Wrażenia z filmu
A więc to jednak pod jego kontrolą? Mój Boże... Nie mogli od razu wrzucić Jill do filmu?
http://pawlotheatrum.bloog.pl/ Mój bloog, na razie eksperymentalny, ale zawsze xD
W sumie kwestia Jill tez mnie trochę podirytowała.... liczyłem ze odegra ważniejsza role w 4 części. ;/ < ale milo było zobaczyć pannę Valentine w battlesuit > Tak naprawdę nie ma co narzekać ..... dobrze ze w ogóle ja pokazali bo w 3 części nawet o niej nie wspomnieli .... ;s
Yeah! It's payback time. We've gotta destroy Umbrella. Now, let's finish this once and for all!
Ja pierwsze trzy resy Andersona zjechałem, w rozmowach o kolejnych częściach pisałem, że w kolejnej (4tej) odsłonie biorąc pod uwagę dopakowanie Alice będzie scena wybicia planety z orbity "z główki". Jestem krytyczny. Oceniałem film jako adaptacje (pardon - film INSPIROWANY GRA), jako czwartą częśc, w końcu jako film akcjo SF/POST APO. To JEST najlepsza częśc. Uwierz mi Paul widziałem różne szity.Paul pisze:O ile pamiętam, ty lubisz wszystkie filmy Andersona, zatem chyba nigdy nie zrozumiesz takiego konserwatysty jak ja xDSlayer pisze:Oj Paul, naprawdę musisz "zjeżdżać" ten film? Wrzuć na luz, przecież nie jest zły (jest boski xD).
Paul, z ręką na sercu - przypomnij sobie WSZYSTKIE patenty zastosowane w grach. Film jest INSPIROWANY, to nie jest pełna adaptacja. I to jest czwarta częśc. Przynajmniej nie można odmówic Andersonowi konsekwencji. Tak - za dużo jest Milli i to pewnie dlatego, że to jego laska jest. Ale w ilu resach boss dostaje tony ołowiu, pod koniec jest wysadzany, ale na początku walki przechodzi przemianę glównie w ramach niemożliwego przyrostu masy, a bohater na to patrzy zamiast wiac albo atakowac? Jeżeli czepiasz sie takich detali musisz czepic się i gry. Ja dostałem dwa fajne prezenty, których się nie spodziewałem. Kasacja klonów i reset zdolności Alice.. I to już w pierwszym kwadransie filmu.Paul pisze:Oglądałem, choć z pewnych scen nie mogłem powstrzymać śmiechu xD Np. ze sceny, gdy Wesker chce zjeść Alice, bo T wirus przejmuje nad nim kontrolę... O ile pamiętam, Wesker zaraził się odmianą wirusa G od Birkina i żeby przeżyć, wstrzykiwał sobie serum, a nie zjadał żywy materiał organiczny...Slayer pisze:Oglądałeś chociaż? Czy po prostu piszesz takie posty? Może załóż temat : "Dlaczego RE : A ssie"
Jedno słowo. Spadochron.Paul pisze:Tematu nie założę, bo jeszcze Deus go usunie xD Żeby Alice tak wykorzystała swoje klony, to się nie spodziewałem, ale niestety, ani klonów, ani Alice nie było w prawdziwym RE, dlatego też nie zaplusuje to u mnie za bardzo... Przynajmniej Wesker nie skończył w wulkanie, ale również skończył marnie, wybuch bomby zabija kogoś, kogo zabić nie mogły tony żelaza, upadek z samolotu, cios prętem, strzał w głowę i ogień Alexii...
Filmowi dużo brakuje do arcydzieła, do mocarnego filmu o zombie, trochę do dobrej adaptacji. Ale kadzenie sobie samemu o trafnych argumentach...Paul pisze:Nie zamierzam, po prostu nie lubię, gdy ktoś tak bezsensownie miesza to, co było dobre, na swą własną wizję, która nie znajduje uznania w oczach fanów... A to, że argumenty wysuwam trafne, świadczy jedynie o prawdziwości moich słów...Slayer pisze:nie psuj entuzjazmu związanego z tym filmem.
Obaj dostaniecie w ucho - Milla chociażby w 5tym elemencie się spisała. Miała byc bojowa i sexi. I jest.Paul pisze:No, dla sprostowania, tylko te miałem na myśli, bo o innych się nie wypowiadałeś, ale z drugiej strony, o jakie filmy mogło mi chodzić w temacie o Afterlife, na forum o RE?Slayer pisze:Nie lubię żadnego jego filmu OPRÓCZ filmów RE.
Jeżeli chodzi o Resy Soundtrack zawsze był adekwatny. I to jest stały plus serii. Nowa trylogia się zaczęła. Czy ktoś to lubi czy nie.
Ostatnio zmieniony sob 11 wrz, 2010 przez Saladyn, łącznie zmieniany 2 razy.
Cóż, film inspirowany grą, powiadasz... Jeśli tak, to sporo zmienia, jednak i tak na niewiele, gdyż RE to horror, a filmy Andersona, to poza 1 i 2, same filmy akcji...Saladyn pisze:Oceniałem film jako adaptacje (pardon - film INSPIROWANY GRA), jako czwartą częśc, w końcu jako film akcjo SF/POST APO. To JEST najlepsza częśc. Uwierz mi Paul widziałem różne szity.
Nigdzie nie było napisane, że są to filmy inspirowane grą, zatem oceniam je jako adaptacje...Saladyn pisze:Paul, z ręką na sercu - przypomnij sobie WSZYSTKIE patenty zastosowane w grach. Film jest INSPIROWANY, to nie jest pełna adaptacja. I to jest czwarta częśc. Przynajmniej nie można odmówic Andersonowi konsekwencji.
Milli było więcej, niż Weskera w całym RE, a to, jak na postać niezwiązaną z serią, STANOWCZO za dużo... Piąty element, owszem, wypadł jej wspaniale, Milla ironicznie, lepiej umie zagrać istotę doskonałą od "zwykłej" super Milli...Saladyn pisze:Tak - za dużo jest Milli i to pewnie dlatego, że to jego laska jest.
Dla mnie te prezenty to były dwa wymogi odzyskania honoru dla tego filmu. Dobrze, że zrobiono to tak szybko, ale akcję i tak źle poprowadzono... Czy w RE co chwila były slow motiony? Nie, wystarczyłoby ich do walki z Weskerem... Musieli je dodać, by wersja 3D była efektowniejsza i kasy przez to więcej wpłynęło...Saladyn pisze:Ale w ilu resach boss dostaje tony ołowiu, pod koniec jest wysadzany, ale na początku walki przechodzi przemianę glównie w ramach niemożliwego przyrostu masy, a bohater na to patrzy zamiast wiac albo atakowac? Jeżeli czepiasz sie takich detali musisz czepic się i gry. Ja dostałem dwa fajne prezenty, których się nie spodziewałem. Kasacja klonów i reset zdolności Alice.. I to już w pierwszym kwadransie filmu.
