Ogólne dyskusje
No nie przesadzajmy, że fabułe można nazwać dobrą. Najwyżej dającą radę. Było jakieś konkretne powiązanie z poprzednimi częsciami, które coś wyjaśnia? NIC! Za to pojawiła się kolejna firma WilPharma, a pod koniec Tricel jeśli dobrze pamiętam. Plus z tego taki, że gdy nasi bohaterowie rozwalą jakąś korporacje, natychmiast pojawi się nowa przez co seria się nie skończy. Claire była taka śliczna w tej częsci.
Aha - no powiązanie co do RE 4 ;] Leon raz gada z Hunnigan i mówi jedno zdanie powiązane z Chrisem ;]
Aha - no powiązanie co do RE 4 ;] Leon raz gada z Hunnigan i mówi jedno zdanie powiązane z Chrisem ;]
Stay Punk
Już dwie osoby się wygadały skąd mają "Degeneration"
.
A gdzie oglądała go reszta?
Tylko czekam, aż ktoś przyjdzie i spyta "Ej Weście Powieccie Z Kond Morzna Ściongonć Napisy Do Najnowszego Rezidenta".
Proponuję przyblokować temat przynajmniej do daty, o której pisze Saladyn. W dzisiejszych czasach niektórzy z nas mą wujka/ciotkę w UK/Irlandii, a na razie te Wasze relacje wyglądają ... dziwnie, wg mnie.
A gdzie oglądała go reszta?
Tylko czekam, aż ktoś przyjdzie i spyta "Ej Weście Powieccie Z Kond Morzna Ściongonć Napisy Do Najnowszego Rezidenta".
Proponuję przyblokować temat przynajmniej do daty, o której pisze Saladyn. W dzisiejszych czasach niektórzy z nas mą wujka/ciotkę w UK/Irlandii, a na razie te Wasze relacje wyglądają ... dziwnie, wg mnie.
Ostatnio zmieniony ndz 07 gru, 2008 przez Deus Ex, łącznie zmieniany 1 raz.
Deus, czepiasz się
Wrażenia z filmu to wrażenia z filmu - ja osobiście nie chciałem siedzieć cicho po obejrzeniu TAKIEJ produkcji. A skąd mam film? Cóż, trudno nie jest się domyśleć. Z tym, że wolę zachować to dla siebie, niż oberwać warnem. Tyle w temacie.
Jak na serię RE fabuła jest dobra. A w porównaniu do drugiej części kinowego filmu to zasługuje na Oskara normalnie.St. Paul pisze:No nie przesadzajmy, że fabułe można nazwać dobrą. Najwyżej dającą radę. Było jakieś konkretne powiązanie z poprzednimi częsciami, które coś wyjaśnia? NIC! Za to pojawiła się kolejna firma WilPharma, a pod koniec Tricel jeśli dobrze pamiętam. Plus z tego taki, że gdy nasi bohaterowie rozwalą jakąś korporacje, natychmiast pojawi się nowa przez co seria się nie skończy.
Wiesz, ciężko, żeby zobaczył ją, odwrócił się i powiedział: "FOCH Z PRZYTUPEM I MELODYJKĄ!". Ot, dwójka ludzi, którzy jako jedyni mają pojęcie, jak się zachować w takiej sytuacji, w jakiej są. Co prawda potem w namiocie już jest zbyt ckliwie jak dla mnie, ale pewnie się czepiamSt. Paul pisze:Nie no wiadomo, że 100 razy lepsze od filmów. Myślałem jednak, że po fochu jaki Leon strzelil na Claire po tym jak powiedziała, że idzisz poszukać brata to bedzie jakoś dziwnie, a tu prosze, normalnie gadają.
