Resident evil 4 VS Resident evil 5
- Jakem Gozdek
- Posty: 163
- Rejestracja: ndz 07 gru, 2008
- Lokalizacja: sie wziął Merchant?
Bzdursky, a włączyłeś tą opcję? Pociski się zatrzymują na partnerze, jest krew, ale bez uszczerbku na zdrowiu. Ciężko to nazwać friendly fire. No, ale zbaczamy z kursu.Bzdursky pisze:Jest! Można włączyć samemu przed rozpoczęciem gry, na poziomie Pro FF jest chyba włączony domyślnie.Saladyn pisze:Moim zdaniem remis, chociaż piątka według mnie dopracowała pewne posunięcia na korzyść gracza (np. nie ma friendly fire).
Głos na RE5, zapewne gdybym nie grał w RE4 ta gra byłaby jeszcze lepsza, a tak to mnie więcej wiedziałem, czego się spodziewać po przeciwnikach. RE4 było super, zagrywałem się w to po kilka godzin dziennie, ale ostatecznie RE5. Nie wiem dlaczego, po prostu z piątki spływa więcej miodu.
Zaznaczam, że to w pełni świadoma decyzja, emocje po pierwszym odpaleniu już opadły ;]
Yyyyy... Nie, nie włączałem, przyznaję sięJakem Gozdek pisze:Bzdursky, a włączyłeś tą opcję? Pociski się zatrzymują na partnerze, jest krew, ale bez uszczerbku na zdrowiu. Ciężko to nazwać friendly fire. No, ale zbaczamy z kursu.
Mam to samo. Niby RE4 jest dłuższe, mroczniejsze i bardziej oryginalne, ale piątka jest tak intensywna, tak naładowana akcją i tak świetnie zaplanowana jako gra, że miód wypływa mi nosem gdy w nią gram. No i to, co robi Albert - ugh... Matrix? Owszem, ale dzięki jego ekwilibrystyce (którą widać nawet na trailerach) i świetnie wyreżyserowanym cut-scenkom z jego udziałem naprawdę siedziałem przed monitorem z rozdziawioną gębą za każdym razem, gdy się pojawiał.Głos na RE5, zapewne gdybym nie grał w RE4 ta gra byłaby jeszcze lepsza, a tak to mnie więcej wiedziałem, czego się spodziewać po przeciwnikach. RE4 było super, zagrywałem się w to po kilka godzin dziennie, ale ostatecznie RE5. Nie wiem dlaczego, po prostu z piątki spływa więcej miodu.
Zaznaczam, że to w pełni świadoma decyzja, emocje po pierwszym odpaleniu już opadły ;]
RE4 można lubić i nie lubić, ale jedno trzeba przyznać. Ta hiszpańska wioska, całe El Pueblo i nawet zamek, miał klimat. Ludzie gdzieś na uboczu Europy żyjący, jakaś sekta, jesienny las wokół. No coś w tym było, co sprawiało, że moim zdaniem klimat był extra. RE5, Afryka...nie wzbudza we mnie żadnych specjalnych emocji.
Stay Punk
RE4 zdecydowanie, o takiej grze zawsze marzyłam. Piękne pojedynki z Krauserem, świetnie wykonany Verdugo, El Gigante, Del Lago, Garrador, obrona domku z Luisem, jazda kolejką i wiele więcej. Do tego dochodzą dwie dodatkowe misje z Adą.
RE5 pod tym względem był ubogi. Owszem, akcja była szybka ale z powodu jednostajnego tempa i małego zróżnicowania przeciwników szybko się nudzi a co-op niewiele zmienia.
RE5 pod tym względem był ubogi. Owszem, akcja była szybka ale z powodu jednostajnego tempa i małego zróżnicowania przeciwników szybko się nudzi a co-op niewiele zmienia.
W piątkowe wieczory nie odpowiadam za swoje posty.
No cóż wybór pada na RE4 jako że był pierwszym RE, który wprowadził tak znaczące zmiany jeżeli chodzi o gameplay. Po drugi kiedy RE4 miał premiere na GC żadna gra nie mogła się z nim równać pod względem technicznym i zaawansowania. RE5 mimo świetnej grafiki i znanych patentów był niestety drugi i nie zawojował aż z takim rozmachem. Fabułę ma zdecydowanie ciekawszą ale ja patrzę tylko jedną kwestią, w którą część więcej grałem, przy której śliniłem sie jak małe dziecko i wyczekiwałem z nisamowitą ciekawością, no więc jednak RE4.
