Odporni na wirusa!
Odporni na wirusa!
Widze, że nikt jeszcze nie poruszył wątku, który przeplata się praktycznie przez całą serie RE. Otóż: główni bohaterowie są odporni na wirusa! ;] Dziwnie to brzmi, ale taka prawda. W filmikach i cutscenkach każda osoboa pogryziona zamieniała się w zoombie, a my jako główni bohaterowie możmy byc pogryzieni prawie do śmierci, a wirusa w nas nie ma. W Outbreaku juz jest taka mozliwosc gdyż postacie, którymi gramy nie są pierwszo-planowe. Wiem, że to dziwnie brzmi, ale patrząc z poza pudełka, tak to właśnie wygląda. Moim zdaniem to troche niedbalstwo, bo ile ciekawszy bylby Resident Evil, gdybyśmy oprócz apteczek musieli też szuka jakiegoś antidotum. Jakie jest wasze zdanie na ten temat?
Stay Punk
Może takim właśnie antidotum są herby rosnące w okolicy Racoon City? Nawet w Outbreaku czerwona roślinka działa jak antywirus. Oczywiście twórcy w regularnych częściach nie wyjaśnili to (znów to niedbalstwo), ale można to usprawiedliwić (nie wierzę, że wypadło na mnie
) właśnie tym, że czerwony herb jest antywirusem.
Autorzy zapewne wyszli z założenia, że "elektryka prąd nie tyka" 
A tak na serio to może świadomie nie chcieli dodawać tego elementu żeby nie utrudniać graczom rozgrywki. W końcu gry, na ogół, mało mają wspólnego z rzeczywistością.
Co do roślinek to nie wydaje mi się żeby były one antidotum na zakażenie ponieważ nawet będąc rannym i nie biorąc roślinki stan naszego bohatera nie pogarszał się.
Nie pamiętam natomiast jak było z zatruciem - czy nie wzięcie niebieskiej rośliny powodowało stopniowe pogarszanie się zdrowia, chyba jednak też nie.
A tak na serio to może świadomie nie chcieli dodawać tego elementu żeby nie utrudniać graczom rozgrywki. W końcu gry, na ogół, mało mają wspólnego z rzeczywistością.
Co do roślinek to nie wydaje mi się żeby były one antidotum na zakażenie ponieważ nawet będąc rannym i nie biorąc roślinki stan naszego bohatera nie pogarszał się.
Nie pamiętam natomiast jak było z zatruciem - czy nie wzięcie niebieskiej rośliny powodowało stopniowe pogarszanie się zdrowia, chyba jednak też nie.
Zgadzam się, wyobraźmy sobie w rzeczywistości np. takiego Maxa Payna, który mimo że powdziurawiony jak sito w kulami niewiadomo gdzie, leci tylko na środkach przeciwbólowychW końcu gry, na ogół, mało mają wspólnego z rzeczywistością.
Finka nie wzięcie niebieskiej pogarszało stan. Chociaż jakby herby faktycznie były by czymś w rodzaju anditodum na T-virusa to chyba były by jakieś szanse na spotkanie innych ocalałych, a w efekcie nie znaleźli byśmy żadnego herba bo wszystkie już by były użyte
Możliwe że przebywanie w miejscach, które miało jakiś związek z T-virusem lub zombie, uodparniało naszych bohaterów. Coś na zasadzie szczepionki, osłabiony wirus krążący w powietrzu poprzez wymiane gazową (czyt. oddychanie) naszej postaci dostaje się do organizmu. Wirus jest osłabiony i działa na zasadzie szczepionki czyli wytwarzane są przeciwciała które zwalczają owego wirusa wypracowując przy tym sposób jego zwalczania . Mało prawdopodobne ale jakoś brzmi sensownie, a herby mogły działać np. przyspieszając krzepnięcie krwi, tamując krwotok czy też działać jako dopalacz czyt. herb -> ang. zioło
Troche pomieszałem ale mam nadzieje że rozumiecie ?
DZIĘKI ŻE O MNIE PAMIĘTACIE !!!
No właśnie spójrzmy chociażby na Leona czy Calrie. Przebywali oni w Raccon City mniej czasu niż obywatele tego miasta a jednak zaraz po przyjeździe byli całkowicie na niego odporni.Coś na zasadzie szczepionki, osłabiony wirus krążący w powietrzu poprzez wymiane gazową (czyt. oddychanie) naszej postaci dostaje się do organizmu. Wirus jest osłabiony i działa na zasadzie szczepionki czyli wytwarzane są przeciwciała które zwalczają owego wirusa wypracowując przy tym sposób jego zwalczania . Mało prawdopodobne
شممشؤا شم شنلاش
Wiemy że zioła rosnące w lasach Arklay mają duże właściwości lecznicze, ale czy neutralizują Virusa którego stworzyła korporacja?
