Nemesis US pisze:Fora tętniły życiem w latach 2007-2010. Potem była już tylko tendencja spadkowa.
Coś tu jest zdecydowanie na rzeczy, właśnie na przestrzeni tych lat (i późniejszych

) udzielałem się na kilku forach o przeróżnej tematyce (wszystkie polskojęzyczne). Dzisiaj już prawie nic z nich nie zostało (w sensie "życia" forumowego), albo "zgrzybiały" (co później wyjaśnię) a obecnie najczęściej, jeśli najdzie mnie ochota na podyskutowanie na interesujące mnie tematy, muszę się udawać na fora zagraniczne, wśród których przynajmniej niektóre są rzeczywiście żywe.
Inna sprawa z tym "zgrzybieniem" - to w sumie też forma wymarcia for, ale nieco odmienna niż zwykłe "pustoszenie". Chodzi generalnie o tworzenie się takiej zamkniętej, "twardogłowej" grupy, której członkowie z jednej strony świetnie (albo w miarę dobrze

) się rozumieją nawzajem, z drugiej ciężko przychodzi im zaakceptować nowy "narybek", który postrzega pewne kwestie w diametralnie odmienny sposób. Nie chciałbym w tym miejscu zostać wzięty za kogoś nieuprzejmego, tudzież piszącego na wyrost (bo udzielałem się raczej dość epizodycznie na tym forum, mój "nawrót" wziął się z niedawnego zakupu "nowszych" Residentów, przez co stara miłość "odżyła"

), ale chyba i tutaj mamy do czynienia z zaawansowanym "grzybkowaniem". Poczytałem sobie to i owo na forum, w różnych tematach - wychodzi na to, że mamy tutaj niepisane prawo, że RE 2 MUSI się podobać, a jak się nie podoba, to ewidentnie coś jest nie tak z użytkownikiem. Już nawet nie wspomnę o takich detalach, jak narzekanie na ustawiczną animację otwieranych drzwi - to też nie "ujdzie płazem", bo to przecież "takie klimatyczne i lepsze niż ekran ładowania". RE 4 i wzwyż to musi być co najmniej uznane za "krok w tył", z gorszą i "mało oryginalną" fabułą (ta, jakby motyw wirusów, zombie i mutantów z RE 1-3 miałby być czymś odkrywczym

). Nie bierzcie tego do siebie, "stara kadro", ale już kilka dni robiłem "przegląd" tego forum (nie ukrywam - trochę też z nostalgii) i to aż się rzuca w oczy.
Inna sprawa warta podkreślenia to właśnie ten "nowy narybek". Jeden z przedmówców dość trafnie podkreślił, że forum powstało właściwie pod "oryginalną" trylogię. No to należy założyć, że osoby które w nią grały (i przeszły

) miały, powiedzmy w roku 1997/98, już co najmniej te 7-10 lat, żeby móc w ogóle zaznajomić się z grami tworzonymi w tym okresie i nabrać do nich pozytywnego stosunku(nawet jeśli w samego Residenta zagrała taka osoba duużo później). Nietrudno policzyć, ile taka osoba ma lat dzisiaj, i że prawdopodobnie ma zdecydowanie mniej czasu na swoje hobby niż kiedyś. (oczywiście nie zapominam o wyjątkach, AmOn mimo młodszego wieku niż ten przeze mnie "preparowany", grał w stare Residenty, więc w niczym nie ustępuje osobom starszym "stażem" w RE

). A nie doszło moim zdaniem do pokoleniowego "odnowienia" narybku zagrywającego się w trylogię RE, bo ma ona niezwykle niski poziom "re-grywalności". Taki Jazz Jackrabbit 2 czy Red Alert 2 (czyli naprawdę wiekowe tytuły, drugi Jazz ma mniej więcej tyle samo lat co RE 2) wciąż żyją dzięki multiplayerowi. Zapewne trochę życia mogłoby dodać residentom łatwe "modowanie", ale z tego co się orientuje, niczego takiego w przypadku oryginalnej trylogii nie ma. No i że nie wspomnę o mechanizmach, których dzisiaj nie sposób zaadaptować. O ile takie klasyczne platformery czy przygodówki z rozpikselowaną grafiką i starymi rozwiązaniami przeżywają dzisiaj drugą młodość (za sprawą developerów indie), o tyle nie ma żadnej opcji, żeby kanciaste 3D (a powiedzmy sobie szczerze, o ile w trójwymiarowe gry z lat 2003-2004 pokroju HL2 czy Dooma 3 można pograć i dziś bez bólu zębów, o tyle 3D z lat 90-tych niemal całkowicie się "zdegenerował") jakoś dzisiaj "przetrawić". No i nie ukrywajmy, grafika 2D jest zdecydowanie mniej podatna na "starzenie" niż 3D. Podobnie z "obrotowym" sterowaniem (moja osobista nazwa na sposób sterowania postaciami w starszych grach 3D, od charakterystycznego obracania się w miejscu postaci, zazwyczaj połączonego z totalnie nieadekwatną animacją

).
Takie tam moje, zapewne niezbyt oryginalne, przemyślenia. Oczywiście nie piszę tego z jakąś "złośliwą satysfakcją", bo forum bardzo lubię i niczego złego mu nie życzę
