Dosłownie przed chwilą ukończyłem RE : ORC w wersji na PC. Mam takie mieszane uczucia...
Zacznę od plusów:
-Menu. Jest bardzo ładne i przyjemne dla oka. Animacja jakiegoś stworzenia w tle i bardzo fajny napis "Resident Evil : Operation Raccoon City" oraz klimatyczna muzyka, bardzo mi się spodobały.
-wybór postaci też jest ciekawy, mają one swoje unikatowe skille, sporo broni, levelują, punkty doświadczenia i te sprawy.
-grafika, nie mam względem niej wysokich wymagań, także ta obecna w grze mi wystarczała.
-Postać Vectora. Uwielbiam go, jest moim ulubionym bohaterem w tej grze.
A teraz kilka minusów:
-klimat, a raczej jego brak. Gdy w RE 5 było mało klimatu residenta, to w Operacji nie było go w ogóle. Mimo Lickerów, Ady, Mr. X'ów i całej reszty, miałem wrażenie że gram w całkiem inną grę, aniżeli w resa.
-Podczas grania towarzyszyło mi nieustanne uczucie że ta gra jest zrobiona na szybko, na odpierdziel i bez jakiejkolwiek pasji. Po prostu kolejny sposób zarobienia kasy na fanach.
-Muzyka. W Residentach była ona zawsze ważna, fajna i zauważalna. W tej części prawie w ogóle nie zwróciłem uwagi na to co leci w tle, poza muzyką w menu, i tą w ostatniej lokacji, pozostałe kawałki są niezauważalne, a co za tym idzie, beznadziejne i słabe.
-BUGI. Jest ich tak wiele... więcej chyba niż w Skyrimie (a tym było ich co nie miara). Zacinające się postaci, animacje, stwory, zanikanie, przenikanie, teleportowanie. Ale to nie wszystko, są też takie bardziej zaawansowane. Podam przykład dwóch, których sam doświadczyłem. Pierwszy, w momencie gdy jedziemy taką szeroką windą w dół. W czasie jazdy atakowały nas lickery, i po zabiciu pewnego lickera podszedłem do krawędzi windy i zostałem na ścianie

. Moi kompani zjechali sobie w dół, a ja zostałem na ścianie, stałem w powietrzu. Gdy się ruszyłem, moja postać spadła na sam dół, i nie mogła się w jakikolwiek sposób wydostać (ponieważ moja drużyna miała swój przystanek o piętro wyżej). A drugi rozbudowany bug był własnie po restarcie i dostaniu się do tej lokacji, na której dnie jest lawa. Biegając po platformie, zabijając crimson heady i huntery, w pewnym momencie jeden z łowców chciał na mnie skoczyć, nie udało mi się i wskoczył w lawę. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy... nic mu się nie stało, BIEGAŁ SOBIE PO LAWIE

.
-Sztuczna inteligencja wszystkich. Wszyscy, sterowani komputerowo byli po prostu głupi. Moi koledzy z drużyny bez żadnego namysłu wbiegali w wiązki laserowe od bomb i wybuchali, ZA KAŻDYM RAZEM. Zostawiali mnie na pastwę losu, błądzili po lokacjach, co chwilę ginęli, i sami się nie potrafili wyleczyć ( za każdym razem gdy ktoś leżał i czekał na pomoc, to tylko ja mu pomagałem, reszta miała owego poszkodowanego w "czterech literach").
-Zombiaki pojawiają się nagle i nie wiadomo skąd. Byłem sobie między kontenerami, sam na sam z crimson headem, dźgnął mnie i zacząłem krwawić i nagle pojawiło się 30 zombiaków wokół mnie
-Bezsensowne wrzucanie kultowych postaci. Idiotyczny wątek z Claire i Sherry i z Adą, a nawet z Leonem. W ogóle to nie miało ładu i składu, po prostu ich wrzucili aby połechtać ego każdego fana (och, tu jest i Ada i Leon i Claire, ale super!). Beznadzieja.
-Aż wreszcie debilne zakończenie. Co to w ogóle miało być?! Podchodzę do Leona, wybieram uratowanie go, a tu nagle znajduję się na jakiejś stacji kolejowej... TOTALNA PORAŻKA.
-Reasumując: to najnudniejsze RE w jakie grałem. Nudne lokacje, te same zadania w kółko, marna różnorodność czegokolwiek.
Ogółem: gra mi się nie spodobała. Ukończyłem ją tylko dlatego, że ma "RE" w tytule.