Wedlug mnie film jest bynajmniej <cut> no wlasnie xD:P Wiele ludzi czepiało sie klimatu lotniska ... ale bylo ono bardzo klimatyczne
nawet mozna bylo sie wydtraszyc jak ktos ma odrobinke mniej latek xD:P Fabula<myśli> byla skladna i trzymala sie kupy nie to co poprzednia czesc czyli Excintion<jak dobrze pisze
> Ocena 9+/10 bardzo polecam naprawde wyrafinowane jak to okresle:D

Recoil: Dla własnego dobra poczytaj sobie regulamin... I przy okazji - korzystaj z dobrodziejstw Mozilli.
Recoil: Dla własnego dobra poczytaj sobie regulamin... I przy okazji - korzystaj z dobrodziejstw Mozilli.
Ostatnio zmieniony ndz 07 gru, 2008 przez Degras, łącznie zmieniany 2 razy.
Naprawdę dobry pomysł. Film nie miał jeszcze premiery w Polsce a już na forum lecą SPOILERY!! Panie - P@weł S Kennedy widać że nie czytałeś całego tematu - Saladyn pisał już o tum żeby nie pisać spoilerów do czasu premiery, a jak już piszecie to ostrzegajcie o nim!!Deus Ex pisze:Proponuję przyblokować temat przynajmniej do daty, o której pisze Saladyn.
- Ash Valentine
- Posty: 23
- Rejestracja: pt 15 sie, 2008
- Lokalizacja: Szczecin
Na początku w oczy rzuciły mi się dwa wielkie minusy, słabo synchro i nieco sztuczne ruchy. Z czasem idzie się do tego przyzwyczaić i mimo to dość miło się ogląda, jest też pare szczegółów do których mógłbym się przyczepić, jednak diabeł tkwi w szczegółach
. Ktoś nieobeznany (choć troche) z fabułą gier napewno niewiele z tego zrozumie, dlatego jak już nieraz to było powiedziane i jeszcze raz to powiem "tylko dla fanów". Moja ocena 8/10 film ma swoje wady jak i smaczki 
DZIĘKI ŻE O MNIE PAMIĘTACIE !!!
!!!UWAGA SPOILERY!!!
Pewnie uznacie, że marudzę, ale jestem zawiedziona tym filmem. Po tych Waszych opiniach, że tylko dla graczy, że fabuła świetna naprawdę się nakręciłam. Niestety film nie dorósł do moich oczekiwań. Pod względem realizmu już śmiem twierdzić, że filmy RE są lepsze (oczywiście pomijając Alice
). Ogólnie RE:D uplasowałabym gdzieś pomiędzy RE:G a pozostałymi jeśli chodzi o filmy RE.
Lip sync tragiczny - w wielu momentach to było tak wyraźnie widoczne, że pomimo dobrej woli nie mogłam tego zignorować.
Co do kreacji postaci, to są jakieś takie...bezpłciowe. Claire została opiekunką do dziecka, Leon...no dobra, w RE4 też był taki kozak, ale tam to jednak miało jakiś sens. Tu wydawało mi się przesadzone i niepotrzebne. Nie wspomiając o agentce specjalnej, która ma bliskie powiązania rodzinne z przeciwnikami i tęskni za swoim ukochanym, biednym braciszkiem. Do tego jeszcze brak Weskera (główny czarny charakter jest słaby...to jak spanikował przed pistoletem - żałosne. Trzeba mieć mocną psychikę, żeby być złym, a nie tak tchórzyć), Ady, Chrisa - zasadniczo nawet o nich nie wspomnieli, tylko o Chrisie pobieżnie, ale to jak nic.