Oglądaj na YouTube - RESIDENT EVIL CGI | WIECZNY MROK EVIL TV odc. 37
PSN - WESKER-DL / społeczność FB - RESIDENT EVIL PL / Grupa FB - EVIL TV FanPage
PSN - WESKER-DL / społeczność FB - RESIDENT EVIL PL / Grupa FB - EVIL TV FanPage
Mój wybór padł tak jak w przypadku WDL na RE4. to jest właśnie ta gra, dla której tydzien nie wychodziłem z domu, dla której kupiłem swoje pierwsze ps2. Właśnie RE4 po Remake'u który jest u mnie na 1 miejscu wprowadził fajny gameplay który mnie zaciekawił, a RE5 mnie w ogóle nie zachwyciło i jeżeli chodzi o pierwsze wrażenie i grywalność u mnie to re5 nie ma zadnych szans z re4
A beautiful way to become infected, alone or with others
Dokładnie o to chodzi. Jak pisałem, RE4 w dniu ukazania się na każdym kroku częstowała czymś nowym, dawała wytyczne innym grom, wyprzedzała swoje czasy. RE5 natomiast posunęło się wprawdzie nieco w stosunku do RE4, ale w tym czasie wszystkie inne gry poszły tak do przodu, że patenty z RE5 są po prostu przestarzałe, toporne i archaiczne.WESKER-DL pisze:No cóż wybór pada na RE4 jako że był pierwszym RE, który wprowadził tak znaczące zmiany jeżeli chodzi o gameplay. Po drugi kiedy RE4 miał premiere na GC żadna gra nie mogła się z nim równać pod względem technicznym i zaawansowania. RE5 mimo świetnej grafiki i znanych patentów był niestety drugi i nie zawojował aż z takim rozmachem. Fabułę ma zdecydowanie ciekawszą ale ja patrzę tylko jedną kwestią, w którą część więcej grałem, przy której śliniłem sie jak małe dziecko i wyczekiwałem z nisamowitą ciekawością, no więc jednak RE4.
RE4 oczywiście.Scenariusz jest maksymalnie słabiutki,ale za to gameplay....Wtedy wszystko było nowe,wyrwało serie z zapaści w której była po finansowej porażce REmake i RE:ZERO. Czwóreczka wyznaczyła nowy standard.Zapaliła już nie światełko lecz olbrzymią pochodnie w tym ciemnym tunelu.RE5 to deja vu w HD przez sieć.I co najgorsze dla mnie KOMPLETNIE NIE STRASZY a to chyba nie jest najlepszą wizytówką dla horroru 
Never get into argument with an idiot,because they'll bring you down to their level and then beat you with experience.
Oddaje głos na 5 ponieważ bardziej podoba mi się scenariusz(powrót Chris'a w wielkim stylu) oraz jest to pierwsza część w jaką mogę pograć z kimś(z siostrą) oraz więcej się dzieje niż w przypadku części 4.Warto wspomnieć o bardzo dobrych przerywnikach filmowych na ktore się wspaniale patrzy bo jak się kończy to nie można się doczekać następnego.
Oddaje WIELKI Pokłon części 5

Ostatnio zmieniony sob 12 gru, 2009 przez Chris93, łącznie zmieniany 1 raz.
