Granaty zapalające rzeczywiście mają już mniejsze zastosowanie i warto się ich pozbywać, poza jednym wyjątkiem. Są świetne na Bitoreza Mendesa (Big cheese
Porady - Tryb Pro
Granaty błyskowe bardzo przydają się w lokacji z rycerzami. Kiedy wylęgnie się plagas (po strzale w hełm) jeden granat niszczy je od razu.
Granaty zapalające rzeczywiście mają już mniejsze zastosowanie i warto się ich pozbywać, poza jednym wyjątkiem. Są świetne na Bitoreza Mendesa (Big cheese
) w pierwszej fazie. Wystarczą chyba 4 granaty i odrywa mu korpus od nóg.
Granaty zapalające rzeczywiście mają już mniejsze zastosowanie i warto się ich pozbywać, poza jednym wyjątkiem. Są świetne na Bitoreza Mendesa (Big cheese
BT Bitorez Mendesa (ten 1 boss).
Zastosowanie granatów zapalających, żeby "odciąć" korpus? Nieporozumienie.
Ganianie z końca w kąt i strzelanie z HANDGUNA jakiegoś albo z Riffle, nawet nie draśnie, nawet nie trzeba robić uników 3+1/5+6... Lepiej sobie te granaty sprzedać;) Amunicji i tak będzie za dużo. Nie szkoda jej zużyć.
Flash Granade na Las Plagas :> Czyli które? Bo jakoś nie kojarze po nazwach, ja wszystko naprawdę wszystko (no może poza krukami
ale to raptem 2 razy w ciągu gry) zabijam czym innym niż granaty błyskowe. Są naprawdę zbędne mi w graniu. Klawiaturka WSAD do celowania i wio. Sto razy lepsze niż celowanie myszką.
A w czym widziałem przegięcie? Powiedzmy masz "Room" z 20 potworami, a dzwi są za plecami wrogów, więc musisz przebiec połowę, żeby "wyjść i zapisać". Doskonały przykład to zamek i okolice BB (broń) tam gdzie opada klatka i mamy tego ślepca z super słuchem i kłami na rękach.
Klatka opada, 3 hity z Riffle w zamek i wioooo gonimy, ups coś nas trafiło ESC > Return...
I znowu, i znowu . Ok uciekliśmy bez draśnięcia. Wchodzimy w drzwi, zapisało się, wracamy, zabijamy 3 wrogów. Nic nie wydropiło... Upps ESC> Return... No teraz lepszy drop. "Save" teraz w pojedynke rozwalamy ślepca.
I tak bez końca. Kontrolowane ubijanie. No i w ten sam sposób "otwieranie" beczek+skrzynek. Nic nie wypadło? NP ESC> Return...
To tak jakby oszustwo, bo praktycznie co chwile robisz Load, by móc kontrolować drop z boxów i by nie dać się trafiać.
Choć trzeba uczciwie przyznać, że to praktycznie konieczność by to stosować na PRO
[ Dodano: 10 Maj 2010 22:39 ]
Amunicji do shootguna i tak zawsze najwięcej (koło 60+/-)
Przy moim sposobie grania, bardzo rzadko z niego użytek robię. Tak więc, lepiej mi jest sprzedać każdorazowo 1 nade za 500 kasy, niż użyć go i potem jeszcze większy nadmiar niż zwykle Shells za grosze sprzedawać. Może i są skuteczne, i przydatne. Ja ich nie potrzebuję, świetnie sobie radze bez nich. Co do innych granatów czasami przydatne są Hand Nades np na El Gigante.
Choć pierwszego się zabija około 100 nabojami do Handguna, a drugiego w ogóle zabijać nie trzeba - można bez problemu wszystko zebrać i tak
Swoją drogą, odkryłem (w moim mniemaniu, tzn nie wyczytałem, że się da, ale sam niechcący odkryłem), fajny bug na 1 El Gigancie.
Da się stanąć między 2 chatkami, tak, żeby El Gigane waląc w ziemię nic nie zrobił, tzn nie burzył tych chatek, można wtedy komfortowo do niego strzelać, nie obawiając się, że zrobi nam krzywdę;)
Zastosowanie granatów zapalających, żeby "odciąć" korpus? Nieporozumienie.