Fabuła jak dla mnie naciągana. Nie dość, że nic nie tłumaczy co się dzieje z pozostałymi, to jeszcze sama w sobie nie wciąga. Najpierw rozsianie wirusa po lotnisku - to samo przecież się stało w CV - Wesker rozsiał wirusa, więc to nic nowego. Potem ewakuacja i ratowanie ocalałych z budynku - też nic specjalnego: Claire z parasolką, Leon "przygotowany" na akcję z samym pistoletem (dlaczego, skoro miał 2 nie oddał od razu jednego Claire? W końcu wie, że Claire nieźle radzi sobie z bronią w otoczeniu zombie), nadpobudliwy karczek, do którego nie dociera co się do niego mówi, lekkomyślna babka, rozpiszczana asystentka i wkurzający martwiący się tylko o własny tyłek senator...lepiej być nie mogło - -'
Jednak najgorszy z wszystkiego był zmutowany Curtis, który nie zabił swojej siostry, bo rozczuliło go rodzinne zdjęcie...przecież wirus G nie pozostawia inteligencji ani wspomnień. Zresztą taki wątek też był i wcale mi się nie podobał - walka Nemesisa z Alice.
Capcom ewidentnie się nie postarał - stare patenty w nowej, tandetnej i cukierkowej oprawie. Liczyłam na coś innego, ale jak widać "nadzieja matką głupich"...
!!!UWAGA SPOILERY!!!
Pewnie uznacie, że marudzę, ale jestem zawiedziona tym filmem. Po tych Waszych opiniach, że tylko dla graczy, że fabuła świetna naprawdę się nakręciłam. Niestety film nie dorósł do moich oczekiwań. Pod względem realizmu już śmiem twierdzić, że filmy RE są lepsze (oczywiście pomijając Alice
Lip sync tragiczny - w wielu momentach to było tak wyraźnie widoczne, że pomimo dobrej woli nie mogłam tego zignorować.
Co do kreacji postaci, to są jakieś takie...bezpłciowe. Claire została opiekunką do dziecka, Leon...no dobra, w RE4 też był taki kozak, ale tam to jednak miało jakiś sens. Tu wydawało mi się przesadzone i niepotrzebne. Nie wspomiając o agentce specjalnej, która ma bliskie powiązania rodzinne z przeciwnikami i tęskni za swoim ukochanym, biednym braciszkiem. Do tego jeszcze brak Weskera (główny czarny charakter jest słaby...to jak spanikował przed pistoletem - żałosne. Trzeba mieć mocną psychikę, żeby być złym, a nie tak tchórzyć), Ady, Chrisa - zasadniczo nawet o nich nie wspomnieli, tylko o Chrisie pobieżnie, ale to jak nic.
Fabuła jak dla mnie naciągana. Nie dość, że nic nie tłumaczy co się dzieje z pozostałymi, to jeszcze sama w sobie nie wciąga. Najpierw rozsianie wirusa po lotnisku - to samo przecież się stało w CV - Wesker rozsiał wirusa, więc to nic nowego. Potem ewakuacja i ratowanie ocalałych z budynku - też nic specjalnego: Claire z parasolką, Leon "przygotowany" na akcję z samym pistoletem (dlaczego, skoro miał 2 nie oddał od razu jednego Claire? W końcu wie, że Claire nieźle radzi sobie z bronią w otoczeniu zombie), nadpobudliwy karczek, do którego nie dociera co się do niego mówi, lekkomyślna babka, rozpiszczana asystentka i wkurzający martwiący się tylko o własny tyłek senator...lepiej być nie mogło - -'
Jednak najgorszy z wszystkiego był zmutowany Curtis, który nie zabił swojej siostry, bo rozczuliło go rodzinne zdjęcie...przecież wirus G nie pozostawia inteligencji ani wspomnień. Zresztą taki wątek też był i wcale mi się nie podobał - walka Nemesisa z Alice.
Capcom ewidentnie się nie postarał - stare patenty w nowej, tandetnej i cukierkowej oprawie. Liczyłam na coś innego, ale jak widać "nadzieja matką głupich"...
!!!UWAGA SPOILERY!!!
SPIOLERY
Będą spoilery, będzie marudzenie, wiec kto nie chce niech nie czyta.
Pominę kwestie techniczne, lip synchro, czy też poruszanie się bohaterów.
