Nie chodzi o finalną nadzieję, chodzi mi o ogólne odczucia odnośnie tej gry, jej muzyki, grafiki, klimatu. Dla mnie jest on depresyjno -pesymistyczny, smutny wręcz. Gdyby nie finał, a raczej prawidlowe zakończenie, to by tu nic z pozytywów nie byłoPSKING pisze: pn 08 cze, 2026 CZEKAJ, CO?? Abstrahując od tego, iż ja totalnie się nie zgadzam z Re4 to... pesymistyczna??
Część, która dosłownie skupia się na optymizmie i jako jedyna kończy się czymś więcej niż tylko wygraliśmy z kolejnym i przeżyliśmy i tak w kółko?
Części po Re5 pokazywały, że to wszystko nie ma końca, tu koniec zasugerowano aż za bardzo. Mówienie o nadziei mogło być aż zbyt wpychane w naszą twarz.
Przetrwanie Grace, czy nawet Emily, które totalnie bym uznał jako coś na siłę, pasowało do tej całej wiadomości.
Wrażenia po ukończeniu gry
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
Ale o to w tym chodzi. Cała gra jest odniesieniem do całej serii (na szczęście, pomijając dylogie pleśni, poza obrazem Mirandy). Szanuję, jak bardzo połączono wszystkie części. Nic nie było znikąd. Re4 nie ma żadnego powiązania z innymi? Nope, sekta pracowała ze wszystkimi (co już jest wplatane od nowego Re3).
Tricel? Wszyscy pochodzą od tych samych ludzi. Rodzina z Re6? To przydupasy Connections, będące przykrywką. Nawet już to Re7 jest od 2017 znane z połączenia z nimi. Organizacja Weskera istniejącą od CV? Xeno raczej odpowia wprost samym sobą.
Umbella zaś? Gra dosyć dobrze odnosi się do tego jak bardzo stała się nieistotna w historii. Na koniec to Spencer wszystkich porobił.
Dlaczego o tym piszę? Bo przez te wszystkie części widzieliśmy praktycznie złe zakończenia. Gdzieś, ktoś napisał o tym, jak to śmieszne, że wszystkim wszystko zawsze się udaje w każdej części.
Ale że co? To, że zawsze są tysiące i więcej niewinnych ofiar? To, że cudem przeżyje garstka, od dwóch do czterech osób, z czego nie wszystkie muszą być dobrymi ludźmi? Memem trochę stało się to, jak Chris i Leon są beznadziejni w ratowaniu innych. I ta gra w mojej opinii odnosi się i do tego. Można się śmiać z Leona nie ratującego pielęgniarki, czy bez skrupułów strzelającego do małej dziewczynki, mimo iż na tamten moment jest świadom, że ją zabije. Bo nie ryzykują. Bo wiedzą, że inaczej i oni mogą paść i nie pomogą większej sprawie. A tylko oni mogą. Dlatego Leonowi tak zależało tu na Grace. Ona nie jest jednym z bohaterów Re. Nie jest to Ada, Jill czy Claire wyszkolona przez chodzącą skałę.
Ona była Ethanem tej części, który na dobrą sprawę zginął ze trzy razy.
Leon chciał tu powiedzieć dość. Grace była symbolem tej nadziei i dosłownie i w przenośni.
Ta część była jak pokazanie środkowego palca całej historii tej serii, tym wszystkim organizacjom.
Na początku też nie byłem fanem całego Xeno. Po co? Czemu?
Ale po przejściu... Kocham cały ten koncept. Mamy wielki powrót "Weskera"! Czekano na to od zawsze, samo Umbrella Corps dawało sugestie ku temu. I co? I Gideon podsumował to najlepiej. Nie będzie jego taniego powrotu. Mam tak samo przesłanie, iż wreszcie nie będzie w kółko nowych bad guyów. Bo stracą swoje narzędzie.
To zakończenie jest dlatego bardzo optymistyczne.
Złe zakończenie w mojej opinii jest za to czymś, co moglibyśmy zobaczyć normalnie.
Dlatego zostają dwa pytania.
W którą stronę pójdą DLC?
... dlaczego Re8 swoim DLC rujnuje wszystko co napisałem?
Tricel? Wszyscy pochodzą od tych samych ludzi. Rodzina z Re6? To przydupasy Connections, będące przykrywką. Nawet już to Re7 jest od 2017 znane z połączenia z nimi. Organizacja Weskera istniejącą od CV? Xeno raczej odpowia wprost samym sobą.
Umbella zaś? Gra dosyć dobrze odnosi się do tego jak bardzo stała się nieistotna w historii. Na koniec to Spencer wszystkich porobił.
Dlaczego o tym piszę? Bo przez te wszystkie części widzieliśmy praktycznie złe zakończenia. Gdzieś, ktoś napisał o tym, jak to śmieszne, że wszystkim wszystko zawsze się udaje w każdej części.
Ale że co? To, że zawsze są tysiące i więcej niewinnych ofiar? To, że cudem przeżyje garstka, od dwóch do czterech osób, z czego nie wszystkie muszą być dobrymi ludźmi? Memem trochę stało się to, jak Chris i Leon są beznadziejni w ratowaniu innych. I ta gra w mojej opinii odnosi się i do tego. Można się śmiać z Leona nie ratującego pielęgniarki, czy bez skrupułów strzelającego do małej dziewczynki, mimo iż na tamten moment jest świadom, że ją zabije. Bo nie ryzykują. Bo wiedzą, że inaczej i oni mogą paść i nie pomogą większej sprawie. A tylko oni mogą. Dlatego Leonowi tak zależało tu na Grace. Ona nie jest jednym z bohaterów Re. Nie jest to Ada, Jill czy Claire wyszkolona przez chodzącą skałę.
Ona była Ethanem tej części, który na dobrą sprawę zginął ze trzy razy.
Leon chciał tu powiedzieć dość. Grace była symbolem tej nadziei i dosłownie i w przenośni.
Ta część była jak pokazanie środkowego palca całej historii tej serii, tym wszystkim organizacjom.
Na początku też nie byłem fanem całego Xeno. Po co? Czemu?
Ale po przejściu... Kocham cały ten koncept. Mamy wielki powrót "Weskera"! Czekano na to od zawsze, samo Umbrella Corps dawało sugestie ku temu. I co? I Gideon podsumował to najlepiej. Nie będzie jego taniego powrotu. Mam tak samo przesłanie, iż wreszcie nie będzie w kółko nowych bad guyów. Bo stracą swoje narzędzie.
To zakończenie jest dlatego bardzo optymistyczne.
Złe zakończenie w mojej opinii jest za to czymś, co moglibyśmy zobaczyć normalnie.
Dlatego zostają dwa pytania.
W którą stronę pójdą DLC?
... dlaczego Re8 swoim DLC rujnuje wszystko co napisałem?
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
Serwusik wszystkim
Jestem świeżo po seansie Resident Requiem, a może „uczcie” będzie bardziej dosadnym określeniem, bo grę konsumowałem ze smakiem i czuję się syty i ukontentowany. To zdecydowanie najlepsza gra z jaką miałem styczność od dłuższego czasu, a trochę nowości czy uznanych produkcji ograłem w międzyczasie.
Na wstępie zaznaczę, że jako fan serii mam status totalnego żółtodzioba, bo mój maraton z nią zacząłem stosunkowo niedawno. Nie było mi po drodze z uniwersum przez ostatnie świadome 20 lat gierczenia. Pamiętam tylko oryginalną dwójkę na szaraka, szczególnie w pamięci pozostały mi strzępki w postaci pikselowych lizaczy chodzących po sufitach RPD.
Pewnego lipcowego wieczoru stwierdziłem, że remake 4 części Residenta wygląda całkiem kozacko i zachwycony po jej ukończeniu poszedłem dalej za ciosem. Następne były odświeżona dwójka, trójka, Biohazard, Village, no i przyszedł czas na Requiem, które wywaliło mnie z papuci.