Ganianie z końca w kąt i strzelanie z HANDGUNA jakiegoś albo z Riffle, nawet nie draśnie, nawet nie trzeba robić uników 3+1/5+6... Lepiej sobie te granaty sprzedać;) Amunicji i tak będzie za dużo. Nie szkoda jej zużyć.
Flash Granade na Las Plagas :> Czyli które? Bo jakoś nie kojarze po nazwach, ja wszystko naprawdę wszystko (no może poza krukami
A w czym widziałem przegięcie? Powiedzmy masz "Room" z 20 potworami, a dzwi są za plecami wrogów, więc musisz przebiec połowę, żeby "wyjść i zapisać". Doskonały przykład to zamek i okolice BB (broń) tam gdzie opada klatka i mamy tego ślepca z super słuchem i kłami na rękach.
Klatka opada, 3 hity z Riffle w zamek i wioooo gonimy, ups coś nas trafiło ESC > Return...
I znowu, i znowu . Ok uciekliśmy bez draśnięcia. Wchodzimy w drzwi, zapisało się, wracamy, zabijamy 3 wrogów. Nic nie wydropiło... Upps ESC> Return... No teraz lepszy drop. "Save" teraz w pojedynke rozwalamy ślepca.
I tak bez końca. Kontrolowane ubijanie. No i w ten sam sposób "otwieranie" beczek+skrzynek. Nic nie wypadło? NP ESC> Return...
To tak jakby oszustwo, bo praktycznie co chwile robisz Load, by móc kontrolować drop z boxów i by nie dać się trafiać.
Choć trzeba uczciwie przyznać, że to praktycznie konieczność by to stosować na PRO
[ Dodano: 10 Maj 2010 22:39 ]
Wsztskie pasożyty "nagłowne" zabijam albo Handgunem z bezpiecznego dystansu, a jak mało miejsca i nie ma jak uciec, biorę Shootguna i celująć znacznie wyżej niż głowa 1 hitem je kładę. Padają jak czyżykiDeus Ex pisze:przydają się na Las Plagas (zwłaszcza armaduras)
Przy moim sposobie grania, bardzo rzadko z niego użytek robię. Tak więc, lepiej mi jest sprzedać każdorazowo 1 nade za 500 kasy, niż użyć go i potem jeszcze większy nadmiar niż zwykle Shells za grosze sprzedawać. Może i są skuteczne, i przydatne. Ja ich nie potrzebuję, świetnie sobie radze bez nich. Co do innych granatów czasami przydatne są Hand Nades np na El Gigante.
Choć pierwszego się zabija około 100 nabojami do Handguna, a drugiego w ogóle zabijać nie trzeba - można bez problemu wszystko zebrać i tak
Swoją drogą, odkryłem (w moim mniemaniu, tzn nie wyczytałem, że się da, ale sam niechcący odkryłem), fajny bug na 1 El Gigancie.
Da się stanąć między 2 chatkami, tak, żeby El Gigane waląc w ziemię nic nie zrobił, tzn nie burzył tych chatek, można wtedy komfortowo do niego strzelać, nie obawiając się, że zrobi nam krzywdę;)
Ostatnio zmieniony pn 10 maja, 2010 przez KotNaKacu, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie nazwałabym używanie granatów zapalających, w pierwszej fazie walki z Mendezem, nieporozumieniem. Jest to jedna z wielu taktyk jakie możemy zastosować w walce z szefem a przy tym robimy wolne miejsce w walizce.KotNaKacu pisze:Zastosowanie granatów zapalających, żeby "odciąć" korpus? Nieporozumienie.
W piątkowe wieczory nie odpowiadam za swoje posty.
Z tego co pamiętam to na PRO na Mendeza wystarczą 4 granaty zapalające. Dwa aby się "złamał" i dwa kolejne na dobicie. Jest to chyba najlepsze i najszybsze rozwiązanie, oczywiście nie licząc RL. Poza tym granaty te są jeszcze bardzo dobre przeciwko U3 zarówno w klatkach przy ucieczce jak i już we właściwej walce.
