Swoje spostrzeżenia opieram tylko na RE1 i w dużej mierze na etapie Chrisa (ponieważ jako jedyny ma odczynienia z full ekipą z Bravo). Nie oznacza to jednak wcale, że elementów przygody Jill nie plotę w tę opowiastkę
Prawdopodobnie Team Bravo weszli do posiadłości tymi samymi drzwiami co Alpha. Enrico nakazał przeszukanie tej ogromnej chawiry i tym samym rozkazał się rozdzielić. Każdy wybrał własne drzwi do sprawdzenia. Na pierwszy ogień weźmy Foresta. Pewny siebie profesjonalista, nie dający sobą rządzić prawdopodobnie wybrał najbardziej ulubioną pozycję - snajper. Gdzie najlepiej się ustawić z lamerką? Na tarasie. Dobra pozycja, wszystko widać co się dzieję wokół wilii a w razie czego zauważy helikopter lub inną pomoc. Czas na Richarda i Rebeccę. Richard zawsze był przyjacielem każdego z teamu także bez najmniejszego zastanowienia wziął młodziutką koleżankę pod swoją opiekę. Ponieważ Becca nie miała jeszcze do czynienia z taką akcją był jej ochroniarzem
Ale czy tak oby na pewno było?
Zastanowić może fakt, że gdyby moja historia faktycznie miała miejsce, to wydarzyła by się w niespełna 5-10 minut przed wtargnięciem Alpha Team. Pytanie w związku z tym takie: Czy aby napewno się rozdzielili celem sprawdzenia posiadłości? Powiedzmy że Enrico nakazał się podzielić samemu wbiegając w której drzwi. Reszta towarzystwa stwierdziła że ma głęboko jego chore rozkazy, i będą się trzymać kupki bo w kupce bezpieczniej. Podczas zwiedzania posiadłości (która to chwila mogła być dość długa), zdarza się wypadek i Richard zostaje otruty. Rebecca nie chce go zostawić bez opieki lekarskiej, więc Forest i Kenneth stwierdzają, że pójdą po serum. Będąc w holu głównym słychać strzały na zewnątrz posiadłości. Kenneth, jako chemik wie, że każda sekunda jest ważna aby uratować kolegę, rozkazuje więc Forestowi pójść na taras i sprawdzić co się dzieje. Forest jednak zostaje zaskoczony na tarasie.... Tym czasem Kenneth pamiętał, że pokój z serum znajdował się na parterze budynku, dlatego też wybrał drogę przez jadalnię... Ale nie dotarł....
Pozostaje jeszcze kwestia Enrico. Był dowódcą i nakazał rozdzielenie. Sami wiemy, że troszkę czasu dzięki temu zdobył, aby dotrzeć do miejsca w którym go znajdujemy. Nasuwa mi się jednak kilka myśli o którym chciałbym porozmawiać. Enrico znajdujemy niezwykle daleko od reszty towarzyszy. Jak na faceta na podeszłym wieku i biorącą pod uwagę wszystko to co się działo wokół niezły wyczyn, prawda
Wiem że moje przemyślenia są bardzo naciągnięte ale z drugiej strony wszytko zazębia się i nie ma, absolutnie żadnego powodu aby ta historia się tak nie potoczyła
Czekam na Wasze sugestię i ewentualne spostrzeżenia.
Sorex za błędy w tekście ale pisałem pod wpływem weny