Nie wiem do końca, co mnie w tej grze najbardziej urzekło. Ta aura smutku wokół gry, więcej emocji u bohaterów. Już utwór w menu głównym zwiastował coś innego, bardziej mrocznego, poważnego? Otwarcie Requiem jest mocarne, mimo że w znacznej mierze opiera się na przerywnikach i przechodzeniu po prostu od punktu A do punktu B, ale ten spacer podczas deszczu na miejsce zbrodni, tajemniczy Gideon, silne retrospekcje głównej protagonistki. Rewelacyjny był dla mnie etap w ruinach Raccoon City (oczywiście eksploracja placówki medycznej jako tradycja też była świetna), jako fan gier postapo czułem się jak ryba w wodzie, mogąc delektować się tym zgruzowanym pejzażem. Przedzierająca pustka i jednoczesne zagrożenie gdzieś czające się za wrakami pojazdów albo w opuszczonych budynkach. Tak właśnie powinien wyglądać Fallout w wersji 3D
Nie wszystko mi się w tej produkcji podobało, zdarzały się mielizny gameplayowe, zabrakło może czasem jakiegoś rozwinięcia (motyw z motocyklem to chyba najsłabszy fragment gry, szkoda, że nie rozwiązali tego inaczej), ale wszystkie inne najważniejsze punkty gry to jest absolutna maestria. Mimo wszystko najbardziej lubię tę akcyjną twarz Residenta, więc etapy z Leonem to był miód. Nie mogę się doczekać DLC albo po prostu kolejnych odsłon rozwijających otwartą historię zakończenia.
Jestem świeżo po seansie Resident Requiem, a może „uczcie” będzie bardziej dosadnym określeniem, bo grę konsumowałem ze smakiem i czuję się syty i ukontentowany. To zdecydowanie najlepsza gra z jaką miałem styczność od dłuższego czasu, a trochę nowości czy uznanych produkcji ograłem w międzyczasie.
Na wstępie zaznaczę, że jako fan serii mam status totalnego żółtodzioba, bo mój maraton z nią zacząłem stosunkowo niedawno. Nie było mi po drodze z uniwersum przez ostatnie świadome 20 lat gierczenia. Pamiętam tylko oryginalną dwójkę na szaraka, szczególnie w pamięci pozostały mi strzępki w postaci pikselowych lizaczy chodzących po sufitach RPD.
Pewnego lipcowego wieczoru stwierdziłem, że remake 4 części Residenta wygląda całkiem kozacko i zachwycony po jej ukończeniu poszedłem dalej za ciosem. Następne były odświeżona dwójka, trójka, Biohazard, Village, no i przyszedł czas na Requiem, które wywaliło mnie z papuci.
Nie wiem do końca, co mnie w tej grze najbardziej urzekło. Ta aura smutku wokół gry, więcej emocji u bohaterów. Już utwór w menu głównym zwiastował coś innego, bardziej mrocznego, poważnego? Otwarcie Requiem jest mocarne, mimo że w znacznej mierze opiera się na przerywnikach i przechodzeniu po prostu od punktu A do punktu B, ale ten spacer podczas deszczu na miejsce zbrodni, tajemniczy Gideon, silne retrospekcje głównej protagonistki. Rewelacyjny był dla mnie etap w ruinach Raccoon City (oczywiście eksploracja placówki medycznej jako tradycja też była świetna), jako fan gier postapo czułem się jak ryba w wodzie, mogąc delektować się tym zgruzowanym pejzażem. Przedzierająca pustka i jednoczesne zagrożenie gdzieś czające się za wrakami pojazdów albo w opuszczonych budynkach. Tak właśnie powinien wyglądać Fallout w wersji 3D
Nie wszystko mi się w tej produkcji podobało, zdarzały się mielizny gameplayowe, zabrakło może czasem jakiegoś rozwinięcia (motyw z motocyklem to chyba najsłabszy fragment gry, szkoda, że nie rozwiązali tego inaczej), ale wszystkie inne najważniejsze punkty gry to jest absolutna maestria. Mimo wszystko najbardziej lubię tę akcyjną twarz Residenta, więc etapy z Leonem to był miód. Nie mogę się doczekać DLC albo po prostu kolejnych odsłon rozwijających otwartą historię zakończenia.
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
1) Dla mnie zdecydowanie najlepsze co grałem w tym roku, a grałem w Pragmate, która bądź co bądź jest bardziej poprawnie zrobioną grą.
Ja również czułem się syty. Wreszcie gra, która nie jest przeciągana, która wyciska temat, nie musząc trwać więcej niż maksymalnie kilkanaście godzin.
To, że gry odnoszące sukces muszą być długie okazuje się mitem. Trzeba w nie zainwestować jak w Requiem.
Spokojnie, nie ma czegoś takiego jak za mały fan. Jeśli bardzo lubisz tą jedną grę, albo kilka części...to witam w rodzinie?
Patrząc ile ograłeś tych gier, to w żaden sposób nie jesteś żółtodziobem.
Powiem Ci, co Cię urzekło. Fun. Ta gra to czysty fun.
Nie wiem kiedy ostatnio tak dobrze bawiłem się przy czymkolwiek.
Czy gra jest idealna? Nie, o czym piszę na poprzednicy stronach, do przeczytania czego zachęcam.
Masz średnie elementy, ale jest to świetny miks. Gra zrobiona z totalną miłością (anty Resident Live Action).
Po ograniu nie wiem czy jest ona w moim top 5 serii.
Są rzeczy które lepiej robią inne części. Ale cholera, to chyba największy fun jaki miałem od czasu Re5 w 2010.
Śmieszne, bo mam wrażenie, iż jestem jednym z większych fanów sekcji z motocyklem.
Ja osobiście uważam Leona za o wiele lepiej zrobioną część gry od Grace. Sęk w tym, że gdy grałem w Pragmate 20h, gdzie rozgrywka i perspektywa była taka sama, to zrozumiałem geniusz tego połączenia.
To jak dwa różne Residenty.
DLC... Od dawna nie miałem okazji komentować tego tematu, ale właśnie... Co do cholery?
Jestem w szoku jak temat Requiem umarł. Jak Capcom go ubił po aktualizacji z nowym trybem.
Nadeszła Pragmata, której aktualizacje z kostiumami pojawiają się co jakiś czas na pokazach, teraz wyszła Onimusha, a przy okazji ZAPOWIEDZIANO NOWĄ CZĘŚĆ JUŻ NA LUTY! Sęk w tym, że Monster Hunter również jest ciągle głośny, mimo, że nawet wydano inną część po drodze.
Co więc tu się stało?
Kibicuję zasłyszanej teorii, że wyjdzie po Veronice i w jakimś stopniu będzie powiązane.
Ja również czułem się syty. Wreszcie gra, która nie jest przeciągana, która wyciska temat, nie musząc trwać więcej niż maksymalnie kilkanaście godzin.
To, że gry odnoszące sukces muszą być długie okazuje się mitem. Trzeba w nie zainwestować jak w Requiem.
Spokojnie, nie ma czegoś takiego jak za mały fan. Jeśli bardzo lubisz tą jedną grę, albo kilka części...to witam w rodzinie?
Patrząc ile ograłeś tych gier, to w żaden sposób nie jesteś żółtodziobem.
Powiem Ci, co Cię urzekło. Fun. Ta gra to czysty fun.
Nie wiem kiedy ostatnio tak dobrze bawiłem się przy czymkolwiek.
Czy gra jest idealna? Nie, o czym piszę na poprzednicy stronach, do przeczytania czego zachęcam.
Masz średnie elementy, ale jest to świetny miks. Gra zrobiona z totalną miłością (anty Resident Live Action).
Po ograniu nie wiem czy jest ona w moim top 5 serii.
Są rzeczy które lepiej robią inne części. Ale cholera, to chyba największy fun jaki miałem od czasu Re5 w 2010.
Śmieszne, bo mam wrażenie, iż jestem jednym z większych fanów sekcji z motocyklem.
Ja osobiście uważam Leona za o wiele lepiej zrobioną część gry od Grace. Sęk w tym, że gdy grałem w Pragmate 20h, gdzie rozgrywka i perspektywa była taka sama, to zrozumiałem geniusz tego połączenia.
To jak dwa różne Residenty.
DLC... Od dawna nie miałem okazji komentować tego tematu, ale właśnie... Co do cholery?
Jestem w szoku jak temat Requiem umarł. Jak Capcom go ubił po aktualizacji z nowym trybem.
Nadeszła Pragmata, której aktualizacje z kostiumami pojawiają się co jakiś czas na pokazach, teraz wyszła Onimusha, a przy okazji ZAPOWIEDZIANO NOWĄ CZĘŚĆ JUŻ NA LUTY! Sęk w tym, że Monster Hunter również jest ciągle głośny, mimo, że nawet wydano inną część po drodze.
Co więc tu się stało?
