O, hej Diadem, znowu jesteś

.
Chciałbym trochę się wyjaśnić, dlaczego wychodzę z takim negatywnym wydźwiękiem w komentarzach. Wspominasz o sentymencie i właśnie takie terminy mnie rażą. Remastery, ok. Sam cieszę się jak dziecko, które poznało te serie 22 lata temu prawie z powodu, że dostałem Re2 i 3 na PS5, zwłaszcza, że ta druga to jedna z moich ulubionych gier ever. Rozumiem, że ludzie mówią o tym co lubią, aczkolwiek męczy mnie to jak na siłę wiele osób robi z siebie nie tyle męczenników co zwykłe marudy, co drażni mnie jeszcze bardziej. Zamiast spróbować się cieszyć częściami jeszcze z zeszłej dekady a także z tej, to mają do nich awersję gdy cała otoczka zniknęła przy bardzo współczesnym Re2. Może z Re3 już tak nie było, bo jest mocno odmienne od oryginału?
Więc już nie takie super?
Ps. Nie, nie chodzi mi o to, że trzeba lubić tą część, ja nie lubię na dobrą sprawę nowego Re4. Kontekst jest tu dla mnie istotny.
I sorry, ale dla mnie to ci ludzie stracili w sobie to coś.
Kwestia socjalek jest totalnie skomplikowana. Nie winie tu nikogo, zwyczajnie zwracam uwagę, że przegapiono okres gdy można było jakoś pójść w inną stronę.
Mi nie chodzi o przejmowanie ani o przymus trzymania się przy tej czy jakiejkolwiek serii czy nawet przy graniu.
Chodzi mi o to całe podejście na nie. Lubię jeszcze o sobie myśleć jak o kimś młodym, będąc JESZCZE przed 30tką. Widzę jak działają dzisiejsze czasy, gdy całe socjalki są teraz forum do narzekania na wszystko.
Jak wspominałem, Re jest na tyle wyjątkową serią, iż można podzielić ją bardzo wyraźnie na dane okresy. Już lata temu, praktycznie od Re4, byli ludzie którzy nie chcieli nowego. Ba, moja mama nigdy nie zaakceptowała przeskoczenia na kierunek Re4

.
Po prostu życzę każdej tej osobie, by zamiast narzekać, znaleźli w sobie więcej sił do odkrywania, iż nowe nie równa się gorsze. Tak właśnie było przy Re2, bez premiery którego nigdy nawet bym nie zaczął tych wszystkich wywodów.
To nie sprowadza się tylno do ludzi z forum, tego fandomu, czy po prostu fanów tej serii na całym świecie. Od zawsze praktycznie istnieje kolosalna grupa mówiąca, że kiedyś gry były lepsze. Nawet jeśli można dyskutować o różnych elementach które zaniknęły w ostatniej dekadzie, a starsze tytuły nimi zachwycały, tak właśnie...to kwestia dyskusyjna, nie fakty.
Zresztą. Nigdy nie muszę być gołosłownym. Szef tego forum to dla mnie najbardziej pozytywny przykład jaki znam w tym fandomie, osoby która spróbowała i polubiła to co nowe

.
Nie będę też hipokrytą. Jeśli to przeczytasz, to mogę dać swoje 3 grosze o sobie. Mam dużo problemów z tą serią od czasu Re7. Na dobrą sprawę, jeszcze od czasu nastolatka przy Re6.
Moja miłość do tej serii praktycznie się zatrzymała przy Re6. Zapowiadano to jako najlepszą rzecz na świecie, jako coś co zadowoli starych i współczesnych fanów. Urażono obie strony. Nie dziwię się, jeśli ktoś od wtedy dał sobie spokój, bo i ja chciałem. Nadrobiłem tylko Chronicles i ORC z zupełnego przypadku, jako że ta gra była w lombardzie w moim mieście. Dopiero gdzieś w 2015 zagrałem w Revelations, a do samej serii na dobre wróciłem w późniejszym 2018.
Tak jak można kochać te gry za różne rzeczy, tak jedną z nich jest replayability. Te gry praktycznie nigdy nie znikną, przez to, że można do nich wracać co kilka lat. Nie widzę tego teraz. Re7, które swoją drogą, miało najgorszy marketing świata. Uważałem to za kupę wzorującą się na YTbowych horrorach, pod VR. Gra okazała się być najlepszym, co fan klasyków mógł dostać. Ta gra była "najbardziej Resident Evil" od pierwszej części. Ale nie zakomunikowano tego wystarczająco i nikt ze starych fanów tego się nie dowiedział. Za to przyszło więcej nowych niż kiedykolwiek i seria teraz jest jak nigdy na szczycie.
Wracając, jakkolwiek świetna by to nie była gra, nudzi za drugim razem, gdy już się wie czego się spodziewać. Nie wrócę do niej w klasyczny sposób.
Resident Evil 2 to jedna z najlepszych gier w jakie grałem, z irytującym Mr. X, POWTÓRNIE wykańczająca gdy się przejdzie 4 bardzo podobne scenariusze. Nie wrócę do niej.
Village jest tak absurdalnie skupione na eksploracji a przy tym miesza na tyle w lore, że nie wyobrażam sobie robić tego wszystkiego drugi raz.
Re4 jest absurdalnie długie jak na tą serię i przez swoję zmiany nie zachęca do grania jak oryginał.
Gdyby nie pominięty przeze mnie Re3 i SW, naprawdę zaczął bym myśleć, iż to już nie jest moja seria numer 1, tylno zastąpiła ją Yakuza (najlepsza seria w ostatnich latach dla mnie).
Dlatego rozumiem, że każdemu może się zmienić.
Nie chodzi mi o przejmowanie się czymkolwiek. Niech każdy robi co chce i co lubi. Życzyłbym sobie tylko, aby przy tym ludzie który mieli w sobie nie małą pasję, nie byli z automatu na nie, bo tak. Bez argumentów, bez spróbowania. "Bo czasy".
Wiem, potwornie się rozpisałem, ale może to nawet po raz ostatni. Skorzystam, że może w tym temacie ktoś przeczyta moje przemyślenia

.