Może jestem upośledzony, rozwiń te słowa, proszę... Jak dla mnie on w tym filmie powinien zginąć, a skoro jednak w scenie po napisach Jill jest pod jego kontrolą, to jednak nie zginął! Te filmy robione są w konsultacji z Capcomem, skoro Capcom zakończył jego wątek, to po co on chce go przeciągać? Czy Capcom chce powrotu Weskera?Saladyn pisze:Jedno słowo. Spadochron.
Jeśli nie są trafne, to wysuń własne kontrargumenty, bo bezpodstawna krytyka żadną sztuką nie jest, a ja nie zamierzam kłócić się bez broni w ręku...Saladyn pisze:Filmowi dużo brakuje do arcydzieła, do mocarnego filmu o zombie, trochę do dobrej adaptacji. Ale kadzenie sobie samemu o trafnych argumentach...
Ja nie wiem, jak to się odnosi do cytowanego przez ciebie fragmentu wypowiedzi, ale przemilczę to, możliwe, że jest to jakiś wynik twojej omyłki...Saladyn pisze:Obaj dostaniecie w ucho - Milla chociażby w 5tym elemencie się spisała. Miała byc bojowa i sexi. I jest.
Faktycznie, soundtrack nie może dostać ode mnie opieprzu... Jest to jedyny stały wspólny element dla serii gier i filmów Andersona...Saladyn pisze:Jeżeli chodzi o Resy Soundtrack zawsze był adekwatny. I to jest stały plus serii. Nowa trylogia się zaczęła. Czy ktoś to lubi czy nie.
Ostatnio zmieniony sob 11 wrz, 2010 przez Paul, łącznie zmieniany 1 raz.
http://pawlotheatrum.bloog.pl/ Mój bloog, na razie eksperymentalny, ale zawsze xD
Film - najlepszy z serii. 3D go ratuje. Silne nawiązania do RE5 i CV (mniejsze ale jednak). Mnie się podobał.
Soundtrack to dopiero mistrzostwo! Pierwszy kawałek (Tokio) to mistrzostwo świata. Tak klimatycznego kawałka to w życiu nie słyszałem! 11/10! Musze mieć oryginał!
Czekam na film w wersji BR.
Kolejna część na 110%
Soundtrack to dopiero mistrzostwo! Pierwszy kawałek (Tokio) to mistrzostwo świata. Tak klimatycznego kawałka to w życiu nie słyszałem! 11/10! Musze mieć oryginał!
Czekam na film w wersji BR.
Kolejna część na 110%
Wesker nie zginął świadczy o tym scena w której West wychodzi z kanalizacji... < z oddali widać osobę na spadochronie> Co do powrotu Weskera to bardzo wątpliwe.... to ze uśmiercili go w grze to nie znaczy ze musi umrzeć w filmie... < patrz Carlos który umarł w filmie a jakoś w grze trzyma sie świetnie ;p > Obie produkcje < film i gra > różnią się od siebie i porównywanie ich jest bezsensowne…..Paul pisze:Może jestem upośledzony, rozwiń te słowa, proszę... Jak dla mnie on w tym filmie powinien zginąć, a skoro jednak w scenie po napisach Jill jest pod jego kontrolą, to jednak nie zginął! Te filmy robione są w konsultacji z Capcomem, skoro Capcom zakończył jego wątek, to po co on chce go przeciągać? Czy Capcom chce powrotu Weskera?Saladyn pisze:Jedno słowo. Spadochron.
Nie ukrywam, ze tez kiedyś strasznie się tego czepiałem… Widziałem każda pomyłkę w filmie i sam uważałem ze pan Anderson „plugawi” nasza ukochana grę. Teraz naszczecie jest inaczej. Oglądam jego filmy z przyjemnością i czekam na kolejne produkcje ;p < w jakimś stopniu rekompensuje mi to oczekiwanie na kolejne części Residenta które w przyszłości wyda Capcom > Poza tym kto wie być może po raz ostatni widzimy naszych znajomych< Jill, Weskera, Chrisa, Claire > właśnie w filmach Andersona …
Ostatnio zmieniony sob 11 wrz, 2010 przez Chris, łącznie zmieniany 1 raz.
Yeah! It's payback time. We've gotta destroy Umbrella. Now, let's finish this once and for all!
Dokładnie. Film jest inspirowany co można zobaczyc na początkowych napisach. Niestety oznacza to, że reżyser/scenarzysta może sobie brac dowolne elementy i dowolnie to łączyc. Kto czytał Wiedźmina i oglądał serial/film ten wie, jakiego samobója może sobie strzelic twórca. Jak wszyscy wiemy filmy są już cztery. Gdyby Capcom podobnie jak Paul skupił się na wierności cofnęliby licencje Andersonowi.
Alice jest za dużo. Alice jest WSZĘDZIE. Podstawowym problemem tych filmów jest właśnie przepakowanie postaci. Ma to prosty mechanizm - w Survival Horror oraz przy pisaniu dobrych tekstów/scenariuszy obowiązuje zasada porównania się do bohatera. Fajnie oglada się film, którego bohater ma pół magazynka i musi dożyc do jutra. Bo to wyzwanie. Bo każdy z nas może sobie wyobrażac, co zrobi. Alice rozsmarowuje oddział komandosów. Może im też puknąc TK cios aż tynk ze ścian poleci. Gdzie tu wyzwanie? Moja ciekawośc kończy sie na "złamie mu kark czy poderżnie gardło". Bo że wygra to nie ma najmniejszych wątpliwości. Zobaczcie filmy Romero - bohaterowie mają problemy natury psychologicznej. Towarzyszy im świadomośc tego, że może nie byc lepiej. Że zombiaki mogą ich dostac i małe ugryzienie to wyrok. W RE 1-3 na nadmiar amunicji sie nie narzeka. Magazynki leżały tu i ówdzie a nie wypadały z co drugiego zabitego wroga. Anderson wzorował się właśnie na nowszych resach - akcja, efekciarstwo, strzelnica. Capcom to zaaprobował. Anderson wsadził swoją laskę do filmu więc jest jej pełno. Underworld ogladaliście? Tam są podobne cuda wianki. I twórca tych filmów to nikt inny jak MĄŻ pani Beckinsale.