4 do 6 granatów to w tej fazie (początkowe chaptery) 4 do 6k kasy, (no i też się miejsce w inventory zwalnia ^^
Nieporozumienie z mojego punktu widzenia, grając "zapobiegawczo" w tym momencie gry i tak miałem od metra i ciut ciut amunicji. A granatów mało bo na bierząco sprzedawałem.
Ale załóżmy, że jednak nie sprzedawałem, i mi troszkę zostało. I tak bym je sprzedał dla tych 4-6k Bo gdybym je zużył to bym i tak miał baaardzo dużo ammo. A amunicja u merchanta droga nie jest ;/
Dlatego wolałem zużyć oszczędnie troszkę ammo na bossa (może 1/4 zapasu jaki miałem), a nade sprzedać.
W tym sensie to jest z mojego punktu widzenia nieporozumienie
Aha, tam jest 1 beczka, ją można użyć jako 'nade'
A swoją drogą strzelanie do Mendeza zanim się rozpołowi jest naprawdę proste, DOPIERO gdy zacznie śmigać po całej stodole na tych swoich mackach się robi ciężko, ale i wtedy jest sposób na zabicie go np samym pistoletem. Znając sposób ubijesz bossa naprawdę tanim kosztem
[ Dodano: 11 Maj 2010 23:46 ]
Podobnie ja to widzę z Mendezem
Może nie ma taaaaaakiej różnicy w kosztach RL <=> 3x Riffe Bullet a 4-6 nade do ileś tam ammo. Ale i tak wychodzi taniej 
Nieporozumienie z mojego punktu widzenia, grając "zapobiegawczo" w tym momencie gry i tak miałem od metra i ciut ciut amunicji. A granatów mało bo na bierząco sprzedawałem.
Ale załóżmy, że jednak nie sprzedawałem, i mi troszkę zostało. I tak bym je sprzedał dla tych 4-6k Bo gdybym je zużył to bym i tak miał baaardzo dużo ammo. A amunicja u merchanta droga nie jest ;/
Dlatego wolałem zużyć oszczędnie troszkę ammo na bossa (może 1/4 zapasu jaki miałem), a nade sprzedać.
W tym sensie to jest z mojego punktu widzenia nieporozumienie
Aha, tam jest 1 beczka, ją można użyć jako 'nade'
A swoją drogą strzelanie do Mendeza zanim się rozpołowi jest naprawdę proste, DOPIERO gdy zacznie śmigać po całej stodole na tych swoich mackach się robi ciężko, ale i wtedy jest sposób na zabicie go np samym pistoletem. Znając sposób ubijesz bossa naprawdę tanim kosztem
[ Dodano: 11 Maj 2010 23:46 ]
Weźmy to przez alegorię, to tak jakby kupować RL żeby zabić Garradosa, choć przy odrobinie starania można go 3 nabojami z Rifle położyć. Po co więc RL na niego używać ?Finka pisze:Nie nazwałabym używanie granatów zapalających, w pierwszej fazie walki z Mendezem, nieporozumieniem. Jest to jedna z wielu taktyk jakie możemy zastosować w walce z szefem a przy tym robimy wolne miejsce w walizce.KotNaKacu pisze:Zastosowanie granatów zapalających, żeby "odciąć" korpus? Nieporozumienie.
Podobnie ja to widzę z Mendezem
Ostatnio zmieniony wt 11 maja, 2010 przez KotNaKacu, łącznie zmieniany 1 raz.
Jak dla mnie szkoda amunicji i czasu. 4 granaty lecą w jego stronę po kolei i nawet podejść nie zdąży. Nie licząc użycia RL to chyba najprostszy sposób na tą fazę walki.
Co do U3 to w ostatnim starciu dobry jest na niego rozbudowany na maxa TMP. Wykorzystanie dwóch beczek i jeden magazynek załatwiają sprawę. :]
Na Salazara również można nie marnować RL. Wystarczy zeskoczyć na dół i udać się w lewą stronę (stoją tam dwie beczki). Jego ataki nie sięgają tam, a jedynym zagrożeniem są pająki. Można go spokojnie stamtąd zdjąć za pomocą handguna, albo dowolnej broni (często jest odsłonięty).
