Zainfekować się, czy nie zainfekować?
Zainfekować się, czy nie zainfekować?
Mam pytanie - gdybyście byli Birkinem i odział U.B.C.S. nafaszerował was ołowiem przez mały wypadek, to czy ostatkiem sił wstrzyknelibyście sobie G- wirusa?
Ja bym tego nie zrobił, z prostego powodu - może i zemściłbym się na Umbrelli, ale stałbym się bezpośrednim zagrożeniem dla mojej żony i córki... W dodatku ta jego infekcja pochłonęła za sobą miasto powyżej 100 000 tyś. mieszkańców... A to w większości byli niewinni ludzie...
Czy Birkin nie mógł zainfekować się wirusem, który podarował Weskerowi w RE 0? Wiem, że był on wówczas w fazie testów, ale w końcu nasz doktorek spodziewał się wizyty odziału U.B.C.S. xD
Czy wy na jego miejscu zrobilibyście to samo?
Ja bym tego nie zrobił, z prostego powodu - może i zemściłbym się na Umbrelli, ale stałbym się bezpośrednim zagrożeniem dla mojej żony i córki... W dodatku ta jego infekcja pochłonęła za sobą miasto powyżej 100 000 tyś. mieszkańców... A to w większości byli niewinni ludzie...
Czy Birkin nie mógł zainfekować się wirusem, który podarował Weskerowi w RE 0? Wiem, że był on wówczas w fazie testów, ale w końcu nasz doktorek spodziewał się wizyty odziału U.B.C.S. xD
Czy wy na jego miejscu zrobilibyście to samo?
Zdecydowanie nie. Wolałbym umrzeć jako w pełni świadomy człowiek niż żyć jako bezmózgie, pozbawione własnej woli i świadomości zombie czy tam inny mutant. Warto zauważyć, że w obydwu przypadkach bylibyśmy martwi, z tym, że na innym polu - śmierć od kuli z karabinu zabija nas na szczeblu fizycznym, podczas gdy taka infekcja obdziera nas z wolnej woli, uczuć i temu podobnych. A po cóż "żyć" bez tego?
A, właśnie - temat przeniesiony.
A, właśnie - temat przeniesiony.
Ostatnio zmieniony wt 24 sie, 2010 przez Bzduras, łącznie zmieniany 1 raz.
Ja tam bym się zastanawiał... Może to dlatego że mam głęboko wpojony szacunek do swojego życia i panicznie boję się śmierci... A nóż widelec może okazałoby się że jestem idealnym nosicielem jak Wesker i byłbym praktycznie niepokonany... Ehh... A tak na poważnie na pewno nic bym Sobie nie wstrzyknął... Po prostu jak by wpadli kolesie z U.B.C.S to grzecznie oddałbym im wirusa tworząc wcześniej ukrytą fiolkę dla Siebie...
Doskonałym nosicielem dla G wirusa, o którym tu mowa? On mutuje wszystko i wszystkich, jednakowo, bez dyskusji... A oddać fiolki to on raczej nie mógł, bo nie chciał, by Umbrella posiadła jego "dzieło"...
Widać, że Birkin był złym człowiekiem, mającym innych w głębokim poszanowaniu... Ciekawe ilu ludzi zainfekował podczas swej pracy w Umbrelli?
Widać, że Birkin był złym człowiekiem, mającym innych w głębokim poszanowaniu... Ciekawe ilu ludzi zainfekował podczas swej pracy w Umbrelli?
Ostatnio zmieniony wt 24 sie, 2010 przez Paul, łącznie zmieniany 1 raz.
To była decyzja chwili, wstrzyknął sobie G-virusa dla zemsty. Czasami ludzie mają taki charakter, że skoro sam nie może mieć to innym też nie pozwoli. Coś mi się zdaje, że był tak zaślepiony badaniami, że nie myślał w ogóle o rodzinie, a o mieszkańcach miasta to już na pewno. Nie zdziwiłbym się, gdyby Sherry została poczęta w laboratorium między jednym badaniem na ludziach, a innym. To musiał być paskudny rodzic i naukowy świr.