Już na samym początku uderza we mnie postać Leona. Bierze na misje 2 ludzi i swojego handguna i kozaczy. Czy to nie przesada ? I wszystko to komentuje jako zabezpieczenie ,,no chyba że chcesz strzelać do przyjaciół’’. No tak nie ma to jak z góry zakładać że 10 osobowy zespół zostanie wyrżnięty w pień. Dziwne że Leon nie protestował kiedy zaraz po ucieczce z lotniska wtargnęli tam żołnierze i zaczęli robić rozwałkę. Przecież wg logiki Leona lepiej tam posłać jednego człowieka uzbrojonego w pistolet i garść naboi albo lepiej wysłać z otwieraczem do konserw...
Jeszcze trochę marudzenia o postaci Leona:
- Leon obrywa od Curtisa – dostaje porządnego kopa, przelatuje kilkadziesiąt metrów, uderza o ziemie, wstaje otrzepuje się jak nigdy nic i biegnie jakby brał udział w MŚ w biegu na 100 metrów...
- Leon trzyma Agentke i Curtisa. Ta scena jest dla mnie doprawdy prześmiewcza. Nie ma to jak mieć w ręce power do utrzymania ponad 200 kilo...
Dalej będzie spotkanie Claire i Leona. Spotkanie to odbywa się prawdopodobnie kilka lat po Raccoon. Dwoje ludzi którzy przeżyli razem piekło wita się jakby ostatni raz rozmawiali ze sobą najpóźniej wczoraj... Od razu przypomniałem sobie spotkanie Leona z Adą.
Leon daje Claire pistolet a gdy ta pozbywa się zombiaków oddaje go Leonowi mimo że ten ma już nowy. Czemu nie dał jej go od razu, albo nie pozwolił zatrzymać ?
Postać Curtisa to też porażka – jego mutacja, uczucia. No i scenka w której oddział żołnierzy zasypuje go gradem strzał a to spływa po nim jak po woda po kaczce – ale już wbity nożyk Leona oraz jeden headshoot posłały go na deski...
Nawiązań do gier jak na lekarstwo – w sumie najbardziej podobała mi się rozmowa z Hunnigan.
Zakończenie też nieciekawe – aresztowanie złego w świetle reflektorów policyjnych aut, helikopterów i 30 uzbrojonych po zęby żołnierzy...
Ogólnie film oceniam jako średniak i to z punktu widzenia osoby zapoznanej z serią. Bezpłciowy Leon, cukierkowata Claire, płytkie postacie drugoplanowe, i zupełnie pozbawiony klimatu czarny charakter...
Będą spoilery, będzie marudzenie, wiec kto nie chce niech nie czyta.
Pominę kwestie techniczne, lip synchro, czy też poruszanie się bohaterów.
Już na samym początku uderza we mnie postać Leona. Bierze na misje 2 ludzi i swojego handguna i kozaczy. Czy to nie przesada ? I wszystko to komentuje jako zabezpieczenie ,,no chyba że chcesz strzelać do przyjaciół’’. No tak nie ma to jak z góry zakładać że 10 osobowy zespół zostanie wyrżnięty w pień. Dziwne że Leon nie protestował kiedy zaraz po ucieczce z lotniska wtargnęli tam żołnierze i zaczęli robić rozwałkę. Przecież wg logiki Leona lepiej tam posłać jednego człowieka uzbrojonego w pistolet i garść naboi albo lepiej wysłać z otwieraczem do konserw...
Jeszcze trochę marudzenia o postaci Leona:
- Leon obrywa od Curtisa – dostaje porządnego kopa, przelatuje kilkadziesiąt metrów, uderza o ziemie, wstaje otrzepuje się jak nigdy nic i biegnie jakby brał udział w MŚ w biegu na 100 metrów...
- Leon trzyma Agentke i Curtisa. Ta scena jest dla mnie doprawdy prześmiewcza. Nie ma to jak mieć w ręce power do utrzymania ponad 200 kilo...