Co do U3 to w ostatnim starciu dobry jest na niego rozbudowany na maxa TMP. Wykorzystanie dwóch beczek i jeden magazynek załatwiają sprawę. :]
Na Salazara również można nie marnować RL. Wystarczy zeskoczyć na dół i udać się w lewą stronę (stoją tam dwie beczki). Jego ataki nie sięgają tam, a jedynym zagrożeniem są pająki. Można go spokojnie stamtąd zdjąć za pomocą handguna, albo dowolnej broni (często jest odsłonięty).
Mój poradnik w tym temacie:
Na pro amunicji jest niezwykle mało, dlatego warto pakować w bronie o największym fire powerze i stosunkowo wygodnym celowaniu (żeby nie chybiać). Dobre bronie to:
Handguny:
Red 9 (z kolbą), Blacktail
Shotguny:
Riot Gun, Striker (choć z celowaniem gorszy od Riota, ale ma większą moc)
Magnumy:
Tutaj szkoda kasy, dlatego jeśli nie chcesz kupować, bierz Broken Butterfly z zamku, a jeśli chcesz kupić - Killer 7, który jest dosyć mocny na starcie i nie trzeba w niego więcej pakować.
Warto kupić TMP do strzelania po nogach, aby zyskiwać bezpieczną odległość od przeciwnika...
Jeśli masz kilka Flash Grenades, zachowaj je do likwidacji plagasów z główek ganados...
Granatów odłamkowych i zapłonowych używaj jedynie na większe skupiska Ganados (możesz nimi manewrować, ale to trudne i nieopłacalne)
Jeśli brakuje ci amunicji do danej broni, możesz wykupić u Merchanta zwiększenie jej pojemności magazynka, co da ci pełny magazynek tej broni...
Ashey staraj się manewrować tak, aby była za twoimi plecami w miejscu niedostępnym dla ganados/dobrze strzeżonym przez ciebie, abyś mógł zainterweniować na czas
Na początku gry celuj z handguna w kolana, potem kop na glebę i dobijaj nożem, rozbijaj nim też skrzynie, aby zaoszczędzić amunicję. Później nóż będzie za słaby, ale handgun będzie twoim przyjacielem do końca gry.
Jeśli możesz, atakuj z zaskoczenia, np. rzucaj granat z odległości, z której Ganados cię nie widzą/używaj snajperki (choć niekoniecznie, najlepiej kupić semi-auto)
Z bosami walcz taktycznie, wykorzystując elementy otoczenia, trzymając bezpieczny dystans, aby dobrać się do ich słabych punktów. Była to taktyka S.T.A.R.S., której niezawodność potwierdziła panna Valentine w walce z Nemesisem...
Shotgun stosuj na większe grupki nieprzyjaciela, a z bliższych dystansów koniecznie celuj w głowę (najlepszy do tego jest Riot Gun)
Ogólnie, jeśli nie musisz, nie strzelaj do wroga, możesz przechodzić grę przedzierając się do drzwi... Jak to wykonać? Bardzo prosto - likwiduj wszystko, co stanie na twojej drodze i tylko to, lub strzelaj w kolana z Handguna i kop delikwentów, aby wywołać zamieszanie, dzięki któremu zyskasz czas na dojście do kolejnych drzwi. I tak staraj się przechodzić całą grę, a na pewno ci się uda...
Ogólnie, PRO nie jest takie straszne, jak o nim piszą, zagrasz, to zobaczysz
Powodzenia.
Na pro amunicji jest niezwykle mało, dlatego warto pakować w bronie o największym fire powerze i stosunkowo wygodnym celowaniu (żeby nie chybiać). Dobre bronie to:
Handguny:
Red 9 (z kolbą), Blacktail
Shotguny:
Riot Gun, Striker (choć z celowaniem gorszy od Riota, ale ma większą moc)
Magnumy:
Tutaj szkoda kasy, dlatego jeśli nie chcesz kupować, bierz Broken Butterfly z zamku, a jeśli chcesz kupić - Killer 7, który jest dosyć mocny na starcie i nie trzeba w niego więcej pakować.
Warto kupić TMP do strzelania po nogach, aby zyskiwać bezpieczną odległość od przeciwnika...