Kibicuję zasłyszanej teorii, że wyjdzie po Veronice i w jakimś stopniu będzie powiązane.
-
nemesisdestro
- Posty: 1603
- Rejestracja: wt 10 kwie, 2007
- Lokalizacja: Poznań
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
hahaha spoko, w pełni to rozumiem i szanuję, przyznam że też nie jestem fanem przechodzenia gier na czas. Ani nawet katowania się gier na najwyższym poziomie trudności. Etap próbowania sił w Dark Soulsach mam dawno za sobą, obecnymi czasy poziom normal to jest mój maks a nieraz odpalam coś na easy bez żadnych wyrzutów sumienia, to ma być zabawa a nie torturaMiGoo pisze: pn 08 cze, 2026 Mam podobne odczucia ofbksnje gry, w szczególności na najwyższym poziomie trudności grało mi się dużo ciężej Leonem niż Grace. W sumie kończę go powoli, ale z nieskończoną amunicją idzie całkiem nieźle (nie jestem masochistą by przechodzić to normalnie).
Co do czasu gry, to też tak myślałem, jednakże spokojnie udało mi się ją przejść w trochę ponad 3h, oczywiście na łatwym poziomie i z nieskończoną amunicją (opracowując sobie wcześniej listę miejsc do zwiedzenia / przedmiotów do zebrania). Więc się da, chociaż osobiście nie lubię przechodzić gier na czas.
Z perspektywy 3,5 przejść muszę jednak stwierdzić, że bardziej pasuje mi remake RE4 niż Reqieum. Trochę mnie dołuje ten klimat tutaj, jest ta część dla mnie pesymistyczna. Mam na myśli ogólne odczucia, bo są tu miejscówki, które mega mi podeszły, jak początek Raccoon City czy Posterunek.
Zatem faktycznie bardziej mocne 7-8, nie więcej![]()
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
Dla mnie niektóre gry w tych czasach, jak Souls...like nie mają sensu bez planu. Gry na raz, gdzie ominiesz 1/3 zawartości.
Requiem za nic nie wydawało się taką grą.
Aczkolwiek, chyba pisałem kiedyś, miałem prawie soft lock.
To niesamowite, że ta gra ma taką wadę. Nie zdarzyło mi się to nigdy w żadnej części, a obecnie jestem raczej najbardziej świadomym graczem.
Nigdy nie zrozukiek tutaj krytyki tego "biegania za bombami". Gra nam mocno dawkuje Leona, żebyśmy czuli jak świetnie nim jest grać, ale mieli niedosyt. W końcu dostajemy nieskrępowaną wolność jak chyba nigdy wcześniej w serii (coś co Village zrobiło bardzo słabo) i po prostu gramy. Jeśli nie podoba tak bardzo ci się ten etap, który zaczyna się wybitną walką z czymś tak prostackim jak pająk, to mam wrażenie, iż po prostu nie byłeś aż takim fanem rozgrywki Leona.
Dlatego też doceniam Requiem bardziej niż Pragmate, w której 20h plus dodatkowe misje, mamy tą samą rozgrywkę. Nawet jeśli dosyć unikalną.
Dla mnie też jest to rok Capcomu.
Requiem, Pragmata, okropny Dino Crisis, Onimusha 2, 4. Nową odpuszczam w tym roku, nie odpuszczę Dino Crisis 2...po 20 latach?
Widzimy się też przy Veronice!
Requiem za nic nie wydawało się taką grą.
Aczkolwiek, chyba pisałem kiedyś, miałem prawie soft lock.
To niesamowite, że ta gra ma taką wadę. Nie zdarzyło mi się to nigdy w żadnej części, a obecnie jestem raczej najbardziej świadomym graczem.
Nigdy nie zrozukiek tutaj krytyki tego "biegania za bombami". Gra nam mocno dawkuje Leona, żebyśmy czuli jak świetnie nim jest grać, ale mieli niedosyt. W końcu dostajemy nieskrępowaną wolność jak chyba nigdy wcześniej w serii (coś co Village zrobiło bardzo słabo) i po prostu gramy. Jeśli nie podoba tak bardzo ci się ten etap, który zaczyna się wybitną walką z czymś tak prostackim jak pająk, to mam wrażenie, iż po prostu nie byłeś aż takim fanem rozgrywki Leona.
Dlatego też doceniam Requiem bardziej niż Pragmate, w której 20h plus dodatkowe misje, mamy tą samą rozgrywkę. Nawet jeśli dosyć unikalną.
Dla mnie też jest to rok Capcomu.
Requiem, Pragmata, okropny Dino Crisis, Onimusha 2, 4. Nową odpuszczam w tym roku, nie odpuszczę Dino Crisis 2...po 20 latach?
Widzimy się też przy Veronice!
-
nemesisdestro
- Posty: 1603
- Rejestracja: wt 10 kwie, 2007
- Lokalizacja: Poznań
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
Soft lock? Też miałem taki moment, sekcja gdzie zaczyna się akcja że snajperką podczas mojego pierwszego NG+ gdyby nie checkpoint to bym musiał ładować jakieś wczesne sejwy albo zaczynać od początku. Bardzo to słabo rozwiązali przy powtórnej rozgrywce, i za Chiny nie rozumiem jak to się stało. Co do Leona i Raccoon city co mogę powiedzieć, sekcja z pająkiem była ekstra, powrót na posterunek również po prostu wszystko pomiędzy nimi dla mnie to był po prostu taki zapychacz żeby czymś tam wypełnić grę. Gdybym miał coś z tego fragmentu ocenić na pozytyw to zdecydowanie walkę na oszklonym podłoż, co wprowadzało ciekawy element taktyczny. Może nie wyraziłem tego w poprzednich postach ale osobiście sądzę gra była by znacznie lepsza gdyby proporcje między rozgrywką Grace a Leonem były takie same jak w przez pierwszą połowe gry. Co mogę powiedzieć nigdy nie byłem pasjonatem RE4 i przewagi akcji nad horrorem, delikatnie mówiąc. Co do RE Veronica no też jestem ciekaw, oryginał jest spoko, ograłem wielokrotnie, do dziś wracam do tej gry, ostatni raz był jakieś 3-4 miechy temu, ale zdecydowanie ma swoje wady więc jestem ciekaw co tam wymyślą.
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
Jestem pewien, że pisałem o tym wcześniej.
Jako Grace pokonałem kucharza, ale pokonałem też normalnie grubasa. Zabijalem za dużo zombie. Jeśli się mylę, niech ktoś wyjaśni... Co jakbym przy wymuszonej akcji na końcu szpitalnego etapu, gdzie trzeba pokonać grupę zombie, nie miałbym amunicji? Miałem dosłownie amunicję co do naboju. Musiałem powtarzać ten etap kilka razy, żeby zadbać o pokonanie wszystkich, o trafienie każdą kulą. Gdybym miał choć magazynek mniej, musiałbym zaczynać grę od nowa. To szokujący potencjał na soft lock.
Ale ten etap nie był zapychaczem. To jest moment, gdzie mamy grać. Bawić się. Ale rozumiem, nie będę się spierał z tym, że nie jesteś fanem tej części.
Nie jestem fanem opinii, że CVX było słabe czy coś w tym stylu. Ta gra jest naprawdę specyficzna i wymagająca. Ale jest wyjątkowa. Pod każdym względem wybieram ją ponad pierwszy Remake.
Jako Grace pokonałem kucharza, ale pokonałem też normalnie grubasa. Zabijalem za dużo zombie. Jeśli się mylę, niech ktoś wyjaśni... Co jakbym przy wymuszonej akcji na końcu szpitalnego etapu, gdzie trzeba pokonać grupę zombie, nie miałbym amunicji? Miałem dosłownie amunicję co do naboju. Musiałem powtarzać ten etap kilka razy, żeby zadbać o pokonanie wszystkich, o trafienie każdą kulą. Gdybym miał choć magazynek mniej, musiałbym zaczynać grę od nowa. To szokujący potencjał na soft lock.
Ale ten etap nie był zapychaczem. To jest moment, gdzie mamy grać. Bawić się. Ale rozumiem, nie będę się spierał z tym, że nie jesteś fanem tej części.
Nie jestem fanem opinii, że CVX było słabe czy coś w tym stylu. Ta gra jest naprawdę specyficzna i wymagająca. Ale jest wyjątkowa. Pod każdym względem wybieram ją ponad pierwszy Remake.
