Heh, ilo to swego czasu razy przechodzilem REsy... Powodow bylo wiele: wspanialy klimat, przecudowna muzyka (wtenczas soundtrackow nie mialem), cudowne lokacje, niebanalne scenariusze... Cudne czasy, az lezka w oku leci jak tylko sobie o nich przypomne... Niestety wraz z wiekiem minely, niestety czlowiek ma coraz mniej czasu i checi na granie. Na szczescie czasami wychodzi wspanialy Resident, dzieki ktoremu powraca wspaniala ochota do grania ptaktycznie codziennie - wtedy mozna przechodzic ow REsa na wiele roznych sposobow
Tak wiec z seria spotkalem sie juz w 1997 roku od zagrania w RE1 na PSX'a... Jako ze giera wowczas kopala zad klimatem jak zadna inna, jak tylko nakczesciej moglem lazlem do kumpla (o konsoli moglem wtedy tylko marzyc) i zagrywalem sie ile tylko mozna bylo... Potem dostalem PC'a i RE1 zawital do mnie na stale

Gralem bardzo, bardzo czesto, wracalem do gry dla jej klimatu, muzy, historii - ogolnie dla calosci - gra byla fenomenalna...
Ale gdy dotarl do mnie RE2, to bylo dopiero szalenstwo! Granie codziennie, w wakacje nawet z dwa scenariusze dziennie sie przechodzilo... Doszlo do tego, ze we wszelkie edycje RE2 zagralem dobre ponad 100 razy

Tym razem wracalem do muzy (glownie), historii, klimatu. Ciezko wymieniac, gra jako calosc przyciagala mnie niczym magnez metal... Potem zobaczylem RE3 u wymienionego wczesniej kumpla - gra mnie porazila jeszcze bardziej niz mialo to miejsce wczesniej. Pozyczylem, pogralem na emu do polowy i stwierdzilem, ze mimo swietnego klimatu poczekam na wersje na PC po angielsku...
Niestety byl to wielki blad, gdyz tak bardzo czekalem i chcialem grac, ze jak juz gre dostalem, grac mi sie nie chcialo... Chociaz juz nie bylo czuc tego wspanialego klimatu jak wczesniej, wracalem do gry calkiem czesto, by zdobyc wszystkie epilogii czy przejsc The Mercenaries i zdobyc wszystkie dodatkowe bronie... Oczywiscie nie tylko dlatego - muzyka jak zawsze, klimat, ale to juz niestety nie bylo to - przejadlem sie wowczas seria i to porzadnie...
Na szczescie na horyzoncie pojawil sie Remake i magia wrocila! Oj granie na Gacuchu w ta czesc przypomnialo mi o wspanialych poczatkach grania - ten klimat, ta moc, ta grafika, ta muzyka, ta fabula! Wszystko bylo idealne! A jeszcze na dodatek mozna bylo zdobyc fanty w stylu dodatkowych trybow gry czy broni, a potem je przechodzic (Invisible Enemy na pamiec przechodzilem - rozklad kazdego przeciwnika na normalu mialem w glowie

)... I tak zagralem z 30 razy, potem przyszedl RE0 i znowu znuzenie, ktorego nie przerwal RE4 (na swoj sposob genialny), ktorego przeszedlem z 3 razy (pierwszy raz naprawde sie swietnie gralo)...
Teraz czekam na kolejna jaskolke, ktora przypomni mi na powrot o wspanialosci tej serii... Moze bedzie to RE: UC, moze RE5, moze RE DS, w ktorego nie mialem okazji zagrac, a jest na pewno niesamowicie klimatyczny...
Oczywiscie od czasu do czasu dla sentymentu wracam do starych, dobrych REsow (2,3,CVX, Remake - zadko), by sobie przypomniec chociaz czesc tego klimatu, ktory za mlodu mnie tak opanowal... Moze w koncu przejde RE: DC - jest swietny, ale jakos na emu nie bardzo chce mi sie grac... Czas sobie PSX'a sprawic
Tak to wlasnie u mnie wyglada, w wielkim skrocie