Jeśli masz kilka Flash Grenades, zachowaj je do likwidacji plagasów z główek ganados...
Granatów odłamkowych i zapłonowych używaj jedynie na większe skupiska Ganados (możesz nimi manewrować, ale to trudne i nieopłacalne)
Jeśli brakuje ci amunicji do danej broni, możesz wykupić u Merchanta zwiększenie jej pojemności magazynka, co da ci pełny magazynek tej broni...
Ashey staraj się manewrować tak, aby była za twoimi plecami w miejscu niedostępnym dla ganados/dobrze strzeżonym przez ciebie, abyś mógł zainterweniować na czas
Na początku gry celuj z handguna w kolana, potem kop na glebę i dobijaj nożem, rozbijaj nim też skrzynie, aby zaoszczędzić amunicję. Później nóż będzie za słaby, ale handgun będzie twoim przyjacielem do końca gry.
Jeśli możesz, atakuj z zaskoczenia, np. rzucaj granat z odległości, z której Ganados cię nie widzą/używaj snajperki (choć niekoniecznie, najlepiej kupić semi-auto)
Z bosami walcz taktycznie, wykorzystując elementy otoczenia, trzymając bezpieczny dystans, aby dobrać się do ich słabych punktów. Była to taktyka S.T.A.R.S., której niezawodność potwierdziła panna Valentine w walce z Nemesisem...
Shotgun stosuj na większe grupki nieprzyjaciela, a z bliższych dystansów koniecznie celuj w głowę (najlepszy do tego jest Riot Gun)
Ogólnie, jeśli nie musisz, nie strzelaj do wroga, możesz przechodzić grę przedzierając się do drzwi... Jak to wykonać? Bardzo prosto - likwiduj wszystko, co stanie na twojej drodze i tylko to, lub strzelaj w kolana z Handguna i kop delikwentów, aby wywołać zamieszanie, dzięki któremu zyskasz czas na dojście do kolejnych drzwi. I tak staraj się przechodzić całą grę, a na pewno ci się uda...
Ogólnie, PRO nie jest takie straszne, jak o nim piszą, zagrasz, to zobaczysz
Powodzenia.
http://pawlotheatrum.bloog.pl/ Mój bloog, na razie eksperymentalny, ale zawsze xD
A ja twój cały wysiłek podważę w kilku słowach. Na PRO wcale nie jest mniej amunicji. O dziwo jest jej więcej niż na Normalu. Praktycznie z każdego przeciwnika coś wylatywało, jak nie kasa to amunicja. Jedyną różnicą jaka dzieli te dwa poziomy jest to, że oponenci są tylko nieznacznie bardziej wytrzymali i zadają większy damage, nic więcej. Bólem jest to, że PRO nie jest dostępne od razu i tu moim zdaniem źle twórcy postąpili, więc przy drugim podejściu do gry jest znacznie łatwiej, nawet na najwyższym poziome. A rada? Postępować tak jak na średnim, czyli nie dawać się ranić i nie sypać ołowiem gdzie popadnie, a także oszczędzać granaty błyskowe, a gra pójdzie jak z płatka.
Wiesz Paul porady typu "strzelaj tylko w głowę" albo "używaj granatów tylko na grupki wrogów" itd. to trochę zbyteczne są. Ludzie przecież nie są debilami, aby tłumaczyć takie oczywistości. Poza tym do gry się podchodzi drugi raz, więc raczej wiadome jest to jak postępować i czego się spodziewać.
Wiesz Paul porady typu "strzelaj tylko w głowę" albo "używaj granatów tylko na grupki wrogów" itd. to trochę zbyteczne są. Ludzie przecież nie są debilami, aby tłumaczyć takie oczywistości. Poza tym do gry się podchodzi drugi raz, więc raczej wiadome jest to jak postępować i czego się spodziewać.
mentos, to akurat jest bez znaczenia. Pojawianie się Plagasów jest randomowe. Jeżeli ma wyskoczyć to wyskoczy, niezależnie czy go trafisz w głowę czy gdziekolwiek.mentos pisze:Akurat w tej grze strzelanie w głowę nie zawsze jest najlepszym pomysłem, no chyba, że z mocnego kalibru.Bo nieraz miałem wrażenie, że częściej wyskakuje wtedy plagas.