Ty podajesz argumenty i ja podaję. Właśnie o tym piszę. Ja moge powiedziec plus za to, ty minus za tamto. Ale żaden z nas nie może stwierdzic za siebie samego, że ma racje. To sie rozumie samo przez się, a drugą stronę trzeba przekonac. W moich postach masz moje argumenty. To moje racje. Musze cię skłonic do ich rozważenia ale nie zrobię tego pisząc "bo Saladyna argumenty trafne są".
Paul - komentowałem fragment wypowiedzi Slayera, w którym stwierdził on, że nie podobają mu sie żadne inne filmy z Millą za wyłaczeniem resów. Mój kontargument - piąty element. Upośledzony nie jesteś - na czarno drobnym drukiem komentujemy pewną scenę pod koniec filmu która ma związek z Weskerem. Będziesz musiał dorwac film na DVD i zobaczyc samemu - albo ja zasunę screena ale na edycje DVD poczekamy z 6 miesięcy minimum.
Sam piszesz, że posunięcie Andersona w kwestii zdolności Alice i jej klonów było wymogiem odzyskania honoru. Zgadzam się. I Paul to zrobił. Chcemy i mamy, więc nie ma co po nim za to jeździć. Widzicie - ja porównałem ten film z poprzednimi i wyszło, że jest lepiej. Jeżeli się kogoś objeżdża za trzy filmy a czwarty jest lepszy, to należy napisac. Czwarty jest lepszy. A nie tylko dla zasady "za mało i za późno". Inaczej to ślepa krytyka - nie lubię i nic mnie nie zadowoli.
Pisałem właśnie o pokazaniu w filmie choreografii z walki z Weskerem. Co oznacza Afterlife zaadaptował w 100% fragment Re 5. Jak rozumiem Paul tego chciał. I jak wyszlo? Prawie jak oglądanie Gameplaya na YouTube. TOTALNA zrzynka też kole w oczy. Nie zrozumcie mnie źle ja też bym chciał restartu serii, z pierwszą częścia rozgrywająca się w rezydencji, może nawet z zagadkami. Ale to się chyba nie zdarzy. Swoja drogą która adaptacja gry wyszła super? Mortal Kombat? Super Mario Bros? Prince of Persia?
Alice jest za dużo. Alice jest WSZĘDZIE. Podstawowym problemem tych filmów jest właśnie przepakowanie postaci. Ma to prosty mechanizm - w Survival Horror oraz przy pisaniu dobrych tekstów/scenariuszy obowiązuje zasada porównania się do bohatera. Fajnie oglada się film, którego bohater ma pół magazynka i musi dożyc do jutra. Bo to wyzwanie. Bo każdy z nas może sobie wyobrażac, co zrobi. Alice rozsmarowuje oddział komandosów. Może im też puknąc TK cios aż tynk ze ścian poleci. Gdzie tu wyzwanie? Moja ciekawośc kończy sie na "złamie mu kark czy poderżnie gardło". Bo że wygra to nie ma najmniejszych wątpliwości. Zobaczcie filmy Romero - bohaterowie mają problemy natury psychologicznej. Towarzyszy im świadomośc tego, że może nie byc lepiej. Że zombiaki mogą ich dostac i małe ugryzienie to wyrok. W RE 1-3 na nadmiar amunicji sie nie narzeka. Magazynki leżały tu i ówdzie a nie wypadały z co drugiego zabitego wroga. Anderson wzorował się właśnie na nowszych resach - akcja, efekciarstwo, strzelnica. Capcom to zaaprobował. Anderson wsadził swoją laskę do filmu więc jest jej pełno. Underworld ogladaliście? Tam są podobne cuda wianki. I twórca tych filmów to nikt inny jak MĄŻ pani Beckinsale.
Ty podajesz argumenty i ja podaję. Właśnie o tym piszę. Ja moge powiedziec plus za to, ty minus za tamto. Ale żaden z nas nie może stwierdzic za siebie samego, że ma racje. To sie rozumie samo przez się, a drugą stronę trzeba przekonac. W moich postach masz moje argumenty. To moje racje. Musze cię skłonic do ich rozważenia ale nie zrobię tego pisząc "bo Saladyna argumenty trafne są".
Paul - komentowałem fragment wypowiedzi Slayera, w którym stwierdził on, że nie podobają mu sie żadne inne filmy z Millą za wyłaczeniem resów. Mój kontargument - piąty element. Upośledzony nie jesteś - na czarno drobnym drukiem komentujemy pewną scenę pod koniec filmu która ma związek z Weskerem. Będziesz musiał dorwac film na DVD i zobaczyc samemu - albo ja zasunę screena ale na edycje DVD poczekamy z 6 miesięcy minimum.
Sam piszesz, że posunięcie Andersona w kwestii zdolności Alice i jej klonów było wymogiem odzyskania honoru. Zgadzam się. I Paul to zrobił. Chcemy i mamy, więc nie ma co po nim za to jeździć. Widzicie - ja porównałem ten film z poprzednimi i wyszło, że jest lepiej. Jeżeli się kogoś objeżdża za trzy filmy a czwarty jest lepszy, to należy napisac. Czwarty jest lepszy. A nie tylko dla zasady "za mało i za późno". Inaczej to ślepa krytyka - nie lubię i nic mnie nie zadowoli.
Pisałem właśnie o pokazaniu w filmie choreografii z walki z Weskerem. Co oznacza Afterlife zaadaptował w 100% fragment Re 5. Jak rozumiem Paul tego chciał. I jak wyszlo? Prawie jak oglądanie Gameplaya na YouTube. TOTALNA zrzynka też kole w oczy. Nie zrozumcie mnie źle ja też bym chciał restartu serii, z pierwszą częścia rozgrywająca się w rezydencji, może nawet z zagadkami. Ale to się chyba nie zdarzy. Swoja drogą która adaptacja gry wyszła super? Mortal Kombat? Super Mario Bros? Prince of Persia?
- Barry Norris
- Posty: 828
- Rejestracja: śr 02 kwie, 2008
- Lokalizacja: Danzig
Tak gwoli ścisłości - pani Jovovich, kiedy grała w "jedynce" nie była związana z Andersonem. Poza tym - w przeciwieństwie do Kim Beckinsale, sama latami pracy na dobrych planach, dobrych filmów wypracowała sobie status gwiazdy - każdy, kto oglądał choćby "The Fifth Element" pewnie się ze mną zgodzi.Saladyn pisze: Anderson wsadził swoją laskę do filmu więc jest jej pełno.