Mówicie, że nie wstrzyknęlibyście sobie wirusa. Nie wierzę
Gdybyście byli na jego miejscu nie mielibyście takich oporów. Widział tyle śmierci, mutacji, że wisiało mu wszystko.
Mówicie, że nie wstrzyknęlibyście sobie wirusa. Nie wierzę
Nie mógł gdyż był on przeznaczony dla Weskera. Spancer nakazał - Birkin wykonał polecenie.Paul pisze:Czy Birkin nie mógł zainfekować się wirusem, który podarował Weskerowi w RE 0? Wiem, że był on wówczas w fazie testów, ale w końcu nasz doktorek spodziewał się wizyty odziału U.B.C.S. xD
Chyba bym to zrobiła.
Życie szybko uchodziło a virus w jakiś sposób je przedłużał. W takich chwilach nie myśli się racjonalnie a już tym bardziej nie myśli się o "niewinnych ludziach".
Wiadomo przecież, że tonący brzytwy sie chwyta. Może gdyby w tym momencie byli ze mną najbliżsi to moja złość, gorycz i żal nie byłyby tak wielkie.
Należy pamiętać, że sytuacja, w której znalazł się Birkin nie sprzyjała jakimkolwiek rozmyślaniom - po pierwsze był rozgniewany a po drugie nie miał czasu.
Życie szybko uchodziło a virus w jakiś sposób je przedłużał. W takich chwilach nie myśli się racjonalnie a już tym bardziej nie myśli się o "niewinnych ludziach".
Wiadomo przecież, że tonący brzytwy sie chwyta. Może gdyby w tym momencie byli ze mną najbliżsi to moja złość, gorycz i żal nie byłyby tak wielkie.
Należy pamiętać, że sytuacja, w której znalazł się Birkin nie sprzyjała jakimkolwiek rozmyślaniom - po pierwsze był rozgniewany a po drugie nie miał czasu.
W piątkowe wieczory nie odpowiadam za swoje posty.
- Michał666666
- Posty: 203
- Rejestracja: pn 15 lut, 2010
- Lokalizacja: Gierczyce
Kiedy zostałbym tak straszliwie raniony jak William, to słowo daję, też nie zastanawiałbym się nad konsekwencjami jakie dawał wirus G, a bardziej nad rozpaczliwym przedłużeniem życia i zemstą na oprawcach. Z tego co czytałem na temat wirusa G, to jego dłuższa nazwa brzmi ''God''(Bóg) i w zamierzeniu Williama miał być doskonałym lekarstwem powodującym natychmiastową regeneracje organizmu. Warto jednak zaznaczyć, że u Birkina doszło do gwałtownej mutacji spowodowanej tym, że jego prawe ramię było kompletnie rozszarpane i doszło do niekompatybilności wirusa z organizmem, no i sam fakt że po drodze spożywał jeszcze wirusy z potłuczonych fiolek, co w efekcie dało potwora Birkina. Przyznam jeszcze, że nie dziwi mnie fakt, że nie oddał fiolek, bo w końcu to była praca jego życia i jego osobisty sukces a Umbrella miała zamiar tylko ukraść jego dzieło.
"A blessing for the living, a branch of flowers for the dead.
With a sword for justice, the punishment of death for the villains.
By this, we arrive at the altar of the saints."
With a sword for justice, the punishment of death for the villains.
By this, we arrive at the altar of the saints."
Psy ogrodnika w skrócie : ) Ja osobiście bym go sobie wstrzyknął. Jakby ktoś mi ukradł dzieło mojego życia i mnie tak postrzelił (tchórz z tego komandosa i tyle) nie patrzyłbym już na nic. Miałbym gdzieś skutki tego i porozwalał ich. Nie było już szans abym przeżył (taka seria z bliskiego dystansu) więc niebyłbym w stanie walczyć już o swoje więc jedyne wyjście to wirus i "gudbaj end gudlak dak!.Diadem pisze:Czasami ludzie mają taki charakter, że skoro sam nie może mieć to innym też nie pozwoli.
Ostatnio zmieniony wt 24 sie, 2010 przez J.Krauser, łącznie zmieniany 1 raz.
