Strona 1 z 1

[Opowiadanie] Arklay (Cz.1)

: ndz 30 lis, 2008
autor: lyczkowski
Arklay Mountains 1959

Drzewa poruszały się niespokojnie. Jakby obawiały się, oczekiwały na coś nieuniknionego. Było w tym coś niepokojącego. Zło czające się powoli, ukrywające się w pobliżu. Czekające tylko na odpowiedni moment by zrzucić z siebie swoją chorobę.

Od północy niespiesznie wędrowały ciemne i gęste deszczowe chmury. Dało się zauważyć pionowe smugi deszczu schodzące w doliny.Nie obawiałem się tyle deszczu, co burzy, która jak wiadomo w górach atakuje znienacka.

Jednakże deszcz w górach ma również swoje plusy nastrojowe plusy. Szczególnie, gdy towarzyszy nam osoba płci przeciwnej i to jeszcze atrakcyjnej. Oczywiście tylko w ciepłych miesiącach niesie to ze sobą widoczne skutki. Przypomina mi się lato 51’.Byliśmy wtedy z Jessie na dwutygodniowej wycieczce w Yellowstone i już pierwszego dnia przyszedł taki deszcz…Właściwie nie wiadomo skąd. Pojawił się tak nagle i pozostawił nas zupełnie przemoczonych. Należy dodać, że Jessie była wtedy dość skromnie ubrana i owe widoczne skutki dosłownie były widocznie.”I oto jest właśnie uśmiech Georga Zbereźnika”. Nietrudno było się w niej zakochać wtedy. Wkurzona i zezłoszczona (na mnie oczywiście, bo niby, na kogo innego, to ja przecież zapewniałem ze „będzie nam towarzyszyć nieskazitelna pogoda”, ale sądzę, że nie zrozumiała wtedy tej ironii).Lecz w tej swojej złości była piękna. Była pięknym sobą. A co było dalej? O pewnych sprawach nawet w pamiętniku lepiej nie wspominać, dlatego wracajmy do 59’.

Po dwóch godzinach przyspieszonej wędrówki poprzez gęstwiny traw i drzew Arklay zaważyłem dość dużą polanę z małą drewnianą chatką. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że ów chatka stała na środku polany aż prosząc się by zostać wręcz zestrzeloną podczas burzy.Gdy zbliżyłem się do chatki spostrzegłem, że u jej wejścia przy stoliku siedzi mężczyzna.Był czymś zajęty , notował pospiesznie w zeszycie

-Dzień dobry, nie przeszkadzam? – Spytałem.

Mężczyzna nagle oderwał wzrok od zeszytu i spojrzał na mnie z powagą.Po chwili powaga przerodziła się w uśmiech.

-Ależ nie, dzień dobry – rzekł odkładając notatki na stolik – Widzę, że zapalony z pana turysta skoro niesie ze sobą pan taki majątek –dodał z uśmiechem.

-Wybieram się do schroniska na Elz.

Staliśmy niedaleko siebie, więc dokładnie widziałem jego specyficzną gestykulację. Nie był tutejszy, pochodził z miasta, choć samo jego ubranie nie wskazywało na to – Stare poszarpane jeansy i wytarta ciemna koszula.

-Ambitny plan, więc będzie pan musiał się sprężyć gdyż to jeszcze dobre pięć godzin porządnego marszu, za dnia pan nie zdąży, ale widzę, że jest pan przygotowany i taką okoliczność.

Nagle niebo przecięła długa pajęczynowa błyskawica. Po chwili nieodłącznie piorun wydał niepokojący huk. Chmury, które wcześniej jedynie na północy wydawały się być nieciekawym zjawiskiem zakryły cale niebo.

-Proponuję panu przeczekać tutaj.

Znów spojrzałem na niebo.W wysokich partiach chmur jaśniały konstrukcje błyskawic.

-Dziękuję ma pan rację w takich warunkach nie ma sensu ruszać dalej, poczekam.


CDN...


To jedno z moich pierwszych opowiadań więc proszę o wyrozumiałość :)
Pozdrawiam i proszę o opinię.

: ndz 30 lis, 2008
autor: Recoil
Kilka rzeczy, które mnie raziły to:
lyczkowski pisze:ma również swoje plusy nastrojowe plusy.
To zwykłe "przejęzyczenie", ale wypada poprawić.
lyczkowski pisze:osoba płci przeciwnej i to jeszcze atrakcyjnej.
Osobiście zmieniłby na "i do tego jeszcze atrakcyjnej". "I to jeszcze" wydaje mi się nieco za mało.
lyczkowski pisze:Nietrudno było się w niej zakochać wtedy.
To chyba jest niepoprawne stylistycznie. Stawiam na "w niej wtedy zakochać".
lyczkowski pisze:Był czymś zajęty , notował pospiesznie w zeszycie
Myślę, że "notował COŚ" lepiej brzmi.
lyczkowski pisze:Po chwili nieodłącznie piorun wydał niepokojący huk.
Tu nie potrafię znaleźć Ci jakiejś alternatywy, ale "nieodłącznie" jakoś tu nie pasuje.

Tyle w kwestii technicznej. Jeśli zaś chodzi o wartość merytoryczną to ciężko cokolwiek powiedzieć po tak krótkim fragmencie. Pokaż coś więcej ;)

: ndz 30 lis, 2008
autor: lyczkowski
Recoil pisze:Tyle w kwestii technicznej. Jeśli zaś chodzi o wartość merytoryczną to ciężko cokolwiek powiedzieć po tak krótkim fragmencie. Pokaż coś więcej ;)
Dzięki za porady,narazie napisałem tylko tyle ale niedługo dodam coś więcej.
A mam już całą opowieść "ułożoną".Staram się trzymać timeline-u i postaci z RE i ogólnie świata RE.
Dziwi mnie że Capcom nie rozwinął fabuły gór Arklay,jest tylko Rezydencja,Fabryka i nic więcej,jak narazie niestety w żadnej grze nie ukazano ogromu Raccoon City a można byłoby to naprawdę fajnie rozplanować,poszerzyć historię "globalnie" na teren całego Raccoon.A góry? Góry są czymś naturalnym,czymś pierwotnym.Czymś co idealnie nadaje się na stworzenie tam niezwykłej historii.