Taki Silent Hill na przykład - film dość wierny grze (piszę DOŚĆ, a nie CALKOWICIE) - a przy tym bardzo zjadliwy. Tylko ten Pyramid Head tak z pupci wzięty...Swoja drogą która adaptacja gry wyszła super?
Ostatnio zmieniony sob 11 wrz, 2010 przez Barry Norris, łącznie zmieniany 1 raz.
"An open mind is like a fortress with it's gate unguarded" - Kronikarz Isador Akios, 3 Kompania Zakonu Krwawych Kruków, Kosmiczny Marine
"WAAAAAAAAGHHHHHHHH!!!!!" Burszuj Gorgutz Łofca Czerepuf, dowódca orkowych kohort.
"Blood for the Blood God! Skulls for the Skull Throne!" - Lord Chaosu Elifiasz Zdobywca, dowódca sekty, Pożeraczy Światów
"WAAAAAAAAGHHHHHHHH!!!!!" Burszuj Gorgutz Łofca Czerepuf, dowódca orkowych kohort.
"Blood for the Blood God! Skulls for the Skull Throne!" - Lord Chaosu Elifiasz Zdobywca, dowódca sekty, Pożeraczy Światów
Kate. Kate Beckinsale 
Masz racje Barry ale dopakowanie Alice zaczęło się później. Brak obiektywizmu twórcy to standardowa przypadłośc. Nie jest to jedyny element, który zaważył na miałkości resów 1 - 3. A Milla w czasach kręcenia 5go Elementu była z Bessonem o ile mnie pamięc nie myli. Tak samo jak Linda Hamilton była z Cameronem itd. B)
Barry Norris - No to niech będzie Joanna d'Arc, skoro "The 5th element" tak was razi - chociaż Milla zagrała tam na medal IMO
Masz racje Barry ale dopakowanie Alice zaczęło się później. Brak obiektywizmu twórcy to standardowa przypadłośc. Nie jest to jedyny element, który zaważył na miałkości resów 1 - 3. A Milla w czasach kręcenia 5go Elementu była z Bessonem o ile mnie pamięc nie myli. Tak samo jak Linda Hamilton była z Cameronem itd. B)
Barry Norris - No to niech będzie Joanna d'Arc, skoro "The 5th element" tak was razi - chociaż Milla zagrała tam na medal IMO
Ostatnio zmieniony sob 11 wrz, 2010 przez Saladyn, łącznie zmieniany 4 razy.
Nie, nie nie nie nie nie i jeszcze raz nie.Slayera, w którym stwierdził on, że nie podobają mu sie żadne inne filmy z Millą za wyłaczeniem resów
Chodziło mi o to że uważam iż INNE filmy niż RE autorstwa Paula Andersona nie są zbyt ciekawe.
Co do Milli , to chyba wszystkie filmy z jej udziałem mi się podobają, np. Czwarty Stopień, wspomniany przez Ciebie 5th element, i reszta (może oprócz Ultravioletu). Jest moją ulubioną aktorką i byłoby dziwne gdybym nie lubiał filmów z jej udziałem.
Fajnie że Resident Evil Afterlife według większości wyszedł dobrze
Poczytałem ten temat i tak naprawdę nie wiem co Wy w tym filmie widzicie.
Efekty 3D ok, super fajne, ale takie są teraz wymagania. Niedługo do kina tylko na 3D będzie się chodzić, a filmy klasyczne w domu oglądać. Co to za rewelacja to ja nie wiem.
Sama fabuła bardzo przewidywalna, jak dla mnie nudna. Powiem więcej, jest to film o zombie w którym nie ma zombie
Gdybyście dokładnie, ze stoperem w ręku policzyli sekundy w których pojawiają się zombie, byłby to znikomy ułamek czasu trwania filmu.
Afterlife ani trochę nie jest straszny (no chyba, że dla dwunastolatka). Moja dziewczyna ze scen, które miały być straszne, tak się śmiała, że pół kina słyszało i z każdą chwilą chichotania wśród pozostałych widzów było więcej (najbardziej rozśmieszało to coś wyłażące z ust zombie oraz nieumarli spadający za Alice z dachu budynku).
Sceny akcji, skutecznie zastąpiły strach, tylko, że "Matrix" w oryginale był lepszy, a minęło już przecież tyle lat od jego premiery. Kiepsko, że nic nowego nie udało się wymyślić od tamtego czasu i dostaliśmy odgrzewany kotlet.
Postacie. Te poboczne były zupełnie bezbarwne! Zupełnie. Co pokazał nasz Chris Redfield? Posiedział w celi, potem wyszedł, rozwalił parę zombie i podziękował.
O szurniętym producencie filmowym czy jego azjatyckim koledze w ogóle nie będę wspominał, bo żal za serce ściska. Mina kolesia, który zmartwił się, że tydzień czasu zajmie mu naprawa wozu opancerzonego bezcenna
Pieski zombie ciekawe, choć mogły być choć trochę groźniejsze. Właściwie tylko statystowały, a miały przecież potencjał z tymi rozdziawionymi gębami. Problem w tym, że nie było już kogo zabić. Znów nie zginął nikt pozytywny, zero zaskoczenia, maksimum przewidywalności.
No właśnie, gdzie są zaskakujące zwroty akcji? Był tylko jeden (z niesprawnym wozem opancerzonym). Reszta właściwie mnie nie zaskoczyła.
To, że nie ma zbyt wielu powiązań z serią gier, nie przeszkadza mi wcale, bo ja na to patrzę jak na coś zupełnie oddzielnego, coś co ma tylko tytuł Resident Evil, a Residentem nie jest.
Co można zaliczyć na plus?
Największym plusem jest muzyka, ale to nie filharmonia. Przyszedłem przecież na film i nie ratujcie tego obrazu, świetną muzyką.
Najlepsza w tym filmie była broń kata. Spowodowała znaczne podniecenie wśród fanów RE5 którzy musieli być w niebo wzięci
Nie powiem, coś takiego chętnie bym sobie na ścianie powiesił 
Za nic ten film nie dorasta do pięt klimatowi pierwszej części. Nowoczesne wodotryski w postaci 3D, ani trochę nie są w stanie tego zrekompensować. Afterlife trzyma poziom Apocalypse, a zwłaszcza Extinction, czyli to czego się można było spodziewać.
Aha i nie ma co się emocjonować Jill. Nie martwcie się. Alice ją uratuje
I można nawet szóstą część nakręcą. Czas pokaże.
Efekty 3D ok, super fajne, ale takie są teraz wymagania. Niedługo do kina tylko na 3D będzie się chodzić, a filmy klasyczne w domu oglądać. Co to za rewelacja to ja nie wiem.