Ostatnio zmieniony ndz 12 wrz, 2010 przez Salvin, łącznie zmieniany 1 raz.
Akurat w tej grze strzelanie w głowę nie zawsze jest najlepszym pomysłem, no chyba, że z mocnego kalibru.
Bo nieraz miałem wrażenie, że częściej wyskakuje wtedy plagas.
Amunicji rzeczywiście nie jest mało, ale trzeba umieć nią gospodarować i wykorzystywać, że np merchant przy tuningu pojemności magazynka, uzupełnia amunicję.
Aha, jeszcze jedno, nie wiem, może tylko ja tak gram, ale nie pozwalam przeżyć absolutnie nikomu, żaden ganado, czy nawet wrony nie mogą przeżyć. :]
Jeszcze drobna uwaga, warto grając na pro zaliczyć strzelnicę, bo sporo kasy można zarobić, za całość chyba 125 tys, a to wystarczy na niezły upgrade.
Amunicji rzeczywiście nie jest mało, ale trzeba umieć nią gospodarować i wykorzystywać, że np merchant przy tuningu pojemności magazynka, uzupełnia amunicję.
Aha, jeszcze jedno, nie wiem, może tylko ja tak gram, ale nie pozwalam przeżyć absolutnie nikomu, żaden ganado, czy nawet wrony nie mogą przeżyć. :]
Jeszcze drobna uwaga, warto grając na pro zaliczyć strzelnicę, bo sporo kasy można zarobić, za całość chyba 125 tys, a to wystarczy na niezły upgrade.
Może to tylko u mnie wystąpiło (w co nie wierzę xD), ale nawet, gdy strzelałem po tułowiu, te plagasy i tak rozbijały głowy tym Ganados, którym miały rozbić... Więc już niech ludzie szybciej i oszczędniej się do nich dobiorą, skoro to i tak nieuniknione xDmentos pisze:Akurat w tej grze strzelanie w głowę nie zawsze jest najlepszym pomysłem, no chyba, że z mocnego kalibru.Bo nieraz miałem wrażenie, że częściej wyskakuje wtedy plagas.
Właśnie, jeżeli tylko macie czas, jak najbardziej polecammentos pisze:Jeszcze drobna uwaga, warto grając na pro zaliczyć strzelnicę, bo sporo kasy można zarobić, za całość chyba 125 tys, a to wystarczy na niezły upgrade.
Wiem, że nie są, ale w RE ganados mogą tak cię otoczyć, że zapomnisz o priorytetach i rzucasz granaty blisko siebie, by przeżyć, co za dobrym rozwiązaniem nie jest, no ale... Wszystko zależy od rzutu xDSalvin pisze:Wiesz Paul porady typu "strzelaj tylko w głowę" albo "używaj granatów tylko na grupki wrogów" itd. to trochę zbyteczne są. Ludzie przecież nie są debilami, aby tłumaczyć takie oczywistości. Poza tym do gry się podchodzi drugi raz, więc raczej wiadome jest to jak postępować i czego się spodziewać.
Natomiast nie wiem, czy amunicji było mniej, czy też takie wrażenie sprawiają odporni przeciwnicy - w każdym razie należy strzelać tak, by przeciwnik dostawał w słabe punkty i trzymać go na dystans, dzięki np. elementom otoczenia, jak w walce z Mendezem...
Ostatnio zmieniony pn 13 wrz, 2010 przez Paul, łącznie zmieniany 1 raz.
http://pawlotheatrum.bloog.pl/ Mój bloog, na razie eksperymentalny, ale zawsze xD
Plagas nie ma szansy wyskoczyć jeśli strzelamy od samego początku po nogach. Strzelanie w tułów gwarantuje że Plagas wyjdzie. Choć nie zawsze. Zależy od przeciwnika. Sprawa naboi jest sprzeczna. Mi Pro za pierwszym razem sprawił trudność, ale ammo zawsze miałem tyle ile wymagałem. Np.: przed momentem gdzie wyskakiwał J.J. zawsze znajdywałem naboje do BB. Reszta noboi to już kwestia grania. Do TMp miałem dużo, do Riot Guna średnio, do BB tak żeby starczało.
