Przedwczoraj ukończyłem ORC (X360), więc czas by wypowiedzieć się na temat tj gry.
Od pierwszych zapowiedzi byłem bardzo zainteresowany tym projektem (dobra, jak każdym RE

) i byłem ciekaw jak ekipa z S6G pod nadzorem Capcomu poradzi sobie podczas tworzenia tego spin-offa.
Jak to zwykle bywa w RE najbardziej interesuje mnie fabuła, a o ten aspekt najbardziej się bałem od kiedy gra została zapowiedziana (i dowiedzieliśmy się, że będzie można zabić Leona). Jak wiemy wcielamy się w członka oddziału U.S.S, który przybywa do Raccoon City, aby pomóc zdobyć próbkę wirusa G od Birkina oraz zniszczyć dowody działalności korporacji na terenie miasta - i to by było na tyle. W trakcie tej fabuły spotykamy znane postacie z serii, odwiedzamy znane lokacje i obserwujemy zmianę nastawienia naszych podopiecznych do swojego pracodawcy oraz obserwujemy znane nam już wydarzenia z innej perspektywy. Osobiście muszę przyznać, że nie jest źle, jest dobrze. Chciałoby się poznać więcej szczegółów na temat postaci którą obecnie gramy (coś więcej z jej życia niż tylko krótki opis przy wyborze), ale to przecież U.S.S - oni zazwyczaj są owiani nutką tajemnicy

, no i są w trakcie epidemii w Raccoon, gdzie nie ma miejsca na osobiste pogaduszki. Zakończenie ORC daje satysfakcję nie zależnie od tego jakie ono będzie.
Czas na gameplay. Operation Raccoon City to shooter "pełną gębą" osadzony w uniwersum Resident Evil. Jeśli miałbym porównać ten tytuł do innych gier to napiszę, ze jest to miks Left 4 Dead z Army of Two. Jeśli graliście w jeden z tych tytułów to wiecie czego się spodziewać. ORC to przede wszystkim tytuł przeznaczony do kooperacji z innymi graczami. Grając sami będziemy się także dobrze bawić, ale komputerowi towarzysze mogą denerwować (tak jak w Outbreak'ach). Gra jest do bólu liniowa, więc nie ma mowy o błądzeniu. Jak to też w shooterach bywa, tutaj głównie chodzi o strzelanie (warto dodać, że arsenał jest pokaźny), więc zapomnijmy o zagadkach. Czasami jedynie trzeba będzie znaleźć jakąś kartę magnetyczną do otwarcia drzwi, ale to sporadyczne wyjątki. Sterowanie jest dość wygodnie rozwiązane i szybko można się do niego przyzwyczaić. Wybierając postać, musimy się zastanowić jaka klasa postaci będzie nam odpowiadała. Mamy medyka, szturmowca, inwigilatora, sapera, naukowca oraz zwiadowcę. Każda z tej klasy posiada swoje indywidualne umiejętności które pomogą nam przeżyć w ogarniętym chaosem Raccoon. Dla każdego coś miłego

.
Walczyć będziemy z ludźmi, zombie oraz B.O.W. Pojedyncze zombie nie sprawiają problemu, ale za to z grupą krwiożerczych zombie wśród których znajdą się "Szkarłatne Łby" (Crimson Heady) możemy mieć problem. Walcząc z członkami Spec OPS miałem mały czasami mały problem gdyż ich "sokoli wzrok" potrafił zlokalizować moją postać gdy miała mało zdrowia i celnym strzałem ją zabić. Jak w przypadku zombie w pojedynkę większego zagrożenia nie stanowią, za to w grupie po 6 karabinów strzelających ogniem zaporowym, gdy walczymy z zombie czy innymi przeciwnikami mogą przysporzyć kłopotów. Nasi "ludzcy i żywi oponenci" chowają się za przeszkodami, rzucają granatami, walczą nożem z bliskiej odległości (gdy zabraknie im amunicji) nie są tacy mądrzy na jakich wyglądają. Czasami zdarzy się in z opóźnieniem schować lub biegną w naszą stronę. Podczas gry zdarzyło mi się to tylko parę razy, więc tragedii nie ma, ale w dzisiejszych czasach takich niedoróbek nie powinno być. Czas na B.O.W które w tej części są wyjątkowo odporne na nasz ostrzał. Huntery czy Lickery zjadają zdecydowanie za dużo amunicji bez względu na to, jak celnie strzelamy. Na normalnym poziomie trudności zdarzyło mi się, że Hunter "zjadł mi" trzy magazynki z karabinu maszynowego wycelowanego w "twarz!". Przed ich odporność niejednokrotnie zginąłem, a czasem zdarzyło się nawet, że miałem już dość walki z nimi, a aby przejść dalej trzeba było ich wyeliminować do końca ;/.
W tym spin-offie znalazło się także miejsce dla boss'ów. Są to dobrze nam znane Tyranty i doktor W.Birkin. Podczas walk trzeba się wykazać zręcznością, umiejętnością celnego strzelania np. w daną część ciała oraz czasami skorzystać z systemu osłon. Walki z znanymi nam potworami większego kalibry wypadają naprawdę dobrze i klimatycznie. Naczytałem się wielu negatywnych opinii o walce z Nemesis'em. Muszę przyznać, że ta walka była bardzo fajna, a odgłos złości wydawany przez pana "STARSS" wywoływał nawet u mnie ciarki na plecach

. Walki na pewno pozostaną na długo w pamięci, zwłaszcza, że mogą nam w tym pomóc nasi znajomi.
Oprawa audio prezentuje się wyśmienicie. Utwory są na swój sposób klimatyczne i nadają dramatyzmu temu, co się dzieje na ekranie. W repertuarze znajdziemy parę znanych utworów z RE2/RE3 odpowiednio zremiksowanych. Odgłosy broni, przeciwników i otoczenia brzmią naprawdę dobrze. Grafika gry nie jest jakaś super, ale nie jest też brzydka. Modele postacie/zombie i innych przeciwników są wykonane ze szczególną dbałością o detale. Troszkę gorzej jest z otoczeniem, o ile ulice Raccoon wyglądają obłędnie,tak zamknięte pomieszczenia są czasami zbyt podobne do siebie (zwłaszcza w drugim rozdziale). Paleta barw jest strasznie ciemna, przez co przypomina nam, że mamy do czynienia z "horrorem". Czytałem o bugach graficznych, ale tych się nie doszukałem, czytałem, że te zdarzają się głównie w wersji na PS3 (miejmy nadzieję, że szybko wyjdzie patch poprawiający te błędy).
Podsumowując, nie jest źle. Obawiałem się, że będzie gorzej (zwłaszcza, że gra nie dostała za wysokich not, u co poniektórych recenzentów). Bawiłem się dobrze, ale grę ukończyłem zdecydowanie za szybko co jest minusem. Twórcy jednak zachęcili mnie do ponownego podejścia (za zbierane dokumenty w grze odblokowujemy pokaźną galerię z artami, szkicami koncepcyjnymi). Nie oczekiwałem wybitnego RE, ale dobrej zabawy w tym uniwersum solo lub z znajomymi - i to dostałem. Nie żałuję wydanych pieniędzy, ale jeśli twórcy zdecydują się na sequel, niech poprawią parę denerwujących błędów i będzie naprawdę dobrze.