Sama fabuła bardzo przewidywalna, jak dla mnie nudna. Powiem więcej, jest to film o zombie w którym nie ma zombie
Afterlife ani trochę nie jest straszny (no chyba, że dla dwunastolatka). Moja dziewczyna ze scen, które miały być straszne, tak się śmiała, że pół kina słyszało i z każdą chwilą chichotania wśród pozostałych widzów było więcej (najbardziej rozśmieszało to coś wyłażące z ust zombie oraz nieumarli spadający za Alice z dachu budynku).
Sceny akcji, skutecznie zastąpiły strach, tylko, że "Matrix" w oryginale był lepszy, a minęło już przecież tyle lat od jego premiery. Kiepsko, że nic nowego nie udało się wymyślić od tamtego czasu i dostaliśmy odgrzewany kotlet.
Postacie. Te poboczne były zupełnie bezbarwne! Zupełnie. Co pokazał nasz Chris Redfield? Posiedział w celi, potem wyszedł, rozwalił parę zombie i podziękował.
O szurniętym producencie filmowym czy jego azjatyckim koledze w ogóle nie będę wspominał, bo żal za serce ściska. Mina kolesia, który zmartwił się, że tydzień czasu zajmie mu naprawa wozu opancerzonego bezcenna
Pieski zombie ciekawe, choć mogły być choć trochę groźniejsze. Właściwie tylko statystowały, a miały przecież potencjał z tymi rozdziawionymi gębami. Problem w tym, że nie było już kogo zabić. Znów nie zginął nikt pozytywny, zero zaskoczenia, maksimum przewidywalności.
No właśnie, gdzie są zaskakujące zwroty akcji? Był tylko jeden (z niesprawnym wozem opancerzonym). Reszta właściwie mnie nie zaskoczyła.
To, że nie ma zbyt wielu powiązań z serią gier, nie przeszkadza mi wcale, bo ja na to patrzę jak na coś zupełnie oddzielnego, coś co ma tylko tytuł Resident Evil, a Residentem nie jest.
Co można zaliczyć na plus?
Największym plusem jest muzyka, ale to nie filharmonia. Przyszedłem przecież na film i nie ratujcie tego obrazu, świetną muzyką.
Najlepsza w tym filmie była broń kata. Spowodowała znaczne podniecenie wśród fanów RE5 którzy musieli być w niebo wzięci
Za nic ten film nie dorasta do pięt klimatowi pierwszej części. Nowoczesne wodotryski w postaci 3D, ani trochę nie są w stanie tego zrekompensować. Afterlife trzyma poziom Apocalypse, a zwłaszcza Extinction, czyli to czego się można było spodziewać.
Aha i nie ma co się emocjonować Jill. Nie martwcie się. Alice ją uratuje
Ostatnio zmieniony ndz 12 wrz, 2010 przez Diadem, łącznie zmieniany 1 raz.
Ano.Diadem pisze:Poczytałem ten temat i tak naprawdę nie wiem co Wy w tym filmie widzicie.
Podkreślam - uznałem film za lepszy niż części 1-3, ale nie za film genialny.
Efekty 3D ok, super fajne, ale takie są teraz wymagania. Niedługo do kina tylko na 3D będzie się chodzić, a filmy klasyczne w domu oglądać. Co to za rewelacja to ja nie wiem.
Mimo wszystko efekty 3D na razie są w mniejszości. Avatar bez 3D i nie na Blue Rayu też nie jest takim super filmem. Ale ludzie głosują nogami. Poza tym wiele filmów, np. Odlot - były w 3D i jakoś się tego 3d nie czuło. W RE:Afterlife 3d jest i to widac. Poza tym jest różnica między filmem robionym w 3d a filmem przerabianym na 3d.
Sama fabuła bardzo przewidywalna, jak dla mnie nudna. Powiem więcej, jest to film o zombie w którym nie ma zombieGdybyście dokładnie, ze stoperem w ręku policzyli sekundy w których pojawiają się zombie, byłby to znikomy ułamek czasu trwania filmu.
A kto mówił, że to jest film o zombie? Ile zombie masz w RE4 i RE5?
Afterlife ani trochę nie jest straszny (no chyba, że dla dwunastolatka).
A miał być? Kiedy ostatnim razem bałeś sie na horrorze i jaki jest jego tytuł? Jedynie, co teraz może cię rzucic na krześle to muzyka "ba-bam!" i potwor skaczacy na bohatera zza kadru. I to nie dlatego, że jest potworny tylko dlatego, że się go rzuca gdy się człowiek nie spodziewa.
Moja dziewczyna ze scen, które miały być straszne, tak się śmiała, że pół kina słyszało i z każdą chwilą chichotania wśród pozostałych widzów było więcej (najbardziej rozśmieszało to coś wyłażące z ust zombie oraz nieumarli spadający za Alice z dachu budynku).
To coś wyłażące z ust zombie to plagas z RE5. Poza tym ja nawet nie wiem, czy to były zombie. W filmie jest mowa o eksperymentach Umbrelli na żywych a goście z wielofunkcyjną japą są trochę za szybcy i zwinni jak na zombie.
Sceny akcji, skutecznie zastąpiły strach, tylko, że "Matrix" w oryginale był lepszy, a minęło już przecież tyle lat od jego premiery. Kiepsko, że nic nowego nie udało się wymyślić od tamtego czasu i dostaliśmy odgrzewany kotlet.
A co nowego tu można wymyslic? Albo będzie unik przed pięścia, albo mieczem, albo kulą. Matrix był pierwszy nie musiał żadnych poprzeczek przeskakiwac - on je ustawiał. Równie dobrze mógłbyś powiedziec "było 3d w Avatarze dlaczego nic nowego nie wymyślili". Cameron robił ten film 10 lat, a i tak zawalił fabułe.
Postacie. Te poboczne były zupełnie bezbarwne! Zupełnie. Co pokazał nasz Chris Redfield? Posiedział w celi, potem wyszedł, rozwalił parę zombie i podziękował.
O szurniętym producencie filmowym czy jego azjatyckim koledze w ogóle nie będę wspominał, bo żal za serce ściska. Mina kolesia, który zmartwił się, że tydzień czasu zajmie mu naprawa wozu opancerzonego bezcenna
Residenty Andersona niestety mają tą przypadlośc - postacie drugo i trzecioplanowe są chyba tylko po to, żeby było kogo ratowac albo żeby zombiaki miały kogo gryźc
Pieski zombie ciekawe, choć mogły być choć trochę groźniejsze. Właściwie tylko statystowały, a miały przecież potencjał z tymi rozdziawionymi gębami. Problem w tym, że nie było już kogo zabić. Znów nie zginął nikt pozytywny, zero zaskoczenia, maksimum przewidywalności.