Zielone zioła hamują krwotoki spowodowane przez ugryzienia zombie a czerwone potrafią zahamować bardziej poważne krwotoki.
Niebieska neutralizuje różne toksyny pająków, węży. Ale niebieski zioło nie poradzi już sobie z trucizną jaką dysponuje Nosferatu. A to chyba dla tego że Alexander zarażony był virusem T-Veronica. A co za tym idzie zioła nie pomagają usunąć virusa z organizmu.
Zioła, w jakiś sposób, mogą uodpornić naszych bohaterów przed zarażeniem się virusem. Ale tu dochodzi Outbreak gdzie czerwona roślina działa jak antyvirus.

Zielone zioła hamują krwotoki spowodowane przez ugryzienia zombie a czerwone potrafią zahamować bardziej poważne krwotoki.
Niebieska neutralizuje różne toksyny pająków, węży. Ale niebieski zioło nie poradzi już sobie z trucizną jaką dysponuje Nosferatu. A to chyba dla tego że Alexander zarażony był virusem T-Veronica. A co za tym idzie zioła nie pomagają usunąć virusa z organizmu.
Zioła, w jakiś sposób, mogą uodpornić naszych bohaterów przed zarażeniem się virusem. Ale tu dochodzi Outbreak gdzie czerwona roślina działa jak antyvirus.
Chyba tak zrobiliFinka pisze:Autorzy zapewne wyszli z założenia, że "elektryka prąd nie tyka"
Ostatnio zmieniony czw 11 gru, 2008 przez bodek, łącznie zmieniany 1 raz.
Zerwałoby mu ścięgna i mięśnie przy przeciążeniu takim, jakiemu poddaje się w grachStoker pisze:Zgadzam się, wyobraźmy sobie w rzeczywistości np. takiego Maxa Payna
Leona jeszcze bym zrozumiał (policjant, cholera wie co mu mogli zaaplikować przed wyjazdem do Raccoon), ale Claire, dziewka z wielką kitą? Chyba jednak programiści nie chcieli utrudniać nam życiaogurki pisze:No właśnie spójrzmy chociażby na Leona czy Calrie. Przebywali oni w Raccon City mniej czasu niż obywatele tego miasta a jednak zaraz po przyjeździe byli całkowicie na niego odporni.
Miałem na myśli to, że oczywiście, że Capcom tego nie dopatrzył. A o czerwonym herbie pisałem, żeby ich na siłę usprawiedliwić. Bardzo na siłę.Co do roślinek to nie wydaje mi się żeby były one antidotum na zakażenie ponieważ nawet będąc rannym i nie biorąc roślinki stan naszego bohatera nie pogarszał się.
Wirus nie przenosił się w powietrzu.Stoker pisze:osłabiony wirus krążący w powietrzu
Nie chciałem pisać tematu o roślinkach. Chciałem załatać Capcomowską dziurę logiczną na siłę dorabiając teorię, że czerwona roślinka MOGŁA mieć właściwości uodparniające nas na wirusa (co oczywiście jest bzdurą), co wyjaśniałoby dlaczego nasi pupile nie zamieniali się w zombie.
Można by na ten temat wymyślić wiele teorii, a jedna z nich może brzmieć następująco:
"Nie każde ugryzienie kończy się zarażeniem".
Może to jest tak, że taki "nowy" zombie, który powstał stosunkowo niedawno nie może jeszcze zarażać ludzi przez ugryzienie, a taka możliwość występuje dopiero po jakimś czasie. Może nie każdy zombie, jest w stanie zarazić wirusem??
Nie przypominam sobie, żeby gdzieś było napisane (w serii gier RE), że każde ugryzienie = zarażenie. Nam się tylko tak wydaje, bo może sugerujemy się filmami RE. Tam Red Queen wyjaśniała, że nawet jedno zadrapanie (a co dopiero ugryzienie) kończy się zainfekowaniem i niechybną śmiercią (co też okazało się nie do końca prawdą, bo istniał przecież antywirus).
"Nie każde ugryzienie kończy się zarażeniem".
Może to jest tak, że taki "nowy" zombie, który powstał stosunkowo niedawno nie może jeszcze zarażać ludzi przez ugryzienie, a taka możliwość występuje dopiero po jakimś czasie. Może nie każdy zombie, jest w stanie zarazić wirusem??
Nie przypominam sobie, żeby gdzieś było napisane (w serii gier RE), że każde ugryzienie = zarażenie. Nam się tylko tak wydaje, bo może sugerujemy się filmami RE. Tam Red Queen wyjaśniała, że nawet jedno zadrapanie (a co dopiero ugryzienie) kończy się zainfekowaniem i niechybną śmiercią (co też okazało się nie do końca prawdą, bo istniał przecież antywirus).