Dalej będzie spotkanie Claire i Leona. Spotkanie to odbywa się prawdopodobnie kilka lat po Raccoon. Dwoje ludzi którzy przeżyli razem piekło wita się jakby ostatni raz rozmawiali ze sobą najpóźniej wczoraj... Od razu przypomniałem sobie spotkanie Leona z Adą.
Leon daje Claire pistolet a gdy ta pozbywa się zombiaków oddaje go Leonowi mimo że ten ma już nowy. Czemu nie dał jej go od razu, albo nie pozwolił zatrzymać ?
Postać Curtisa to też porażka – jego mutacja, uczucia. No i scenka w której oddział żołnierzy zasypuje go gradem strzał a to spływa po nim jak po woda po kaczce – ale już wbity nożyk Leona oraz jeden headshoot posłały go na deski...
Nawiązań do gier jak na lekarstwo – w sumie najbardziej podobała mi się rozmowa z Hunnigan.
Zakończenie też nieciekawe – aresztowanie złego w świetle reflektorów policyjnych aut, helikopterów i 30 uzbrojonych po zęby żołnierzy...
Ogólnie film oceniam jako średniak i to z punktu widzenia osoby zapoznanej z serią. Bezpłciowy Leon, cukierkowata Claire, płytkie postacie drugoplanowe, i zupełnie pozbawiony klimatu czarny charakter...
-
Jill Valentine
- Posty: 156
- Rejestracja: śr 07 lut, 2007
- Lokalizacja: Chicago/Illinois/USA
- Nemesis US
- Posty: 1337
- Rejestracja: pn 26 mar, 2007
- Lokalizacja: Łęczyca
- Leon. KennedY
- Posty: 1534
- Rejestracja: pn 08 paź, 2007
- Lokalizacja: Raccoon City
Necraria: Jako że ten post zawiera fragmenty mojej wypowiedzi pełne spoilerów, ostrzegam czytelników - SPOILERY!
?
Gdzie nie wciąga? Ja film łykłem na jeden raz.
Lip sync tragiczny
?
Znała to dziecko i znalazła się z nim w samym środku... Więc miało je olać?Claire została opiekunką do dziecka
Ludzie przecież on w RE4 robił o wiele większe mety... i na dodatek nic nie było w filmie niepotrzebne. Robił to co musiał.Leon...no dobra, w RE4 też był taki kozak, ale tam to jednak miało jakiś sens. Tu wydawało mi się przesadzone i niepotrzebne.
Tylko z bratem.Nie wspomiając o agentce specjalnej, która ma bliskie powiązania rodzinne z przeciwnikami i tęskni za swoim ukochanym, biednym braciszkiem
Nie każdy musi byc macho...Do tego jeszcze brak Weskera (główny czarny charakter jest słaby...to jak spanikował przed pistoletem - żałosne.
Mi to w zupełności wystarczyło. Poczekaj na kontynuacje, a nie od razu wszyscy na raz w jednym filmiku.tylko o Chrisie pobieżnie, ale to jak nic
.Fabuła jak dla mnie naciągana. Nie dość, że nic nie tłumaczy co się dzieje z pozostałymi, to jeszcze sama w sobie nie wciąga
Gdzie nie wciąga? Ja film łykłem na jeden raz.
Tylko świetnego.Potem ewakuacja i ratowanie ocalałych z budynku - też nic specjalnego:
Bajecznie wyglądała.Claire z parasolką,
Dwie spluwy, nóż i jego bajeczne sztuczki... Styka jak dla nie go.Leon "przygotowany" na akcję z samym pistoletem
Trudno odp na to pytanie... Może wcale nie ufał jej tak w 100%...(dlaczego, skoro miał 2 nie oddał od razu jednego Claire?
Te uczucia mogli sobie darować, ale cała reszta plus jego wygląd...miodzio.Jednak najgorszy z wszystkiego był zmutowany Curtis, który nie zabił swojej siostry, bo rozczuliło go rodzinne zdjęcie
Ostatnio zmieniony pt 12 gru, 2008 przez Leon. KennedY, łącznie zmieniany 2 razy.