To prawda mogli kogoś skasowac, nie miałbym nic przeciwko.
No właśnie, gdzie są zaskakujące zwroty akcji? Był tylko jeden (z niesprawnym wozem opancerzonym). Reszta właściwie mnie nie zaskoczyła.
To, że nie ma zbyt wielu powiązań z serią gier, nie przeszkadza mi wcale, bo ja na to patrzę jak na coś zupełnie oddzielnego, coś co ma tylko tytuł Resident Evil, a Residentem nie jest.
Co można zaliczyć na plus?
Największym plusem jest muzyka, ale to nie filharmonia. Przyszedłem przecież na film i nie ratujcie tego obrazu, świetną muzyką.
Niemniej to składowa filmu. Kiepski soundtrack potrafi zarżnąc skądinąd dobry film.
Najlepsza w tym filmie była broń kata. Spowodowała znaczne podniecenie wśród fanów RE5 którzy musieli być w niebo wzięciNie powiem, coś takiego chętnie bym sobie na ścianie powiesił
Jaka broń?
Za nic ten film nie dorasta do pięt klimatowi pierwszej części.
A jaki klimat miała pierwsza częśc? Przez pól filmu idą, potem większośc oddzialu ginie na laserowej szatkownicy, zombiaki zjadły jedna postac, były skrajnie komputerowe.
Nowoczesne wodotryski w postaci 3D, ani trochę nie są w stanie tego zrekompensować. Afterlife trzyma poziom Apocalypse, a zwłaszcza Extinction, czyli to czego się można było spodziewać.
Właśnie. To kontynuacja. Myślę, że osoby nastawione skrajnie krytycznie po prostu biorą ten film za poważnie. To tylko film, zaczął się tam gdzie się skończył poprzedni, reprezentuje specyficzny gatunek. Poszło nieźle. Nie super, ale nie tragedia.
Aha i nie ma co się emocjonować Jill. Nie martwcie się. Alice ją uratujeI można nawet szóstą część nakręcą. Czas pokaże.
Nie jesteś samDiadem pisze:Poczytałem ten temat i tak naprawdę nie wiem co Wy w tym filmie widzicie.
Kto wie, może się tak stać, że wersje 3D niegdyś będziemy mogli oglądać przed kompem xDDiadem pisze:Efekty 3D ok, super fajne, ale takie są teraz wymagania. Niedługo do kina tylko na 3D będzie się chodzić, a filmy klasyczne w domu oglądać. Co to za rewelacja to ja nie wiem.
Zombie w RE nie ma już od RE 3 (nie licząc Degeneration), zatem nie sądzę, by to był film o zombie... Sam już nie wiem, o czym jest ten film, owi "nieumarli", jak to określiłeś, przypominają bardziej ganados, szczególnie poruszaniem się...Diadem pisze:Sama fabuła bardzo przewidywalna, jak dla mnie nudna. Powiem więcej, jest to film o zombie w którym nie ma zombieGdybyście dokładnie, ze stoperem w ręku policzyli sekundy w których pojawiają się zombie, byłby to znikomy ułamek czasu trwania filmu.
Ba no, koncepcja twórcy...Diadem pisze:Afterlife ani trochę nie jest straszny (no chyba, że dla dwunastolatka). Moja dziewczyna ze scen, które miały być straszne, tak się śmiała, że pół kina słyszało i z każdą chwilą chichotania wśród pozostałych widzów było więcej (najbardziej rozśmieszało to coś wyłażące z ust zombie oraz nieumarli spadający za Alice z dachu budynku).
Powinni napisać: film reżysera, który poza Matrixem, niczego lepszego nie widział...Diadem pisze:Sceny akcji, skutecznie zastąpiły strach, tylko, że "Matrix" w oryginale był lepszy, a minęło już przecież tyle lat od jego premiery. Kiepsko, że nic nowego nie udało się wymyślić od tamtego czasu i dostaliśmy odgrzewany kotlet.
One muszą być bezbarwne, by boska Alice mogła je ratować i aby było widać kontrast między nimi, a Jovovich...Diadem pisze:Postacie. Te poboczne były zupełnie bezbarwne! Zupełnie. Co pokazał nasz Chris Redfield? Posiedział w celi, potem wyszedł, rozwalił parę zombie i podziękował.
O szurniętym producencie filmowym czy jego azjatyckim koledze w ogóle nie będę wspominał, bo żal za serce ściska. Mina kolesia, który zmartwił się, że tydzień czasu zajmie mu naprawa wozu opancerzonego bezcenna
No, tutaj się z tobą nie zgodzę, bo Capcom popełnia ten sam błąd w RE 5, w RE 4 jedynie Luis zginął, a on nie był z nami zbyt zżyty, tak zwana "postać jedej gry"...Diadem pisze:Pieski zombie ciekawe, choć mogły być choć trochę groźniejsze. Właściwie tylko statystowały, a miały przecież potencjał z tymi rozdziawionymi gębami. Problem w tym, że nie było już kogo zabić. Znów nie zginął nikt pozytywny, zero zaskoczenia, maksimum przewidywalności.
Dla mnie najśmieszniejsza była "cena przeżycia" Weskera xD Boże, co oni zrobili z tej postaci... Wszystko, co błędnie zrobiono z nim w RE, tutaj spotęgowano x 3Diadem pisze:No właśnie, gdzie są zaskakujące zwroty akcji? Był tylko jeden (z niesprawnym wozem opancerzonym). Reszta właściwie mnie nie zaskoczyła.
Skoro nie jest, to niech przestanie reklamować się tym (jeszcze) wspaniałym tytułem... Bo jego film będzie oceniany względem kryteriów prawdziwego REsa, a to mu oceny nie podniesie...Diadem pisze:To, że nie ma zbyt wielu powiązań z serią gier, nie przeszkadza mi wcale, bo ja na to patrzę jak na coś zupełnie oddzielnego, coś co ma tylko tytuł Resident Evil, a Residentem nie jest.
No cóż, przynajmniej jeden +, muzyka dużo uratowała, nie powiem, ale nie powinna być wychwalana, bo nie o nią tu chodzi w głównej mierze...Diadem pisze:Co można zaliczyć na plus?
Największym plusem jest muzyka, ale to nie filharmonia. Przyszedłem przecież na film i nie ratujcie tego obrazu, świetną muzyką.