Właśnie to starałem się napisać od początku. Oczywiście, mogliby zrobić coś jak w Outbreak, ale chyba w PSX średnio mieli ku temu możliwości, ew. nie chciało im się bawić w tego typu realizm (podobnie jak zabicie zombie strzałem w korpus).
Dlatego (nie wiem po co) staram się załatać tę dziurę teorią roślinki, która w Outbreaku ma właściwości antywirusowe.
Ale fakty są takie, że niewrażliwość postaci na wirusa wynika tylko i wyłącznie z mechaniki gry.
Dlatego (nie wiem po co) staram się załatać tę dziurę teorią roślinki, która w Outbreaku ma właściwości antywirusowe.
Ale fakty są takie, że niewrażliwość postaci na wirusa wynika tylko i wyłącznie z mechaniki gry.
Oczywiscie, ze kazde ugryzienie konczy sie infekcja, ktora prowadzi kolejno do smierci i reanimacji. Kwestie glownych bohaterow pominieto, poniewaz rzutowaloby to na grywalnosc - ciezko byloby obejsc bliskie kontakty z zombie przy jednoczesnym zachowaniu atmosfery grozy (trupkom dawalo sie uciec, ale psy albo lickery - zgroza!). Co prawda mogli sie pokusic o inne rozwiazanie, ktore pojawilo sie czesciowo w RE2 oraz w pelni w RE4 - przed sama ucieczka ze skazonego terenu trzeba by postac "odtruc". Swoja droga nieglupi pomysl - od pierwszego ugryzienia zombi moglby zaczac "leciec" licznik i gdy dojdzie do zera postac umiera B)
If there are any questions, direct them to that brick wall over there
Wlasnie o to chodzi - bohaterowie musza przezyc a wszystkie filmiki i cutscenki generowane na silniku prezentuja, ze gdzies sie pojawily w konkretnym momencie. Gracz moze jedynie zdecydowac jakiej taktyki i oreza uzyc (choc w obu przypadkach - nie zawsze).
If there are any questions, direct them to that brick wall over there
-
nemesisdestro
- Posty: 1603
- Rejestracja: wt 10 kwie, 2007
- Lokalizacja: Poznań
Hehe w sumie nie zastanawiałem się nigdy nad tym ale fakt, ciekawa sprawa.
Ale cóż skoro większość grywalnych postaci Resa była/jest w stanie rozwalić do tuzina zombiaków w ciasnej uliczce/pokoju to jednak pod pewnym względem są wyjątkowi, tego nie można zaprzeczyć
I love this game.
czyli coś jak jest w Outbreak'ach, co do tego pomysłu ze wskaźnikiem zarażenia to jednak i tak w sumie nie wiadomo od kiedy dokładnie zaczął chodzić im po głowach, może dopiero przy pierwszym outbreak'u, a może już wcześniej, jednak faktycznie technologia jeszcze na to nie pozwalała......no ale zgadzam się że miało by to wpływ w pewnej mierze na grywalność - wkurzał by mnie gorączkowy bieg i szukanie antidotum bo za 2sekundy zamienię się w zombieSaladyn pisze:Co prawda mogli sie pokusic o inne rozwiazanie, ktore pojawilo sie czesciowo w RE2 oraz w pelni w RE4 - przed sama ucieczka ze skazonego terenu trzeba by postac "odtruc". Swoja droga nieglupi pomysl - od pierwszego ugryzienia zombi moglby zaczac "leciec" licznik i gdy dojdzie do zera postac umiera B)
I love this game.
Ostatnio zmieniony pt 12 gru, 2008 przez nemesisdestro, łącznie zmieniany 1 raz.
Można to tłumaczyć roślinkami, chyba w jakimś dokumencie było napisane, że roślinki z Arklay Mountains mają specjalne właściwości. Jednak można też się pokusić o stwierdzenie, że postaci, którymi kierowaliśmy po prostu bardzo zwinnie wmijały przeciwników - wydaje mi się, że wszystkie REsy da się przejść bez obrażeń (no damage), więc można po prostu założyć, że tak właśnie się udało naszym bohaterom. Zresztą i tak każda nasza teoria będzie po prostu naciągana 
Oczywiście można się spierać czy jest to niedopatrzenie twórców gry czy zabieg celowy. Trudno sobie wyobrazić by każda część RE była możliwa do przejścia jedynie pod warunkiem nie odniesienia żadnych obrażeń - pamiętajmy jednak, że są gracze, którzy stawiają to sobie czasem za cel
.
Wg mnie, T-Virus czy jakikolwiek inny, po kontakcie z krwią (otwartą raną czy poprzez draśnięcie) MUSI dostać się do organizmu - jak sama nazwa wskazuje, jest to wirus, a wirusom najłatwiej kogoś zarazić właśnie przez penetrację do układu krążenia.