- Leon. KennedY
- Posty: 1534
- Rejestracja: pn 08 paź, 2007
- Lokalizacja: Raccoon City
Nie wiem, trudny wybór... RE 4 jakos bardziej mnie wchłoneło przy pierwszych kontaktach... No i oczywiście główna postać, to moja ulubiona postać ze świata gier konsolowych i w ogóle ze swiata gier. Ostatnio sprawiłem sobie RE4 na WII i grało mi się wysmienicie, sterowanie, celowanie to było coś świetnego. Ale z drugiej strony RE5 ma o wiele lepszy scenariusz, który w swiecie RE ma pełne prawo bytu, no i cholerka gra we dwóch z moim kuzynem, to było to czego było nam potrzeba i mercenaries... Jak to kuzyn powiedział to jest rzeż, czysta rzeż... i to mi sie podoba
. Kurczę głos oddaje na RE4, ale tylko z powodu Leona 
Zdecydowanie dla mnie jest lepsza 4. RE5 ssie na całej linii. No jedynie co jest lepsze w 5 to grafika i fabuła. Klimatu jak dla mnie nie ma kompletnie. RE5 mimo, że jest krótszy to strasznie mi się dłużył. W RE4 było przynajmniej kilku fajnych przeciwników, w 5 jest tylko jeden. O bossach się nie wypowiem bo w obu częściach są porażką jak dla mnie, choć w czwartej części jest Verdugo, nie powiem ten to pokazał klasę. 5 mnie po prostu zazwyczaj złościła. No i oczywiście QTE, co to jest w ogóle za ustrojstwo jak ja tego nie znosiłem.
Ostatnio zmieniony sob 12 gru, 2009 przez Salvin, łącznie zmieniany 1 raz.
W RE5 za to można do woli powtarzać już ukończone levele i tuningować szybko bronie. To jest dopiero cheatowanie. Nie wspominając o checkpointach, np na początku 1-2 gdzie można pozbierac przedmioty (m.in. broń), wyjść z gry, wejść z powrotem i znowu pozbierać to samo. LOL.Chris93 pisze:W RE4 amunicji jest za dużo, czyli nawet brak elementu survivala.Salvin pisze: I tak, RE4 spokojnie bije 5
Poza tym nigdy nie narzekałem tam na brak amunicji, gra jest najłatwiejsza w serii. Do tego brak klimatycznych lokacji, poza plemienną wioską na jeziorze.
Statek w RE5, czy ta baza gdzie pojawiają się majini z bronią palną to chyba najgorsze lokacje w historii RE.
RE4 zjada RE5 pod każdym względem. Fabuła wcale jakaś lepsza nie jest, a dialogi są żałosne. Jak spotkanie z Jill, czy gadki z Irvingiem.
Myślisz, ze komuś za pierwszym razem chce się powracać do ukończonych przed chwilą etapów ? LOL. Każdy chce jak najszybciej dobrnąć do końca by poznać zakończenie, a nie wracać się tylko po to, by "oszukiwać". No chyba, że ty tak robiłeśmentos pisze:W RE5 za to można do woli powtarzać już ukończone levele i tuningować szybko bronie. To jest dopiero cheatowanie. Nie wspominając o checkpointach, np na początku 1-2 gdzie można pozbierac przedmioty (m.in. broń), wyjść z gry, wejść z powrotem i znowu pozbierać to samo. LOL.
Gra jest najłatwiejsza w serii, a to dobrementos pisze:Poza tym nigdy nie narzekałem tam na brak amunicji, gra jest najłatwiejsza w serii. Do tego brak klimatycznych lokacji, poza plemienną wioską na jeziorze.
Proponuję przenieść niektóre posty do tego tematu http://www.mwrc.pl/forum/viewtopic.php? ... c&start=20 .
RE4 była rewolucja jak na tamte czasy i widok za ramienia jest bardzo wygodny. RE5 natomiast ma większość rzeczy rodem z "czwórki", pierwsze wrażenia na temat RE5 "ta gra to czysty rasizm" że większość przeciwników to "muziny" a ja rasistą nie jestem. W RE5 podoba mi się świetnie dobrana ścieżka dźwiękowa. Wg. mnie "czwórka" jest lepsza nie że mam sentyment lecz jest klimat i nie ma niczego rodem z innych RE. Ekwipunek w "czwórce jest najlepszy a zwłaszcza w mercach niezastąpiony, w "piątce to co chwile musiałem brać restart i odkładać bo miałem nadmiar amunicji (jak co chwile Chrisem nechbreakery robiłem byle żeby Cephalo nie wyszło (ta macka co z łba wyskakuje, lub w Duvalie (czy jakoś tak) się niezmutował).
Ostatnio zmieniony pt 04 lut, 2011 przez Mathu, łącznie zmieniany 2 razy.