-
nemesisdestro
- Posty: 1603
- Rejestracja: wt 10 kwie, 2007
- Lokalizacja: Poznań
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
Co do Requiem i części w RC - Też nie mam zamiaru się z nikim wykłócać co ma mu się podobać a co nie. Moje ogólne wrażenia z RE9 jako całości i tak są pozytywne i na pewno wrócę jeszcze do tejcgry nie raz z samej uwagi na grywalność. A co do CV, emm...Nigdzie nie napisałem że CV jest słabe po prostu że ma swoje wady - co można powiedzieć o każdej grze. Z resztą tak jak pisałem też grałem w tą część wielokrotnie, co chyba mówi samo za siebie jeśli chodzi o mój stosunek do tej gry. 
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
Mam na to najlepsze podsumowanie. W przeciwieństwie do większości dzisiejszych gier, Requiem ostatecznie się ludziom podobał. To jest niesamowicie zdrowe, iż słyszę, że praktycznie każdemu nie przypasował inny element. Mam wrażenie, że pierwszy raz od lat czytam autentyczne opinie, nie ogólną narrację.
Każdy się zgodzi, że pierwsza forma Gideona ssie?
Nie pisałem o tobie. Odnoszę się do tego, że masa osób tak uważa, choć większość z nich pewnie nie grała.
Każdy lubi co chce, nie ma w tym nic złego.
Chyba najbardziej toksyczny aspekt w tej kategorii z ostatnich lat to Re4 Remake, gdzie złego słowa nie można było powiedzieć o tej potwornie wadliwej (choć rozumiem dlaczego dla współczesnego gracza bardzo dobrej) grze.
Nie spodziewam się takiego umniejszania CVX, jakie miało miejsce og Re4, bo to było modne.
Ps. Bo og Re4 jest obiektywnie lepsze
.
Każdy się zgodzi, że pierwsza forma Gideona ssie?
Nie pisałem o tobie. Odnoszę się do tego, że masa osób tak uważa, choć większość z nich pewnie nie grała.
Każdy lubi co chce, nie ma w tym nic złego.
Chyba najbardziej toksyczny aspekt w tej kategorii z ostatnich lat to Re4 Remake, gdzie złego słowa nie można było powiedzieć o tej potwornie wadliwej (choć rozumiem dlaczego dla współczesnego gracza bardzo dobrej) grze.
Nie spodziewam się takiego umniejszania CVX, jakie miało miejsce og Re4, bo to było modne.
Ps. Bo og Re4 jest obiektywnie lepsze
-
nemesisdestro
- Posty: 1603
- Rejestracja: wt 10 kwie, 2007
- Lokalizacja: Poznań
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
Czy walka z Gideonem ssie? Nie wiem, jedyne czym ta walka mnie zawiodła to że nie poszli w pełni w estetykę Doktora Octopusa i nie dali mu 4 macek na plecach w pierwszej fazie pojedynku ^^' W pewnym momencie w trakcie walki zacząłem na to liczyć xD Czy jest to najlepsza finalna walka w serii? Nie, jest wiele lepszych. Ale jest też wiele gorszych, do których zaliczyłbym finał w Code Veronica, Revelations 1 albo RE7. To nadal dobre gry ale fajnie by było gdyby miały godne finałowe pojedynki.
A, ok dzięki za wyjaśnienie!
No mam spory sentyment do RE CV, z resztą sam pamiętam jak broniłem ją na tym forum wieki temu kiedy byłem
bardziej aktywnym członkiem tego forum. A co do ludzi krytykujących CV od najgorszych - bez obaw, poczekaj do następnego roku jak wyjdzie remake i nagle pojawi się mnóstwo głosów i opinii jak to Code Veronica była 10/10 i super cacy i bez wad
Dziwny trend wobec wszystkich remejków (poza najświętszym remejkiem RE1).
Co do RE4 ehh...przyznam nie lubię oryginału i remejk chociaż nie doskonały, przynajmniej trochę uskramnia wiele rzeczy które mi się w og nie podobają, ale to też nie tak że uwielbiam Remejk 4. Jest ok ale zdecydowanie preferuję każdą inną odsłonę na REngine. Swoją drogą od jakiegoś czasu na YT jest modna cała konwersacja "soul vs souless" w kontekście RE4 i remejka, więc pojawia się coraz więcej opinii przeciw remejkowi 4ki. Szczerze mówiąc ciężko mi to brać na poważnie w kontekście, zaznaczam moim zdaniem, tak prostackiej gry jak RE4. Ale jak widać konwersacja w temacie trwa. Chciałbym żeby oryginalny RE1 też doczekał się takiej miłości, ale to już pewnie marzenia ściętej głowy
A, ok dzięki za wyjaśnienie!
bardziej aktywnym członkiem tego forum. A co do ludzi krytykujących CV od najgorszych - bez obaw, poczekaj do następnego roku jak wyjdzie remake i nagle pojawi się mnóstwo głosów i opinii jak to Code Veronica była 10/10 i super cacy i bez wad
Co do RE4 ehh...przyznam nie lubię oryginału i remejk chociaż nie doskonały, przynajmniej trochę uskramnia wiele rzeczy które mi się w og nie podobają, ale to też nie tak że uwielbiam Remejk 4. Jest ok ale zdecydowanie preferuję każdą inną odsłonę na REngine. Swoją drogą od jakiegoś czasu na YT jest modna cała konwersacja "soul vs souless" w kontekście RE4 i remejka, więc pojawia się coraz więcej opinii przeciw remejkowi 4ki. Szczerze mówiąc ciężko mi to brać na poważnie w kontekście, zaznaczam moim zdaniem, tak prostackiej gry jak RE4. Ale jak widać konwersacja w temacie trwa. Chciałbym żeby oryginalny RE1 też doczekał się takiej miłości, ale to już pewnie marzenia ściętej głowy
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
Hit boxy były dziwne, elektryczność irytująca. Było tego więcej, ale trochę od premiery minęło. Wolę wszystkie walki typu, wal amunicje aż padnie od tego.
To jeden z przykładów dlaczego ta gra jest nieidealna i nie jest najlepszą częścią.
Wolę zepsutego oskryptowanego Weskera z końca Re5 albo męczącego Sadlera u Ady w rimejku.
Ja się nie zgadzam (wybaczcie bogowie forum za offtopic z requiem). Uważam, że oryginalne Re2 to bez problemu najgorsza część trylogii i jedna z najmniej ciekawych części całej serii z niejednego powodu, ale byłem potwornie zmęczony zjawiskiem walenia w oryginały gdy wyszły rimejki. W dużej mierze to na pewno zasługa ludzi którzy po prostu w te gry nie grali. Seria, zwłaszcza po Requiem, jest popularniejsza niż kiedykolwiek, że to aż chore. Mamy zalew nowych fanów, ale ze strasznie dziwną chronologią w CV. Albo zaczynali od Re2, albo ewentualnie Re7, albo jeszcze dalej. Nie mają prawa znać tych gier, ale teraz wypełniają dyskurs o tej serii w internecie.
No i tak, są ludzie, którzy zaczęli od Requiem bo to był hot stuff (Capcom, WTF, jak można ugasić tak mocno jakiś tytuł?????). Mam wrażenie, że Capcom nie do końca radzi sobie z tym, że ma więcej sukcesów pod rząd (albo nawet od 9 lat) i nie ma czasu na absolutnie każdą grę. Może nie chcieli zasłonić innych premier przez Re9?
Pragmata to nowa marka, Onimusha to być albo nie być dla starych marek. Dosyć to ironiczne.
Kończąc temat, to najbardziej mnie uruchomiło gdy Capcom w rozmowie z GoGiem czy coś, nazwał rimejki lepszymi. Nagle ludzie się uruchomili? Przecież nigdy w życiu nie widziałem by ktoś bronił Re1 ponad Remake, poza mną. Więc jak widzisz, idzie to w obie strony, ale definitywnie CV będzie obrywać przez Remake. CHYBA, że Capcom coś tam odwali. Niepokoi mnie to jacy ludzie zajmują się tą grą.
Nazwę to syndromem wiedźmina. Nikt nie krytykował tej gry przez jakieś 2 lata. Ale tak naprawdę nikt. Zero złych słów, ktokolwiek próbował, był niszczony. Przynajmniej w polskim internecie była taka patologia. Później się okazało, że gra ma chociażby bardzo słabą walkę ale każdy taką tezę potraktował jako obraze.