One man forced to seek REVENGE
Dokładnie "Gene Virus" - bo mutował DNA nosiciela...Michał666666 pisze: Z tego co czytałem na temat wirusa G, to jego dłuższa nazwa brzmi ''God''(Bóg)
Czyżby? Curtis Miller miał dokładnie taki sam przebieg mutacji...Michał666666 pisze: i w zamierzeniu Williama miał być doskonałym lekarstwem powodującym natychmiastową regeneracje organizmu. Warto jednak zaznaczyć, że u Birkina doszło do gwałtownej mutacji spowodowanej tym, że jego prawe ramię było kompletnie rozszarpane i doszło do niekompatybilności wirusa z organizmem
Tu się z tobą zgodzę, w pierwszej formie wyglądało, jakby zachował cząstki inteligencji (wkurzał się, gdy zobaczył oddział HUNKa, po czym gwałtownie atakował)... Tylko dlaczego zmutowany Birkin musiał zabijać wszystko co się rusza? Infekcja jego córki też nie skończyłaby się dla niej najlepiej... Co ciekawe w RE: DC już w ostatniej formie woła Sherry po imieniu... Ciekawe, może był czymś w rodzaju Lisy Trevor - zachował jedynie resztki wspomnień i zabijał wszystkich obcych? Smutny los, jak na jednego z jej oprawców...Michał666666 pisze:no i sam fakt że po drodze spożywał jeszcze wirusy z potłuczonych fiolek, co w efekcie dało potwora Birkina.
W tym czasie on wciąż był naukowcem Umbrelli, dlatego musiał pracować nad udoskonaleniem B.O.W. i dobrze wiedział, jaki los czeka tych, którzy się sprzeciwią (Marcus)... Swoją drogą to bardzo ironiczne - tak śmiał się z umierającego Marcusa, a gdy jego taki los spotkał, bez zastanowienia wstrzyknął sobie wirusa...Michał666666 pisze:Przyznam jeszcze, że nie dziwi mnie fakt, że nie oddał fiolek, bo w końcu to była praca jego życia i jego osobisty sukces a Umbrella miała zamiar tylko ukraść jego dzieło.
Przecież Birkin od razu im powiedział, że nie zamierza oddać pracy swojego życia, więc i tak doszłoby do strzelaniny... Ewentualnie wzieliby Annete za zakładnika... I co wtedy? Oddałby wirusa? Nie sądzę...J.Krauser pisze:Jakby ktoś mi ukradł dzieło mojego życia i mnie tak postrzelił (tchórz z tego komandosa i tyle)
A to ciekawe... Kolejny etap rozwoju projektu W.?Diadem pisze:Nie mógł gdyż był on przeznaczony dla Weskera. Spancer nakazał - Birkin wykonał polecenie.
Podzielam waszą opinię, że raczej zrobił to w afekcie, ale jego reakcja była dziwna - rozmawiał z rozpaczającą żoną i nie pomyślał, że ona może na tym ucierpieć (w czasie ataku na komandosów mogła się niechcący mu nawinąć...)
Ostatnio zmieniony wt 24 sie, 2010 przez Paul, łącznie zmieniany 3 razy.
Osobiście ciekawi mnie sprawa czy Birikn oszalał tak jak Marcus? Bo jeżeli tak, to pewnie już od dawna myślał o zainfekowaniu samego siebie G (przynajmniej takie jest moje zdanie). W ostatnich chwilach swojego życia pewnie przez głowę przeleciało mu 1000 myśli, wybrał infekcję. Na plus tej decyzji przemawiało pewnie: przedłużenie swojego życia oraz zemsta na Parasolce, po za tym miał także antidotum i kochającą żonę która dokonała by wszelkich starań w celu odwrócenia mutacji.
Ale kto może wiedzieć co myśli człowiek w takiej sytuacji.
Trochę poza tematem, czy to trochę nie dziwne, że J. Marcus i W. Birkin padli ofiarami swoich "dzieci". Ich historia jest (prawie) taka sama.
Osobiście, zainfekował bym się bez namysłu
Ale kto może wiedzieć co myśli człowiek w takiej sytuacji.