!!!SPOILERY!!!
Leon. KennedY pisze:Lip sync tragiczny
?
No dobra - zostało powiedziane, że wersja angielska jest po dubbingu, więc to cofam
Znała to dziecko i znalazła się z nim w samym środku... Więc miało je olać?Claire została opiekunką do dziecka
Chodzi mi badziej o to, że już w RE2 opiekowała się małą Sherry, stąd to, że znów się opiekuje bachorkiem mi niezbyt przypadło do gustu.
Ludzie przecież on w RE4 robił o wiele większe mety... i na dodatek nic nie było w filmie niepotrzebne. Robił to co musiał.Leon...no dobra, w RE4 też był taki kozak, ale tam to jednak miało jakiś sens. Tu wydawało mi się przesadzone i niepotrzebne.
Nie chodzi mi o niepotrzebne akcje, tylko o niepotrzebne kozaczenie - "Oto i ja, przeżyłem Raccoon, zostałem wyszkolony na agenta i padnijcie mi do stóp, gdyż jam Wasz zbawiciel!" - tak mi to wyglądałoA w RE4 chociaż czasem był zabawny
Tylko z bratem.Nie wspomiając o agentce specjalnej, która ma bliskie powiązania rodzinne z przeciwnikami i tęskni za swoim ukochanym, biednym braciszkiem
Owszem, tylko z bratem - tak mi się uogólniło. Ale nie zmienia to faktu.
Nie każdy musi byc macho...Do tego jeszcze brak Weskera (główny czarny charakter jest słaby...to jak spanikował przed pistoletem - żałosne.
Jednak do takiego przedsięwzięcia przydałoby się mieć jaja. A skoro stworzyli takiego wymoczka, to nie wiem czemu nie dali Weskera na jego miejsce - byłby to ukłon w stronę fanów gry.
Mi to w zupełności wystarczyło. Poczekaj na kontynuacje, a nie od razu wszyscy na raz w jednym filmiku.tylko o Chrisie pobieżnie, ale to jak nic
Nie wiem czy chcę widzieć kontynuację, jeśli będzie tak sentymentalna jak Degeneration...
.Fabuła jak dla mnie naciągana. Nie dość, że nic nie tłumaczy co się dzieje z pozostałymi, to jeszcze sama w sobie nie wciąga
Gdzie nie wciąga? Ja film łykłem na jeden raz.
Mnie nie wciągnęło - też obejrzałam go za jednym posiedzeniem...przynajmniej tak jakby - cały czas szukałam pretekstu do odejścia od monitora.
Tylko świetnego.Potem ewakuacja i ratowanie ocalałych z budynku - też nic specjalnego:
O gustach się nie dyskutuje
Bajecznie wyglądała.Claire z parasolką,
Tak jak wyżej - dla Ciebie bajecznie, dla mnie żałośnie.
Dwie spluwy, nóż i jego bajeczne sztuczki... Styka jak dla nie go.Leon "przygotowany" na akcję z samym pistoletem
Taa...niedługo będzie niczym Alice - zabija chuchnięciem - -' Jak dla mnie to nie jest odpowiednie przygotowanie do akcji - przecież tam była masa zombie!
Trudno odp na to pytanie... Może wcale nie ufał jej tak w 100%...(dlaczego, skoro miał 2 nie oddał od razu jednego Claire?
Ja bym nie tłumaczyła Capcomu - za bardzo staramy się tłumaczyć ich niedopatrzenia i nielogiczności, a to są najzwyklejsze błędy.