Nie wiem czy to się dzieje z Re4, ale mam nadzieję. Bo tam naprawdę jest potwornie wiele nie tak. Sama gra też jest nużąco ułatwiona, nie robiąc wiele by temu zapobiec. To Re4 któremu dodano rzeczy psujące grę. Dlatego Requiem wypada tak potwornie lepiej, robiąc te same rzeczy. Bo jest zrobiony od zera. Jeśli nie lubiłeś oryginału, spodziewam się, że te uproszczenia pomogły (Rybka to dosłownie downgrade, oferujący mniej ale łatwiejszy, obrywa się w opór słabo, gra mniej nas stawia w potrzasku, kucanie sprawia, że trudno oberwać, parowanie to praktycznie nieśmiertelność, Crafting niszczy balans i wszystko ma za dużo zasobów, Krauzer to w dużej mierze skrypt, brak śmiertelnych QTE, pozdro z bieda Ashley, nawet mercenaries to absurdalnie słaby żart, gdzie wygrywasz nawet jak przegrasz. Gdzie autentycznie nie da się przegrać).
To jeden z przykładów dlaczego ta gra jest nieidealna i nie jest najlepszą częścią.
Wolę zepsutego oskryptowanego Weskera z końca Re5 albo męczącego Sadlera u Ady w rimejku.
Ja się nie zgadzam (wybaczcie bogowie forum za offtopic z requiem). Uważam, że oryginalne Re2 to bez problemu najgorsza część trylogii i jedna z najmniej ciekawych części całej serii z niejednego powodu, ale byłem potwornie zmęczony zjawiskiem walenia w oryginały gdy wyszły rimejki. W dużej mierze to na pewno zasługa ludzi którzy po prostu w te gry nie grali. Seria, zwłaszcza po Requiem, jest popularniejsza niż kiedykolwiek, że to aż chore. Mamy zalew nowych fanów, ale ze strasznie dziwną chronologią w CV. Albo zaczynali od Re2, albo ewentualnie Re7, albo jeszcze dalej. Nie mają prawa znać tych gier, ale teraz wypełniają dyskurs o tej serii w internecie.
No i tak, są ludzie, którzy zaczęli od Requiem bo to był hot stuff (Capcom, WTF, jak można ugasić tak mocno jakiś tytuł?????). Mam wrażenie, że Capcom nie do końca radzi sobie z tym, że ma więcej sukcesów pod rząd (albo nawet od 9 lat) i nie ma czasu na absolutnie każdą grę. Może nie chcieli zasłonić innych premier przez Re9?
Pragmata to nowa marka, Onimusha to być albo nie być dla starych marek. Dosyć to ironiczne.
Kończąc temat, to najbardziej mnie uruchomiło gdy Capcom w rozmowie z GoGiem czy coś, nazwał rimejki lepszymi. Nagle ludzie się uruchomili? Przecież nigdy w życiu nie widziałem by ktoś bronił Re1 ponad Remake, poza mną. Więc jak widzisz, idzie to w obie strony, ale definitywnie CV będzie obrywać przez Remake. CHYBA, że Capcom coś tam odwali. Niepokoi mnie to jacy ludzie zajmują się tą grą.
Nazwę to syndromem wiedźmina. Nikt nie krytykował tej gry przez jakieś 2 lata. Ale tak naprawdę nikt. Zero złych słów, ktokolwiek próbował, był niszczony. Przynajmniej w polskim internecie była taka patologia. Później się okazało, że gra ma chociażby bardzo słabą walkę ale każdy taką tezę potraktował jako obraze.
Nie wiem czy to się dzieje z Re4, ale mam nadzieję. Bo tam naprawdę jest potwornie wiele nie tak. Sama gra też jest nużąco ułatwiona, nie robiąc wiele by temu zapobiec. To Re4 któremu dodano rzeczy psujące grę. Dlatego Requiem wypada tak potwornie lepiej, robiąc te same rzeczy. Bo jest zrobiony od zera. Jeśli nie lubiłeś oryginału, spodziewam się, że te uproszczenia pomogły (Rybka to dosłownie downgrade, oferujący mniej ale łatwiejszy, obrywa się w opór słabo, gra mniej nas stawia w potrzasku, kucanie sprawia, że trudno oberwać, parowanie to praktycznie nieśmiertelność, Crafting niszczy balans i wszystko ma za dużo zasobów, Krauzer to w dużej mierze skrypt, brak śmiertelnych QTE, pozdro z bieda Ashley, nawet mercenaries to absurdalnie słaby żart, gdzie wygrywasz nawet jak przegrasz. Gdzie autentycznie nie da się przegrać).
-
nemesisdestro
- Posty: 1603
- Rejestracja: wt 10 kwie, 2007
- Lokalizacja: Poznań
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
Kończąc temat RE4, żeby nie offtopicować za dużo: Bardziej chodzi mi o uskromenienia typu nie ma tej głupiej "walki" QTE z Krauserem i zastąpiona jest faktyczną walką z nim co moim zdaniem jest o wiele ciekawsze (przeważnie nie lubię QTE w grach). Nie ma głupot typu uciekania przed wielkim pomnikiem Salazara, ziejących ogniem wież i dziwnego pokoju z lawą, pułapek, które zabijają Leona i Ashley, chociaż z punktu widzenia fabuły to nie ma sensu bo przecież celem Saddlera jest przechwycenie jej żywej i tak dalej itp. Z resztą Ashley jako postać też bardziej mi przypadła do gustu w remejku, ma charakter, stara się pomóc po swojemu i ma fajną dynamikę z Leonem, w og to po prostu cycata damulka w opałach, sorry i bardziej plot device niż postać. Pewnie, remejk ma nadal swoje głupie momenty, ale ogólny ton pomaga mi lepiej przełknąć ten cały absurd. Wiec nawet nie chodzi o "uproszczenia" względem rozgrywki. Przyznam że i tak grałem w to tylko na easy. Sorry, mam prawię 40tkę na karku, nie wkładał w to więcej wysiłku niż mam ochotę xD
Fakt samo nastawienie Capcomu względem oryginałów nie pomaga. Ogólnie nie mam nic przeciwko remejkom ALE oryginalne odsłony muszą być nadal dostępne dla graczy w jakiejś formie, zamiast traktować remejki jako zastępniki. Dlatego cieszę się że GOG wyprosił te gry no i że pierwsze trzy cześći znalazły się na PS Store - skrzętnie je pobralem jak tylko stały się dostępne. Ogólnie seria obecnie ma ten sam dokładnie problem który miała kiedy RE4 zawojował świat - pojawiła się masa świerzaków którzy mają już wyrobioną opinię chociaż nie tknęli więcej niż 1-2 gier. Jasne, nie wszyscy, nie mogę generalizować, ale niestety większość olewa to co wyszło 10-20 lat temu ale już ma na ich temat wyrobioną opinię bo obejrzało esej na YT.
Co do finałowej walki...hmm jeśli chodzi o hitboxy nie wiem czy zauważyłem postaram się na to zwrócić uwagę następnym razem. Tzn w sumie to jest taka walka typu, wal aż padnie - jesteś w stanie znacząco przyśpieszyć pierwszą fazę walki jeśli wytrącisz Gideonowi z ręki wyrzutnię rakiet i użyjesz jej na nim
Swoją drogą ciekawe jak Gideon na swój sposób to krzywe zwierciadło Spencera - tzn nie tylko jest jego oddanym "wiernym" ale jeśli dobrze pamiętam było coś takiego jak Dziennik Trevora - architekta posiadłości Spencera z RE1 - gdzie opisał spotkanie ze Spencerem kiedy był jeszcze młody i opisał go wtedy jako wysokiego postawnego mężczyznę o długich włosach. Nie wiem, jakoś teraz mi to przyszło do głowy. Oczywiście może pamięć mnie zawodzi, czytałem to z dobre 20 lat temu
No RE9 ma swoje wady, tu się w pełni zgodzę, szczerze mówiąc jej wady narzuciły mi się o wiele szybciej niż w przypadku poprzednich gier na REngine, aczkolwiek, czego nie mogę jej zarzucić to brak grywalności. Myślę że ogólnie jako gry, RE7 i RE Village podobają mi się bardziej niż RE9, ale po przejściu każdej z nich czuję się "nasycony" nie wracam do nich przez jakiś czas - podejrzewam że między każdym przejściem mam dobre 2-3 lata przerwy przed następną rozgrywką. Podczas kiedy z RE9 byłem stanie ograć to 3 razy od czasu premiery i jestem pewien że zanim rok się skończy zdążę do niej zasiąść jeszcze raz. Pod tym względem RE9 dorównuje dla mnie remejkom 2ki i 3ki. Z jakiegoś powodu o wiele łatwiej mi do niej wrócić. A czy oceniłbym ją na 7 czy 8 czy ile tam...nie wiem. Nie myślę o tym. Nie uplasowałbym jej w pierwszej piątce w swoim rankingu, ale szczerze mówiąc jeśli gra się dobrze to dla mnie najważniejszy plus
Fakt samo nastawienie Capcomu względem oryginałów nie pomaga. Ogólnie nie mam nic przeciwko remejkom ALE oryginalne odsłony muszą być nadal dostępne dla graczy w jakiejś formie, zamiast traktować remejki jako zastępniki. Dlatego cieszę się że GOG wyprosił te gry no i że pierwsze trzy cześći znalazły się na PS Store - skrzętnie je pobralem jak tylko stały się dostępne. Ogólnie seria obecnie ma ten sam dokładnie problem który miała kiedy RE4 zawojował świat - pojawiła się masa świerzaków którzy mają już wyrobioną opinię chociaż nie tknęli więcej niż 1-2 gier. Jasne, nie wszyscy, nie mogę generalizować, ale niestety większość olewa to co wyszło 10-20 lat temu ale już ma na ich temat wyrobioną opinię bo obejrzało esej na YT.