Trochę poza tematem, czy to trochę nie dziwne, że J. Marcus i W. Birkin padli ofiarami swoich "dzieci". Ich historia jest (prawie) taka sama.
Osobiście, zainfekował bym się bez namysłu
---->www.pajacyk.pl<----
Heh, tylko mutację G można powstrzymać antidotum przed pojawieniem się pierwszych symptomów zainfekowania (czerwonych oczu, zniekształceń ciała)...
"G... My creation will save me..." Z pewnością go uratowała... A to jak wołał Sherry w pociągu, budziło we mnie dreszcze... Czy on do końca nie wiedział co robi? Na Anete w DC rzucił się dopiero, gdy ta powiedziała, że musi to zakończyć...
Birkin w RE 2 wyglądał na szaleńca (spójrzcie na jego oczy, głos), ale w RE: DC wyglądał już normalnie... Może miał obsesję, ale żeby się infekować? Nad tym wirusem w końcu nie dało się zapanować...
Szkoda, że USA nie wiedziało o tym, że Jill ma w sobie przeciwciała wirusa T... Sherry zabrano od razu, gdy wykryto u niej przeciwciała G... A ostatecznie i tak obie trafiły w ręce Weskera, który się odpowiednio nimi posłużył xD
"G... My creation will save me..." Z pewnością go uratowała... A to jak wołał Sherry w pociągu, budziło we mnie dreszcze... Czy on do końca nie wiedział co robi? Na Anete w DC rzucił się dopiero, gdy ta powiedziała, że musi to zakończyć...
Birkin w RE 2 wyglądał na szaleńca (spójrzcie na jego oczy, głos), ale w RE: DC wyglądał już normalnie... Może miał obsesję, ale żeby się infekować? Nad tym wirusem w końcu nie dało się zapanować...
Do tego właśnie nawiązywałem xD Tyle tylko, że Birkin zrobił to świadomie, a Marcusa odnalazła pijawka, którą "operował" w chwili śmierci...pinek pisze:Trochę poza tematem, czy to trochę nie dziwne, że J. Marcus i W. Birkin padli ofiarami swoich "dzieci". Ich historia jest (prawie) taka sama.
Szkoda, że USA nie wiedziało o tym, że Jill ma w sobie przeciwciała wirusa T... Sherry zabrano od razu, gdy wykryto u niej przeciwciała G... A ostatecznie i tak obie trafiły w ręce Weskera, który się odpowiednio nimi posłużył xD
Ostatnio zmieniony czw 26 sie, 2010 przez Paul, łącznie zmieniany 4 razy.
Birkina decyzja o wstrzyknięciu jest dość zrozumiała - co mu to była za różnica skoro umierał. Jednak z drugiej strony nie mógł mieć pewności, czy np. stając się potworem nie zabije swojej córki czy żony, których by poszukiwał? Instynkt i chęć przeżycia był większy niż potencjalne ryzyko.
Ale nie tylko Birkin się świadomie zainfekował w grze. Chodzi mi o Weskera - tutaj sytuacja jest ciekawsza, bo Wesker niejako nie potrzebował się zainfekować (był świetnie wyszkolonym oficerem i ze swoją inteligencją, umiejętnościami itd. również mógłby realizować swoje plany - ewidentnie dążył do zrobienia z siebie nadczłowieka), choć koniec końców właśnie ten czyn przywrócił go do "życia".
Kiedyś rozmawiałem na ten temat z Diademem bo zastanawiałem się kiedy dokładnie Wesker wstrzyknął sobie wirusa - czy stało się przed "spotkaniem" z tyrantem czy tuż po tym jak oberwał. Cios od tyranta był jednak na tyle poważny, że zapewne nie dałby rady sobie zaaplikować wirusa, więc zrobił to przed wejściem do laboratorium. Wygląda na to, że Wesker wstrzyknął sobie wirusa traktując go jako (tu cytat z Diadema) "witaminkę" (
) - to było z jego strony bardzo duże ryzyko, jednak miał na tyle duże zaufanie do Birkina, żeby tę substancję na sobie "przetestować".
Ja bym się na jego miejscu nie odważył.