Ja bym chciał mieć jego worek na głowie xDDiadem pisze:Najlepsza w tym filmie była broń kata. Spowodowała znaczne podniecenie wśród fanów RE5 którzy musieli być w niebo wzięciNie powiem, coś takiego chętnie bym sobie na ścianie powiesił
Owszem, ale to pokazuje, że reżyser uczy się na błędach i następna część może być już całkiem wierna seriiDiadem pisze:Za nic ten film nie dorasta do pięt klimatowi pierwszej części. Nowoczesne wodotryski w postaci 3D, ani trochę nie są w stanie tego zrekompensować. Afterlife trzyma poziom Apocalypse, a zwłaszcza Extinction, czyli to czego się można było spodziewać.
Jakby nie mogli uratować Jill w Afterlife... Ten pomysł na nową część jest dosyć żałosny...Diadem pisze:Aha i nie ma co się emocjonować Jill. Nie martwcie się. Alice ją uratujeI można nawet szóstą część nakręcą. Czas pokaże.
http://pawlotheatrum.bloog.pl/ Mój bloog, na razie eksperymentalny, ale zawsze xD
Witam. Ja również byłem w dniu premiery na filmie i szczerze mówiąc czuje się trochę oszukany z tym 3D, raczej niezaspokojony tym 3D w filmie. Oglądnijcie sobie ten filmik i poniekąd zgadzam się z gościem. Filmik w języku angielskim,ale warto obejrzeć, bo można się pośmiać http://thatguywiththeglasses.com/bt/aj/ ... -3d-review
Piterosss
A więc ludzie nienawidzą tych okularków rzuconych przez Weskera w 3D? Szkoda, że on tak sądzi, bo to było konkretne nawiązanie do serii... Widzieliście jak Claire "pozuje" w tych okularkach? Boże, co to za aktorzyna ją gra...
Ale przyznam mu rację, że scena z Egzekiem była najlepsza, szkoda tylko, że ta sama aktorka w niej wystąpiła i przez to znacznie ją zniszczyła...
Dobry było: Zombies can't swim! Zombie Shark can swim, and only zombie things like this, but human zombies CAN'T SWIM! Czy jakoś tak xD
No i werdykt końcowy - 2/10... Ja bym dał 4/10, ale to jest forum fanowskie, dlatego nie możemy tak zjeżdżać tego filmu... Zaraz, kto tak powiedział? Jak dla mnie, te filmy powinny zostać zniszczone, a sam autor nie powinien tykać się reżyserki...
Ale przyznam mu rację, że scena z Egzekiem była najlepsza, szkoda tylko, że ta sama aktorka w niej wystąpiła i przez to znacznie ją zniszczyła...
Dobry było: Zombies can't swim! Zombie Shark can swim, and only zombie things like this, but human zombies CAN'T SWIM! Czy jakoś tak xD
No i werdykt końcowy - 2/10... Ja bym dał 4/10, ale to jest forum fanowskie, dlatego nie możemy tak zjeżdżać tego filmu... Zaraz, kto tak powiedział? Jak dla mnie, te filmy powinny zostać zniszczone, a sam autor nie powinien tykać się reżyserki...
http://pawlotheatrum.bloog.pl/ Mój bloog, na razie eksperymentalny, ale zawsze xD
Na końcu filmu masz jak wół napis film bazujący na grze Resident EvilPaul pisze: Nigdzie nie było napisane, że są to filmy inspirowane grą, zatem oceniam je jako adaptacje...
Oglądaj na YouTube - RESIDENT EVIL CGI | WIECZNY MROK EVIL TV odc. 37
PSN - WESKER-DL / społeczność FB - RESIDENT EVIL PL / Grupa FB - EVIL TV FanPage
PSN - WESKER-DL / społeczność FB - RESIDENT EVIL PL / Grupa FB - EVIL TV FanPage
No proszę...Saladyn pisze:A kto mówił, że to jest film o zombie? Ile zombie masz w RE4 i RE5?
Wirus "T" to dla mnie zombie. Ok, oni tam używają słowa "nieumarły", ale Plagasa wogóle nie wymieniają, więc dla mnie tym filmowym "nieumarłym" bliżej do zombie niż do ganado i tak na nich patrzę. To, że się szybciej poruszają równie dobrze można czynić z nich crimson head'y.
Na film o potworach idzie się po to, żeby się przestraszyć, bo czym innym się mam emocjonować? Przecież nie spodziewałem się wątków miłosnych idąc na Afterlife.Saladyn pisze:A miał być? Kiedy ostatnim razem bałeś sie na horrorze i jaki jest jego tytuł? Jedynie, co teraz może cię rzucic na krześle to muzyka "ba-bam!" i potwor skaczacy na bohatera zza kadru. I to nie dlatego, że jest potworny tylko dlatego, że się go rzuca gdy się człowiek nie spodziewa.Diadem pisze:Afterlife ani trochę nie jest straszny (no chyba, że dla dwunastolatka).
Potwór skaczący na bohatera zza kadru? Proszę bardzo. Pierwszy film Resident Evil. Rain wchodzi pod pociąg, aby podłączyć zasilanie. Widzi rozdartą kratę i muzyka sugeruje, że zaraz może pojawić się potwór, a tymczasem to JD robi sobie głupie żarty. Oglądając tą scenę po raz pierwszy można się przestraszyć. Afterlife oglądałem po raz pierwszy i tam nie było takich scen. Żadna mnie nie zaskoczyła. Były zbyt przewidywalne.
To się nazywa wcisnąć coś na siłę, aby miało powiązanie z grą. Podobnie rzecz się ma Egezkutorem. Dla kogoś nieznającego gry jego motyw to dopiero zagadka.Saladyn pisze:To coś wyłażące z ust zombie to plagas z RE5.
Anderson uznał chyba, że na jego film nie pójdą zbyt dociekliwi ludzie, więc nie bardzo starał się to jakoś logicznie wpleść w całość. Film nie dla tych co chcą się bać i nie dla dociekliwych. Film dla niewybrednych widzów oczekujących rozwałki. W ten deseń to ja wolę obejrzeć Rambo.
Dlatego ten film nie tylko nie jest genialny, ale nie jest nawet przeciętny. Po co go było robić, skoro nie wnosi nic nowego, a tylko odtwarza stare wzorce?Saladyn pisze:A co nowego tu można wymyslic? Albo będzie unik przed pięścia, albo mieczem, albo kulą. Matrix był pierwszy nie musiał żadnych poprzeczek przeskakiwac - on je ustawiał. Równie dobrze mógłbyś powiedziec "było 3d w Avatarze dlaczego nic nowego nie wymyślili". Cameron robił ten film 10 lat, a i tak zawalił fabułe.Diadem pisze:Sceny akcji, skutecznie zastąpiły strach, tylko, że "Matrix" w oryginale był lepszy, a minęło już przecież tyle lat od jego premiery. Kiepsko, że nic nowego nie udało się wymyślić od tamtego czasu i dostaliśmy odgrzewany kotlet.