Co do finałowej walki...hmm jeśli chodzi o hitboxy nie wiem czy zauważyłem postaram się na to zwrócić uwagę następnym razem. Tzn w sumie to jest taka walka typu, wal aż padnie - jesteś w stanie znacząco przyśpieszyć pierwszą fazę walki jeśli wytrącisz Gideonowi z ręki wyrzutnię rakiet i użyjesz jej na nim
Swoją drogą ciekawe jak Gideon na swój sposób to krzywe zwierciadło Spencera - tzn nie tylko jest jego oddanym "wiernym" ale jeśli dobrze pamiętam było coś takiego jak Dziennik Trevora - architekta posiadłości Spencera z RE1 - gdzie opisał spotkanie ze Spencerem kiedy był jeszcze młody i opisał go wtedy jako wysokiego postawnego mężczyznę o długich włosach. Nie wiem, jakoś teraz mi to przyszło do głowy. Oczywiście może pamięć mnie zawodzi, czytałem to z dobre 20 lat temu
No RE9 ma swoje wady, tu się w pełni zgodzę, szczerze mówiąc jej wady narzuciły mi się o wiele szybciej niż w przypadku poprzednich gier na REngine, aczkolwiek, czego nie mogę jej zarzucić to brak grywalności. Myślę że ogólnie jako gry, RE7 i RE Village podobają mi się bardziej niż RE9, ale po przejściu każdej z nich czuję się "nasycony" nie wracam do nich przez jakiś czas - podejrzewam że między każdym przejściem mam dobre 2-3 lata przerwy przed następną rozgrywką. Podczas kiedy z RE9 byłem stanie ograć to 3 razy od czasu premiery i jestem pewien że zanim rok się skończy zdążę do niej zasiąść jeszcze raz. Pod tym względem RE9 dorównuje dla mnie remejkom 2ki i 3ki. Z jakiegoś powodu o wiele łatwiej mi do niej wrócić. A czy oceniłbym ją na 7 czy 8 czy ile tam...nie wiem. Nie myślę o tym. Nie uplasowałbym jej w pierwszej piątce w swoim rankingu, ale szczerze mówiąc jeśli gra się dobrze to dla mnie najważniejszy plus
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
Jest, ale irytująca. Tego o wyrzutni nawet nie wiedziałem.
Gideon nabrał dla mnie całkowitego sensu, przez to, że jest Nemesisem. Ok, nie wiemy o ich relacji, z tego co zrozumiałem, to... asystent Spencera? Grałem w to raz, na premierę. Leon sam go nazwał ostatnią pozostałością Umbrelli. Może mieli bliską relacje, może był wpatrzony w Spencera. Wiemy, że Spencer nie tylko miał znajomości jak ze współzałożycielami Umbrelli, których wykorzystał, albo że każdy nim gardził, jak młodsze pokolenia. Przypominam, Nemesis to był ochotnik.
Gideon też mógł zostać Nemesisem jako ochotnik.
Gideon to trochę idealny twór Umbrelli. Nie na takiej zasadzie jak Wesker, który był idealnym człowiekiem.
Idealna broń. Idealny służbista, który żył pośród normalnych ludzi.
W mojej opinii, to logiczne, że był w niego wpatrzonym pieskiem jako Nemesis.
Ło, nie zgodzę się. Re8 dla mnie zestarzało się podczas przechodzenia. Rozwleczona, za długa, męcząca fabuła, za dużo zbieractwa. Wiedziałem, że nie przejdę tego drugi. DLC fabularnie jest okropne.
Re7 było najlepszą grą świata. Na raz. Nie wiem ile razy w to grałeś, ale ta gra potwornie traci, gdy już wszystko wiesz. Rozgrywka nie może się też równać do innych części.
Mimo wszystko, chcesz szukać wad Re9? Nie musisz daleko szukać. Używanie piły jest okropne. Zombie z piłą są irytujące. A ja mówię o drugiej akcji Leonem! Nie mówiąc o tym, że jeśli zdecydujesz się bić siekierą, tak po prostu, to też nie jest to dobre.
U Grace może pisałem powyżej. Jest rozgrywka ma gorsze momenty. Zwłaszcza skradanie w kuchni. To jest zwyczajnie okropny etap.
Ja osobiście wciąż ze współczesnych na pierwszym miejscu stawiam pewnie Re3 (patrz jaki rebel). Ma drugim Seperate Ways (choć będąc szczerym, pewnie postawił bym nad Re3). Z Re9 jest taka sprawa, iż wiem, że przejdę to znowu. Re7 już mi się nie chcę. Re8 nigdy więcej. Dla mnie Re9 jest nad innymi rimejkami.
Też tak uważam. Jak już mówiłem niejednokrotnie, dla mnie to może być największy głupi, czysty fun od czasu Re5.
Gideon nabrał dla mnie całkowitego sensu, przez to, że jest Nemesisem. Ok, nie wiemy o ich relacji, z tego co zrozumiałem, to... asystent Spencera? Grałem w to raz, na premierę. Leon sam go nazwał ostatnią pozostałością Umbrelli. Może mieli bliską relacje, może był wpatrzony w Spencera. Wiemy, że Spencer nie tylko miał znajomości jak ze współzałożycielami Umbrelli, których wykorzystał, albo że każdy nim gardził, jak młodsze pokolenia. Przypominam, Nemesis to był ochotnik.
Gideon też mógł zostać Nemesisem jako ochotnik.
Gideon to trochę idealny twór Umbrelli. Nie na takiej zasadzie jak Wesker, który był idealnym człowiekiem.
Idealna broń. Idealny służbista, który żył pośród normalnych ludzi.
W mojej opinii, to logiczne, że był w niego wpatrzonym pieskiem jako Nemesis.
Ło, nie zgodzę się. Re8 dla mnie zestarzało się podczas przechodzenia. Rozwleczona, za długa, męcząca fabuła, za dużo zbieractwa. Wiedziałem, że nie przejdę tego drugi. DLC fabularnie jest okropne.
Re7 było najlepszą grą świata. Na raz. Nie wiem ile razy w to grałeś, ale ta gra potwornie traci, gdy już wszystko wiesz. Rozgrywka nie może się też równać do innych części.
Mimo wszystko, chcesz szukać wad Re9? Nie musisz daleko szukać. Używanie piły jest okropne. Zombie z piłą są irytujące. A ja mówię o drugiej akcji Leonem! Nie mówiąc o tym, że jeśli zdecydujesz się bić siekierą, tak po prostu, to też nie jest to dobre.
U Grace może pisałem powyżej. Jest rozgrywka ma gorsze momenty. Zwłaszcza skradanie w kuchni. To jest zwyczajnie okropny etap.
Ja osobiście wciąż ze współczesnych na pierwszym miejscu stawiam pewnie Re3 (patrz jaki rebel). Ma drugim Seperate Ways (choć będąc szczerym, pewnie postawił bym nad Re3). Z Re9 jest taka sprawa, iż wiem, że przejdę to znowu. Re7 już mi się nie chcę. Re8 nigdy więcej. Dla mnie Re9 jest nad innymi rimejkami.