Ale nie tylko Birkin się świadomie zainfekował w grze. Chodzi mi o Weskera - tutaj sytuacja jest ciekawsza, bo Wesker niejako nie potrzebował się zainfekować (był świetnie wyszkolonym oficerem i ze swoją inteligencją, umiejętnościami itd. również mógłby realizować swoje plany - ewidentnie dążył do zrobienia z siebie nadczłowieka), choć koniec końców właśnie ten czyn przywrócił go do "życia".
Kiedyś rozmawiałem na ten temat z Diademem bo zastanawiałem się kiedy dokładnie Wesker wstrzyknął sobie wirusa - czy stało się przed "spotkaniem" z tyrantem czy tuż po tym jak oberwał. Cios od tyranta był jednak na tyle poważny, że zapewne nie dałby rady sobie zaaplikować wirusa, więc zrobił to przed wejściem do laboratorium. Wygląda na to, że Wesker wstrzyknął sobie wirusa traktując go jako (tu cytat z Diadema) "witaminkę" (
Ja bym się na jego miejscu nie odważył.
Wesker wstrzykuje Sobie wirusa przed spotkaniem z pazurami tyranta... Świadczy to o tym że planował od początku zaaplikowanie Sobie wirusa i nie wziął tylko pod uwagę że Tyrant go zaatakuje... Na dowód filmik...Deus Ex pisze:czy stało się przed "spotkaniem" z tyrantem czy tuż po tym jak oberwał. Cios od tyranta był jednak na tyle poważny, że zapewne nie dałby rady sobie zaaplikować wirusa, więc zrobił to przed wejściem do laboratorium.
http://www.youtube.com/watch?v=kyg7f_f1rbM
Moim zdanie i tak i nie.Deus Ex pisze:Ale nie tylko Birkin się świadomie zainfekował w grze. Chodzi mi o Weskera - tutaj sytuacja jest ciekawsza
Ponieważ mogło to być częścią Projektu W.
Ostatnio zmieniony śr 01 wrz, 2010 przez pinek, łącznie zmieniany 1 raz.
---->www.pajacyk.pl<----
Poza tym, aż nie chce mi się wierzyć, by Wesker za fakt utraty człowieczeństwa chciał zabić resztę S.T.A.R.S. skoro sam tak do tego dążył...
Ja uważam, że zainfekował się przed spotkaniem z Tyrantem, gdyż ciężko było przewidzieć, jak to spotkanie się skończy...
http://www.youtube.com/watch?v=wx8KNDQ7Cu0
Spójrzcie chociaż na ten filmik z Outbreaka, w którym Tyrant Cartera ewidentnie dąży do zabicia swego stwórcy...
Infekcja w Raccon miała miejsce w po wypadku w posiadłości, więc te Tyranty powinny być doskonalsze od pierwowzrou z posiadłości... Spójrzcie na takiego Mr. X
Tyrant to broń nieprzewidywalna i do tego marna moim zdaniem... Huntery są dużo lepsze...
I prosiłbym już, by nie zjeżdżać tak na temat Weskera xD
Ja uważam, że zainfekował się przed spotkaniem z Tyrantem, gdyż ciężko było przewidzieć, jak to spotkanie się skończy...
http://www.youtube.com/watch?v=wx8KNDQ7Cu0
Spójrzcie chociaż na ten filmik z Outbreaka, w którym Tyrant Cartera ewidentnie dąży do zabicia swego stwórcy...
Infekcja w Raccon miała miejsce w po wypadku w posiadłości, więc te Tyranty powinny być doskonalsze od pierwowzrou z posiadłości... Spójrzcie na takiego Mr. X
Tyrant to broń nieprzewidywalna i do tego marna moim zdaniem... Huntery są dużo lepsze...
I prosiłbym już, by nie zjeżdżać tak na temat Weskera xD
Ostatnio zmieniony wt 31 sie, 2010 przez Paul, łącznie zmieniany 3 razy.
Nie da się kontrolować czegoś całkowicie wypranego z emocji... Jedynym celem B.O.W jest niszczenie życia... Tak naprawdę to wszystkie B.O.W są nieprzewidywalne i nigdy nie wiadomo co takiemu Tyrantowi czy innemu Hunterowi odbije i to że w jednej chwili spełnia nasze rozkazy wcale nie oznacza że tak będzie przez cały czas...Paul pisze:Spójrzcie chociaż na ten filmik z Outbreaka, w którym Tyrant Cartera ewidentnie dąży do zabicia swego stwórcy...