One man forced to seek REVENGE
Po nogach to amunicji szkoda, chyba, że chcemy uciekać...J.Krauser pisze:Plagas nie ma szansy wyskoczyć jeśli strzelamy od samego początku po nogach
http://pawlotheatrum.bloog.pl/ Mój bloog, na razie eksperymentalny, ale zawsze xD
Z plagasem to chyba nie jest tak, że jak ma wyskoczyć to wyskoczy.
Najlepiej jest to zauważyć w zamku. Nie testowałam tego specjalnie ale w przypadku "czerwonych" mnichów supleksy chronią przed plagasem chyba (tak na oko) w 90%%. Przy strzelaniu w tułów lub w głowę, w większości przypadków, plagas wyskoczy. Jeżeli mamy pewną swobodę to starajmy się robić supleksy no chyba, że mamy nadmiar amunicji.
Najlepiej jest to zauważyć w zamku. Nie testowałam tego specjalnie ale w przypadku "czerwonych" mnichów supleksy chronią przed plagasem chyba (tak na oko) w 90%%. Przy strzelaniu w tułów lub w głowę, w większości przypadków, plagas wyskoczy. Jeżeli mamy pewną swobodę to starajmy się robić supleksy no chyba, że mamy nadmiar amunicji.
W piątkowe wieczory nie odpowiadam za swoje posty.
U mnie w przypadku czerwonych mnichów plagasy zawsze wyskakiwały, moim zdaniem, przez mechanikę gry - czerwoni mnisi występują w niewielkiej liczbie, kierują grupami Novistadorów, dlatego też albo mają opancerzone głowy, albo z ich głów wyskakuje plagas, by utrudnić rozgrywkę i podnieść znaczenie czerownego mnicha do rangi "małego sub bossa"
http://pawlotheatrum.bloog.pl/ Mój bloog, na razie eksperymentalny, ale zawsze xD
Z tym suplexem to różnie bywa. W większości przypadków zabija zarówno czerwonych jak i zwykłych mnichów. Ale zdarzają się wyjątki, że niektórzy są odporniejsi i przeżywają ten chwyt po czym wstają. Gdy kolejny raz strzelałem w kolano, aby znów uklęknął to wtedy Plagas wyłaził. Losowa sprawa. Najlepiej jest ich podpalać
Wtedy jest całkowita pewność, że Plagasa nie będzie.
Najlepiej przytoczyć tu przykład z tą windą idącą w górę, na chwilę przed walką z Salazarem, kiedy mamy wrażenie, że cała winda to ring wrestlingowy xD Strzał w kolano + suplex na czerwonym mnichu zawsze kończy się plagasem, w przypadku tych czarnych bywa różnie... Natomiast opcja z paleniem ich jest jak najbardziej odpowiednia, szkoda tylko, że tych granacików jest mało i żeby poskutkowały, trzeba rzucić coś około 2, ale to nic...
Na Handcannona z Exclusive jednak nie ma plagasa we wsi xD Dlatego tak lubię tę broń, nawet bez exclusive ma ten swój czar...
Niemniej jednak mówimy tu o poradach na PRO - jeśli obawiasz się wyskoczenia plagasa, rzuć flame grenade, a jeśli już wyskoczył, to użyj flash grenade, nie warto zwlekać z rzuceniem w przypadku tego "grubego" plagasa, który odgryza głowę...
Natomiast jeśli podchodzisz do PRO po raz drugi, wystarczy jeden mizerny błysk z PRL 412 (strzał oddany lekkim stuknięciem w klawisz X), plagasy giną od razu... Jednak PRL to broń bardzo nieklimatyczna (pomijając źle kojarzony historycznie w Polsce, nietypowy skrót xD)
Na Handcannona z Exclusive jednak nie ma plagasa we wsi xD Dlatego tak lubię tę broń, nawet bez exclusive ma ten swój czar...
Niemniej jednak mówimy tu o poradach na PRO - jeśli obawiasz się wyskoczenia plagasa, rzuć flame grenade, a jeśli już wyskoczył, to użyj flash grenade, nie warto zwlekać z rzuceniem w przypadku tego "grubego" plagasa, który odgryza głowę...