Też tak uważam. Jak już mówiłem niejednokrotnie, dla mnie to może być największy głupi, czysty fun od czasu Re5.
-
nemesisdestro
- Posty: 1603
- Rejestracja: wt 10 kwie, 2007
- Lokalizacja: Poznań
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
Co do Gideona może właśnie tak było, przyjął Nemesis jako ochotnik. ogólnie bardzo podoba mi się motyw z Nemesisem, nie spodziewałem się tego ale była fajna niespodzianka. Co do was, no każdemu będzie przeszkadzać co innnego. Mnie jedynie przeszkadzał fragment w RC o którym pisałem wcześniej i ten potwornie skryptowany fragment w sierocincu. Inne rzeczy jakoś tak mi nie przeszkadzały. Każdy ma inną tolerancję na inne rzeczy
Co do Village i RE7 obydwie przeszedłem kilkukrotnie. 7 z 6 razy, Village koło 4ech. Lubię te gry ale z uwagi na ich mocno skryptowaną konstrukcje ogrywam je tak jak pisałem co kilka lat. To zdecydowanie nie są gry do których można wracać co chwila, jak choćby remejk RE2 i RE3. Remejka trójki też lubię a jestem kimś kto ograł oryginał najwięcej że wszystkich residentów
no ale jestem też kimś kto nie uznaje którekolwiek remejka za zastępnik dla oryginalnej gry więc nie mam problemów ze zmianami względem oryginalnych gier 
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
Bałem się bardzo o jazdę na nostalgii. Tak jak gra mnie wyprowadziła z błędu i nie miała tanich zagrywek...tak totalnie jechała na nostalgii, ale robiła to ze smakiem. Dostaliśmy dosłowne zombie z Raccoon, lizacze, Xa, pająka. No i Nemesisa. Gra w laboratorium nawet to wszystko hintowała.
Fajnie, że wreszcie powrócono do tematu.
Nie wiem jak dla Ciebie, ale ja wierzę, że Nemesis po 28 latach mógłby być o tyle udoskonalony. Chciałbym to porównać do tyranta i Ustanaka, ale chyba nie chcę.
Sam Gideon... boże, jak on dobrze był zagrany. To najlepiej zagrana postać w całej serii. Nie wiem kim jest jego aktor, ale to zwyczajnie świetny aktor. Głupi bad guy, villain, mutant z aktorstwem 10/10.
Byłem zły, że po pojawieniu się Xeno odszedł w cień.
Sam Xeno... Czy tylko ja nie poznałem, że to Wesker? Wszyscy mieli na to reakcje. Ja nie. Myślałem, czy to ma być Nicolai? Hunk bez maski? W ogóle nie poznałem aktora z Seperate Ways. Zwłaszcza, że brzmiał o wiele bardziej ludzko. Nie lubiłem też jego postaci, do czasu aż po przejściu doszło do mnie, czym miała być jego postać. Pokazaniem, że Wesker nie wróci. Że nie będzie głupiego klona jako nowego antagonisty. Gideon wyjaśnił go idealnie, wracając w glorii i chwale.
Dzięki temu jego zniknięcie również wybaczam.
Przypadek to na tyle ciekawy, iż nie obraził bym się o jakieś DLC z Chrisem, które dzieje się albo przed Re9 albo właśnie gdy Gideon znika i widzimy go więcej.
Ok, nie chcę DLC z Chrisem. Dajcie kogokolwiek innego.
Claire. Jill. Carlos . Billy. Rebecca. Jest tak wiele opcji.
Na resztę odpisze w temacie Re3 Remake, tam szukaj odpowiedzi, by nie robić spamu.
Fajnie, że wreszcie powrócono do tematu.
Nie wiem jak dla Ciebie, ale ja wierzę, że Nemesis po 28 latach mógłby być o tyle udoskonalony. Chciałbym to porównać do tyranta i Ustanaka, ale chyba nie chcę.
Sam Gideon... boże, jak on dobrze był zagrany. To najlepiej zagrana postać w całej serii. Nie wiem kim jest jego aktor, ale to zwyczajnie świetny aktor. Głupi bad guy, villain, mutant z aktorstwem 10/10.
Byłem zły, że po pojawieniu się Xeno odszedł w cień.
Sam Xeno... Czy tylko ja nie poznałem, że to Wesker? Wszyscy mieli na to reakcje. Ja nie. Myślałem, czy to ma być Nicolai? Hunk bez maski? W ogóle nie poznałem aktora z Seperate Ways. Zwłaszcza, że brzmiał o wiele bardziej ludzko. Nie lubiłem też jego postaci, do czasu aż po przejściu doszło do mnie, czym miała być jego postać. Pokazaniem, że Wesker nie wróci. Że nie będzie głupiego klona jako nowego antagonisty. Gideon wyjaśnił go idealnie, wracając w glorii i chwale.
Dzięki temu jego zniknięcie również wybaczam.
Przypadek to na tyle ciekawy, iż nie obraził bym się o jakieś DLC z Chrisem, które dzieje się albo przed Re9 albo właśnie gdy Gideon znika i widzimy go więcej.
Ok, nie chcę DLC z Chrisem. Dajcie kogokolwiek innego.
Claire. Jill. Carlos . Billy. Rebecca. Jest tak wiele opcji.
Na resztę odpisze w temacie Re3 Remake, tam szukaj odpowiedzi, by nie robić spamu.
-
nemesisdestro
- Posty: 1603
- Rejestracja: wt 10 kwie, 2007
- Lokalizacja: Poznań
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
Generalnie podobało mi się że Gideon był finalnym bossem, w wielu REsach generalnie jest tak że najbardziej reklamowany czarny charakter przeważnie pojawia się tak do pierwszej połowy a potem okazuje się że kto inny pociąga za sznurki. Tak więc twist z Zeno na końcu bardzo przypadł mi do gustu. Co do samego Zeno, nie martw się mi też to chwilę zajęło że jest powiązany z Weskerem. No i co prawda jego rola była skromna ale widać że taki był zamysł, podobnie jak Gideon jest on zabytkiem przeszłości. No i powiem tak. Nie lubię RE5, ani jako gry ani faktu że niepotrzebnie komplikuje historię Weskera dodając ten cały związek z klonami ale fajnie że przynajmniej wątek ten został wykorzystany tutaj. RE jako seria zawsze miała problem z tworzeniem różnych wątków i dodawania postaci, które niby nie były zakończone ale pozostawały zapomniane, więc skoro już cały ten motyw z Wesker's children został stworzony to fajnie że przynajmniej co z nim zrobili, zamiast znowu o nim zapomnieć 
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
Czekaj... Mieszasz chyba wątki. Wesker Children, to był projekt, który znalazł grupkę najbardziej kompatybilnych dzieciaków, jak w jakimś polowaniu na przyszłych wiedźminów, czy Jedi i CHYBA trwał on jeszcze od czasu zanim się narodzili. Chyba tylko Albert i Alex byli sukcesem. Nie byli klonami w żaden sposób, ale Revelations 2 dosadnie sugeruje, że mógł się z nią dogadywać lepiej niż z kimkolwiek. Oboje dochodzili do celu w swój własny sposób.
Jednak Alex nie była klonem Weskera. Wesker nie był jakimś oryginałem dla innych Weskerów.
Jedyne "klonowanie" jakie poznaliśmy w serii, to oczywiście, w najbardziej szalonej części z numerem 6.
Tylko, że nawet tam była to imitacja. Carla wyglądała jak Ada, bo Simons chciał zakładać rzeczywistość, że jest to Ada, a nie jego sekretarka.
Ze wszystkich rzeczy w Requiem, to było pewne przekroczenie granicy. Mamy 1/1 jednego klona innej postaci. Fajnie, że gra nigdy tego nie powiedziała. Gideon nazywający go imitacją to wszystko. Ale imitacją czego? Kogo?
Sam Xeno był siwy jak Emily i jej klony. Nie dostaliśmy żadnych informacji, ale musi to być powiązane.
Mógłbym posunąć się daleko z własną teorią.
Xeno to faktycznie imitacja. Ale nie klon. To był inny człowiek. Kolejny z Raccoon City. Dlaczego? Bo miał klątwę. Miałby ją tylko dlatego, że Wesker ją miał?
Inną sprawą jest, że klony Emily istnieją przynajmniej od początku lat dziewięćdziesiątych.