Te uczucia mogli sobie darować, ale cała reszta plus jego wygląd...miodzio.Jednak najgorszy z wszystkiego był zmutowany Curtis, który nie zabił swojej siostry, bo rozczuliło go rodzinne zdjęcie
Cała reszta, czyli podobało Ci się, że był wyczulony wyłącznie na broń Leona a wszystkie inny spluwy mu nic nie robiły? Nie mam zamiaru być wyrozumiała dla Capcomu - wiązałam duże nadzieje z tym filmem, jestem w stanie im wybaczyć, że nic nie tłumaczył odnośnie wydarzeń serii, ale fabuła jest po prostu przegięta, nudna i ckliwa.
-
nemesisdestro
- Posty: 1583
- Rejestracja: wt 10 kwie, 2007
- Lokalizacja: Poznań
Ok widzę że niektórzy spodziewali się nie wiadomo jak niesamowitego dzieła godnego Oscara i kit wie czego tam jeszcze, luuuuudzie, bez urazy film RE:D ma swoje niedopatrzenia ale bądźmy szczerzy-gry też i to sporo.
. Nie ukrywam że dosyć się zdziwiłem gdy widziałem jak Leon utrzymuje jedną ręką Angele i Marcusa, ale nie jest to niedopatrzenie, które odbiega od norm z serii.
Hej szczerze mówiąc jest za nami już trylogria "pseudo resów" więc gorzej nie będzie dopóki nie zrobią części 4tej.
Widząc takie filmy jak RE:Degeneration mimo tych kilku wad, nie czuję przynajmniej że moja ulubiona seria gier została, że tak to brzydko ujmę, przepraszam, zeszmacona i sprowadzona do jakiegoś dziwacznego tworu, którego nijak nazwać residentem.
Ok przypomnijmy sobie RE2 i RE3 gdzie na wstępie tego drugiego obserwujemy jak masa ( MASA ) komandosów, policjantów, U.B.C.S. zostaje zeżarta przez zombie w przeciągu 1 minuty a tym czasem ( w ogólnym założeniu ) Jill, Claire, Leon byli w stanie sobie z nimi poradzić a na dodatek załatwić i gorsze monstraNecraria pisze:Cała reszta, czyli podobało Ci się, że był wyczulony wyłącznie na broń Leona a wszystkie inny spluwy mu nic nie robiły?
Hej szczerze mówiąc jest za nami już trylogria "pseudo resów" więc gorzej nie będzie dopóki nie zrobią części 4tej.
Widząc takie filmy jak RE:Degeneration mimo tych kilku wad, nie czuję przynajmniej że moja ulubiona seria gier została, że tak to brzydko ujmę, przepraszam, zeszmacona i sprowadzona do jakiegoś dziwacznego tworu, którego nijak nazwać residentem.
Ostatnio zmieniony pt 12 gru, 2008 przez nemesisdestro, łącznie zmieniany 3 razy.
Po pierwsze to nie spodziewam sie filmu zaslugujacego na Oskara tylko godnego reprezentanta serii, ktory zmyje grzechy kulawej trylogii filmowej z Milla.
Po drugie - to, ze gra ma bledy, nie daje prawa do walenia baboli w adaptacji, ktora dodatkowo zostala zrobiona juz PO GRACH, wiec przydaloby sie uczenie sie na bledach.
Widzialem tylko pierwsze siedem minut filmu i te ruchy postaci sa troche dziwne. Nie wiem, jak to wychodzi dalej, ale chociazby Final Fantasy Advent Childern pokazalo, ze mozna robic film:
a) na podstawie gry/ nawiazujacy do gry;
b) technika wylacznie komputerowa - jedynie glosy sa "ludzkie";
c) postacie potrafia sie naturalnie poruszac. Moze pomijajac kilkumetrowe skoki i wywijanie wielkim mieczem przez Leona, ktory "mulow" na silowni raczej nie cwiczyl, ale taka jest konwencja FF.
Pozostaje mi wiec jeszcze zobaczyc i ocenic pozostale 1,5 h filmu pod wzgledem chociazby dialogow i - oczywiscie - samego przebiegu akcji, fabuly.