Natomiast jeśli podchodzisz do PRO po raz drugi, wystarczy jeden mizerny błysk z PRL 412 (strzał oddany lekkim stuknięciem w klawisz X), plagasy giną od razu... Jednak PRL to broń bardzo nieklimatyczna (pomijając źle kojarzony historycznie w Polsce, nietypowy skrót xD)
Ostatnio zmieniony pn 13 wrz, 2010 przez Paul, łącznie zmieniany 1 raz.
http://pawlotheatrum.bloog.pl/ Mój bloog, na razie eksperymentalny, ale zawsze xD
Lub po prostu olej zawodników. : ) Na samym początku jest ich tak mało, że można ich wymijać. Co innego potem. Wspomniana winda, bez Flashów to tragedia. Po raz drugi, skutkuje PRL, który jest skuteczniejszy od granatów.Paul pisze:jeśli obawiasz się wyskoczenia plagasa, rzuć flame grenade
Dlaczego? Podręczna maszynka do usuwania Plagasa.Paul pisze:Jednak PRL to broń bardzo nieklimatyczna
One man forced to seek REVENGE
No właśnie ta maszynka wygląda jakoś za nowocześnie, jak na takie wiejskie klimaty, nawet w laboratorium dziwnie wygląda, a i długo się ładuje... Żeby światło takie zniszczenie mogło czynić... No cóż, Las Plagas muszą mieć jakieś słabe punkty xDJ.Krauser pisze:Dlaczego? Podręczna maszynka do usuwania Plagasa.
http://pawlotheatrum.bloog.pl/ Mój bloog, na razie eksperymentalny, ale zawsze xD
Racja Mentos, to jedna z kilku taktyk oszczędzania amunicji, jak ktoś sukcesywnie tą i inne wykorzystuje to ziarnko do ziarnka i się uzbiera. Konsekwentne granie z odpowiednimi nawykami powoduje, że nie ma praktycznie w ogóle problemów z ammoAmunicji rzeczywiście nie jest mało, ale trzeba umieć nią gospodarować i wykorzystywać, że np merchant przy tuningu pojemności magazynka, uzupełnia amunicję.
Ma to swoje dobre strony, zwłaszcza na początku gry (na saaamiutkim początku także). Zabita wrona = kasa. A pierwsza wrona w ogóle = spinel (2k). Najlepiej stada wron zabijać Flash Nadeami. 500 kasy za 10 wron dropiących np po 600-1000 golda.... uczciwa wymianaAha, jeszcze jedno, nie wiem, może tylko ja tak gram, ale nie pozwalam przeżyć absolutnie nikomu, żaden ganado, czy nawet wrony nie mogą przeżyć. :]
Jeśli macie czas? A czy ktoś kogoś pogania gdy on gra w RE4. To tak jakby grać w RE ale nie zbierać absolutnie nic.... bo nie mam czasumentos napisał/a:
Jeszcze drobna uwaga, warto grając na pro zaliczyć strzelnicę, bo sporo kasy można zarobić, za całość chyba 125 tys, a to wystarczy na niezły upgrade.
Właśnie, jeżeli tylko macie czas, jak najbardziej polecam
J.Krauser napisał/a:
Plagas nie ma szansy wyskoczyć jeśli strzelamy od samego początku po nogach
Po nogach to amunicji szkoda, chyba, że chcemy uciekać...
Nie prawda. Zacytuje sam siebie:
Jeden nabój handguna, i wroga można ubić. Zamiast uciekać lepiej obezwładnić4) gdy nie działa head shoot (zamek i hełmy) to dajemy leg shoot - w momencie marszu wroga powoduje przyklęknięcie -> kick/suplex, a w momencie biegu od razu padnięcie na ziemię (najlepiej to robić na schodach)
Jeszcze jedna porada na zabicie Plagas (obojętnie 1 czy 2 typu). Gdy leży na ziemi i zaczyna się wykluwać seryjka z TMP. Szybko i skutecznie.
PS: Powoli się zabieram do ponewnego podejścia do gry, może znowu coś ciekawego się wymyśli
Ostatnio zmieniony pt 01 lip, 2011 przez KotNaKacu, łącznie zmieniany 1 raz.