.


Całościowo jednak to gra dobra o optymalnej długości(tu maruderzy na RE3 Remake powinni być zadowoleni ;)). Ja byłem usatysfakcjonowany z przygody i zapewne zasiądę do niej jeszcze. Capcom trochę eksperymentował; próbując połączyć strzelankę, skradankę, dodając elementy horroru, aczkolwiek tego ostatniego nie należy się spodziewać wiele. Village to nie horror, a shooter z co najwyżej lekkim zabarwieniem grozy. Mogła to być jedna z najlepszych części, bo potencjał drzemał ogromny. Nie wszystko się udało i zabrakło finalnych szlifów. Rdzeń czyli gameplay stoi na wysokim poziomie i jeśli przymkniemy oko na niedoróbki i pewne "dziwne" założenia to można naprawdę przyjemnie spędzić czas. Posiada duże repalyability, choć próg wejścia dość spory.


Nie wiem czy będę próbować zdobyć platynę. Do tego wymagane ogarnięcie trybu Mercenaries, a przyznam że nie przypadł mi on do gustu i przyjemność z niego miałem raczej średnią. Na pewno spróbuję wyższy poziom trudności kampanii.
Ostatnio zmieniony sob 22 maja, 2021 przez Salvin, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Szakal
Moderator
Posty: 1925
Rejestracja: czw 02 kwie, 2009
Lokalizacja: Wola

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: Szakal »

Ja nie miałem większych problemów z Lady Demetrescu. Serio. Nie licząc oskryptowanych momentów to eksplorując zamek spotkałem ją może ze trzy razy i wystarczyło tylko uciec do sejwrooma, żeby straciła zainteresowanie i poszła gdzieś indziej.
Złe oko moderacji czuwa.
Salvin
Posty: 1591
Rejestracja: czw 18 wrz, 2008

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: Salvin »

Ja też nie miałem z nią problemów, pisałem przecież że to nie jest trudne. Po prostu uciążliwe, bo czasami z połowy lokacji musiałem wybierać czy szukać najbliższego save'a albo komina.
Awatar użytkownika
Recoil
Moderator
Posty: 3380
Rejestracja: ndz 09 wrz, 2007
Lokalizacja: Perdition City
Kontakt:

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: Recoil »

Czyli klasyka - bolączka ostatnich Residentów nadal w formie. Capcom wziął sobie za punkt honoru, że w każdym RE ma być teraz wielki antagonista, który będzie spełniał swoją rolę podczas pierwszego przejścia tylko, a z każdym kolejnym będzie tylko wkurzał...
Fluid Project
Calm Down People!
It's Just A Little Lie...
Salvin
Posty: 1591
Rejestracja: czw 18 wrz, 2008

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: Salvin »

Paradoksalnie w 8 właśnie nie. Ja trochę błądziłem po zamku i kręciłem się, więc liczba spotkań z nią była spora. Jednak jak wiesz co zrobić i gdzie iść to ich ilość znacznie zmaleje. Ale to nieważne, istotne jest pierwsze wrażenie, a było ono kiepskie.
Deus Ex
Zarząd
Posty: 3137
Rejestracja: sob 17 lis, 2007

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: Deus Ex »

Salvin, w skali od 1 do 10, RE VIII otrzymuje u Ciebie ocenę...?
Salvin
Posty: 1591
Rejestracja: czw 18 wrz, 2008

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: Salvin »

Nie wystawię oceny punktowej, bo to bez sensu. Tam jest zbyt wiele składowych, żeby to zamknąć w ten sposób. Wiesz, patrząc obiektywnie pewnie dałbym 7. Ale nie kieruj się tym, bo to naprawdę nie mówi nic.

EDIT:

Próbowałem Shadow of Village od zera. Gra bez sensu. Przeciwnicy mają taką wytrzymałość, że dopóki nie nauczysz się perfekcyjnie wykorzystywać błędów gry jak np. stawanie na schodach w takim miejscu, że wróg nie będzie mógł trafić to będzie porażka za porażką. O ile lubiłem Inferno w RE3 Remake i tam zgony z reguły wynikały z błędów gracza tak tutaj to jest po prostu źle zbalansowane i nie znajduję żadnej frajdy. No bo co to za pomysł, żeby jeden przeciwnik przyjmował 30-40 pocisków zanim padnie. A gracz po jednym trafieniu już ledwo zipie.
Awatar użytkownika
Bzduras
Posty: 1872
Rejestracja: czw 06 mar, 2008
Lokalizacja: Szczecin

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: Bzduras »

Shadow of Village
Village of Shadows

Village spokojnie 9/10, spaniała gierka.
Obrazek
Awatar użytkownika
Leon. KennedY
Posty: 1535
Rejestracja: pn 08 paź, 2007
Lokalizacja: Raccoon City

Re: [RE8] Wrażenia z gry.

Post autor: Leon. KennedY »

Ukończone. Niesamowicie dobry tytuł. Kurcze, teraz nawet Ethana da się bez problemu polubić, a ta końcówka łezka mi się zakręciła w oku... Może dla tego, że sam rok temu zostałem ojcem. Czas to prawie 15 godzin i muszę przyznać, ze momentami strasznie krążyłem.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Resident Evil VIIlage”