Racja! Jak grałem w RE5 nie chciało mi się powtarzać tego samego. Mimo że znałem ten sposób. Jest to trochę bez sensu za pierwszym razem robić. Może na PRO się przydaChris93 pisze:Myślisz, ze komuś za pierwszym razem chce się powracać do ukończonych przed chwilą etapów ? LOL. Każdy chce jak najszybciej dobrnąć do końca by poznać zakończenie, a nie wracać się tylko po to, by "oszukiwać".
Kolejny się wziął etyczny. Eh. Jakby było na odwrót pewnie nikt nie miałby nic przeciwko. Ciekawe że jak w RE4 zabijało się wieśniaków człowiekiem z miasta, to nikt się nie oburzał.Mathu pisze:pierwsze wrażenia na temat RE5 "ta gra to czysty rasizm" że większość przeciwników to "muziny" a ja rasistą nie jestem.
Mnie RE5 podobał się bardziej. Bohater był konkretny (nie jakiś wymoczek z bożej łaski), działo się i wciągnął mnie bardziej niż RE4. Powrót (udany!) Lickerów, Weskera, Jill sprawił że poczułem się w domu.
One man forced to seek REVENGE
Nie wiem, czy się komuś chce, w każdym razie jest taka opcja, więc nawet noob może skończyć grę bez problemów. Sam tak nie robiłem, a przynajmniej nie za pierwszym razem, dopiero za drugim przejściem jak chciałem szybko nabić kasę, by ulepszyć bronie.Chris93 pisze:Myślisz, ze komuś za pierwszym razem chce się powracać do ukończonych przed chwilą etapów ? LOL. Każdy chce jak najszybciej dobrnąć do końca by poznać zakończenie, a nie wracać się tylko po to, by "oszukiwać". No chyba, że ty tak robiłeś.
Tak, nadal podtrzymuję, że na normalnym poziomie trudności jest najłatwiejsza. Jak nie strzelasz w powietrze, to amunicji nigdy nie zabraknie. Do tego nawet jeśli zginiesz, możesz wracając do inwentarza przygotować się na daną akcję.Chris93 pisze:Gra jest najłatwiejsza w serii, a to dobre. Nigdy chyba nie grałeś w Gun Survivor. Professional w RE4 jest o wiele łatwiejszy niż w RE5 (nawet jak gra się w co-opie, warunek, że korzystamy od początkowego ekwipunku). Co by chciałeś znaleźć w Afryce po za sawanną, wioskami dzikusów, laboratoriami ? Inna kultura, biedniejszy region itp.
Tych lokacji, które wypisujesz nie czepiam się, co innego statek, czy to co się dzieje od chaptera 5. Jakoś wizualnie nie podobają mi się te lokacje.
Jeszcze odniosę się do trybu professional. W RE4 owszem nie jest jakoś przesadanie trudny, jak już dobrze opanujesz mechanikę gry i w początkowej fazie używanie noża do dobijania. Zgadzam się też, że na professional RE5 (grając z początkowym ekwipunkiem) jest trudniejszy, jednak duża w tym zasługa beznadziejnej Shevy o którą bardziej trzeba się martwić niż o siebie. Bez niej byłoby łatwiej, bo liczysz tylko na siebie. Capcom tutaj trochę przegiął, bo widać ewidentnie, że ten tryb jest specjalnie do kooperacji, samemu trzeba dużo cierpliwości by to skończyć (chyba, że odpalamy nieskończoną amunicję i bierzemy L. Hawka).
Ostatnio zmieniony ndz 20 lut, 2011 przez mentos, łącznie zmieniany 1 raz.
W niektórych momentach na pewno. Ale, o dziwo, w miejscu, o którym myślę - chatka w public assembly - Sheva radzi sobie nieźle. Właściwie to robi niezłą rzeźnię wśród czarnych mieszkańców wioski. Jest tak - siedzimy w domku i blokujemy drzwi, a sami sterczymy przy oknie i siekamy nożem wszystko co się nawinie zanim jeszcze wejdzie do chatki. W tym czasie Sheva, BEZ ŻADNEJ BRONI (!!!) wybiega na zewnątrz i sieje zniszczenie samym nożem nie obrywając przy tym ani razu. W sumie trochę to dziwne, ale tak jest.mentos pisze:jednak duża w tym zasługa beznadziejnej Shevy o którą bardziej trzeba się martwić niż o siebie.