Infekcja w Raccon miała miejsce w po wypadku w posiadłości, więc te Tyranty powinny być doskonalsze od pierwowzrou z posiadłości... Spójrzcie na takiego Mr. X
Tyrant to broń nieprzewidywalna i do tego marna moim zdaniem... Huntery są dużo lepsze...
Ogólnie mówiąc, coś, nad czym nie ma się kontroli, ciężko nazwać bronią... Jedynie Nemesis coś tam myślał, ale i on błędnie wnioskował (zabija Nicolaia)... Rozwiązaniem tego problemu mógłby być chip komputerowy wbudowany w mózg, tak jak to było w przypadku Tyrantów Ivan...
Ostatnio zmieniony wt 31 sie, 2010 przez Paul, łącznie zmieniany 1 raz.
Nemesis był stworzony po to by zabijać. Jego główny cel to członkowie S.TA.R.S. lecz jak mu ktoś w drogę wejdzie też zabije. Przecież nie mógłby grzecznie przeprosić i powiedzieć że sie pomylił.Paul pisze:Jedynie Nemesis coś tam myślał, ale i on błędnie wnioskował (zabija Nicolaia)
One man forced to seek REVENGE
Żeby zabijać, zabijać... A co, jak spotkałby zwykłego cywila? Niezależnie od tego, co by zrobił, ja bym nie chciał go spotkać, a już na pewno nie w towarzystwie panny Valentine...
Błędnie wnioskował, bo po samej rozmowie ciężko jest jednoznacznie ocenić, czy ktoś komu pomaga, czy nie... Nemesis skasował go dla pewności?
Swoją drogą, porównując postacie Birkina i Weskera, można zauważyć wiele podobieństw... Obaj dążą do swoich celów po trupach, obaj mają obsesję na punkcie potęgi B.O.W. obaj infekują się swoimi "dziełami" (G-virus i Uroboros), obaj opierali swe odkrycia na badaniach innych (Birkin na Marcusa, Wesker na badaniach całej Umbrelli xD), obaj stali się rodzajami idealnej B.O.W. niestety niesłuchającej się nikogo, oprócz siebie... No bo taki Birkin bił na głowę każdego Tyranta Umbrelli, szczególnie w 2 i 3 formie, a Wesker, to można śmiało powiedzieć - Tyrant doskonały xD Tak doskonały, że aż zniszczył Umbrellę...
Smutny był koniec Birkina, bo gdyby Wesker wciągnął go do organizacji, to byśmy o ich duecie nie raz usłyszeli... Mogliby być w tej agencji jak Snake i Otacon xD
Błędnie wnioskował, bo po samej rozmowie ciężko jest jednoznacznie ocenić, czy ktoś komu pomaga, czy nie... Nemesis skasował go dla pewności?
Swoją drogą, porównując postacie Birkina i Weskera, można zauważyć wiele podobieństw... Obaj dążą do swoich celów po trupach, obaj mają obsesję na punkcie potęgi B.O.W. obaj infekują się swoimi "dziełami" (G-virus i Uroboros), obaj opierali swe odkrycia na badaniach innych (Birkin na Marcusa, Wesker na badaniach całej Umbrelli xD), obaj stali się rodzajami idealnej B.O.W. niestety niesłuchającej się nikogo, oprócz siebie... No bo taki Birkin bił na głowę każdego Tyranta Umbrelli, szczególnie w 2 i 3 formie, a Wesker, to można śmiało powiedzieć - Tyrant doskonały xD Tak doskonały, że aż zniszczył Umbrellę...
Smutny był koniec Birkina, bo gdyby Wesker wciągnął go do organizacji, to byśmy o ich duecie nie raz usłyszeli... Mogliby być w tej agencji jak Snake i Otacon xD
Ostatnio zmieniony śr 01 wrz, 2010 przez Paul, łącznie zmieniany 1 raz.
