[Opowiadanie] Arklay (Cz.1)

Opowiadania, wiersze, filmy, komiksy, rysunki, stroje, kolekcje...
Awatar użytkownika
lyczkowski
Posty: 23
Rejestracja: czw 27 lis, 2008
Lokalizacja: Reykjavík
Kontakt:

[Opowiadanie] Arklay (Cz.1)

Post autor: lyczkowski »

Arklay Mountains 1959

Drzewa poruszały się niespokojnie. Jakby obawiały się, oczekiwały na coś nieuniknionego. Było w tym coś niepokojącego. Zło czające się powoli, ukrywające się w pobliżu. Czekające tylko na odpowiedni moment by zrzucić z siebie swoją chorobę.

Od północy niespiesznie wędrowały ciemne i gęste deszczowe chmury. Dało się zauważyć pionowe smugi deszczu schodzące w doliny.Nie obawiałem się tyle deszczu, co burzy, która jak wiadomo w górach atakuje znienacka.

Jednakże deszcz w górach ma również swoje plusy nastrojowe plusy. Szczególnie, gdy towarzyszy nam osoba płci przeciwnej i to jeszcze atrakcyjnej. Oczywiście tylko w ciepłych miesiącach niesie to ze sobą widoczne skutki. Przypomina mi się lato 51’.Byliśmy wtedy z Jessie na dwutygodniowej wycieczce w Yellowstone i już pierwszego dnia przyszedł taki deszcz…Właściwie nie wiadomo skąd. Pojawił się tak nagle i pozostawił nas zupełnie przemoczonych. Należy dodać, że Jessie była wtedy dość skromnie ubrana i owe widoczne skutki dosłownie były widocznie.”I oto jest właśnie uśmiech Georga Zbereźnika”. Nietrudno było się w niej zakochać wtedy. Wkurzona i zezłoszczona (na mnie oczywiście, bo niby, na kogo innego, to ja przecież zapewniałem ze „będzie nam towarzyszyć nieskazitelna pogoda”, ale sądzę, że nie zrozumiała wtedy tej ironii).Lecz w tej swojej złości była piękna. Była pięknym sobą. A co było dalej? O pewnych sprawach nawet w pamiętniku lepiej nie wspominać, dlatego wracajmy do 59’.

Po dwóch godzinach przyspieszonej wędrówki poprzez gęstwiny traw i drzew Arklay zaważyłem dość dużą polanę z małą drewnianą chatką. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że ów chatka stała na środku polany aż prosząc się by zostać wręcz zestrzeloną podczas burzy.Gdy zbliżyłem się do chatki spostrzegłem, że u jej wejścia przy stoliku siedzi mężczyzna.Był czymś zajęty , notował pospiesznie w zeszycie

-Dzień dobry, nie przeszkadzam? – Spytałem.

Mężczyzna nagle oderwał wzrok od zeszytu i spojrzał na mnie z powagą.Po chwili powaga przerodziła się w uśmiech.

-Ależ nie, dzień dobry – rzekł odkładając notatki na stolik – Widzę, że zapalony z pana turysta skoro niesie ze sobą pan taki majątek –dodał z uśmiechem.

-Wybieram się do schroniska na Elz.

Staliśmy niedaleko siebie, więc dokładnie widziałem jego specyficzną gestykulację. Nie był tutejszy, pochodził z miasta, choć samo jego ubranie nie wskazywało na to – Stare poszarpane jeansy i wytarta ciemna koszula.

-Ambitny plan, więc będzie pan musiał się sprężyć gdyż to jeszcze dobre pięć godzin porządnego marszu, za dnia pan nie zdąży, ale widzę, że jest pan przygotowany i taką okoliczność.

Nagle niebo przecięła długa pajęczynowa błyskawica. Po chwili nieodłącznie piorun wydał niepokojący huk. Chmury, które wcześniej jedynie na północy wydawały się być nieciekawym zjawiskiem zakryły cale niebo.

-Proponuję panu przeczekać tutaj.

Znów spojrzałem na niebo.W wysokich partiach chmur jaśniały konstrukcje błyskawic.

-Dziękuję ma pan rację w takich warunkach nie ma sensu ruszać dalej, poczekam.


CDN...


To jedno z moich pierwszych opowiadań więc proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam i proszę o opinię.
Awatar użytkownika
Recoil
Moderator
Posty: 3378
Rejestracja: ndz 09 wrz, 2007
Lokalizacja: Perdition City
Kontakt:

Post autor: Recoil »

Kilka rzeczy, które mnie raziły to:
lyczkowski pisze:ma również swoje plusy nastrojowe plusy.
To zwykłe "przejęzyczenie", ale wypada poprawić.
lyczkowski pisze:osoba płci przeciwnej i to jeszcze atrakcyjnej.
Osobiście zmieniłby na "i do tego jeszcze atrakcyjnej". "I to jeszcze" wydaje mi się nieco za mało.
lyczkowski pisze:Nietrudno było się w niej zakochać wtedy.
To chyba jest niepoprawne stylistycznie. Stawiam na "w niej wtedy zakochać".
lyczkowski pisze:Był czymś zajęty , notował pospiesznie w zeszycie
Myślę, że "notował COŚ" lepiej brzmi.
lyczkowski pisze:Po chwili nieodłącznie piorun wydał niepokojący huk.
Tu nie potrafię znaleźć Ci jakiejś alternatywy, ale "nieodłącznie" jakoś tu nie pasuje.

Tyle w kwestii technicznej. Jeśli zaś chodzi o wartość merytoryczną to ciężko cokolwiek powiedzieć po tak krótkim fragmencie. Pokaż coś więcej ;)
Fluid Project
Calm Down People!
It's Just A Little Lie...
Awatar użytkownika
lyczkowski
Posty: 23
Rejestracja: czw 27 lis, 2008
Lokalizacja: Reykjavík
Kontakt:

Post autor: lyczkowski »

Recoil pisze:Tyle w kwestii technicznej. Jeśli zaś chodzi o wartość merytoryczną to ciężko cokolwiek powiedzieć po tak krótkim fragmencie. Pokaż coś więcej ;)
Dzięki za porady,narazie napisałem tylko tyle ale niedługo dodam coś więcej.
A mam już całą opowieść "ułożoną".Staram się trzymać timeline-u i postaci z RE i ogólnie świata RE.
Dziwi mnie że Capcom nie rozwinął fabuły gór Arklay,jest tylko Rezydencja,Fabryka i nic więcej,jak narazie niestety w żadnej grze nie ukazano ogromu Raccoon City a można byłoby to naprawdę fajnie rozplanować,poszerzyć historię "globalnie" na teren całego Raccoon.A góry? Góry są czymś naturalnym,czymś pierwotnym.Czymś co idealnie nadaje się na stworzenie tam niezwykłej historii.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fan Area”