Każde zatem ugryzienie musiało się kończyć dostaniem wirusa do organizmu, co nie znaczy, że musiało dochodzić do zakażenia. To jest tak jak w przypadku wirusa HIV - nie każdy kto jest nosicielem musi zachorować na AIDS - wszystko zależy od tego od osobniczych predyspozycji (np. rodzaju specyficznych przeciwciał) - każdy jest inny. Myślę, że jest to chyba najprostsze, w miarę naukowe podejście do sprawy. Niesłychany zbieg okoliczności sprawił zatem, że nasi bohaterowie są w gronie tych szczęśliwych osób odpornych na wirusa T, zaś dziesiątki tysięcy innych mieszkańców Raccoon City niestety nie - prawda, że się kupy nie trzyma
?
Oczywiście najbardziej dla mnie przekonujące jest wersja, że ma to na celu zwiększenie grywalności i ułatwienie rozgrywki i nie ma co się doszukiwać dziwacznych teorii - CAPCOM może nie zdaje sobie sprawy jak niektórzy fani są dociekliwi i co rusz znajdują jakieś nielogiczności.
Dodam jeszcze, że teoria o nadzwyczajnych właściwościach czerwonych roślinek zupełnie do mnie nie trafia - jakieś zioła miałyby być lekiem na śmiercionośnego wirusa? Nie kupuję tego
.
Tak jest na pewno u Brooksa, ale pamiętajmy, że ów autor twierdzi też, iż zabicie zombie możliwe jest wyłącznie poprzez zniszczenie mózgu - w RE choćbyśmy strzelali w nogi, to po wystrzeleniu iluś tam nabojów zombiak w końcu padnie i jest całkowicie niegroźny.
Wg mnie, T-Virus czy jakikolwiek inny, po kontakcie z krwią (otwartą raną czy poprzez draśnięcie) MUSI dostać się do organizmu - jak sama nazwa wskazuje, jest to wirus, a wirusom najłatwiej kogoś zarazić właśnie przez penetrację do układu krążenia.
Każde zatem ugryzienie musiało się kończyć dostaniem wirusa do organizmu, co nie znaczy, że musiało dochodzić do zakażenia. To jest tak jak w przypadku wirusa HIV - nie każdy kto jest nosicielem musi zachorować na AIDS - wszystko zależy od tego od osobniczych predyspozycji (np. rodzaju specyficznych przeciwciał) - każdy jest inny. Myślę, że jest to chyba najprostsze, w miarę naukowe podejście do sprawy. Niesłychany zbieg okoliczności sprawił zatem, że nasi bohaterowie są w gronie tych szczęśliwych osób odpornych na wirusa T, zaś dziesiątki tysięcy innych mieszkańców Raccoon City niestety nie - prawda, że się kupy nie trzyma
Oczywiście najbardziej dla mnie przekonujące jest wersja, że ma to na celu zwiększenie grywalności i ułatwienie rozgrywki i nie ma co się doszukiwać dziwacznych teorii - CAPCOM może nie zdaje sobie sprawy jak niektórzy fani są dociekliwi i co rusz znajdują jakieś nielogiczności.
Dodam jeszcze, że teoria o nadzwyczajnych właściwościach czerwonych roślinek zupełnie do mnie nie trafia - jakieś zioła miałyby być lekiem na śmiercionośnego wirusa? Nie kupuję tego
Saladyn pisze:Oczywiscie, ze kazde ugryzienie konczy sie infekcja, która prowadzi kolejno do smierci i reanimacji.
Tak jest na pewno u Brooksa, ale pamiętajmy, że ów autor twierdzi też, iż zabicie zombie możliwe jest wyłącznie poprzez zniszczenie mózgu - w RE choćbyśmy strzelali w nogi, to po wystrzeleniu iluś tam nabojów zombiak w końcu padnie i jest całkowicie niegroźny.
Ostatnio zmieniony czw 01 sty, 1970 przez Deus Ex, łącznie zmieniany 3 razy.
Hmm niewiem czy jest sens dywagować nad tą kwestią, która jest stworzona pod gameplay i rozgrywkę, którą prowadzi gracz. Nie jest to niedopatrzenie a celowy zabieg twórców. Z taką opcja trzeba sie Moim zdaniem pogodzić, to samo jest nieraz w innych grach lub filmach 
Oglądaj na YouTube - RESIDENT EVIL CGI | WIECZNY MROK EVIL TV odc. 37
PSN - WESKER-DL / społeczność FB - RESIDENT EVIL PL / Grupa FB - EVIL TV FanPage
PSN - WESKER-DL / społeczność FB - RESIDENT EVIL PL / Grupa FB - EVIL TV FanPage