Jaki miała klimat? Przede wszystkim nieprzewidywalny. Od samego początku nie wiadomo co jest grane. Ludzie giną w laboratorium, a po chwili mamy jakąś nieznaną laskę pod prysznicem, na którą rzucają się równie nieznani komandosi. Człowiek się zastanawia, kim ona jest, coś się dzieje. Dalsza akcja? Zamknięci w podziemnym laboratorium, kilometr pod ziemią, otoczeni przez nieumarłych i jeszcze jakiś upierdliwy komputer. W końcu wydostają się, można podejrzewać, że Kaplan i Rain, jednak wyjdą z tego cało, że jednak im się uda, ale jeden licker i już mamy zwrot akcji. A i to nie koniec, bo naukowcy Umbrelli w domu Alice, kompletnie wywracają pozytywne zakończenie do góry nogami. Ciągle się coś dzieje, oglądając po raz pierwszy żyjesz tym filmem, a w Afterlife? Po nitce do kłębka. W momencie, gdy ekipa schodzi do kanałów i ten "łysy" (mniejsza o nazwisko) zostaje odcięty od pozostałych z góry wiem, że przeżył. Wiem, że pod koniec filmu się pojawi. I to mnie boli, bo wymagam zaskoczenia od takiego filmu.Saladyn pisze:A jaki klimat miała pierwsza częśc? Przez pól filmu idą, potem większośc oddzialu ginie na laserowej szatkownicy, zombiaki zjadły jedna postac, były skrajnie komputerowe.Diadem pisze:Za nic ten film nie dorasta do pięt klimatowi pierwszej części.
Ja na to patrzę tak:Saladyn pisze:Właśnie. To kontynuacja. Myślę, że osoby nastawione skrajnie krytycznie po prostu biorą ten film za poważnie. To tylko film, zaczął się tam gdzie się skończył poprzedni, reprezentuje specyficzny gatunek. Poszło nieźle. Nie super, ale nie tragedia.
Resident Evil +1
Resident Evil Apocalypse 0
Resident Evil Extinction -1
Resident Evil Afterlife -2
Czyli równia pochyła i staczamy się coraz niżej.
Ostatnio zmieniony ndz 12 wrz, 2010 przez Diadem, łącznie zmieniany 2 razy.
No niby tak, nie zostałem na napisy, mój kumpel się uparł, że zostaje, a potem powiedział mi o tej scenie z Jill, ale swoją drogą, czemu reżyser informuje o tym dopiero na koniec, w dodatku tytułując film "Resident Evil"? Ludzie mogą ocenić to jako adaptacje, tym bardziej, że w poprzednich częściach nie było takiego napisu... Adaptacja np. Krzyżaków, także dosyć luźno trzymała się książki, pomieszane były sceny i bohaterowie biorący w nich udział, a jednak nazywa się ją adaptacją... Może dlatego, że ogólny zarys fabularny nie został zmieniony...WESKER-DL pisze:Na końcu filmu masz jak wół napis film bazujący na grze Resident Evil
Niemniej jednak, jeśli to są filmy jedynie bazujące na grze, nie powinniśmy ich oglądać, jako fani dobrej serii RE... Przynajmniej ja nie będę, bo już nie mogę znieść tej Alice, tego, że Chris w filmie nie robi niczego ważniejszego, poza tym, że w nim jest... No i samego Andersona...
Tym bardziej, że jego filmy nie są niczym oryginalnym, nie odkrywają nowych wzorców, a jedynie odgrzewają te stare i najbardziej kasowe... Dla Andersona dobry film to całkowita rozwałka, gdyż tylko ona pozwoli nam zrozumieć jego koncepcje...
A wydawać kasę, by zobaczyć na żywo okularki Weskera, Egzecutionera i "plagasa" z ust, naprawdę nie ma po co... Tym bardziej, że co kolejny film, te motywy są wsadzane tam nie wiadomo skąd i kiedy, ot tak po prostu... Nie rozumiem także, po co dawać do filmu postać Chrisa, skoro i tak wszystko dzieje się wokół Alice? Bo Claire tam występuje? Już o wiele lepiej by wyglądało, gdyby to Jill posiadła super moce, w wyniku przypadkowej infekcji od Nemesisa i robiła z Chrisem rozwałkę w siedzibie Umbrelli... Wtedy większość by się zgadzała xD
Ostatnio zmieniony ndz 12 wrz, 2010 przez Paul, łącznie zmieniany 2 razy.
http://pawlotheatrum.bloog.pl/ Mój bloog, na razie eksperymentalny, ale zawsze xD
Niestety - z filmu nie wynika, że to nie zombie. Zombie są wolne i w zasadzie nie da się ich kontrolować, więc rzuciłyby się i na Egzekutora.Diadem pisze:To się nazywa wcisnąć coś na siłę, aby miało powiązanie z grą. Podobnie rzecz się ma Egezkutorem. Dla kogoś nieznającego gry jego motyw to dopiero zagadka.Saladyn pisze:To coś wyłażące z ust zombie to plagas z RE5.
Anderson uznał chyba, że na jego film nie pójdą zbyt dociekliwi ludzie, więc nie bardzo starał się to jakoś logicznie wpleść w całość. Film nie dla tych co chcą się bać i nie dla dociekliwych. Film dla niewybrednych widzów oczekujących rozwałki. W ten deseń to ja wolę obejrzeć Rambo.
Mnie osobiście powalił początek filmu - strzelałem w życiu z Kałacha, Skorpiona i pepeszy. Walenie serią to krótka zabawa. Tymczasem Milla pruje na jednym magazynku przez dobre kilka minut
Ostatnio zmieniony ndz 12 wrz, 2010 przez Saladyn, łącznie zmieniany 1 raz.
Trochę nie uważnie oglądasz filmy bo ten napis pojawił się w każdej częściPaul pisze:ale swoją drogą, czemu reżyser informuje o tym dopiero na koniec, w dodatku tytułując film "Resident Evil"? Ludzie mogą ocenić to jako adaptacje, tym bardziej, że w poprzednich częściach nie było takiego napisu
Oglądaj na YouTube - RESIDENT EVIL CGI | WIECZNY MROK EVIL TV odc. 37
PSN - WESKER-DL / społeczność FB - RESIDENT EVIL PL / Grupa FB - EVIL TV FanPage
PSN - WESKER-DL / społeczność FB - RESIDENT EVIL PL / Grupa FB - EVIL TV FanPage