[RE 4 - Gameplay Video] RE 4 professional - no damage
Nie ma czego zazdrościć :PZ nudy mi odwala a nawet w Neverwinter Nights (nic innego nie pójdzie na tym rzęchu, może jeszcze Baldurka sobie przyniosę) pograć nie mogę, bo szef (kiedyś programista!) uważa, że to przez NWN spalił się zasilacz - -'.Finka pisze:necraria pisze:Obejrzałam całość :] Bardzo miło się oglądało. Uratowałaś mnie od nudy w pracy![]()
zazroszczę Ci trochę
![]()
No tak właśnie mi się wydawało, że się strasznie czaiłaś czy ganados jakiś za rogiem nie stoi. Często tak wrednoty robiąFinka pisze:a tak na poważnie to rzeczywiście nie jestem dobrym strzelcem i noża też nie za bardzo lubię używaćco do drugiej części chaptera 5-4 to za pierwszym razem próbowałam przejść go szybko ale jak w zamieszaniu młotek wylądował na głowie Leona to w powtórce dmuchałam na zimne i dlatego był on nudny.
Jak mówiłem, zaciąłem się na wyspie i pomyślałem sobie, że zerknę jak radzą sobie profesjonaliści, podpatrzę i może uda mi się przejść. Tak też zrobiłem i... Cóż... Chyba będę musiał zacząć od nowa bo na etapie rozwalania kulą bramy mam jakieś 100 ammo do PMa, 7 do handguna, kilka do snajperki i z 13 do shotguna. To nieco mało... Zwłaszcza, że niedługo czeka mnie jazda na ciężarówce... Aha - granat rozbłyskowy - sztuk 1...
A mam pytanko jeszcze:
Czy podczas finałowej walki z Saddlerem muszę wpakować w niego odpowiednią ilość ołowiu żeby Ada rzuciła mnie rakietnicą czy może po jakimś czasie i tak rzuci?
A mam pytanko jeszcze:
Czy podczas finałowej walki z Saddlerem muszę wpakować w niego odpowiednią ilość ołowiu żeby Ada rzuciła mnie rakietnicą czy może po jakimś czasie i tak rzuci?
No to faktycznie słaby zapas, chociaż granat + strzelba mogą dać radę na tym etapie, ale faktycznie później na buldożerze mogłoby byc ciężko. chyba nawet merchanta nie ma po drodze, żebyś sobie uzupełnił magazynki 
Ad. "A mam pytanko jeszcze"
Nie jestem pewna co do czasu, wydaje mi się, że te rakietnice rzucane po jakimś czasie walki były tylko jak sama walka była na czas, ta nie jest. Ale z ołowiem nie jest tak źle. Wcale dużo go nie schodzi. Raz wyjedziesz rocket luncherem, 2 razy możesz użyć rusztowań, trochę beczek jest. Świetnie sobie też radzą granaty wybuchowe (tak jak Finka zrobiła) lub mine thrower. Nawet się nie obejrzysz jak dostaniesz special rocket luncher. A trudniej jest chyba właśnie biegać bez sensu i czekać
Ad. "A mam pytanko jeszcze"
Nie jestem pewna co do czasu, wydaje mi się, że te rakietnice rzucane po jakimś czasie walki były tylko jak sama walka była na czas, ta nie jest. Ale z ołowiem nie jest tak źle. Wcale dużo go nie schodzi. Raz wyjedziesz rocket luncherem, 2 razy możesz użyć rusztowań, trochę beczek jest. Świetnie sobie też radzą granaty wybuchowe (tak jak Finka zrobiła) lub mine thrower. Nawet się nie obejrzysz jak dostaniesz special rocket luncher. A trudniej jest chyba właśnie biegać bez sensu i czekać
Zacząłem grać na nowo bezczelnie zrzynając z Twojego sposobu grania. Jestem na poziomie Bitoreza Mendy. Zdawałem sobie sprawę, że nie pójdzie mi tak gładko jak Tobie (nie chcę zaliczyć no damage - po prostu chcę zaliczyć PRO, a już widzę, że sam nie dam rady), ale to już jest małe przegięcie... Za każdym razem jak widzę w necie jakiś filmik (najlepszy przykład - nożowanie Krausera - po 2 ciosy i po nim, a mi jakoś średnio wychodzi), to w rzeczywistości wygląda to dużo gorzej. Grałem niemalże dokładnie tak jak Ty, ale na poziomie Mendeza mam jakieś3 granaty Flashowe i po jednym reszty.
Po kilku nieudanych próbach dokopania mu (jak mi się to wcześniej udało...?) odpuściłem i gram dalej swoje (choć nie omieszkam wspomagać się Twoim przejściem
)
Po kilku nieudanych próbach dokopania mu (jak mi się to wcześniej udało...?) odpuściłem i gram dalej swoje (choć nie omieszkam wspomagać się Twoim przejściem