Sam Xeno był szefem (przedstawicielem?) organizacji zrzeszającej w ten czy inny sposób absolutnie wszystkie inne z serii. Dlaczego klon Weskera miałby mieć większą role czy władze niż sam oryginalny Wesker?
W mojej opinii to właśnie oryginalny szef Connections, który sponsorował Umbrelle i wszystko inne (poza Mirandą jak wiemy, która ironicznie osiągnęła absolutnie wszystko to, co inni chcieli), który chciał osiągnąć to samo co Spencer, Albert czy Alex. Moce i długowieczność. Musiał być niczym Carla, kimś kto poddał się eksperymentom.
Musiał też wyglądać jak Wesker przez przynajmniej dekadę, bo na 99% to on był tajemniczym szefem z Umbrella Corps, który, parafrazując, "wyglądał jak on".
Ludzie już od wtedy przewidywali i powrót i klona Weskera.
Nie mogę się doczekać aż ta teoria albo się bardzo źle zestarzeje albo się wcale nie zestarzeje, bo Requiem zostawił zatrważająco dużo pytań.
Wychodząc już z foliowej szafki, uważam, że dostaniemy pewnie w DLC, walkę z jakimś klonem. Nie będzie on miał w ogóle osobowości, będzie tylko kroczyć jak Terminator z mocami.
Jeśli ostatnie info o wyciętej zawartości było prawdą, to walka pomiędzy Xeno a Leonem była planowana.
Jednak Alex nie była klonem Weskera. Wesker nie był jakimś oryginałem dla innych Weskerów.
Jedyne "klonowanie" jakie poznaliśmy w serii, to oczywiście, w najbardziej szalonej części z numerem 6.
Tylko, że nawet tam była to imitacja. Carla wyglądała jak Ada, bo Simons chciał zakładać rzeczywistość, że jest to Ada, a nie jego sekretarka.
Ze wszystkich rzeczy w Requiem, to było pewne przekroczenie granicy. Mamy 1/1 jednego klona innej postaci. Fajnie, że gra nigdy tego nie powiedziała. Gideon nazywający go imitacją to wszystko. Ale imitacją czego? Kogo?
Sam Xeno był siwy jak Emily i jej klony. Nie dostaliśmy żadnych informacji, ale musi to być powiązane.
Mógłbym posunąć się daleko z własną teorią.
Xeno to faktycznie imitacja. Ale nie klon. To był inny człowiek. Kolejny z Raccoon City. Dlaczego? Bo miał klątwę. Miałby ją tylko dlatego, że Wesker ją miał?
Inną sprawą jest, że klony Emily istnieją przynajmniej od początku lat dziewięćdziesiątych.
Sam Xeno był szefem (przedstawicielem?) organizacji zrzeszającej w ten czy inny sposób absolutnie wszystkie inne z serii. Dlaczego klon Weskera miałby mieć większą role czy władze niż sam oryginalny Wesker?
W mojej opinii to właśnie oryginalny szef Connections, który sponsorował Umbrelle i wszystko inne (poza Mirandą jak wiemy, która ironicznie osiągnęła absolutnie wszystko to, co inni chcieli), który chciał osiągnąć to samo co Spencer, Albert czy Alex. Moce i długowieczność. Musiał być niczym Carla, kimś kto poddał się eksperymentom.
Musiał też wyglądać jak Wesker przez przynajmniej dekadę, bo na 99% to on był tajemniczym szefem z Umbrella Corps, który, parafrazując, "wyglądał jak on".
Ludzie już od wtedy przewidywali i powrót i klona Weskera.
Nie mogę się doczekać aż ta teoria albo się bardzo źle zestarzeje albo się wcale nie zestarzeje, bo Requiem zostawił zatrważająco dużo pytań.
Wychodząc już z foliowej szafki, uważam, że dostaniemy pewnie w DLC, walkę z jakimś klonem. Nie będzie on miał w ogóle osobowości, będzie tylko kroczyć jak Terminator z mocami.
Jeśli ostatnie info o wyciętej zawartości było prawdą, to walka pomiędzy Xeno a Leonem była planowana.
-
nemesisdestro
- Posty: 1603
- Rejestracja: wt 10 kwie, 2007
- Lokalizacja: Poznań
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
A no to mieszam wątki.
Kurcze grałem w Revelations2 i w ogóle jakoś mi się zakodowało że sam Albert był klonem dla Alex. Za dużo tych dziwnych bzdetow rodem z MGS w moim Residence, gubię się 
Re: Wrażenia po ukończeniu gry
Projekt Wesker to coś, o czym większość ludzi nie ma pojęcia.
Trzeba przeczytać 40 stron dokumentu w Re5 w menu. Jest tam wspomniany może na jednej stronie.
Jest tam też o Alex, która ma być równie udana co Albert. Nikt nie wie nawet, że to kobieta.
Później, w Lost in Nightmares, mamy 3 notatki o relacji Alex z good guyem Spencerem (tak, wciąż się nabijam, że ten ludzki odpad miał wyrzuty sumienia wedle dużej części fabuły w Re9).
Później jest cisza do 2015 i Revelations 2. Projekt Wesker nie wraca, Alex sobie jest. Wszystko było tylko po to, aby dać do zrozumienia, iż Wesker to ktoś wyjątkowy, którego hodowano przez lata i nie da się tego tak po prostu zrobić.
Cóż... Jest też Xeno, który mam wrażenie, nawet nie miał wad Weskera. Wiem, że tym prawdopodobnie była intencja, ale w zakończeniu wypada na skończonego kretyna. Co on w ogóle chciał za dodatkowe moce?
BIG NEWS!
W wywiadzie ktoś odpowiedzialny za Resident Evil powiedział, iż seria ma napisane zakończenie i zostanie one zrealizowane w jakieś dziesięć lat.
To pokazuje, że fabuła Requiem nie jest tylko wydmuszką, gdzie zaraz pojawi się większy wirus.
Całe zakończenie biło przesłaniem, jakoby Spencer miał rozwiązanie na wszystkie problemy wirusów zombie, BoW, itd.
Może i Re5 kończyło główną fabułę, ale później seria kręciła się wokół bioterroryzmu. Kręcili też ciągle z jakimiś powiązaniami.
Requiem nie dość, że powiązało wszystko, to jeszcze dało rozwiązanie, jako tako dające sygnał iż fabuła może mieć zakończenie.
Naprawdę mnie to ciekawi.
.
.
.
ZWŁASZCZA, ŻE DLC RE8 DRAŻNI TYM BARDZIEJ!
Trzeba przeczytać 40 stron dokumentu w Re5 w menu. Jest tam wspomniany może na jednej stronie.
Jest tam też o Alex, która ma być równie udana co Albert. Nikt nie wie nawet, że to kobieta.
Później, w Lost in Nightmares, mamy 3 notatki o relacji Alex z good guyem Spencerem (tak, wciąż się nabijam, że ten ludzki odpad miał wyrzuty sumienia wedle dużej części fabuły w Re9).
Później jest cisza do 2015 i Revelations 2. Projekt Wesker nie wraca, Alex sobie jest. Wszystko było tylko po to, aby dać do zrozumienia, iż Wesker to ktoś wyjątkowy, którego hodowano przez lata i nie da się tego tak po prostu zrobić.
Cóż... Jest też Xeno, który mam wrażenie, nawet nie miał wad Weskera. Wiem, że tym prawdopodobnie była intencja, ale w zakończeniu wypada na skończonego kretyna. Co on w ogóle chciał za dodatkowe moce?
BIG NEWS!
W wywiadzie ktoś odpowiedzialny za Resident Evil powiedział, iż seria ma napisane zakończenie i zostanie one zrealizowane w jakieś dziesięć lat.
To pokazuje, że fabuła Requiem nie jest tylko wydmuszką, gdzie zaraz pojawi się większy wirus.
Całe zakończenie biło przesłaniem, jakoby Spencer miał rozwiązanie na wszystkie problemy wirusów zombie, BoW, itd.
Może i Re5 kończyło główną fabułę, ale później seria kręciła się wokół bioterroryzmu. Kręcili też ciągle z jakimiś powiązaniami.
Requiem nie dość, że powiązało wszystko, to jeszcze dało rozwiązanie, jako tako dające sygnał iż fabuła może mieć zakończenie.
Naprawdę mnie to ciekawi.
.
.
.
ZWŁASZCZA, ŻE DLC RE8 DRAŻNI TYM BARDZIEJ!