Japonczycy maja czasem dziwne odpaly (np. ogolne wrazenia - pozytywne - po przejsciu FF7 byly "skazone" bigheadowymi ludzikami, Chocobosami oraz Caiteh Sithem. Niemniej to precyzyjne diably i potrafia wyciagnac 100% z techniki a z fabuly wycisnac wszystkie soki (Silent Hill byl genialny, teraz zamierzam nie zagrac, a obejrzec sobie DEAD SPACE). Ogolnie - film mnie raczej z nog nie zwali, ale oby chociaz byl DOBRY. I spoko.
Po drugie - to, ze gra ma bledy, nie daje prawa do walenia baboli w adaptacji, ktora dodatkowo zostala zrobiona juz PO GRACH, wiec przydaloby sie uczenie sie na bledach.
Widzialem tylko pierwsze siedem minut filmu i te ruchy postaci sa troche dziwne. Nie wiem, jak to wychodzi dalej, ale chociazby Final Fantasy Advent Childern pokazalo, ze mozna robic film:
a) na podstawie gry/ nawiazujacy do gry;
b) technika wylacznie komputerowa - jedynie glosy sa "ludzkie";
c) postacie potrafia sie naturalnie poruszac. Moze pomijajac kilkumetrowe skoki i wywijanie wielkim mieczem przez Leona, ktory "mulow" na silowni raczej nie cwiczyl, ale taka jest konwencja FF.
Pozostaje mi wiec jeszcze zobaczyc i ocenic pozostale 1,5 h filmu pod wzgledem chociazby dialogow i - oczywiscie - samego przebiegu akcji, fabuly.
Japonczycy maja czasem dziwne odpaly (np. ogolne wrazenia - pozytywne - po przejsciu FF7 byly "skazone" bigheadowymi ludzikami, Chocobosami oraz Caiteh Sithem. Niemniej to precyzyjne diably i potrafia wyciagnac 100% z techniki a z fabuly wycisnac wszystkie soki (Silent Hill byl genialny, teraz zamierzam nie zagrac, a obejrzec sobie DEAD SPACE). Ogolnie - film mnie raczej z nog nie zwali, ale oby chociaz byl DOBRY. I spoko.
If there are any questions, direct them to that brick wall over there
-
nemesisdestro
- Posty: 1583
- Rejestracja: wt 10 kwie, 2007
- Lokalizacja: Poznań
Hmm odczułem że raczej RE:D spełnia raczej te wymagania, co do ruchów hmm to kwesta gustu mnie nie pszeszkadzało za to często rzucała się w oczy synchronizacja głosowa itp ale to akurat mi nie przeszkadzało jakoś potwornie.Saladyn pisze:a) na podstawie gry/ nawiazujacy do gry;
b) technika wylacznie komputerowa - jedynie glosy sa "ludzkie";
c) postacie potrafia sie naturalnie poruszac. Moze pomijajac kilkumetrowe skoki i wywijanie wielkim mieczem przez Leona, ktory "mulow" na silowni raczej nie cwiczyl, ale taka jest konwencja FF.
He he he najwyraźniej istnieją błędy które już są dla niektórych nie do przeskoczeniaPo drugie - to, ze gra ma bledy, nie daje prawa do walenia baboli w adaptacji, ktora dodatkowo zostala zrobiona juz PO GRACH, wiec przydaloby sie uczenie sie na bledach.
no właśnie, RE też ma swoją konwencję odbiegającą od rzeczywistości pod nie jednym względemkilkumetrowe skoki i wywijanie wielkim mieczem przez Leona, ktory "mulow" na silowni raczej nie cwiczyl, ale taka jest konwencja FF.
Do poniżej:
Uważam tak samo - to była przenośnia takapo pierwsze oczywiście nie spodziewam się oskara (nie oglądam tylko filmów które dostały oskara) jest wiele wartościowych filmów bez niego
Ostatnio zmieniony pt 12 gru, 2008 przez nemesisdestro, łącznie zmieniany 2 razy.
