Owszem może. Ale jeśli nie zrobimy z tego gry - sieczki, w której każdego zombiego da się zabić baseballem, a trza będzie uciekać i zbierać naboje, byłoby to coś. No i gdyby w całym tym mieście, na każdym kroku coś się działo - np. tu ktoś cię goni, tam ktoś ucieka przed Zombie, tu coś jeszcze, tu coś jeszcze... Gra mogłaby być niezła. Takie rzeczy wymagają ogromnego poświęcenia czasu oraz nakładu pracy - więc uważam że byłoby to niemożliwefenrir pisze: Ale taka gra mogłaby się szybko znudzić.
Nieliniowość w Residentach...
Ostatnio zmieniony wt 29 kwie, 2008 przez AT, łącznie zmieniany 1 raz.
"In his house at R'lyeh dead Cthulhu waits dreaming."
H.P. Lovecraft
H.P. Lovecraft
Myślę, że dałoby się to jakoś opracować. Oczywiście i nie wszystko i nie wszędzie, ale nowy Alone może pokazać, co wyjdzie z kombinowania.
Miałem na myśli grę w Raccoon City, może z jakimś systemem doświadczenia zdobywanego przez praktyke, gdzie bronią obuchową raczej zombiaki by się uszkadzało, rzadko zabijało. Prawdziwy survival opierałby się, jak w przypadku Residentów, na ucieczce przez zagrożeniem, ucieczce z miasta w ogóle. Może z losowym rozmieszczeniem zombiaków, żeby gracz musiał sprawdzać kilka dróg ucieczki, troszczył się o bezpieczny nocleg, jedzenie - te sprawy. Może w wersji online - ośmiu graczy czy coś takiego.
Wracając do Residentów - to są jednak mocno naciągane motywy nieliniowe - (RE2) może i Claire otwiera Leonowi przejście do biura Ironsa, a on jej na tyły komisariatu, a ze zbrojowni policyjnej można coś wziąć pierwszą postacią, a druga tego nie znajdzie, ale... nadal obie muszą przesuwać statuy, zrobywać inne części klucza bądź same klucze w ten sam sposób i choć skrytka jest ta sama żadne z nich nie widzi przedmiotu dla drugiej postaci.
W RE4 widzi się więcej, gdy zdecydujemy się wracać. Można przegapić sporo filmików w ten sposób, a nawet Broke Butterfly za darmoche. W jedynce (nie rimejku) można było uwolnić drugą postać lub nie (zapominając albo celowo). Pozostaje jeszcze kwestia Barryego oraz Rebeki. Ale i na to są sposoby (tzn. jak zapewnić sobie obecność danej postaci zakończeniu). Zobaczymy, jakie standardy ustanowi RE 5...
Miałem na myśli grę w Raccoon City, może z jakimś systemem doświadczenia zdobywanego przez praktyke, gdzie bronią obuchową raczej zombiaki by się uszkadzało, rzadko zabijało. Prawdziwy survival opierałby się, jak w przypadku Residentów, na ucieczce przez zagrożeniem, ucieczce z miasta w ogóle. Może z losowym rozmieszczeniem zombiaków, żeby gracz musiał sprawdzać kilka dróg ucieczki, troszczył się o bezpieczny nocleg, jedzenie - te sprawy. Może w wersji online - ośmiu graczy czy coś takiego.
Wracając do Residentów - to są jednak mocno naciągane motywy nieliniowe - (RE2) może i Claire otwiera Leonowi przejście do biura Ironsa, a on jej na tyły komisariatu, a ze zbrojowni policyjnej można coś wziąć pierwszą postacią, a druga tego nie znajdzie, ale... nadal obie muszą przesuwać statuy, zrobywać inne części klucza bądź same klucze w ten sam sposób i choć skrytka jest ta sama żadne z nich nie widzi przedmiotu dla drugiej postaci.
W RE4 widzi się więcej, gdy zdecydujemy się wracać. Można przegapić sporo filmików w ten sposób, a nawet Broke Butterfly za darmoche. W jedynce (nie rimejku) można było uwolnić drugą postać lub nie (zapominając albo celowo). Pozostaje jeszcze kwestia Barryego oraz Rebeki. Ale i na to są sposoby (tzn. jak zapewnić sobie obecność danej postaci zakończeniu). Zobaczymy, jakie standardy ustanowi RE 5...
If there are any questions, direct them to that brick wall over there
- Leon S. Kennedy
- Posty: 367
- Rejestracja: pt 16 lut, 2007
- Lokalizacja: .... i po co?